Dziecko 1

Dziecko 1

Prolog

Na początku myślałem, że zaczęło się od telefonu. 
Akurat zmieniałem kanały i te 2 sekundy ciszy pozwoliły mi usłyszeć dźwięk telefonu żony. 
W piątek o prawie 22, dziwne. 
Zacząłem powoli ściszać telewizor i usłyszałem tylko… 
– Nie dzwoń, we wtorek… tak… tak.  
Czyżby moja Karolinka..? 
Nie.. to niemożliwe…

                                                       #########################

Część 1.

Marek. 2008.

Wiem, że nie jestem idealny.                                                                                               
Jestem łysiejącym, niewysokim  facetem z brzuszkiem.  Nie ćwiczę, bo w młodości bardzo mocno chorowałem. W mojej rodzinie przypętała się gruźlica i prawie rok byłem w szpitalu. Potem oczywiście świnka i cała reszta, włącznie z ciężkim zapaleniem nerek.  Pochodzę z biednej rodziny… ale nigdy nie miałem im tego za złe…                                                                          

Znam swoje mankamenty i już dawno postanowiłem, że kobieta, która  mnie pokocha, będzie traktowana jak księżniczka. Moja Karolinka była zawsze cudna, prawie idealnej urody i szalałem, gdy zaczęliśmy się przyjaźnić jeszcze w szkole. Byłem oczywiście prymusem, bo przecież gdzieś trzeba się było postarać i pomagałem jej na każdym sprawdzianie.

Potem myślałem, że przyjęła moje oświadczyny, bo spodobała się jej moją inteligencja i powiem szczerze, uwierzyłem w tę historię. Zawsze kupowałem jej kwiaty, każda nasza rocznica, to było wielkie święto. Ponadto prezenty – ile  tylko chciała i na ile było mnie stać…  A los się do mnie uśmiechnął…

Zostałem chemikiem i po wprowadzeniu w firmie, w której pracowałem, kilku moich patentów, zostałem wiceprezesem z odpowiednią pensją. Dalej byłem, jakby to powiedzieć… sierotą.   Ale dobrze mi się z tym żyło… spokojnie, dostatnie i szczęśliwie.

Dorobiliśmy się dwójki dzieci w wieku 6 miesięcy i 1, 5 roku, Patryka i Aleksandry, domu, dwóch samochodów i… telefonu… właśnie…  
Karolinka dalej pracowała, ale tak dla przyjemności…

                                                  #########################

Karolina. 2006

Marek zawsze mnie fascynował. Już w szkole, gdy razem przygotowywaliśmy się do egzaminów z chemii.                                                                                             
Lubiłam go za spokój… opanowanie… i bezinteresowną  pomoc…
Był taki mądry i oczytany, nie jak inni… dresiarze.
A gdy chorował, to pisał do mnie listy codziennie,   choć  jeszcze nie byliśmy parą.

Każdy był inny, z inną historyjką lub opowiadaniem.  Lubiłam literaturę i ją rozumiałam… choć on nie był pisarzem… 
Ale w każdym…. praktycznie mnie pocieszał, a przecież… to on leżał w szpitalu.

Gdy poprosił mnie o rękę, nie wahałam się ani chwili.
Byłam, jak to mówiły dziewczyny, zahukana… ale jeśli jemu to nie przeszkadzało.. to dlaczego nie?·To prawda, ciężko pracowaliśmy, ale to jego umysł dał nam dobrobyt.
Jego koledzy nadal kopią piłkę, tylko, że ciągle na tym samym szkolnym boisku
i teraz już z własnymi dziećmi…

No właśnie, prawie po dwóch latach koleżanka uświadomiła mi, że z mojego chłopa, to dzieci nie da.
Podobno już świnka jest ciężka dla chłopców, a co dopiero gruźlica.
Tak nam cudownie szło… mieliśmy piękny dom, samochód i wczasy.

Tylko moje macierzyństwo zaczęło uciekać…
A bardzo chciałam mieć dzieci…
Moi rodzice zginęli w wypadku kolejowym i byłam sama na świecie..
I dzieci… dałyby mi poczucie rodziny… odbudowanej.. i całej…

                                                       #######################

Marek 2008

Pomyślałem, że to nic takiego, telefon od koleżanki, kolegi z pracy, pewnie zaraz mi powie…
Ale nie powiedziała.
Ani w sobotę, ani w niedzielę… ani w poniedziałek…
We wtorek bolało mnie serce, ale cudowne uczucie miłości do mojej żony, nie pozwoliło mi się jej zapytać.

                                                         ######################

Karolina 2006

Wiele o tym myślałam i rozważałam różne opcje.
Najpierw poszłam do lekarza, a on uspokoił mnie słowami, że jestem całkowicie płodna.
I nie mam żadnych przeszkód,   aby zajść w ciążę…
To mąż  ma przyjść na badania.

Wiedziałam już, co to znaczy.
On był bezpłodny, przez te choróbska z młodości.
Poczekałam jeszcze pół roku.
I nic.

Kochaliśmy mnie dokładnie wtedy, kiedy czułam ból w podbrzuszu, bo środek zawsze czułam.
Potem, robił to, nawet tydzień przed i tydzień po.
I nadal nic.
A potem przestał… zupełnie…
Wspomnę tylko, że byłam prostą dziewczyną i jego zwyczajny seks… mi w zupełności wystarczał.
Ponadto.. nie mieliśmy żadnych dziwnych pozycji…  bo zwyczajnie… nikomu niczego nie brakowało…
Z literatury znałam pojecie seksualnego uniesienia… ale było ono dość odległe…

Pomyślałam, że weźmiemy malucha z domu dziecka, ale, gdy dowiedziałam się, że same procedury trwają nawet 5-6 lat, to mi się odechciało.
Chciałam być w ciąży teraz.
Jak najszybciej, kiedy byłam młoda i chętna.
Kładłam się z tą myślą spać i rano się z nią budziłam.
Obłęd.
                                                                      *******

Gdy przyszedł do pracy, to wiedziałam, co to znaczy.
Cudowny, wysoki, przystojny facet…. moje marzenie…
Czarne włosy i czarne oczy.

Wtedy nie myślałam, że za cholerę nie jest podobny do męża.
Szkoda, że moja cipka wtedy była ważniejsza i  mówiła za mnie.
Przez następny miesiąc czekałam, cierpiałam  i błagałam w myślach.
Wieczorami, gdy się modliliśmy i dziękowaliśmy Bogu za dobre życie… ja modliłam się, aby mnie zauważył, aby mnie wziął.
Wariactwo.
On wiedział, że kiwnie palcem, a pójdę za nim na koniec świata.

Oczywiście takie sprawiałam wrażenie.
Bo moje jedyne pragnienie, to dziecko z tym facetem, a potem wychowywanie go z moim mężem.
Odeszłabym z pracy i nikt, nigdy niczego,   nie dowiedziałby się.··Gdy w końcu poprosił mnie o podwiezienie po pracy… to dosłownie fruwałam.
Nareszcie zaczynał  krążyć wokół swojej zwierzyny.
Śmieszne, bo byłam jak łania do odstrzału, ale to ja pociągałam za sznurki.
Zresztą mężczyźni są dość prości w obsłudze.
Wystarczyła dość odważna bluzeczka z  niedopiętym guzikiem i czasami zawieszone spojrzenie w jego stronę.

Pod koniec dnia poszłam do łazienki i ściągnęłam majtki.
Założyłam również pończochy, które profilaktycznie nosiłam w torebce.
Ich pomysł zaczerpnęłam z jakiegoś filmu…
Podciągnęłam spódnicę do góry, wymalowałam usta na czerwono i oczywiście  perfumy.

Razem wyszliśmy z biura. Razem  byłyśmy w windzie.
On otworzył mi drzwi, a potem sam wsiadł.
Dżentelmen… i już  miałam humor.
Zdążyłam jeszcze troszkę podciągnąć spódnicę, tak, że końcówka pończoch wystawała i ruszyliśmy.

Normalnie taka nie byłam…
Nie tylko nie rozumiałam w tej chwili mojego ciała.. to jeszcze i umysł mnie drażnił…
A nerwy… szkoda gadać…

Rozmowa była o niczym, o pracy i jego zainteresowaniach meczami….
Nuda, ale jego głos świdrował mi w głowie i koło macicy.
Czułam, że wilgotnieję,  a motylki w brzuchu prawie nie pozwoliły mi prowadzić.
Wydawał się bardzo męski, a zarazem taki lekki Włoch z domieszką Hiszpana.
Idealny kandydat na dawcę, więc dziecko będzie i ładne i …

Już nie mogłam.
Myślałam o wszystkim, tylko nie o prowadzeniu.
Nogi mi drżały, czułam każdy powiew wiatru, było lato, a pociłam się na potęgę..
Obrazy za szybą mijały… jak kadr w filmie i gdyby nie powiedział. gdzie mam skręcić, to nie wiem…

Straszne to uczucie, obce… a na dodatek powoli dochodziła do mnie jeszcze jedna myśl.
Jechałam z obcym facetem i byłam gotowa zdradzić mojego męża.
Tego cudownego faceta, który był dla mnie wszystkim, moją miłością i przyszłością.
Chciałam mieć z nim dziecko, ale zrobi je ktoś… inny..
Nikt się oczywiście nie dowie, a ja zachowam tę tajemnicę do grobu.

Czy czuł drżenie mojego głosu, czy widział spocone ręce?
Nie wiem.. ale zwyczajne było mi wstyd…
Jego dom stał na końcu ulicy.
Może to będzie dziś?
Nie byłam pewna płodności, ale od czegoś trzeba zacząć.

Gdy dojechaliśmy czekałam tylko na jego słowo – chcesz wejść?
Ale usłyszałam coś zupełnie innego, szokującego, co wybiło mnie z moich myśli.
– Obciągnij mi suko!
– Co?
– Słyszałaś, masz mi obciągnąć, przecież twoja cipa aż krzyczy, a ja mam dobry słuch, chyba że się mylę…?

Zaczęłam się zastanawiać co zrobić?·Wyzwać go, odjechać i stracić swoją szansę..?
I na dodatek… powiem, że nie robiłam tego z mężem…
On nie nalegał… a ja.. cóż…?

Gdy go wyciągnął… to był to drugi członek, którego widziałam w życiu…
Troszkę większy od  mojego męża…
On nalegał… a ja zastanawiałam się,   jak to się  robi…?
Kiedyś koleżanki mi opowiadały… ale teraz miałam to zrobić sama…
Nachyliłam się….
Delikatnie wzięłam  go do buzi, ale ten zachował się  jak cham… i docisnął moją głowę, aż do jaj.

To był szok!!!·Straszne uczucie dławienia…  i natychmiast zaczęłam kaszleć…
A ten zaczął się śmiać… i wcisnął jeszcze raz…
Oczywiście  znowu zaczęłam się dławić, ale on próbował dociskać dalej.
Wyrwałam głowę i prawie się popłakałam, …··
– Co, pierwszy raz to robisz ?
– Tak, wydukałam.
– Bez jaj…  bierz się za obciąganie, bo jeśli nie, to adios mała.
Włożyłam w tę czynność całą moją inwencję…
Na spokojnie… ale mi pomógł… bo przestał dociskać głowę…
Bolała mnie buzia…. ponadto musiałam uważać na zęby..  i aby  go nie urazić.

Oczywiście jego strzał był dla mnie szokiem, ale trafił w policzek….  i wtedy, przeleciała mi przez głowę, genialna myśl.
Spróbuję ją przytrzymać, choć…
– Dobra dziewczynka… fajna jesteś…. ale trzeba cię będzie  wiele nauczyć… do następnego…

Zapiął spodnie i wyszedł.
Nawet nie odwrócił się, nie spojrzał na kobietę, która obciągnęła mu do końca….
I to swój pierwszy raz w życiu…
Ale ja już myślałam….

Wyplułam spermę na rękę, podniosłam nogę na deskę rozdzielczą i zaczęłam sobie ją wcierać do środka.
Jakie to upokarzające!
Gdyby mój mąż to wiedział… ale przecież muszę.
Posiedziałam jeszcze z pół godziny, niech spłynie do macicy i może się uda.?

Boże dopomóż…
Wieczorem przy modlitwie, każdy z nas miał tę samą prośbę, o dziecko.

                                                                    *******

Nie udało się, bo dostałam okres zgodnie z zegarkiem.
Trudno, trzeba będzie bardziej dopasować termin.
A może kiedyś weźmie mnie normalnie….?

Marzyłam o tym, w każdej chwili dnia i niestety w pracy coraz trudniej mi było się skupić.
Gdy przychodził… to widział moje ręce i słyszał głos.
Sama go słyszałam… drżał  i prosił o więcej…
Po czasie  zaczęłam podejrzewać, że specjalnie mnie drażni.
Drań… a może  lubi, gdy kobieta cierpi?

Jednego dnia spotkaliśmy się w  windzie…
– Dlaczego to robisz?
– Bo ci zależy.
– Nieprawda.
– A właśnie, że tak… ja to widzę…. wszyscy to widzą i uważaj, bo zaczynają się śmiać.
– To zerżnij mnie do cholery, chodź do toalety, proszę, nie mogę już wytrzymać…
I była to prawda, bo wszystkie minuty dnia i nocy, to myśl o dziecku.

Każde jego spojrzenie było podnieceniem.
Moja cipka chodziła jak dobrze naoliwiona maszyna i była zawsze gotowa…
– Proszę… spuściłam głowę i … rozpłakałam się…
– Dziś po pracy.

Powiedział to szorstkim głosem.
Może nawet z pogardą, bo litości, bo podniecenia tam nie było.
Jestem dnem, muszę prosić o seks obcego faceta, aby dostać szansę na dziecko, ale czy mam zrezygnować?
Mam?

NIGDY!!!··                                                                           *******

Znowu trochę brakuje do środka.
Dwa, może trzy dni, co mam zrobić?
Jak mu powiem, że może jutro… to wyjdę na idiotkę, a na dodatek stracę szansę…
Jezu, co robić…?
Na dodatek jeszcze raz muszę oszukać męża, że zostaję w pracy.
Długo takiego napięcia  nie wytrzymam…
Szaleję…

– Jak mnie weźmiesz?
– Zobaczysz.
– Zrobisz mi dobrze?
– Zobaczysz.
– Nie musisz, tylko mnie dobrze wykochaj i zlej się, możesz dziś do środka…
– To masz jak w banku, skręć tutaj.
– Chcesz w samochodzie?
– Lubię szybko i niespodziewanie.

Zaparkowałam w zaułku lasku.
Rozglądnęłam się, ale nie widziałam nikogo…. dobrze, niech już to zrobi…
– Chodź do tyłu i połóż się na brzuchu.

Proszę… proszę… głos krzyczał w mojej głowie.
Weź, tylko mnie weź i się zlej….
Jaka ze mnie szmata…
Jestem teraz  jak zwykła dziwka….
A niech tak myśli… ja i tak wiem swoje.
W tej chwili spełniają się moje marzenia.

Ale nagle czuję jak smaruje mi czymś odbyt.
– Co robisz?
– Zamknij się kurwo!!!
Boże, jaki ból!!!
Wsadził  mi swego potwora do dupy….


Przecież ja chcę spermę w cipce…
– Dlaczego to robisz?
– Bo mogę…
– Weź mnie normalnie… proszę.
– Z puszczalskimi robię, co chcę, a dziś mam ochotę na twoją dupę…
– Ale ja jeszcze nigdy…

Płakałam, bo tylko to mi zostało.
Nie tylko nie obciągałam  Markowi… to o tyłku nie było nawet mowy…
Straszny ból mieszał się ze wstydem i upokorzeniem…

A na dodatek… następna szansa została zmarnowana.
Zapadłam się i  już nic nie czułam…
Nawet nie interesowało mnie, co robi…

Dlaczego mu na to pozwoliłam?
W imię, czego?
Wiem… oczywiście, że wiem…
W imię mojej miłości do męża.. dla oddania się jemu… i dla naszego dziecka.

                                                    #########################

Marek 2008

Dziś znowu był telefon.
Prawie w nocy…. i  już spałem, ale teraz byłem na to wyczulony.
Zresztą maluchy są przeziębione, więc wstajemy na zmianę.
Patryk dość mocno gorączkował,   za to Oleńka, na szczęście, miała tylko katar.

Mówiła bardzo ściszonym głosem i nic nie słyszałem, a więc jednak…
Nie powiedziała nic, ale w nocy obudził mnie płacz i to nie były dzieci.
To ona.
Czyżby to wyrzuty sumienia?
Nawet nie dopuszczałem złych myśli…
Jak miałem dalej spać i jak dalej żyć?

Co moja żona zrobiła, z kim się zadała, a może ma jakieś problemy?
Zapytałem ją rano, ale  odpowiedziała, że coś tam w pracy, i że nic takiego…
Praca i płacz.
Dziwne, ale kobiety są przecież  wrażliwe i delikatne,  a może to prawda?


                                                    #########################

Karolina 2006

Minął miesiąc.
Prawie go nie zauważam.
Brutal to i cham, i zaczynam mieć dylematy…
A może to nie on… może trzeba poszukać innego faceta?
Widziałam jak podrywał sekretarkę… i jak ona się śmiała… 
Jaka byłam wściekła… i załamana.

Przyszedł sms. Od niego.
– Dziś.
Mam prawie środek, Boże dziękuję.
Dostałam natychmiastowy zastrzyk energii…, który mnie dosłownie uskrzydlił…
Już dwa razy zrobił coś nie po mojej  myśli…, więc może teraz los mi to wynagrodzi…?

Jechaliśmy bez słów…
A cała  znowu drżałam, bo dziś… dziś zajdę w ciążę.
Jeszcze raz… Boże dziękuję.
Obłęd.
Dziękuję Bogu za szansę zdrady, za podłość i cierpienie.
I jestem szczęśliwa… , ale i miałam pytanie… czy to jest normalne?

Nie, nie, nie!!!·Chwila…
Dziękuję za możliwość dania życia malutkiej istocie, która da szczęście całej naszej rodzinie.
Tylko jej nam brakuje, tylko tej iskierki, cudownej duszyczki, szkraba i miłości…
A więc to dobre intencje…

– Rozbierz się…
Zwykłe czynności wykonuję jak robot a moja dusza krzyczy…
– Masz ładne ciało…
Zdjęłam stanik, podkręciłam brodawki, choć i tak cała drżałam.

– Masz fajne piersi…
Śmieszne…, bo mój mąż nigdy mi  tego nie mówił…
Podciągnęłam pończochy, majtki jednym ruchem rzuciłam w kąt.
– Jesteś napalona…?
Cham,   wszystko widzi…

Podeszłam, rozpięłam mu spodnie, ściągnęłam slipy i od razu wzięłam, byleby się nie rozmyślił.
Polubiłam go, bo był fajny, duży, przyjemny i pachniał.
Jestem zboczona.. bo biorę drugi raz w życiu… a już mi się to podoba.
Moja głowa wykonywała znajome ruchy, a on jęczał.
Dobrze mu było, bo wkładam w to serce i duszę, całą  swoją przyszłość…

Rzuciłam go na łóżko…
– Nie mogę już…
Rozchyliłam płatki mej cipki i nie musiałam  nawet ślinić, bo byłam do granic nagrzana…
Byłam  świnią, bo zdradzałam i było mi dobrze…
Włożyłam… i aż mnie skręciło z rozkoszy.
|On złapał mnie za piersi, dotykał bioder i coś mówił…

Tylko, że ja byłam w inny świecie, widziałam przyszłość,  szpital, dom, malutką córeczkę, nasz ogród i mego męża z Aleksandrą w piaskownicy…
Zaczęłam go całować…
Jak mi dobrze ….
Nadziewałam się w absolutnym akcie przyjemności.
W tej chwili… kochałam tego faceta, jego ciało i jego przyrodzenie, które dochodziło do samej macicy…

Czułam jak strzelił…
– Tak, tak, mocniej, dawaj wszystko…
Skakałam jak oszalała, niech wystrzeli się do ostatniej kropli.
Nie myślałam o podnieceniu..  o sobie… tylko o dziecku i moim marzeniu.
Koniec.
Padłam obok niego…  i słyszałam jak dyszał…
Poleżę troszkę, niech nic się nie zmarnuje.

                                                                        *******

ON

Wiem, że jestem skurwysynem, ale tak mi jest dobrze.
Laski lecą na mnie jak do miodu, co skrzętnie wykorzystuję.
Mam urodę latynoską, czarne włosy… jestem dobrze zbudowany, opalony i oczywiście  mam dobre wyposażenie.
Te 38 lat wciąż jest wspaniałe, cały czas jestem  singlem, bez zobowiązań i jak do tej pory każda była zadowolona.
A ostatnio najbardziej żona poprzedniego szefa.
Cholera, to była fajna robota, dobra kasa i mało pracy.
Ale jak nie zadowolić żony szefa, jak zjada cię na śniadanie, obiad i kolację, nawet przy mężu.
Zresztą, mam pomysł na życie i skrzętnie go realizuję..

Ostatnim razem obciągała mi w biurze.
Potem ściągnęła stringi, wypięła swój tyłeczek i gdy zacząłem wkładać, to jej mąż wpadł z kontrahentami.
Jaki obciach.
Wyrzucił mnie na pysk, ją w pysk, a kupcy uciekli.
Nie było jak zaplanowałem…, ale się uczę…
Tylko trzeba było szukać nowej roboty.
Nie raz już to przerabiałem, czasami nawet uciekałem oknem, ale co tam.
Taki specjalista jak, jak zawsze znajdzie pracę.

Gdy nowy szef przedstawiał mnie reszcie, wyłapałem od razu dwa spojrzenia na romans, a jedno na dziki seks.
Ale najbardziej zaintrygowała mnie ta szara myszka, zastępca kierownika.
Jej wzrok był taki smutny i jednocześnie pełen ufności.
Nie miałem do czynienia w swym życiu z tak intrygującym spojrzeniem.
Za każdym razem patrzyła na mnie jak… no właśnie.
W filmach, kobiety patrzą tak na swych bohaterów, ma facetów, którzy ratują je od śmierci.

Ale tu…?
Dziwne. 
Oczywiście to mężatka, więc mieści się w moich planach…
Dzień za dniem przykuwała moją uwagę coraz bardziej.
Gdy leżałem z Basią informatyczką, palnąłem niby niechcący..

– Ta, w tych śmiesznych sweterkach jakaś dziwna jest…
– Myślę, że niedojebana,   bo ma faceta totalną pizdę,  a co podoba ci się?
– Ależ, maleńka, ty jesteś najsłodsza.

Więc tu jest pies pogrzebany.
Wszystkie jej spojrzenia nabrały sensu, kiwnę palcem i będzie moja.
Pobawię się, a potem będę patrzeć jak skomli…. gdy będę ciągnąć za sznurki.

Minął miesiąc, więc dziś pozwolę jej rozpocząć łowy…
Zapytałem się, czy może mnie odwieźć do domu?
Oczywiście.
Jak jej głos drżał… ledwo prowadziła, miała spocone dłonie i czoło.
Ale musi jej zależeć !!!
Oj będziesz dziecinko tańczyć… nawet nie wiesz jak?

Kazałem zatrzymać jej samochód obok domu, jest tu cicho, akurat na lodzika.
Gdy kazałem jej obciągnąć, to myślałem, że mnie zabije…
Gdy wzięła, to oczywiście docisnąłem.. jak zawsze…
A ta… zaczęła się krztusić…
Ok.. drugi raz…
To samo… aż niemożliwe…

– Co, pierwszy raz to robisz ?
– Tak…
– Bez jaj…  bierz się za obciąganie, bo jeśli nie, to adios mała.
Ale jaja… jak można nie robić lodzika…?
Dobrze… i nie dobrze… zobaczymy…
Potem się  postarała… i  spermę wciągnęła  jak odkurzacz….
Babka szybko się uczy…, więc dobrze…

Nawet się nie odwróciłem, gdy poszedłem do domu.
Niech wie, kto tu rządzi.
Przez dwa tygodnie nie patrzyła się nawet, ale, gdy jechaliśmy windą, to myślałem, że zgwałci mnie tu i teraz.
Wyśmiałem jej prośbę o zerżnięcie.
Całe biuro widzi, jak na mnie leci.
Dla mnie to zwykła szmata i napalona suka.
Ale pomyślałem, że jej podniecenie idealnie wpisuje się w moje plany…

W końcu zgodziłem się na popołudnie.
Płakała…. prosząc mnie o sex…
I powiem, że chyba zaczynam mięknąć, bo coś ta kobieta w sobie ma.
Jest dumna i wyniosła,   co prawda beznadziejnie się ubiera, ale to elegancka babka, a lubię takie najbardziej, takie…, które nie znają swojej wartość.

Wziąłem ją w dupę.
Wiedziałem, że znienawidzi mnie po tym, ale taki miałem właśnie plan.
Cały czas płakała, ale napalone tak biorę.
Musi poczekać na prawdziwą rozkosz.
I jeszcze się dowiedziałem, że  to jej też pierwszy raz…
Byłem wtedy dumny…, że dwie lekcje seksu dostała właśnie ode mnie…
Do planu.. wręcz idealnie.

                                                                      *******

Karolina

Jestem w ciąży, cudownie.
Błogość tego uczucia jest jak muzyka niebiańska.
Powiedziałam mężowi i prawie zwariował….
Nie mógł uwierzyć….
Dodałam, że zapewne Bóg tak chciał  abyśmy, w cudownie kochającej się rodzinie, mieli malutkie dziecko, tylko dla miłości.
 Nie wiem, czy kiedykolwiek zasłużę na wybaczenie w jego oczach?
Jestem zdrajczynią i gdybym nie miała w sobie tego uczucia spełnienia, pewnie zwariowałabym.

Tak bardzo go kocham.
Niech mi Bóg wybaczy tę zdradę, ale zrobiłam to dla naszej przyszłości.
Po dwóch miesiącach  zwolniłam się z pracy.
Nie rozmawiałam już ani razu z nim, choć wydawało mi się, że jakby próbował.
On mnie już nie interesuję, mam dzidziusia i to jest cudowne.

                                                                    *******

Poród był nadzwyczaj łagodny, aż pan doktor się uśmiał i powiedział, że takie kobiety jak ja, to powinny rodzić dla przykładu.
Malutki Patryk prawie w ogóle nie płakał. Nie była to wymarzona Oleńka.. ale co tam..
Był taka spokojny i cichutki, że naprawdę wtedy pomyślałam, że Bóg jest ze mną.
Z nami i,   że już się nie gniewa, za moją zdradę.

Pół roku zleciało jakby go nie było….
I wtedy mój mąż zapytał się, czy nie chcemy jeszcze jednego maluszka w domu,   na przykład dziewczynki?
Struchlałam na samą myśl, ale sama ją chciałam, więc, czy mogłam go wtedy zawieść?
Nas zawieść?

Tylko jak mam zrobić drugie dziecko… i z kim…?
Sama myśl o tym paraliżuje mnie do granic wytrzymałości.
Czy mam odezwać się do niego?
Mam być jeszcze bardziej podła, niż byłam?
Zadzwonię.

– Cześć piękny…
– Kto mówi…?
– Karolina z księgowości z firmy AL…
– O przypomniałaś sobie mnie… swędzi cię cipka..?
– Można to tak ująć…
– Zostawiłaś mnie bez słowa, odeszłaś,  a ja nie jestem kimś, kogo się tak zostawia…
– Miałam bardzo ciężką sytuację w domu i musiałam dla dobra rodziny odejść… możemy się spotkać?
– Możemy.
– W Bastionie  o 17?
– Ok.

Jest dobrze, muszę tylko nie przestraszyć go i nie zmarnować sytuacji…
Podpuszczę, że tęskniłam.

                                                                      *******

– Witaj…
Wstał, gdy mnie zobaczył…  jejku… jaki on ciągle jest przystojny…
– Proszę…
– Kwiaty dla mnie…?
– Jesteś wspaniały…
– I co tam…?
– Jest wspaniale, na pewno wiesz,  że mam męża i niedawno urodziłam córeczkę.
– Nie wiedziałem.
– Miałam problemy w ciąży i dlatego musiałam się zwolnić.
– Czy to moje?
– No, co ty…  jesteśmy bardzo szczęśliwą  rodziną.

– To, co tu robisz?
– Nie mogę przestać o tobie myśleć, o tym, co ze mną robiłeś  i jak mi było dobrze.
– Poważnie?
– Dałeś mi wiele szczęścia i cudownego seksu, z tobą miałam pierwszy oral i anal…
– I jak to wspominasz?
– Gdybyś chciał, to jestem na każde twoje zawołanie i na każdą twoją chęć, w jakiejkolwiek postaci…
– O kurwa, nie owijasz w bawełnę…
– Możesz mnie sprawdzić…, jeśli nie wierzysz…
– Dasz mi teraz?

Tego się nie spodziewałam i nie jestem  dziś płodna…, ale muszę grać, bo nie uda się mistyfikacja…
– Tutaj?
– Idziemy do toalety.
Ale mnie wzięło… aż się cała trzęsę.. i wyraźnie ją… czuję.

– Pokaż cycki… ok… ściągnij majtki… a teraz mi obciągnij…
– A jak ktoś wejdzie…?
– To, co, jesteś kurwą, która obciąga w kiblach, nic dziwnego…

Postanowiłam dać z siebie wszystko.
Brałam jak najgłębiej, aby go zadowolić, lizałam jajka i pieściłam na wiele sposobów…
Nagle otworzyły się drzwi i ktoś wszedł… a jednak…

– O, jest impreza…
– Panowie, proszę bez krępowania, to moja kurwa i zaraz  skończy…
Przycisnął mocniej moją głowę, tak, że nawet nie widziałam, kto wszedł…?
Słyszałam jak się załatwiają.. i  jak  myją ręce…

– I jak, dobrze ciągnie?
– Pierwsza klasa, ale ciągle się uczy…
– A możemy pomacać?··Co jest, co tu się dzieje..?
Chyba się nie zgodzi….?
To już byłaby przesada!!!

– Jasne, dupę ma wolną…
I nagle poczułam na tyłku obce ręce, a ten wciskał jeszcze mocniej kutasa do gardła…, więc byłam praktycznie bez ruchu…
– Ale fajny tyłeczek…
– A jakie ma cycki…
– Pomacajcie sobie, za free… ona zresztą to uwielbia…
– Całkiem smakowity kąsek, strzelę jej palcówkę…
Poczułam  jak włożył mi dwa, potem trzy palce i drażnił cipkę, która i tak już krzyczała z podniecenia…
Ta sytuacja nagle z nieprzyjemnej stała się dziwna…

Nie rozumiałam tego uczucia… jakby z innej planety… a motyle w brzuchu prawie wylatywały mi przez gardło…
– Ale szmata jest mokra… dobrą ma chcicę… i chyba zaraz odleci…
Miał rację, jeszcze kilka ruchów i dostałam bardzo mocny orgazm.
Ok… przyznam się…
Z mężem na mam orgazmów.
Nauczyłam się je dostawać…, gdy nocami rozmyślałam o Nim..
O pierwszym oralu… i pierwszym analu…
Wiem… jest mi wstyd.. ale naprawdę… zrobiłam to tylko kilka razy…

Ale ten orgazm był zupełnie inny…
Taki, że kolana mi się ugięły… a On wtedy zlał mi się do gardła…
Włożył  za głęboko…. i zaczęłam się krztusić…
Dobrze, że ten drugi trzymał mnie za piersi, bo przewróciłabym się…
Gdy skończył… oni puścili mnie również…

Usiadłam się na podłogę  ze zmęczenia… i ze wstydu nie podnosiłam głowy.
A cipka pulsowała….
Czułam mokrą podłogę, chciałam nawet się dotknąć, ale to byłoby już za dużo…
Niemniej to pragnienie mnie zszokowało…

Boże, ja chcę dziecka, a dzieje się coś nienormalnego ze mną.
Podnieciłam się od obcych paluchów….
I tak naprawdę,   wcale mi to nie przeszkadzało.
Czy ja jestem zboczona…?
Nie, nie … to nie tak ma być!!!
Ale wstyd…!!!
Daj mi dziecko i zniknę z twego życia na zawsze…

– Dobra dupa i fajny z ciebie gość… jak co, to często tu bywamy… na razie….
Poszli. a on ubrał się i powiedział…
– Widzę, że naprawdę jesteś napalona.
– Mówiłam.
– Ok, pobawimy się,  jak tak bardzo prosisz…
– Proszę..

5 2 głosy
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Odpowiedz
Wszystko
Darmowe opowiadania erotyczne Strona zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych odbiorców. Jesteś osobą pełnoletnią?
0
Napisz komentarz.x
()
x