Dziecko 2

IronMario

Dziecko 2

                                                               Rozdział 2

Jeśli ktoś wątpi, czy Bóg istnieje, to mogę go zapewnić, że TAK.
Zaszłam w ciąży i czułam się cudownie, a błogość tego uczucia, była jak muzyka niebiańska.
Oczywiście szybko namówiłam Marka na seks, a potem, gdy mu powiedziałam, to prawie zwariował….
Oczywiście roztrząsał, jak to mogło się udać, więc dodałam, że zapewne Bóg chciał, abyśmy w kochającej się rodzinie mieli dziecko z miłości.

I to go przekonało…
Tylko, że gdyby poznał prawdę, to pewnie… nigdy by mi tego nie wybaczył.
I dlatego… dzień w dzień czułam się zdrajczynią i gdybym nie miała w sobie tego uczucia spełnienia,  ani miłości do dziecka, to pewnie zwariowałabym.
Dlatego musiałam się cieszyć, milczeć i cierpieć, choć… widząc jego radość, było mi trochę lżej.
Niech, zatem Bóg wybaczy mi tę zdradę, bo zrobiłam to dla naszej przyszłości.
Oczywiście, po potwierdzeniu ciąży od razu zwolniłam się z pracy, a z Nim… nawet się nie pożegnałam.
Zresztą już mnie nie interesował, bo miałam dzidziusia i to było cudowne.

                                                                 *******

Ciążę przeszłam lekko i czułam się bardzo dobrze, tylko, że Marek traktował mnie jakbym była chora i było to uciążliwe.
Choć i zabawne, bo nagle wszystkie sprzątania wziął na swoje barki, a mi kazał wypoczywać.
Więc, gdy nieporadnie brał się kurze, a potem czyścił toaletę, to zwyczajnie podśmiewałam się z niego.
Ale to pierwsze nasze dziecko, więc nie kłóciłam się, bo jakby… jednak… coś się stało, to byłby koniec wszystkiego.
Co prawda nie pracowałam i pieniędzy nie było za dużo, ale wychowałam się w bidulu, więc dla mnie to była norma.

Oczywiście, najśmieszniejsze było przede mną, bo gdy zbliżył się czas porodu, to Marek zaczął wariować.
Bał się o wszystko i planował w najmniejszych szczegółach, a ja tylko kiwałam głową z politowaniem, bo każdy wie, co… się dzieje z facetami, gdy zaczyna się poród.
I nie było inaczej, bo… nie tylko do szpitala musieliśmy pojechać taryfą, gdyż nie mógł znaleźć kluczyków, to przed salą prawie go cucili.
Na szczęście poród miałam nadzwyczaj łagodny, aż pan doktor się uśmiał i powiedział, że takie kobiety jak ja, to powinny rodzić dla przykładu.
Akurat… z takim mężem, ale… nieważne.

Tylko, że… urodziłam chłopca, Patryka.
No cóż?
Nie wszystkie marzenia się spełniły…
Na szczęście, od samego początku był bardzo grzeczny i tak cichutki, że naprawdę… pomyślałam, że Bóg… nie gniewa za moją zdradę, szczególnie, że mały był bardziej podobny do mnie, niż do Niego.

I wszystko byłoby dobrze, gdyby nie wybujałe ego mojego męża.

Otóż… po pół roku, w czasie zabawy z dzieckiem zapytał się, czy… nie chcemy jeszcze jednego maluszka, na przykład dziewczynki?
Struchlałam na samą myśl, bo bardzo chciałam mieć Oleńkę, ale wiadomo, o co chodziło…?
Tylko, że w jego mniemaniu, jak się raz udało, to drugi też się uda.
I co miałam mu powiedzieć?
Wiem… prawdę…|
I powiedziałam, że… spróbujemy… zadając sobie pytanie, czy mogę go zawieść?
To znaczy… nas zawieść?
Oczywiście, że nie mogłam, bo go kochałam nad życie, tylko że paraliż jaki mnie wtedy złapał, był nie do wytrzymania.
Przez wiele dni więc rozmyślałam, ale patrząc na jego opiekę i miłość do Patryka, zaczęłam się łamać.
Tylko… jak to zrobić?
Odezwać się do Niego, czy może poszukać kogoś innego na mieście?
I co… miałam być jeszcze bardziej podła, niż byłam?
A potem znowu przechodzić te same upokorzenia?
No nic… zdecydowałam, że wybiorę Jego, bo przynajmniej go znam i, jeśli do tej pory nie wydał się mój romans, to znaczy, że facet był dyskretny.

Zadzwoniłam.
– Cześć piękny.
– Kto mówi…?
– Karolina z firmy AL…
– O… przypomniałaś sobie o mnie?
– Przepraszam.
– Zostawiłaś mnie bez słowa i odeszłaś,  a ja nie jestem kimś, kogo się tak zostawia.
– Miałam ciężką sytuację w domu i musiałam dla dobra rodziny odejść, ale chciałaby się z tobą spotkać i… wytłumaczyć.
– Znowu cię nosi?
– Można to tak ująć.
– W Bastionie  o siedemnastej.
– Ok.

Super!
Teraz tylko ubrać się odpowiednio i oszukać, że strasznie tęskniłam, a potem… nie zmarnować okazji.

                                                                   *******

Z głupim wytłumaczeniem zawiozłam małego do siostry Marka i na spokojnie, o siedemnastej, weszłam do lokalu.
A on, gdy mnie zobaczył, to od razu wstał, a w ręku trzymał bukiet róż.
Aż mi zmiękły nogi, bo nie tylko zaprosił mnie do najbardziej eleganckiej knajpy w mieście, to jeszcze okazał się gentlemanem. 
– Proszę…
– Bardzo dziękuję.

Potem  zaprosił mnie do stolika i oczywiście odsunął krzesło, a ja drugi raz poczułam się wyróżniona.
– Pięknie wyglądasz.
– Jesteś zbyt miły.
– Naprawdę, aż promieniejesz.
– Chciałabym ci się wytłumaczyć, bo mi wstyd, że tak wyszło.
– Nie ma sprawy.
– Od dłuższego czasu miałam problemy w małżeństwie i niestety… musiałam się zwolnić.
– Nic nie mówiłaś.
– Nie należę do takich, co się obnoszą ze swoimi sprawami.
– Rozumiem, ale teraz jest już dobrze?
– Tak, wszystko pokonaliśmy, a na dodatek… niedawno urodziłam syna.
– O!!!
– Efekt pogodzenia.
– Ale, to nie jest moje?
– No, co ty, to męża, zresztą jesteśmy… bardzo szczęśliwą  rodziną.

Odsunął się, wyprostował i tak na mnie spojrzał, że aż dostałam gęsiej skórki.
A ja… szybko się uśmiechnęłam z nadzieją, że wypadło to dość wiarygodnie?
– Dlaczego więc teraz zadzwoniłaś?
– Bo mam… dość ustabilizowane życie, a do tego… dużo wolnego czasu i muszę się przyznać…

Tu spuściłam głowę w geście wstydu…

– Że nie mogę przestać myśleć o tym, co ze mną robiłeś  i jak mi było dobrze?
– Poważnie?
– Dałeś mi wiele szczęścia tym… rodzajem seksu.
– Ale, o co chodzi?
– Wiesz, że to z tobą miałam pierwszy oral i anal?
– Nie żartuj,  z mężem tego nie robisz?
– No właśnie, tu jest ten problem, ja jestem spragniona, a on raczej nie…
– Rozumiem…
– A na dodatek… już od pierwszego naszego spotkania w pracy rozbudziłeś we mnie coś dziwnego.
– I to, przez to, tak się zachowywałaś?

Pokiwałam głową, robiąc minę małej dziewczynki.

– I co teraz?
Ta chwila była najgorsza, bo musiałam udawać kogoś, kim nie byłam…
– Gdybyś chciał, to z chęcią spełnię każde twoje marzenie, w jakiejkolwiek postaci.
– Nie owijasz w bawełnę.
– Możesz mnie sprawdzić, jeśli nie wierzysz…?

Znowu spojrzał mi w oczy… zamyślił się, a potem wziął głęboki oddech..
– Dasz mi teraz?
– Jak teraz, tutaj?
– Pójdziemy do toalety.

Ale mi się zrobiło gorąco…!!!
Chciałam coś wymyślić, ale wtedy… drugi raz w życiu i to drugi raz z nim… poczułam skurcze na dole.
I to tak intensywne, że dosłownie… musiałam zacisnąć uda.
A potem usłyszałam swoje myśli… mówiące… TAK… chcesz tego… i głos…

– Jak sobie życzysz.

Wstał i podał mi dłoń, a ja się uśmiechnęłam, tylko, że uczucia, które zaczęły mną szarpać… były niemożliwe do wytrzymania.
Bo… była to jedna wielka radość, że się udało, ale i żal, gdyż… nie byłam płodna.
Ale, jak to mówią, najważniejszy jest pierwszy krok.

Tylko, a… jak ktoś tam będzie i nam przeszkodzi?
No nic… weszliśmy, ale na szczęście, było pusto.

– Pokaż cycki…
Zaczęłam rozpinać bluzeczkę, ale nawet nie dokończyłam, bo podszedł do mnie i mocno je załapał.
– Duże… karmisz jeszcze?
– Już nie.
– Fajne.
– Są twoje.
– Ok… teraz mi obciągnij.
– A jak ktoś wejdzie?
– To, co?  – Jesteś moją suczką, z którą zrobię, co chcę.

I wtedy… stało się coś dziwnego, bo… te słowa… zrobię z tobą co chcę, dosłownie mnie oszołomiły.
Ale, po chwili już… rozumiałam, że właśnie… obudziło się w mojej głowie wspomnienie uczucia, które powstało wiele lat temu.
W szkole, gdy… stawiali mnie w sytuacji bez wyjścia, a ja zgadzałam się, bo łączyłam to z radością… czynienia dobra.
Wtedy też mnie, w pewien sposób,  zmuszali, tylko, że ja szybko zamieniłam ich złość w swoje zadowolenie, które zresztą skończyło się tym, że zostałam szczęśliwą żoną.

I teraz działo się dokładnie to samo.  
Jego zdecydowanie i moja świadomość, że robię to dla dobra naszej rodziny, połączyły się tak jak wtedy, w impuls działania.
Tylko, że niespodziewanie doszło podniecenie, którego nie doświadczałam w swoim związku, a które… teraz… totalnie świdrowało mi doły i dosłownie zniewalało umysł.
Do tego było ono sto razy silniejsze niż tamto… zwykłe zadowolenie  i… aż mi wstyd,
ale spodobało mi się.
Co prawda… On pewnie sądził, że mnie wykorzysta, ale tak naprawdę, to ja realizowałam swój plan, a że… zrobiłam pierwszy krok, to zrobię i drugi.

– Oczywiście, jestem twoja suczką i możesz robić ze mną, co chcesz.
– To rozumiem.

Klęknęłam więc, rozpięłam mu spodnie i od razu wzięłam tak głęboko, na ile mi się udało. 
A On, aż westchnął i wplótł dłonie w moje włosy, ale tym razem się nie śpieszył i robił to powoli… jakby… z uczuciem.
– Zrobiłaś postępy i dobrze ci idzie.
Spojrzałam mu w oczy i próbowałam się uśmiechnąć, ale wiadomo…
Za to jego spojrzenie było takie, jak na pierwszym spotkaniu w pracy… zniewalające, pożądające i działające jak diabli.

Zresztą cała ta sytuacja już dawno wymknęła się spod mojej kontroli, a do tego odczuwałam takie podniecenie, że znowu drugi raz w życiu miałam wrażenie, iż jestem mokra.
I nawet chciałam to sprawdzić… tylko, że nagle otworzyły się drzwi i ktoś wszedł.
A jednak.

– O, jest impreza… nie przeszkadzamy?
– Panowie, proszę bardzo… ona i tak zaraz skończy.
Nie do wiary… tak krępującej sytuacji jeszcze nigdy w życiu nie miałam, szczególnie, że… nawet nie widziałam, kto wszedł?
Tylko, że to… wcale nie było najgorsze.
Najgorsze było to, że ja robiłam swoje, a oni… swoje, a na dodatek… byli ciekawscy.

– Dobrze ciągnie?
– Pierwsza klasa, ale ciągle się uczy.
– A możemy popatrzeć?
Co jest, co tu się dzieje?
Chyba się nie zgodzi….?
Nie… to byłaby już przesada!!!

– Możecie nawet ją wymacać…
O nie…!!!
Już chciałam się wyrwać, ale wtedy wcisnął mi go tak głęboko, że byłam… praktycznie bez ruchu.
A potem… poczułam na tyłku i na piersiach ich dłonie.
– Fajny ma tyłeczek.
– I bardzo kształtne piersi.
– Jest świeżo po porodzie, więc możecie się zabawić, zresztą… ona to uwielbia.
– A mogę strzelić jej palcówkę?
– Jak najbardziej…

No i poczułam… jak włożył mi dwa, a potem trzy palce i choć… zaczęłam się zapadać ze wstydu, to sytuacja stała się dziwnie… przyjemna.
Nie rozumiałam tego uczucia, tylko, że ponownie… motyle w brzuchu mnie rozrywać.
– Ale jest mokra i… chyba zaraz odleci?
Miał rację, jeszcze kilka ruchów i dostałam bardzo mocny orgazm.

Ok, przyznam się…
Z mężem nigdy nie miałam orgazmów, ale nauczyłam się je dostawać, gdy nocami… rozmyślałam o Nim.
O pierwszym połykaniu i o… pierwszym analu.
Wiem… to wstyd, ale naprawdę… zrobiłam to tylko kilka razy.

Tylko, że ten orgazm był zupełnie inny.
Taki, że aż kolana mi się ugięły i całe ciało trzęsło jak galareta.
Ale… nie mogłam odpocząć, bo ON właśnie zaczął mi lać do gardła, tylko, że włożył za głęboko i się… zakrztusiłam.
– Mówiłem, że się uczy…

Wtedy mnie puścili, a ja… dosłownie… padłam na podłogę, ale… ze wstydu, nie podnosiłam głowy.
Tylko, że cipka cały czas pulsowała… i to tak, że czułam mokrą podłogę… pod nią.
I wiecie co…?
Nawet chciałam ją dotknąć i dojść jeszcze raz, ale… się nie odważyłam.
Niemniej, to pragnienie mnie zszokowało.

Boże… jak to jest możliwe, że w tak wstydliwej sytuacji, podnieciłam się od obcych paluchów?
Czy jestem więc… zboczona?
Nie, nie… to nie tak ma być!!!
Daj mi proszę dziecko, a zniknę z twego życia na zawsze.

– Dobra dupa i fajny z ciebie gość, jak co, to często tu bywamy.
I wyszli, a On do mnie…
– Widzę, że naprawdę jesteś napalona?
– Mówiłam.
– Ok, pobawimy się,  jeśli mnie ładnie poprosisz.
– Proszę…
– No dobrze, tylko… trzeba cię dużo nauczyć. – Jestem cała dla ciebie.

                                                          *******

Niedobrze.
Obiecałam mu siebie, a on tego nawet nie wykorzystał.
A tak na marginesie, to zostałam właśnie zwykłą kurwą, co daje w kiblu.
I jeszcze ci dwaj… cholera, że musiałam dostać ten orgazm.
I ciągle to samo pytanie… czy moje dziecko jest tego warte i czy muszę to robić?
Niestety… musiałam, aby… chociaż dzieci były do siebie podobne.
Zresztą… to nie potrwa długo i być może, już za drugim razem się uda?

A jeśli tym razem Bóg mi nie wybaczy?
Jeśli zemści się na mnie?
Nie wiem… każdy dzień to myśli i obawy, tylko, że jedno spojrzenie Patryka i byłam z powrotem na drodze planu.
I powiedzcie…  miałam… jakieś inne wyjście?
Bo ja nie widziałam.

A… najgorsze było to, iż nie miałam już takich wyrzutów sumienia, jak za pierwszym razem.
Wtedy płakałam wiele dni i modliłam się o wybaczenie, a tym razem, gdzieś… bardzo głęboko we mnie, budziło się uczucie zadowolenia, podniecenia i ciekawości, co będzie dalej?
Ale… jak tylko mnie zapłodni, a zduszę to uczucie w zarodku i nigdy nie dam mu dojść do głosu.

5 1 głos
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Odpowiedz
Wszystko
Darmowe opowiadania erotyczne Strona zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych odbiorców. Jesteś osobą pełnoletnią?
0
Napisz komentarz.x
()
x