Dziecko 3

Dziecko 3

Karolina

Cholera, muszę się ogolić, on ma rację.
Jestem zapuszczona.
Dziecko zajmuje mi dużo czasu, ale co powiem mężowi?
Przecież do tej pory się nie goliłam…
Już i tak skłamałam, że idę na babskie spotkanie, a poszłam robić drugie dziecko.
I co… i znowu nic….
Nawet nie mogłam wykorzystać jego spermy z buzi, bo musiał się pokazać.
Przed gówniarzami… ohydne, ale ich wzrok był bezcenny.
A tak w ogóle, to, co ten facet ma w sobie, że na tyle mu pozwalam?

Miało być jedno pieprzenie, zapłodnienie i koniec, a ten wymyśla… że niby nie jestem prawdziwą KOBIETĄ.
To, kim jestem?
O co mu chodzi…?
Nie za bardzo go rozumiem… ale to, co mi zrobił w tej galerii… to było wspaniałe…
Jak się podnieciłam, a jaki wstyd!
Każdy mnie przecież widział…  i takie poniżenie.
Ale, gdy spojrzałam się mu w oczy… gdy zobaczyłem jego pewność siebie… to poszło łatwiej.
Kurcze, dużo łatwiej.

Tylko, że jak o tym myślę, to od razu mi dobre…
A w tej przebieralni, gdy nie zasłonił, to widziałam, że facet się bezczelnie gapił.
I wtedy, naprawdę, nie za bardzo mnie to martwiło, że jego żona mogłaby mnie zabić…
To na moją dupę się patrzył, a nie na jej.
Ciekawe uczucie..  takie wstydliwe, ale i budujące moją pewność siebie.
Raczej jestem dziewczyną z kompleksami, spokojną i ułożoną, a tu musiałam stać się wampem.
I po prawdzie, spodobało mi się to uczucie lekkiego wywyższenia, bo jego wzrok też mi dużo mówił. Zwyczajnie się mu podobam….
Zresztą swojego ciała nie muszę się wstydzić, chociaż… nigdy nie zwracałam na nie uwagi.
Nie jestem gruba, bo nigdy nie byłam, a cycki raczej mam normalne.

A jednak ten obcy facet patrzył się jak zauroczony i pewnie mu stanął…
Oj… coś mi dobrze się robi…
Tylko nie mogę dać poznać mężowi…
On jest taki wspaniały, cudowny i opiekuńczy… to moja prawdziwa miłość.
Zrobię dla niego wszystko… ale to też prawda, że szaleństwa, jakiego doświadczyłam dzisiaj, to on sobie nawet nie wyobraża.
To zwyczajny fajny facet, mamy normalne dobre dni, dom… bez podniety, ale ja nigdy tego nie potrzebowałam.
Wyniosłam spokojność z domu, chociaż, każde wspomnienie zdejmowanych majtek narusza coś w mojej duszy…
Coś mocno niepokojącego i nie wiem, czy chcę poznać bliżej to uczucie?
Ja chcę dziecko..!!!

Idę wygolić cipkę…
Fajne uczucie… taka czysta brzoskwinka… i taka delikatna…
Czuję, jak każda fałdka majtek mnie drażni… co się dzieje…?
Bawię się z dzieckiem, a myślę o nim…
A właściwie, to moja cipka o nim myśli…
Przekładam nogi i czuję jak bardzo chciałabym, aby mnie dotknął i ją zobaczył.
I dlaczego tak zależy mi na jego zadowoleniu…?
Przecież, to tylko dla zapłodnienia, a jednak coś się budzi we mnie, że nie mogę tego uczucia nazwać…
Choć motyle w brzuchu robią się niesamowicie przyjemne…

Z mężem mam klasykę… a gdy zrozumiałam, że jest bezpłodny i przestał do mnie się dobierać, to sama mu odpuściłam.
Mogę żyć z nim nawet bez seksu i tak go kocham bezgranicznie…
Tylko tak naprawdę, to teraz go zdradzam i dochodzi do mnie pytanie,
Czy zrozumiałby, że robię to z miłości?
On chce mieć rodzinę, dzieci… a przecież oddałabym dla niego swoje życie… a co dopiero ciało..?

Przyszedł, SMS…
– Ogoliłaś cipkę?
– Tak.
– Chcę zdjęcie…
Ściągam majtki jak najszybciej… aparat… Boże… co ja robię..?
Golę i pokazuję obcemu facetowi swój skarb, własność mojego męża…
Poszło… i jest mi dobrze…

Słucham go jakby był… nie wiem… przeraża mnie to uczucie… przecież to jest poniżające… a ja się nawet nie bronię…
Następny.
– Rozchyl wargi, chcę zobaczyć Twoje soki…
Skąd on wie, że prawie płynę…?
Dopiero drugie zdjęcie wyszło, ale dobrze widać cipkę i mój mokry palec…
– Robisz sobie dobrze?
– Nie…
– I dobrze, tylko ja cię mogę dotykać, masz czekać na mnie i prosić…
– Proszę… kiedy się spotkamy i mnie weźmiesz…?

Cisza…
– Proszę… tęsknię za twoją spermą…
Boże, co ja piszę?
Zachowuję się jak nagrzana szmata a tak nie może być…!!!
Muszę być porządna… tylko, że mnie dosłownie skręca…
Ale nie…. poczekam jak prosił… jak kazał…
Tylko, że bawię się z dzieckiem, siedzę w rozkroku i oglądam swoją cipkę, co się dzieje ze mną?

Muszę wyjść po zakupy, bo zaraz zwariuję i na pewno nie ubiorę majtek.
Jest ciepło i nic się nie stanie.
Idę z dzieckiem na zwykłe zakupy… a czuję się dosłownie… uskrzydlona…
Pożądaniem, obrazami i napięciem, bo dodatkowo wilgoć z cipki zaczynam czuć na udach.
Nie patrzę się nikomu w oczy, a mam wrażenie, że wszyscy wiedzą, że nie mam majtek
i mokre nogi, chociaż spódnica jest za kolana…

Muszę się uspokoić… ale jak…?
Cały czas widzę tego faceta… jak się patrzy na mój tyłek w samych majtkach, w tej przebieralni…
A teraz nawet nie mam majtek…
A gdybym wtedy kazał mi je zdjąć, to też zostawiłby odsłoniętą kotarę…?
Nie, na pewno nie…
Choć… nie wiem tego.
Do tej pory byłam aż za porządna i nic mnie nie interesowało z seksu.
Obecność i miłość mojego męża mi wystarczała, a po dziecku, to już w ogóle…
Ale teraz wiem jedno… jest mi cholernie dobrze.

Chodzę między półkami, prawie obcieram się o ludzi i jest mi niesamowicie odlotowo…
Mogłabym w jakimś rogu… dotknąć ją… ale nie… nie pozwolił… mam za to inny zwariowany pomysł.
Ten facet przede mną ma kanciastą siatkę, dotknę ją cipką i niech ona mnie podrażni….
Udało się dwa razy… muszę manewrować i z dzieckiem na ręku jest mi wygodnie, bo nikt niczego nie podejrzewa…
I jest mi jeszcze bardziej wspaniale… bo nogi mam chyba mokre już do kolan.. ale odlot…

Wychodzę na ulicę, wieje wiaterek, więc trochę ochłonę, bo nie jestem w stanie już tego kontrolować.
Czy staję się dziwką…?
Straszne, to jest takie nieprawdziwe, nie z tego świata, przynajmniej nie z mojego…
Muszę wrócić autobusem, bo siatki jednak pełne i mały…
A może to tylko wytłumaczenie…?
Tam też mogę się poobcierać… jest mi tak dobrze, że prawie chce mi się zwracać z nerwów…

Jadę…
Jest kilka miejsc siedzących, ale ja idę do faceta, który stoi w środku i trzyma się poręczy siedzenia…
Drugą rękę ma z jakąś aktówką… podchodzę i się uśmiecham.
On też, mały nie płacze i jest ciekawy otoczenia.
Na następnym przystanku weszło kilka osób…
Jest okazja, przyciskam się trochę do jego ręki.
Dotknęłam ją moją cipką i nie zauważył…. jeszcze raz…
Cholera, spojrzał się mi w oczy… uśmiechnął się… jest chyba dobrze…

– Robisz to specjalnie?
– Co?
– Nie możesz wytrzymać…?
– Słucham?
– Obcierasz się cipką o moją rękę… to krępujące jeśli robisz to przypadkiem, chyba, że to celowo…?
– Ja… ja… tak…

Usłyszałam swój głos…
– Dziś pierwszy raz ją ogoliłam… i… nie mogę już…
Dlaczego nie uciekam, dlaczego rozmawiam z zupełnie obcym facetem o moim skarbie… jestem nienormalna….?
– Bardzo Pana przepraszam…
– Nigdy nie przepraszaj, kiedy masz ochotę, to najpiękniejsza rzecz, która może się przytrafić kobiecie i mężczyźnie…
– Ale ja…
– Podejdź bliżej, bo nikt nie musi, oprócz nas, tego widzieć…
Dlaczego to robię?
On jest taki… normalny… a zarazem… wspaniały…
Podchodzę i sama nadziewam się na jego dłoń… a on delikatnie zaczyna ją masować palcami przez materiał spódnicy…

– Jesteś mokra…
– Leci mi aż po kolana…
– Coś wspaniałego…
Dotyka mnie coraz mocniej i jego palec jest dokładnie między fałdami cipki.
Sama dociskam się sobą… i zaraz odjadę…
Ale trzymam na ręku Patryka… nie… to się musi skończyć, bo jeszcze padnę w autobusie…!!!
– Jak to pierwszy raz się ogoliłaś…?
– Kochanek mi kazał… o cholera… nie, przepraszam, muszę iść… wybacz…

Przechodzę na przód autobusu i czekam na przystanek… nogi trzęsą mi się jak galareta i ledwo trzymam dziecko…
– Dobrze się Pani czuje… – pyta się kierowca…?
– Tak, ciepło mi…
Tyle, że on patrzy się nie mi w oczy, tylko na spódnicę…
Spojrzałam za nim… mokra plama… ale obciach…

Wybiegłam jak oszalała…  i ostatni raz zerknęłam się na odjeżdżający autobus… mój facet stał w oknie i się uśmiechał… pokiwałam mu…
Co ja robię?
Jestem zboczona… i chce mi się pieprzyć.
Moja cipa ryczy mi w głowie…  i zaraz zwariuję…

Idę do pierwszej bramy… obejmuję mocniej Patryka i dociskam palce na łechtaczce… dwa ruchy, trzy… i dostaję…
O Boże…. zaraz zwariuję… tak mi dobrze….
Musiałam klęknąć… bo aż mi słabo się zrobiło…
– Coś się stało pani…?
Patrzę, jakaś kobieta z mężem…
– Nie, zaraz dojdę do siebie…
Patrzę jak ona i on patrzą mi na krocze…
– A właściwie to już doszłam…

Podniosłam głowę wyżej, spojrzałam się bezczelnie mu w oczy, uśmiechnęłam się i odeszłam…
Mam teraz w dupie, co sobie pomyśleli.
Może nawet dałabym mu, gdyby był sam i chciał…?

                                                                       *******

ON

Co ona robi i czy myśli o mnie…?
Napiszę sms…
– Ogoliłaś cipkę?
Odpisała… o…. piękna i różowa…
– Rozchyl wargi, chcę zobaczyć Twoje soki…
Następne zdjęcie… ale ma kurwa mokro…
– Proszę… kiedy się spotkamy i mnie weźmiesz?.. proszę… nie daj czekać… tęsknię za twoją spermą…

Ona tylko o jednym, sperma i sperma… wtedy też tak mówiła…
O co jej chodzi?
·A może ma jakiś plan?
Ona?
To ja mam plany… tak jak wobec każdej…
Ale wiem jedno, jak baba chce coś bardzo mocno, to zrobi wszystko, aby to dostać…
Jeśli ma plan, to będzie chodzić jak po sznurku, aby go zrealizować i wtedy będę wiedział…
Poszczuję ją, podenerwuję i będę obserwować…
I na pewno nie dam się wodzić za nos, jak tu kurwa rządzę….

Poczekam z odpowiedzią, niech wie, kto tu rządzi..
Minęła godzina… wystarczy.
– Jutro galeria, jak ostatnio i masz być bez majtek…
Posłałem sms… zobaczymy jak szybko odpowie…
– Klik… przyszedł..
– Oczywiście będę…
No, moja suczka szybko się uczy… pobawimy się i znajdziemy następne jej granice, które złamiemy.
Zobaczymy do czego jest zdolna?

                                                                       *******

Karolina

Jest sms…
– Jutro galeria, jak ostatnio krótko i masz być bez majtek…
– Oczywiście będę…
Ledwo weszłam do domu… i dobrze, że nie przyszedł szybciej, gdy byłam w bramie…

Co się ze mną dzieje…?
Przecież to wariactwo…!!!
A mój Marek?
Muszę przestać.. i to jak najszybciej…. ale… dziecko… przecież to dla niego…
Położyłam Patryczka do łóżka i szybko pod prysznic…

Może jej dotknę… a może nie…?  
Ale jestem podniecona…
Przecież ja nigdy… nigdy z mężem…
Zawsze było tak spokojnie, można powiedzieć bez polotu, ale mi to wystarczało w zupełności.
A teraz… to jest koniec świata, totalny odjazd.
Dlaczego tak się dzieje i dlaczego to tak na mnie dziwnie działa…?
Aż mnie głowa boli…

Muszę poprosić siostrę, abym mogła przywieźć jej Patryka, bo nie mam pojęcia, ile czasu nam to zajmie.. a Marek przecież jest w pracy…
Dobrze, że pracuje do późna, ale raczej zdążę.. najwyżej powiem, że zasiedziałam się u niej…

                                                                *******

Umiem szyć i obcięłam jedną z moich spódnic…
Idę teraz w tak krótkiej, że wstyd mi wszystkich spojrzeń facetów i kobiet.
To takie poniżające słyszeć ich komentarze… tzn. kobiet, bo faceci, to raczej podziwiają.
Dlaczego dla jednej kobiety największym wrogiem będzie tylko druga kobieta…?

Moje wnętrze aż krzyczy…
Idę i jestem w amoku…
W brzuchu jest rewolucja cały czas.. a głowa.. to nie wspomnę…
Nawet mi się trochę kręci…
Przemykam jak chora… a idę na seks.
Na zapłodnienie, po ukochane dziecko… aby mój świat był idealny, w jak najpiękniejszych kolorach…

Zaczynam mieć te baby w dupie, co one wiedzą o poświęceniu?
Oceniają mnie po wyglądzie, są płytkie i głupie.
Podniosłam głowę wyżej, niech żałują, że ich faceci patrzą na mnie.
Kiwnę, a polecą i mnie wezmą w każdej chwili…
Jest fajnie… czuję tę moc… to znaczy moja cipka ją czuje…

Już widzę go…  ach… jeśli Patryczek będzie, choć w połowie tak przystojny, jak jego ojciec, to jest warto.
– Witaj piękny, całusa?
Objęłam jego głowę i tak się wpiłam w jego usta, a że był dużo wyższy, to musiałam się podnieść rękoma na nim, więc spódniczka zupełnie podsunęła się do góry…
– Chyba już wszyscy wiedzą, że nie mam majtek…
– A co cię obchodzą wszyscy… jesteś tu dla mnie i tylko to się liczy… w tej chwili jesteś moja, a oni są tylko tłem, jak liście na jesieni, latają, latają i nic poza tym.

– Masz rację, jestem twoja i tylko twoje zdanie mnie interesuje… a wyglądam ładnie…?
– Ładnie to dopiero będziesz wyglądać…
– Idziemy na zakupy…?
– W tych szmatach nie będziesz się ze mną pokazywać…
– Ale…
– Pytałem cię o zdanie?
– Nie…
– To się nie odzywaj, ciesz się, że nie każę ci się rozebrać tutaj do naga i nie wyrzucę tych ciuchów… chcesz…?
– NIE… -krzyknęłam…

Zaprzeczyłam, ale gdzieś w najdalszej części mózgu stworzył się obraz… który uruchomił wyobraźnię…  
I ten obraz, że rozbieram się do naga na środku galerii szybciutko poleciał do cipki…
Następna myśl o wstydzie jaki ogarnąłby mnie… również powędrowała do niej… i co się stało…?
Natychmiast poczułam jak poleciało mi na uda……
Spojrzałam mu w oczy…

– O… widzę podniecenie… spodobało się małej kurewce… pokaż cipę…
I bez pytania wsadził mi rękę pod spódniczkę, tam gdzie staliśmy, przed cukiernią…
– Jesteś mokra jak cholera… co cię wzięło..?
– Nie wiem… nie chcę się przyznać… tak mi wstyd…
– Już ci raz powiedziałem, podniecenia się nie wstydzi…
– Ktoś mi niedawno też to powiedział…
– Widzisz… podnieceniem się afiszuje, chwali się nim, bo ono określa duszę człowieka.
– Naprawdę?
– Mówiłem ci, zrobię z ciebie KOBIETĘ… będziesz osobą pełną pasji, dumy i nie będziesz się tego wstydzić.
– Nie wiem o czym mówisz…?
– Ale się dowiesz… idziemy cię ubrać… więc, co cię wzięło…?
– Wziął mnie wstyd, który ogarnąłby mnie, gdybyś kazał mi się rozebrać tutaj do naga.
– A zrobiłabyś to?
– Nie wiem, ale jak widzisz za każdym razem idę o krok dalej…
– Ty wcale nie jesteś taka głupia i cieszę się… że jesteś ze mną.

– To tu…
Piękny sklep z kobiecymi ciuchami…
– Witam, Państwa, czy w czymś pomóc…?
– Poszukamy i się odezwiemy…
– Oczywiście, jestem do dyspozycji…
– Mnie nigdy tak nie obsługują… – powiedziałam…
– Słoneczko, mało jeszcze widziałaś, siedzisz sama w domu, a świat się zmienia…\

Chodziliśmy między kilkoma dosłownie regałami.
Ceny były jak cholera…
Nie, żeby nie było mnie stać, ale nie przyszłoby mi do głowy, aby wydać tyle kasy… na powiedzmy ładne rzeczy…
– Ta bluzeczka satynowa i ta spódniczka, te korale, torebka i te buty, jaki rozmiar nosisz… 38?
– Tak…
– Poprosimy…
– Dobry gust jak na mężczyznę…
– Najlepsi projektanci to faceci…

Uśmiechnęła się…
– Zapakować… czy Pani najpierw mierzy…?
– Pani będzie ubierać i tak już wyjdzie… proszę najpierw bluzkę… ubierz kochanie…
Chciałam zadać pytanie, czy tu… ale zrozumiałam, że on miał to zaplanowane…
Stanęłam tylko w staniku i szefowa podała mi rozpiętą bluzeczkę…
I to ona powiedziała…

– Takie bluzeczki nosi się przy, takim mężczyźnie, bez stanika…
I bezwstydnie spojrzała mi się w oczy… na pewno zrobiłam się czerwona.. cipka aż jęknęła ze wstydu, ale bez słowa zaczęłam odpinać stanik.
Całe szczęście, że nikogo nie było…
– Pani ma oczywiście rację… głowa do góry…- powiedział…
I tak zrobiłam.

Pomyślałam, że chciała mnie w jakimś sensie upokorzyć, ale to ona mnie obsługiwała.
A, że cycki mam jakie mam, to nie ma wstydu.
Zdjęłam stanik z głową u góry…
Pomogła mi ubrać bluzeczkę, a ja ją zapięłam…
– Pani piersi mają idealną wielkość do noszenia się bez stanika… i ma Pani pięknie stojące brodawki, idealne do satynowej bluzki…
Powiedziała to z nutką zazdrości, bo jej były wyraźnie mniejsze…
– Ma Pani rację, wtrącił… a teraz spódniczka…

Cholera, nie mam majtek… ale już nie ma wyjścia… zdjęłam…
Jej oczy zrobiły się wielkie, spojrzała się na cipkę, potem na niego i zauważyłam… jak się zawstydziła…
– Pięknie wygolona… westchnęła… muszę też tak zrobić… a Panu właśnie takie się podobają..?
– Większości mężczyznom podobają się zupełnie czyste i różowiutkie cipki…

Ludzie… ja tu jeszcze jestem, wy rozmawiacie o mojej cipce, beze mnie…?
Wyraźnie flirtowali..a ja nawet nie mogę się odezwać.
Ubrałam spódniczkę… była lekko przed kolano…
– Teraz buty… i korale, torebka jak widać pasuje idealnie…
– Wygląda Pani zupełnie inaczej… jak prawdziwa kobieta… może jeszcze dopełnimy obraz pończochami…?
– Oczywiście, na koniec…
– Proszę, ten kolor będzie idealny… może Pani je ubrać…

Zastanawiałam się, czy też mam to zrobić tutaj, ale On mnie zaskoczył totalnie..
– Wołałbym, aby nie pogniotła się spódnica, może Pani jej pomóc?
Tego już było za dużo, jakaś baba będzie mi ubierać pończochy?
– Z wielką przyjemnością, nie za często obsługujemy klientów z tak wyrafinowanym gustem…
I nim się zorientowałam, ta już naciągała pończochę za kolano…
I gdzie miała twarz?… przy mojej cipce…
Gdy kończyła drugą naciągać, przejechała mi palcami po wargach…
A, że wiadomo… nagrzałam się już niemiłosiernie, więc na pewno wyczuła wilgoć…
Zresztą jej spojrzenie też mówiło o jej podnieceniu…

– Teraz jest idealnie, pani jest gotowa do…
Nie dokończyła… ale wszyscy wiedzieli, o co chodzi…
– Moja pani się jeszcze uczy, tylko, że seks… to ostatni akt całej sztuki… dla mnie liczy się oprawa i całe przygotowanie do kulminacji…
– Chętnie zagrałabym jakąś rolę…

A to menda, przy mnie podrywa mi faceta, ojca mojego syna i przyszłej córki… ale się nie odezwałam…
On tu rządzi i jeszcze się pogniewa…
– Da mi Pani telefon, nie mówię nie…
Cham… i chamka…
– Dziękujemy bardzo za miłą obsługę…
– Nie była za bezczelna…?
– Karolinko, musisz się jeszcze bardzo dużo nauczyć, każda okazja do seksu, do podrywania, do gry, podniecenia i namiętności jest dobra.
– Ale?
– Bez ale…. nieważne z kim, gdzie i kiedy, liczy się tylko gra… i tego muszę cię nauczyć..

Aż mnie zamurowało…
Przecież to właśnie budzi się w moje głowie…
Ten autobus i para w bramie….
Obcieranie się..  to jest dokładnie właśnie to…
Uśmiechnęłam się.. uczę się szybciej niż nadążam..
– Gdzie idziemy?
– Zobaczysz.

Czułam się bosko, piersi kołysały się na boki i miałam wrażenie, że wszyscy to widzieli.
Niektórzy faceci byli aż zauroczeni…
Zresztą… wyglądały całkiem dobrze i nawet duże się wydawały.
Pończoszki obcierały się na udach, soczki leciały i byłam cały czas w odlocie.
O dziwo zaczęliśmy skręcać na parking…
– Już wychodzimy…?
– Tak.

No cóż, wyglądam jak laska i chętnie pochodziłaby sobie jeszcze.
Zaczyna mi się to podobać coraz bardziej, ale natychmiast wróciła do mnie myśl przewodnia… sperma i drugie dziecko…
On zaczyna rozpieszczać mój umysł i budzi pragnienia… ale to nie jest mój cel…
Wsiedliśmy do auta, ruszył i podjechał…
A wiecie gdzie…?
Pod ten warsztat wymiany opon…

Zatrzymał się, wysiadł i poszedł rozmawiać z chłopakami…
Chciałam się rozmarzyć ubiorem, swoim wyglądem, ale zauważyłam, że ci spojrzeli się na mnie, potem na niego… on wyciągnął jakieś banknoty i uścisnęli sobie ręce…
Wrócił do auta…

– Podciągnij spódnicę… powiedział i trochę podjechał do ich warsztatu…
– Tyle… -Zapytałam…?
– Ma być widać cipkę…
– Co..?
– Jeszcze raz, mówiłem ci… warknął…

Podniosłam…
Teraz było widać wszystko… nogi, pończochy i lekko cipkę.
Serce zaczęło mi walić jak oszalałe… a na dole gotował się wulkan.
Ci dwaj podeszli z mojej strony…. on opuścił szybę, a ci wyciągnęli swoje penisy…

Tak zawstydzona nigdy w życiu nie byłam i niestety, patrzyłam się jak zauroczona.
Zaczęli nimi ruszać…
– Wsadź palce do cipki i rób sobie dobrze…
Zrobiłam jak kazał, ale musiałam oblizać usta, co wywołało nieoczekiwany efekt…
Zbliżyli się do mojej twarzy i widziałam dwa dobre penisy na wyciągnięcie języka…
Dobrze im chyba się zrobiło, bo dość szybko zaczęli sapać…
– Szybciej rób…

Jeździłam mocno i od razu miałam odlot.
W głowie poczułam znajome świdrowanie…
Oczywiście to był strzał prosto w moje serce… i zaczęłam dochodzić.
Mimowolnie patrzyłam się im w oczy…
To następne członki, które zobaczyłam w życiu…
Ponadto… byli fajni, młodzi i napaleni…
Zaczynałam dochodzić… i… wszyscy to widzieli….
Gdy zamknęłam oczy w ekstazie, po chwili poczułam wytrysk na twarzy, na usta i szyję.
Nie otwierałam, bo mój orgazm był wybitnie mocny, skumulowany całym dniem podniecenia i prawie czułam drugi.

– Obliż chłopakom… usłyszałam…
Otworzyłam oczy, a przed mną była dwa piękne kutasy.
Nawet nie zastanowiłam się, że mężowi tego nie robiłam w ogóle…
Wzięłam pierwszego do buzi, a drugiego do ręki…
Lizałam i zmieniłam.. potem jeszcze raz, ale po chwili ten drugi wepchnął mi głębiej..
– Jeszcze ja.

Chwycił moją głowę i zaczął dociskać coraz bardziej….
Chciałam się wyrwać, ale nagle poczułam dłoń z tyłu głowy…
To ON… sam zaczął mnie dociskać.
Co miałam robić?
Najwidoczniej tego właśnie sobie życzył… więc wcisnęłam głębiej… a młody jechał równo.

Minuta… i lał… tylko teraz mi do gardła…
Głowę trzymali z boku i z tyłu… więc musiałam połknąć…
Jak za Jego pierwszym razem, no cóż?. obiecałam..
Po chwili odeszli i zawołali…
– Zajebista laska z ciebie, jesteś zawsze tu mile widziana…

A mój facet podniósł szybę i ruszyliśmy….
– Tego chciałeś…?
– Tak, chciałem zobaczyć czy mnie posłuchasz…?
– Jestem cała dla ciebie….
– Widziałaś się…?
Opuściłam lusterko… Boże… cała twarz, bluzka i szyja w spermie…
– I co z tym zrobimy…?

Nagle zahamował, chwycił mnie za głowę i zaczął całować bardzo namiętnie…
Od razu miałam odlot… tego się nie spodziewałam…
Mimowolnie zaczęłam się dotykać i natychmiast… dostałam orgazm…
– I o to właśnie chodzi, powiedział..

Wyjechaliśmy na ulicę, a ja czułam się wspaniale.
Cipka dosłownie krzyczała, więc nadal drażniłam ją lewą ręką, a prawą zasłaniałam twarz…
– Mogę się wytrzeć..?
– Jeszcze nie… wyglądasz pięknie… jesteś kobietą po seksie… więc czego się wstydzisz…?
– No wiesz… jestem raczej zwykłą dziewczyną i takie rzeczy mnie krępują…
– Nie jesteś zwykła, zrobiłaś już takie rzeczy, które normalnie dziewczyny nie robią…
– Naprawdę?
– I dodam, że przestaną cię one zawstydzać… zobaczysz…

Coś takiego…
Dla mojego dziecka i męża zrobię jeszcze więcej.
Ale przyznam się… zaczyna mi się to podobać…
To znaczy to uczucie, które siedzi teraz w mojej cipce… piersiach i przede wszystkim w głowie…
Nigdy nie czułam się tak dobrze.
Przy mężu… to teraz jak pomyślę… było to po prostu… szare…

A teraz świat zaczyna budzić mnie swoimi kolorami…
Kolorami uczuć, podniecenia i zaciekawienia, co będzie dalej?
Przestraszyłam się, bo w jednej sekundzie zobaczyłam ogrom jego barw… które musiałam od razu zdusić prawdą…
Pieprzę się tylko w jednym celu… zapłodnienia… i koniec.
Nie muszę się bawić przy tym… chcę tylko dziecka…
Chociaż ta sekunda… była tak piękna…

5 2 głosy
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Odpowiedz
Wszystko
Darmowe opowiadania erotyczne Strona zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych odbiorców. Jesteś osobą pełnoletnią?
0
Napisz komentarz.x
()
x