Dziecko 7

Dziecko 7

– Patryczek ok?
– Tak, ale coś ci zeszło…
– Musiałam kupić buty…
– Pokaż…
Cholera, przecież mam te wszystkie ciuchy w jednej torbie…
– Poczekaj, ubiorę…
– O, czerwone… gdzieś się wybieracie … na jakiś bal?
– Może… wiesz, że ciężko go wyciągnąć gdziekolwiek,  tyle pracuje…, że prawie go nie ma…
– Ale taka szpila, ty umiesz w tym chodzić…?
– Nauczę się…
– Bo one wyglądają jak na … kurewstwo…
– Oj siostra… nie przesadzaj…
– Lecę, pa…

                                                                  *******

Siostra.

Głupia cipa, ma mnie za idiotkę?
Gdy była w łazience to zerknęłam na jej torby….
Do wydawnictwa idę… akurat….
Frajerka…. tam przecież były same ciuchy na seks.
Jej mąż Marek nigdy taki nie był,   bo to naukowiec.
Za dużo tych przypadków, jestem kobietą,  jej siostrą  i wiem, że coś kombinuje na boku.
Głupia cipa… taki facet… taki interes….. jak go straci, to straci wszystko,  nawet dziecko…

                                                                *******

Karolina
– Dzień dobry sąsiadko…
– A cześć młody…
– Tęsknię…
– Jestem zmęczona, byłam w pracy i ledwo odebrałam dziecko…
– Tęsknię mówię…
– I co?
– Mogę czekać… a może mógłbym sobie sam sobie zwalić tylko patrząc na Pani cipkę…?
– Na cipkę nie, bo strzelisz za mocno… pokażę ci tyłeczek…
– Super…
– Zostawię tylko małego w pokoju…

I strzelił mi oczywiście pomysł… od razu…
Rozebrałam się szybciutko i wciągnęłam nowe ciuchy… zobaczymy,   czy działają …?
Szpilki oczywiście też..
– O ja… ale Pani jest piękna…
– I co młody..?
– Kocham Panią…
– Na kolana i walisz sobie…

Obchodziłam go jak zwierzynę,  obcierałam się,  czochrałam jego włosy, czasami szarpnęłam… raz dostał w pysk…
– Gdzie się patrzysz… mówiłam…  na dupkę tylko, cipka jest dla mojego kochanka…
– A zresztą wyliżesz mi tyłeczek, bo mnie boli…
– Cały jest czerwony… coś się stało…?
– Prawdziwy kutas mnie dzisiaj rżnął, nie to, co ty cieniasie, twój członek to imitacja jego…
– Bolało?
– Jak cholera, ale jak mi dobrze wyliżesz to przestanie…

I wypięłam się… chwyciłam jego głowę i dodatkowo wciskałam…
Jego język naprawdę sprawiał cuda… po chwili  już nie czułam bólu… za to w cipce grała orkiestra…
– Mogę głębiej…?
– A rób co chcesz… i tak mi dobrze…

Rozszerzył półdupki i zaczął wciskać język do środka…
Cholera… ale to dobre….
Naprawdę robiło mi się coraz lepiej…. dlaczego drażnienie analu sprawia mi taka przyjemność…?
Czy mężczyznom też  jest tak samo?

Wypinałam się, dawałam wciskać język, a  młody starał się jak cholera…
Gdy w pewnej chwili objął mnie dłońmi za brzuch i docisnął jeszcze mocniej, wzięłam jego
prawą dłoń i wcisnęłam w cipkę…
Sama  drażniłam się jego palcami i ta dziwna świadomość wywołała  oczywiście rozkosz.
Orgazm szedł… powoli… ale szedł…
Jak on nie przestanie i jak ja nie przestanę… to dojdzie…
I wtedy  mnie powali… bo trochę już dzisiaj miałam wysiłku…
Uda  mi drgały… cipka odlatywała…. a dupka już  dawno szalała….

DOSTAŁAM….

Tak mocny, że musiałam klęknąć…
– Co się stało…?
– Dostałam orgazm i już nie mogę, bo to trzeci dziś…
Klęczałam w tak krótkiej spódniczce, że młody musiał mieć  piękny widok.
– Mogę wsadzić w ….
– Kurwa wsadzaj… krzyknęłam….

I wjechał  mi w tyłek… z bólem… ale i z taką przyjemnością, że zaczęłam kochać być walona w dupę…
Oczywiście… zlał się natychmiast… a ja byłam spełniona…
Ale nie ma lekko.
– Kto ci pozwolił zlać się we mnie, wypad… i nie chcę cię widzieć…

Uciekł… i o to chodziło.
Chciałam go przestraszyć, aby dał mi spokój na jakiś czas…
Dowlokłam się do łazienki,   rozebrałam, a potem na łóżko…
Mały zasnął ze mną, ale zdążyłam ostatnimi siłami  ubrać się w szlafrok…
Odleciałam.

                                                                 *******

– Kochanie wróciłem…
Słyszę głos, ale nie wiem kogo jest..?
– Gdzie jesteś?
O cholera, mój mąż…
– Tu…
– Co się stało?
– Źle się poczułam, wróciłam z wydawnictwa i coś mnie zemdliło.
– Jesteś chora?
– Nie… położyłam się tylko z małym… i musiałam odlecieć… ale nie mam obiadu… przepraszam…
– Nic się nie stało, może do lekarza…?
– Nie, nie… już jest dobrze…

Dobrze..?
To nieprawda, bo gdy próbowałam wstać, to nogi prawie odmówiły mi posłuszeństwa…
Mam stanowczo za dużo wysiłku i za dużo seksu… i jak nie zwolnię, to się wykończę…
Ale na samo wspomnienie… to się uśmiechnęłam…
Co moje to moje.

– Spokojnie… zostań w łóżku, coś sobie zrobię do jedzenia i wykąpię małego.
– Jesteś kochany.,..
– Ty odpoczywaj… bo  jutro przyjdzie opiekunka i ustalisz z nią godziny, podobno jest elastyczna.
– Kocham cię…. a do jutra mi przejdzie…

Pewnie tak, chociaż dupa boli mnie niemiłosiernie.
Ale równo z nią cipa jest nagrzana w drugą stronę przyjemności.
Tam ból, a tu rozkosz… i coraz mocniej mój mózg łączy to w jeden obraz…
Dziwne, mój mąż  jest taki wspaniały, a ja daję  na wszystkie strony.
Idę z każdym,   bo wszyscy mnie podniecają.
Ponadto  każdemu daję… w  dupę… i nie odczuwam żadnych wyrzutów sumienia… zupełnie nic.
Jakby te dwa światy istniały zupełnie osobno i nie dotykały się.
Powoli zdaję sobie sprawę, że mogę to robić na okrągło… i nie czuję żalu…
Tylko, co się stanie jak to się kiedyś wyda…?


                                                    #########################

Marek  2009

Wynająłem detektywa.
Pokazałem mu zdjęcia, które dostałem i poprosiłem o więcej informacji.
To było 2 tygodnie temu… a dziś już przyszedł…
Ma następne zdjęcia i gdy mi je dawał w kopercie,   to widziałem jego niewyraźną twarz…

– Ma jakieś kłopoty?
– Nie…
– A może ją zmusili…?
– Nie.
Usiadłem, nie chciałem  nawet otwierać koperty.

– Za dużo już widziałem, częściej robią to mężczyźni, ale ostatnio kobiety są bardziej… jakby to powiedzieć… odważne. a może nawet nachalne…
– Co to znaczy?
– Ona robi to świadomie, lubi to i się temu oddaje na całego….
– Niemożliwe..
– Nie mi oceniać jej postępowanie, ale widać, że czerpie z tego przyjemność… a jej zadowolenie mówi wszystko i ten  błysk w jej oczach…  jest… zresztą sam Pan zobaczy…
– Warto może jeszcze powęszyć?
– Tu jest wszystko, chyba, że chce Pan więcej tego samego…
– Nie… proszę…  oto zapłata.
– Dziękuję i do widzenia.

Nie wiem, czy  mam spojrzeć?
Boję się o nasze życie… nasze dzieci… przecież Oleńka ma dopiero pół roku…
Mam wziąć rozwód i odebrać dzieci matce, bo się źle prowadzi?

Jednak to było silniejsze…
O cholera… patrzę jak stoi, w jakim lesie, nago przytulona do Tego faceta i ten jej uśmiech…
Ma rację, ona jest zadowolona i szczęśliwa…

Patrzę na drugie zdjęcie… obleśna brama, jakiś facet ją obściskuje za piersi, tamten tylko patrzy, a ona trzyma jego…. w ręku i następny uśmiech…
Nie… nie będę patrzeć…
Jak to boli… dlaczego… dlaczego…?
Ma w domu wszystko, dzieci, pieniądze, zero obowiązków…  więc dlaczego mnie zdradza…?

Co mam zrobić…?
Jak żyć z nią… jak patrzeć w jej oczy… co odpowiedzieć, gdy zapewnia, że kocha mnie najbardziej na świecie..?
Mam nadal odwzajemniać przytulenie… czy odepchnąć…?
Znowu zostanę sam… a ją… co?
Mam  wyrzucić..?

Przecież weźmie dzieci…
A może sama odejdzie, gdy jej powiem?
Może nie potrzebuje dzieci do swojego życia?
Ale przecież sam nie dam rady, za dużo pracuję…
A oddać dzieci? …. jej…?  …moje dzieci…?

                                            #########################

Karolina 2007

Mamy opiekunkę. Ma na imię Jola i sprawia wrażenie fajnej kobiety…
Przede wszystkim jest bardzo spokojna.

Za 4 dni seks i nie mogę już…
Co prawda, nie będzie zapłodnienia, ale poszalejemy… tak go pokuszę, że będzie prosić o następny raz…

Jest sms…
– O 17 na rogu Malinowej i Poziomkowej, w ciuchach… kupiłaś?
– Tak
– Nie spóźnij się…
– Oczywiście…
– Cipka ma być gładka…
– Zawsze jest…

– Pani Jolu… dostałam telefon, będę musiała dziś wyskoczyć do wydawnictwa na 17.
– Dobrze…
– Zostanie Pani jeszcze z małym 2 – 3 godzinki?
– Tak, nie ma sprawy, nikt na mnie nie czeka w domu…
– Gdyby mąż wrócił szybciej niż ja, to w kuchni jest obiad i niech sobie odgrzeje…
– Dobrze.

Cholera, przecież  nie mogę wyjść z domu w takich ciuchach… ok mam…
 Zadzwonię do młodego…
– Słuchaj, będę u ciebie za dwadzieścia piąta, bo muszę się przebrać… będziesz sam?
– Tak, mama ma drugą zmianę…

Załatwione, jest 13, kąpiel, golenie  i gruszka… bo może będzie potrzebna czysta dupa do zerżnięcia…?
Od razu przypomniał mi się Andrzej i jego maszyna… ale mnie  bierze…
Najchętniej bym to zrobiła… sama… ale miał być post…
Dobrze, że jestem taka ambitna i wytrzymuję…
Samo czyszczenie tyłka nie jest zbyt przyjemne, ale świadomość higieny jest od razu podniecająca.  Pomyślałam o korku… ale  postanowiłam zacząć od siebie.
Włożyłam sobie dwa palce, tak dla zasady… bo tyłeczek rozgrzany kąpielą jest miękki.

Taki do rozciągnięcia… trzeci też wszedł… a za nim, gdzieś bardzo głęboko, jakiś nerw odezwał się głosem orgazmu…
Jak dobrze… wkładam i wyciągam, rozciągam… i od razu cipka zaczyna dochodzić do głosu…
O nie…. nie… muszę przestać, bo odlecę, zrobię to z nim… to  jemu dam koncert…

– Pani Jolu, to ja lecę…
– Do widzenia.

– Cześć… gdzie mogę się przebrać…?
– Wszędzie…
– Nie podglądaj mnie…
– Ale ja już wszystko widziałem…
Ma gówniarz rację, a niech tam… zrobię mu pokaz…
Najpierw wszystko ściągnęłam… aż do naga… a ten oczywiście się patrzy.
I te jego oczy…  są takie pełne podziwu…

– Co tam?
– Jest Pani tak piękna, że oddałbym za Panią życie…
– Nie obiecuj… podaj mi pończochy… teraz spódniczkę… bluzkę…. i nie patrz się tak…
– Nie mogę, to silniejsze ode mnie… ma Pani tak piękne piersi  i… całe ciało, wygląda Pani bosko… do kogo Pani idzie..?
– Do mojego kochanka, to on kazał mi się tak ubrać, a nie wyglądam jak kurwa?
– Nie… może… mi to nie przeszkadza…
– Ubierz mi buty…
– Proszę…
– I jak…?
Przeszłam się po przedpokoju, stanęłam przed lustrem….

Cholera… bez dwóch zdań… jak dziwka… cycki są na wierzchu, brodawki stoją, że aż bolą, a spódnica nie zakrywa całej dupy i widać majtki…
A  ten gówniarz wyciągnął fujarę i walił sobie, patrząc się na mnie… bezczelny cham…
– Przepraszam ale nie mogę wytrzymać, taka jest Pani piękna…
Chciałam mu pokazać jeszcze raz tyłek, ale niepotrzebnie… bo lał na podłogę…
Wyszłam, mam 10 minut, więc zdążę…

Tylko  nie wzięłam pod uwagę ludzi po drodze… a to przecież blisko mojego domu… niedobrze…
Jednak mam szczęście, bo prawie nie było nikogo… prawie…
– Hej lala, gdzie uciekasz… pokaż dupę…
No tak, zawsze znajdzie się jakiś zbok…
E.. spokojnie.. to jakiś pijak.
Doszłam, jest za trzy…

Stoję na rogu…. o jedzie… nie… to nie on…
– Ile bierzesz?
– Wal się, czekam na kogoś…
Jacyś gówniarze w BMW…
– Ok, ale ile bierzesz?
Moja wyobraźnia nie ma granic…
– 500…
– Dużo… a połykasz?
– Oczywiście…
– W dupę dasz..?
– W dupę to uwielbiam…
– Weź wizytówkę i zadzwoń, chętnie skorzystamy z kolegą, na dwa baty będzie można?
– Jasne ile będziesz chciał…
– To pa piękna… zadzwoń…

Nawet nie wiem, co to są dwa baty, ale co tam…
Całe nogi mi dygocą… i to z dwóch powodów…
Z nerwów, że stoję prawie naga na ulicy, oraz z podniecenia, które tak uderzyło mi do głowy, że brakuje aż oddechu…
Dotknęłam majtek… oczywiście  są mokre… a ci chłopcy byli tacy naturalni i grzeczni… ach, gdyby był inny czas… i miejsce…?

Jedzie… całe szczęście…
– Dobrze wyglądasz…
– Dziękuję…
– Jakieś problemy…
– Nie, ale miałam branie przed chwilą…
– Tak? – nie dziwię się, bardzo dobrze wyglądasz… więc mogłaś się zgodzić…
– Na rżnięcie  to zgodziłam się, ale z Tobą kochany… gdzie jedziemy?
– Do mnie, ale wstąpimy jeszcze po kogoś po drodze…
– Po kogo?
– Zobaczysz.

Znowu podniecenie odezwało się w cipce… aż  zacisnęłam nogi…
Już mi jest dobrze… a co będzie dalej..?
Uwielbiam, jak on decyduje, jak kieruje mym życiem, to znaczy podnieceniem…
Jest to tak błogie uczucie, że mogę oddać się cała jemu… do końca i bez oporów…

Zajechał pod jakąś chatę, wyciągnął telefon… i zadzwonił…
– Schodzisz…
Po minucie wyszła laska, ubrana podobnie do mnie ale, bez wywalonych cyców na wierzchu…
Cholera… znam ją… ale skąd …?
– Cześć, jestem Ania… poznałyśmy się już…
– Karolina, a gdzie…?
– W moim sklepie w galerii, pomagałam ci się ubrać…
– Już kojarzę… cześć.

Pamiętam jak ubierała mi pończochy i jak dotknęła cipki… 
I jak kazała zdjąć stanik przy ludziach… ale akurat to była fajne, więc teraz  już ją lubię.
– Panie, jesteśmy na miejscu.
Wyszliśmy,   wziął nas  obie za rękę i wtedy poczułam lekki ukłucie zazdrości, ale jak On sobie tego życzy, to co ja mogę…?
– To twoje mieszkanie?
– Tak, ale będę kupować dom… dopinam już sprawę… tam jest łazienka i rozgośćcie się…
– Anka idziemy poprawić makijaż?
– Jasne.
– Wiesz, co jest grane?
– Chyba ma ochotę na nas dwie… jesteś bi?
– To znaczy?
– Czy lubisz z kobietami?
– Nie wiem, jeszcze nigdy  tego nie robiłam.
– Ok, jak nie będzie chciał naszego pokazu, to obsługujemy tylko jego…
– Ok, muszę tylko siku…
– Poczekam…

Myślałam, że będzie mnie to krępować, ale nie… jej osoba i obecność nadawały mi spokoju.
Chyba mogę ją polubić, jest ładna, kobieca i zgrabna jak cholera…
Dobrze się czuję obok niej, nie ma w niej fałszu i myślę, że i zazdrości.
Traktuje to raczej  jak zwykły seks.
Ja niestety czekam na spermę, ale dziś to i tak nici, okres miałam 9 dni temu, więc nie ma szans.
Zostaje więc tylko zabawa… do dzieła…!!!

– Nie dajmy mu za długo czekać…
Gdy wyszłyśmy leciała nastrojowa muzyka, rolety miał opuszczone i klimat zrobiony świeczkami…
– Drogie Panie, oto kwiaty dla Was…
Każda dostała po róży…
– Piękne, powiedziała Anka i pocałowała go…

Chwycił ją za tyłek i przyciągnął do siebie… ta objęła jego głowę rękoma i zaczęli się lizać.
Stałam i nie wiedziałam co zrobić..?
Ale On kiwnął na mnie…
Podeszłam…
Objął i zaczął mnie całować, potem ją i znowu mnie… …
Prawie czułam smak jej ust poprzez szminkę, perfumy, tak jakbym całowała się z nią…
I wcale nie było źle…

Ale z utęsknieniem czekałam na swoją kolej, ja jednak lubię facetów,
Ma  lekki zarost i silne ręce… ach… zaczęłam dotykać jego krocza i… trafiłam na ręką Anki…
Cholera, jest szybka i obeznana… może będę uczyć się od niej…?

Postanowiłam klęknąć pierwsza…. rozpięłam  spodnie i wyskoczył…
Jejku jaki on piękny… już prawie zapomniałam… chociaż niedawno spuścił mi się do gardła, ale to było w samochodzie na parkingu, a tam ciemno i byłam mocno zdenerwowana.
Postanowiłam mu dogodzić i wkładałam jak najgłębiej… raz za razem, coraz głębiej…
Nagle poczułam jak Anka też klęka, ale ona opuściła mu spodnie ze slipami i przyssała się do jajek…

– Wspaniały widok mam z góry, dwie piękne kobiety zajmują się moimi klejnotami…
Na pewno…
– Wybaczcie, ale ja też skorzystam z łazienki, będziemy dziś szaleć…
Usiadłyśmy na sofie…
– Ale jestem nagrzana… zawołała Anka.
– Ja też, jego kutas jest taki idealny…
– Jest ładny, ale widziałam jeszcze większe…
– Poważnie?

Też widziałam i nawet był w moim tyłku.
– Jak kiedyś będziesz chciała, to ci pokażę…
– Raczej nie, ja chcę tylko… ugryzłam się w język… tylko seksu z nim…
– Nie wiesz co tracisz, każdy facet jest inny…
Naprawdę?
Facet z autobusu, fotograf z biblioteki,   Andrzej i Mirek, nieznajomy z deszczu i  sąsiad studencik…
Ma rację, każdy jest inny.
– A duży kutas daje dużą przyjemność Karolinko.

Wyszedł nagi… wysoki, wygolony byczek z muskułami…
– Do dzieła panie… ty jedziesz przód, a ty tył…
– To znaczy, zapytałam?
– Ok, ja zacznę tył, powiedziała Anka.

I poszła na kolanach za niego i zaczęła całować mu tyłek… zrozumiałam, facet z deszczu też tego chciał.
Musi to być ważne i dla nas, i dla facetów.
Dobra lekcja odrobiona.

Wzięłam się za kutasa i jajka.
Jak najgłębiej, a jajka jak najdokładniej…
Czasami nawet dotykałyśmy się z Anką językami, było to  śmieszne… ale nie aż tak podniecające…

Podniecające to były jego jęki, stał w rozkroku, czasami podnosił nogę,   a my lizałyśmy dosłownie wszystko…
Cały tyłek, jajka i kutas był w ślinie, a on rękoma dociskał raz moją głowę, raz jej.
– Usiądę, powiedział… a wy na zmianę… raz dupa, raz kutas…
Po dziesięciu minutach pociągnął mnie z włosy i zaczęliśmy się całować…
– Usiądź na mnie…

Jezu, tylko na to czekałam… oblizałam go jeszcze z trzy razy i zaczęłam się nabijać…
Troszkę bolało, ale wchodził.
Wracały wspomnienia, jak mnie brał i zapładniał… to były piękne chwile…
Cipka zaczęła pracować… soki, skurcze… soki i znowu skurcze…

Skakałam jak oszalała, całowałam go jak w amoku…
Po chwili poczułam język Anki na swoim tyłku.
Lizała jego dupę, jego kutasa, a teraz mój tyłeczek…
To było mocne… aż… nawet za… bo  poczułam, że idzie…

– Czy  będę mogła dostać orgazm?
– Tak.
– A mogę teraz?
– Co już?
– Tak, idzie mi…
Zaczął przyśpieszać…
Anka zaczęła lizać mi tyłek…
– Chyba jestem za wrażliwa… – powiedziałam.
– Nie… jesteś po prostu suką, której brakuje dobrego rżnięcia…
– Tak, jestem suką.

Klepnął mnie w tyłek…
– I jesteś moją suką…
– Tak, jestem twoją suką…
Znowu mnie klepnął, ale ciut mocniej…
I stało się  coś dziwnego…
Moje podniecenia przyśpieszyło…

– Możesz jeszcze raz mnie klepnąć, ale  mocniej…?
I trzasnął  mnie tak, że zapiekło, a potem jeszcze raz  i jeszcze… aż ból z pośladków połączył się z głową, z dupą i z cipą….
Zaczęłam wyć… bo dostałam tak mocny orgazm, że poszedł  aż do głowy….
Przytulił mnie całą, ale Anka nie przestawała… nadal  lizała mi tyłek i następny już szedł…
Znowu wyłam z rozkoszy…  zaczął mnie całować… a ja traciłam przytomność…
– To rozumiem… – powiedział… takie suki lubię… oddane i pełne seksu…

Nie mogłam dostać tchu i leżałam jak wypluta… dwa orgazmy,  a ja odleciałam…
Ale to było dobre!!!
Chyba  cała otoczka tej sytuacji i oczywiście drażnienie odbytu jak i piekący pośladek dały odlot…
– Mogę też…?
– Siadaj….

Zsunęłam się i teraz Anka zaczęła się nabijać…
Miała fajną dupę i  ten widok, gdy wchodził i wychodził,   był totalnie zjawiskowy.
Teraz moja kolej na jej tyłeczek.
Gdy raz wyskoczył, to od razu zaczęłam jemu lizać, a potem nakierowałam na jej cipkę.
Pachniała cudownie, aż nabrałam chęci na małe lizanie…
Anka skakała i próbowała, ale nie dostała orgazmu… ha,  jestem lepsza…

– Połóżcie się obok siebie i nogi do góry…
Zaczął lizać nas po kolei, a gdy był u mnie to jeszcze delikatnie palcem drażnił drugą dziurkę.
Sprawiał  mi tym oczywiście niesamowitą przyjemność… i jęczałam za każdym razem.
Czuł moje podniecenie… bo podniósł się, wyprostował, dobrze złapał i kutasa i nakierował  na moją cipkę…

Drugi raz jestem lepsza… wszedł mocno i do końca… aż oddech mi się wstrzymał.
Jechał mnie jak maszyna parowa, mocno, szybko i głęboko…  czułam go aż w brzuchu.
I cały czas patrzył się na mnie, a jego wzrok był dziki, namiętny, i pełen pożądania…
Chciał mnie brać i… brał!!!

Nagle wyszedł i przeszedł na Ankę i teraz ona zaczęła jęczeć.
Szybko oddychała,   a po chwili złapała mnie za dłoń.
Czułam przez nią… jego pchnięcia, bo za każdym razem zaciskała…  też musiała czuć niesamowitą przyjemność…

Wyszedł z niej…
– Wyliż jej dupę… powiedział do Anki i spojrzał  na mnie… uśmiechnął się… a jego podniecone oczy dosłownie hipnotyzowały…
Wiedziałam co nastąpi, zerżnie mój tyłek…
Jak za pierwszym razem, gdy mnie zgwałcił analnie…
Jak Andrzej… wsadzi i nie będzie go obchodzić grymas mojej twarzy.
Wspomnienie tamtego bólu wracało ze wspomnieniem niesamowitej przyjemności, która nastąpiła potem.
Wiem… będzie boleć, ale wytrzymam dla niego i dla siebie…

Anka lizała i już mi było dobrze…
– Nasmaruj  mnie.. tam jest oliwka.
Za pierwszym razem był chamski… a teraz zaczyna o mnie dbać… wspaniale…
Anka  rozsmarowała… jak znająca się na rzeczy suczka…
Przyłożył główkę…  próbowałam się rozluźnić, ale łatwo to powiedzieć, a gorzej zrobić…
Zaczął naciskać… czekałam… czekałam….  powoli  wchodził… czekałam… był ból… ale nie taki, jakiego się spodziewałam…
Dosłownie minimalny… a gdy wszedł… to już poszedł  do końca…
Ale…  odlotowo…
Czy to pieszczoty zrobiły, że nie bolało…?

– Pierdol mnie, na co czekasz…?
– Ale kurwa z ciebie… – zawołała Anka… – dajesz w dupę i nie płaczesz?
– Ja zaraz odpłynę w najpiękniejszym orgazmie, wal mnie ile możesz… słyszysz!!!
Prawie krzyczałam…
Anka masowała go od tyłu, on łapał mnie albo za piersi, albo za biodra, sapał i walił jak oszalały…
A ja czekałam…. cierpliwie… bo gdzieś już idzie…

Anka przyssała się do moich piersi… pierwszy raz kobieta mi całuje… piękne to,   bo jest bardzo delikatna…
Ale i jej atmosfera się udziela…
Tylko, że po chwili zaczęła je przygryzać i ściskać… aż  zaczęły mnie boleć…
Może być, wracają połączenia w mózgu bólu i przyjemności… bo idzie coraz szybciej…
– Tylko nie przestawaj… zaraz dostanę…!!!
Teraz już krzyczałam…

JEST… JEST… WSPANIAŁY…. OLBRZYMI… NIESAMOWITY.. ORGAZM… 

Cholera, popuściłam mocz…
– Ale… suka ma odlot… wrzeszczy Anka… dawaj jeszcze….
On mnie walił, a ja już świata nie poznawałam…. bo czułam następny…
Taki sam mocny…. i dostałam, … i lałam jeszcze mocniej…
W tej chwili nie kontroluję tego…. a ta szmata jeszcze jeździ mi po łechtaczce…
Jejku…. już nie mogę…. i leję dalej…. ale mi wstyd…

– Przepraszam…. nie chciałam, to było silniejsze ode mnie….
– Nigdy nie przepraszaj, że jesteś podniecona… miałaś to zapamiętać….
– Tak, zapamiętam… ale…
– Żadnego ale… odpocznij…. Anka twoja dupa gotowa?
Ona w tym czasie ręcznikami papierowymi ścierała podłogę.
– A możemy od przodu?
– Mnie bez różnicy.

Nasmarowała sobie tyłek, położyła się i  podniosła nogi do góry.
Tylko że, gdy przyłożył,   to jej twarz mówiła coś innego, niż moja… wyraźnie była spięta.
– Może ci również wyliżę?
– Odczep się, dam radę…
Chyba włożył, bo jęknęła dość mocno… i  jej oczy się zaszkliły.
– Weź powoli…
– Ja pierdolę ostro…
Wjechał jej w dupsko  tylko trochę … a ta wrzasnęła… i dostała w pysk…
O cholera… tego jeszcze nie widziałam u niego…
– Zamknij się szmato…

Próbowała nie płakać… za to ja dostałam strzał podniecenia… dosłownie… gdy ją uderzył… coś mnie trafiło…
Nie mam pojęcia co, ale leżałam obok i grzebałam sobie.
I co?  … od razu szedł następny orgazm, zamknęłam oczy i próbowałam sobie to przypomnieć… jak ją uderzył…
Idzie… idzie.. czy ja jestem nienormalna, aby podniecać się od tego?

– A kto ci pozwolił szmato robić sobie dobrze..?
To było jak prysznic, podniecenie natychmiast odleciało… a ja, jak uczennica, prawie się zakryłam  ze wstydu…
– Przepraszam…
– Masz czekać…

Spojrzałam się na nią… ale jej wyraz twarzy raczej mówił…  nie chcę…
Chwyciłam ją za rękę, ale po minucie On przestał… i nie skończył.
– Czas na przerwę…
Wstał, poszedł do toalety, a ja pomogłam jej się podnieść…
A ona, chyba ze wstydu, szybko odwróciła się i sięgnęła po papierosa…
– Chcesz?
– Nie palę.
– To nie mój dzień na anal…
– Aniu… nic się nie stało…
– Nie znasz facetów,  to świnie…
– No co ty, ten jest idealny, ja go pożądam…
– Może ci pasuje, mi pasują inni, ale co tam…

Wrócił.
– I jak tam panienki..?
– Czekamy….- odezwałam się…
– Liżemy kutasa, czy cipki?
Czyli skończył z  jej analem.
– Mogą być cipki… – odezwała się Anka.
– To połóżcie się i wystawcie je.

Jego język natychmiast  zaczął przywoływać podniecenie.
Wszystko zaczęło wracać… byłam w minutę podniecona na maksa…
 Anka chyba już doszła do siebie, bo zaczęła się uśmiechać… jej też było dobrze…
W pewnej chwili, gdy lizał mnie, ona zsunęła się na dół.
Nie widziałam, ale pewnie mu obciągała.
Po chwili wstał, usiadł się obok mnie i wciągnął mnie na siebie.

Zaczęliśmy się całować,   dotykał mi piersi i przytulał… łapiąc za pośladki.
Ja wciskałam cipkę w jego brzuch i czułam włosy Anki, jak  lizała mu jajka…
Wyciągnął.
– Dobrze go naśliń… bo  nasza Karolinka da jeszcze jeden pokaz…
Po minucie, zaczął mnie odwracać tyłem do siebie.
– Naśliń teraz jej dupkę…

Wiedziałam co nastąpi i czekając… zaczynałam się bać… jak zareaguję tym razem..?
Jestem już napalona do czerwoności i wystarczy iskra, a wybuchnę…
Anka nakierowała jego kutasa na mój odbyt… i… wepchnęła na siłę…
Ale szmata… ja bym tego jej nie zrobiła…
Wszedł od razu głęboko… wzięłam oddech…. ale mimo wszystko trochę zabolało…
Tylko ja i ból… pamiętacie….?
Zaczęłam jazdę i wchodził jak młot udarowy… szybko, głęboko
I … cudownie drażnił… coś tam u mnie w środku… nie wiem co, ale z głębi ciała szedł orgazm…
– Zaraz dostanę… zawołałam…
– Liż jej cipę i nie przestawaj…
Oj, to może być za mocne…!!!
Przyssała się do czystej, różowej cipki…
O… ona umie to robić… już nie jedną pewnie lizała…
Orgazm przyśpieszał…. zaczynałam napinać mięśnie….
Czułam go już.. tuż… tuż…
Ale on będzie piękny… jeszcze kilka ruchów….

JEST… OLBRZYMI…

Znowu  puszczam… o kurcze…. Anka nadal mnie liże….
Idzie drugi… tak samo mocny… i oczywiście również  nie mogę utrzymać…  słabnę…
Już nie nabijam się… leżę wtulona plecami na Nim,  z kutasem w dupie, a Anka ciągle mnie liże.
On mnie obejmuje…  i całuje po szyi.
Czuję, że jestem spocona, zresztą on też… i mokra… znowu wstyd…
Ale nie mówię ani słowa… wyskoczył… odwróciłam się na nim, usiadłam na brzuchu i zaczęłam go całować…

Odwzajemniał cudowne pocałunki, pełne pasji i uczuć…
Obejmował moją głowę, a ja jego…
Poczułam jak zaczyna ruszać biodrami… pewnie Anka mu liże.
Objął mnie jeszcze mocniej, a jego pocałunki dosłownie… pożerały moje usta….
Za to jego biodra zaczęły pracować jeszcze szybciej… góra… dół, góra… dół… aż… wyprostował się jak struna…
Strzelał….

Chciałam szybko zejść, wziąć do buzi, ale nie zwolnił uścisku…
Cholera… Anka wyliże całą spermę.
Moją spermę, mojego kochanka, moją przyszłość…
Wiem, że nie jest dobry dzień, ale chciałam sobie ją chociaż wetrzeć.
Nie wspomnę, że miałam nadzieję, że zleje się we mnie…

– To było dobre,   dziewczyny… jesteście pierwsza klasa… pocałujcie się…
A jednak dostanę…
Anka wstała,  przekręciła moją głowę na bok… i wlała trochę jego spermy…  a potem mnie pocałowała…
– Piękny widok i piękne Panie… dziękuję…
Zastanawiałam się, jak ukradkiem wypluć i wsmarować sobie w cipę… ale zrozumiałam,  że i tak nic z tego nie wyjdzie…. więc połknęłam.

– Ktoś jest głodny?  – zawołał.
– Nie, muszę mimo wszystko do domu, powiedziała Anka…
– Ja również, opiekunka na pewno się martwi.
– Ogarnę się i was odwiozę… pięć minut.

Anka nie patrzyła się na mnie, nie odzywała się i jawnie pokazywała niechęć…
Zaczęłam wewnętrznie się śmiać.
Jestem lepsza, nie tylko dałam dwa razy w dupę, to jeszcze dostałam  pięć orgazmów.
Właśnie, nogi mi się całe trzęsą… nie, na szpilkach, to ja nie idę…

Odwiózł najpierw ją, a potem mnie…
Z Anką normalnie  pocałował na pożegnanie.. ale my… jechaliśmy trzymając się za ręce…
Z mężem nigdy tego nie robiliśmy i czułam się… inaczej.
Takie dziwne motylki miałam w brzuchu i jakbym była o kilka lat młodsza…
Nigdy nie zaznałam tego uczucia… szkoda, że  minie, gdy tylko mnie zapłodni…

– Byłaś zajebista i zrobiłaś wielką szkołę.
– Jesteś zadowolony?
– Nie zdawałem sobie sprawy, że tak uwielbiasz seks i  obiecuję, że spotkamy się niedługo…
– Cieszę się..
– Tutaj cię wysadzę, dalej pójdziesz sama… pocałuj mnie…
Jego język dotarł chyba, aż do mojego gardła, bo znowu poczułam mrowienie…
– Idę… muszę…
– Pa słonko.

Zaczynało już być ciemno i fajnie, że dzień był pochmurny.
Teraz szybko do młodego, oj… nie szybko… nogi mnie bolą i nie mam prawie siły…
Muszę zacząć chodzić na tę siłownię, bo seks mnie wykończy, chociaż dałam dzisiaj radę dostać 5 orgazmów.?
Jest poprawa, tyle, że dupka zaczynała się odzywać,   oj… dostała dzisiaj… za wszystkie czasy.

– Jesteś w domu?
– Tak.
– Wracam się przebrać…
– Ok.

To dobry układ z nim.
Sama nie dałabym rady a tak, mam przyjemności  i możliwości ukrycia swych występków.
– Słabo Pani wygląda…
– To znaczy?
– Cała rozmazana i … zmęczona… dobrze chociaż  było?
– Jak cholera, wyruchał mnie za wszystkie czasy…
– Jak Panią brał?
– Po co ci to?
– Wieczorem sobie zwalę… gdy będę myśleć o… tym.

Była siódma, więc mam jeszcze kilka minut, zanim wróci mąż…
– Zwal sobie teraz, gdy będę się przebierać… zresztą  pokażę ci dupę po 4 orgazmach…
– Naprawdę?
– Nawet się zsikałam, tak byłam podniecona, a Anka lizała mi cipkę w tym czasie i pewnie połknęła małe co nieco…
– Byłyście dwie na jednego?
– Tak i było zajebiście…
– Zazdroszczę mu…
– Jesteś za cienki na dwie takie dupy jak my… ale całe życie przed tobą… nie martw się młody…
– Jest pani  niesamowicie piękna i cały czas panią pożądam…
– Wiem…  może jednak wyliżesz trochę dupkę, bo zaczyna  mnie piec
– Bardzo  chętnie.
– Pamiętam, jak ostatnim razem byłeś cudowny, ale nie dam włożyć, bo naprawdę mnie boli… pamiętaj.

Jego język zadziałał jak balsam.
Znowu jest mi cudownie, oparłam się o regał, bo nogi mam za słabe…
Wygięłam się, zamknęłam oczy… i zaczęłam odpływać…
Dotykał mnie delikatnie, czasami rozszerzał półdupki, czasami dotykał ud, a gdy zaczął muskać mój brzuch, dostałam ciarki…
Gówniarz wyrabia się…
Czułam jego uczucie, jego pożądanie i  oddanie dla mnie… ani razu nie był nachalny, lizał i całował tyle, na ile mu pozwalałam…
Przyciskał mnie delikatnie za uda, mając palce przy samej cipce, ale nie pozwolił sobie na dotknięcie jej…

– Zwalasz sobie?
– Nie… chcę przedłużyć tę chwilę w nieskończoność…
– Nie mam tyle czasu… daj zwalę ci sama…
Odwróciłam się, chwyciłam kutasa i patrząc się w jego oczy, zaczęłam mu walić…
– Mogę dotknąć piersi?
Patrzył się na moją siatkową bluzeczkę, gdzie  głupie brodawki stały i wrzeszczały…
– Możesz.
Pocałował jedną… polizał… objął wargami i wciągnął do ust…
A ja poczułam jego język na cipce… jakie to dziwnie uczucie… on liże mi brodawkę, a czuję jakby lizał mi cipkę…

Co się dzieje…?
Znowu zaczynam robić się wilgotna, czuję to… więc zaciskam uda i walę mu coraz szybciej…
Spojrzał się prosto mi w oczy… a mi, aż  kręci się w głowie…
– Kocham Panią….
I zaczął strzelać…
Byłam w takim w amoku…  i nie zwróciłam uwagi, że prawie wszystko poleciało na cipkę i uda.
To była już połowa drogi do odlotu i waląc mu, nie odwróciłam go.
Całe szczęście, że jestem po okresie… bo jeszcze przez przypadek to on mnie zapłodni…
I znowu do wytarcia…!!!

Trochę się zmieszał…
– Przepraszam najmocniej….
I wtedy powiedziałam odruchowo…
– Nigdy nie przepraszaj za podniecenie…
– Przyniosę papier z kuchni….
– Nie, wyliżesz wszystko za karę, masz posprzątać swój bałagan…

Zrobiłam to z dwóch powodów.
Jeden dotyczył upokorzenia go… ale ważniejszy był ten, że nie chciałam odpuszczać uczucia w mojej głowie…
Być w połowie drogi i się cofnąć…?
Nie, to nie ja…
I znowu poczułam delikatność jego języka, a każde dotknięcie brzucha, albo ud… powodowało wzrost napięcia w cipce…
Uwielbiam to uczucie… gdzieś tam głęboko siedzi orgazm… nie musi dojść… ale sama jego obecność elektryzowała całe ciało….
Czułam go nawet we włosach… zaczynam się uzależniać od tego cudownego uczucia… i dlatego chcę go czuć jak najdłużej…
– Już jest dobrze…?
– Jeszcze nie przestawaj… i rozchyliłam lekko nogi…  zrozumiał…

Zaczynam wracać…. do mojego kolorowego świata…
Jak bosko… jego język coraz częściej trafia na łechtaczkę… więc rozchyliłam uda jeszcze mocniej.
Dotykał już płatków… a co tam… podniosłam jedną nogę i przełożyłam na jego bark… od razu wbił się w cipkę… i to głęboko…
Chwyciłam jego głowę i prawie wcisnęłam całą w cipkę…
Opłaciło się… bo zaczął się przebijać…  przyśpieszać… a jego język dokonał niemożliwego…
Zaczęłam krzyczeć… bo nadszedł…. piękny i mocny… inny… ale mój… ORGAZM…
Odlot… i nie byłam w tym pokoju… byłam w niebie…

I wtedy, po wszystkim poczułam jak słabnę… nogi…
Nie… to był 6 orgazm dzisiaj, przegięłam… aż usiadłam się na podłodze…
– Coś nie tak?
– Nie mam sił, pomóż mi wstać i ubierz mnie… to nie tak miało być… jesteś bezczelny… kto ci pozwolił…?
– Myślałem…
– Za dużo myślisz…
– Przepraszam…
– Dobrze, wystarczy… muszę już iść… podaj mi majtki i sukienkę… naprawdę jestem zmęczona…

Jedynie połowa mojej świadomości była tutaj…  reszta balansowała na granicy jawy i snu.
Cudowne uczucie…
– Niech te ciuchy zostaną u ciebie, później je odbiorę.

Ledwo doszłam do domu i jak ja wyglądam… muszę załatwić to szybko.
– Pani Jolu już jestem…
– Mogę się zbierać?
– Tak, ja tylko szybko do łazienki, może Pani już iść, dziękuję…

Jedno spojrzenie w lustro powiedziało mi wszystko – przerypana kurwa.
Dobrze, że mnie nie widziała i że męża jeszcze nie ma…
Muszę szybko upodobnić się do ludzi…

5 2 głosy
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Odpowiedz
Wszystko
Darmowe opowiadania erotyczne Strona zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych odbiorców. Jesteś osobą pełnoletnią?
0
Napisz komentarz.x
()
x