Karolina 2

Karolina 2

                                                             Rozdział  2

W samochodzie przeliczyłam kasę, jest 700 złotych.
Dobrze jak na pierwszy raz i nawet nie mam wyrzutów sumienia.
Marek ma na koncie ponad 45 tyś, kiedyś podglądnęłam i to tylko na jednym, a może mieć ich więcej…
Prosiłam go.. a on poskąpił mi trzy tysiące… więc jestem trochę zawiedziona.
Ja dla niego musiałam się poświęcić, aby dostał to drugie dziecko, a on do mnie sknera…
Wcale mu nie powiem teraz, że jestem w ciąży… i tak tylko pracuje i pracuje… a życie przemyka mu przez palce…

Dzwonię do młodego.
– Czekasz?
– Tak.
– Jesteś sam?
– Tak.
Otwiera mi drzwi… w tym świetle jest całkiem…
– Jak poszło?
– 700.
– Ładnie, ilu ich było?
– Trzech.
– Doceniają cię…
– Wiesz, że robię to dla kogoś, kto bardzo tego potrzebuje…

– Posłuchaj, mam 900 zł odłożone na komputer, ale mój jeszcze jest dobry.. i mogę poczekać, więc ci dam.
– Naprawdę?
– Tak… przecież wiesz, że cię kocham.
– Mówiłam ci…
– Wiem, ale nic na to nie poradzę, tylko, że zawsze będę w miejscu, w które mnie skierujesz i nigdy się nie wychylę.
– Chodź tu głuptasie….
Pocałowałam go bardzo namiętnie… z głębokim języczkiem…

– Chcesz mnie wylizać?
– Po nich?
– Tak, każdy się zlewał dwukrotnie…
– Tak… chcę…

Zdjęłam majtki i oparłam jedną nogę o krzesło…
Klęknął, pocałował uda od wewnątrz nad kolanami i powoli jechał do góry…
Jego dotyk był delikatny i tak pięknie muskał językiem skórę…
Cholera, ten gówniarz się wyrabia…
Nie śpieszy się, delektuje, a mnie bierze od nowa.
Trzech facetów brało mnie po dwa razy, a ja jestem niedobita.
Czyżby cztery orgazmy to za mało?

Jestem kurwą, czy już nimfomanką, a może tylko ździrą, która uwielbia się pieprzyć?
Dotarł językiem do cipki… i już mam pełen odlot…
Tego potrzebowałam, delikatności i namiętności… i kto mi ją daje..?
Gówniarz z sąsiedztwa… nie mąż, ani kochanek…
Nadchodził… pełen… głęboki… interesujący… i powolny…
Przycisnęłam jego głowę… a świadomość, że liże mnie po spermie kogoś tam, że się nie brzydzi, że robi to dla mnie, i że mnie pożąda…
DOSZEDŁ.

– Wyrabiasz się…. i jesteś coraz lepszy….
Spojrzał mi się w oczy…. z twarzą świecącą od moich i od nie moich soków….
– Jeszcze raz…
A wiecie, że drugi przychodzi jeszcze szybciej…
Objął mnie za tyłek i tak wciskał, że odlot był natychmiastowy…
Ach… jego dłonie ma moim tyłku…aż wygięłam się jak kotka…
Dobrze mi…. dobrze jak cholera…  ale piękny…
– Chodź, możesz mnie zerżnąć…
– Naprawdę?
– Tak…

Ściągał spodnie jak wariat, a koszulkę i slipy prawie rozerwał…. i oczywiście stał… tak jak trzeba.
Odwróciłam się i wypięłam… to będzie szybki seks…
Wszedł mocno, czułam jego stojącego każdą częścią cipki….
Po orgazmach ona jest zawsze bardziej wrażliwa, no i opuchnięta wewnątrz…
A wtedy obejmuje dokładniej, daje lepsze doznania i dużo mocniejsze…

Dotykał moje biodra, rozkoszował się bardzo delikatnie i wcale nie brał mnie szybko…
Wiedział, że jak skończy… to koniec.
– Złap mnie za szyję…
– Tak?
– Mocniej, jakbym była twoją suką…
Ścisnął jedną ręką, a drugą złapał za pierś…
– Możesz lać do środka…
– Strzelił praktycznie od razu…
Ta minuta jego westchnień i mojej przyjemności… była piękna…
– I jak ci?
– Nie ma na to słów… ale naprawdę mogłem lać…?
– Mogłeś, bo jestem w ciąży… zresztą mówiłam ci, że będę….
– To fajnie teraz będziesz miała, bo możesz dawać wszystkim…
– Ty moją dupą nie zarządzaj…
– Przepraszam.
– Daj coś, leci mi po nogach…
Poleciał po jakiś ręcznik, wytarł, ubrałam się i do domku.
Jest dobra godzina i nikt niczego nie pozna.

                                                                             *******

Kilka następnych dni było spokojnych.
Nie czułam ciąży.
Jest jeszcze za szybko, ale świadomość, że rośnie mały brzdąc w brzuchu, jest dziwnym uczuciem.
Pięknym, ale i dziwnym.

W wydawnictwie zaczęłam się dowiadywać po cichu, jak wygląda cały proces od podszewki. A szefa miałam w dupie, byleby mi płacił, zresztą i tak dziwnie się zachowywał w stosunku do mnie, jakby miał pretensje… a może się dowiedział i uważa mnie za konkurencję?
Teraz wszystko odłożę na wydanie i powoli, a się uzbiera.
Jak się wszystkiego dowiem, to wtedy się zwolnię, bo inaczej może być dziwnie, że niby podebrałam klienta i jeszcze będą mieli pretensje…

Młody dał mi do recenzji jeszcze jedną powieść.
Była zupełnie inna… mocna, szybka i dzika.
Dwa różne światy, jakby pisały je różne osoby.
Aż nie do poznania, tylko ten idealny język, troszkę dziwna składnia i charakterystyczny ton wypowiedzi bohaterów.
Jak ktoś pozna jego styl, to pozna również każdą jego książkę.
Więc coraz bardziej napalałam się na jego sukces.
Tylko ta kasa, a czas leci.
Mam pomysł.

Pojechałam do galerii, do Anki.
– O, moja idolka…. cześć zdziro…
– Aniu, mam sprawę i może mi pomożesz…?
– Czekaj, zamknę sklep i pogadamy.
Ściągnęła kratę, wywiesiła kartkę i poszłyśmy na zaplecze.

– Co tam?
– Chcę komuś pomóc, aby stał się kimś znanym… to młody pisarz, który ma niesamowity talent, pisze powieści, które zwalają z nóg…
– O seksie?
– Anka, mówię poważnie…
– Ok.
– Pracuję w wydawnictwie i wiem, że potrzeba ok 12 tysięcy złotych, aby wydać 1000 sztuk książki, a tyle trzeba, aby wszystkie punkty sprzedaży ją miały.
– Ile na tym idzie zarobić?
– Anka, ja to robię dla niego, ale koszt jednej książki to ok 12 zł, a można sprzedawać po np 19, 99… lub drożej…
– To wielkiej kasy z tego nie będzie…
– No, nie będzie, ale jak stanie się sławny to będą wywiady, radio, telewizja, imprezy i bankiety…  czyli coś dla nas, nieprawda?
– Ja nie mam wolnej kasy.

I tak dziwnie zwiesiła głos…
Uciekła wzrokiem i nawet jakby się miała rozpłakać…
– Aniu, co się dzieje…?
– Nic… opowiadaj…
– Ok…. sama chcę zarobić swoją dupą…
– Będziesz kurwą?
– Przestań, cichodajką… i to tylko do zebrania całej kwoty.
– Ok.
– Od męża wyciągnęłam 3 tyś, już raz poszłam za 700, teraz odłożę wypłatę, to następne 3 i się uzbiera…..
– Szybka jesteś…
– Anka…  teraz jest pytanie do ciebie… znasz kogoś zaufanego, kto zapłaci porządnie pieniądze za seks?

– Dziewczyno, ja znam całe miasto, wszystkich, co płacą, co dają, co robią i jakie mają upodobania…?
– Umówisz mnie z kimś?
– A za ile dajesz?
– Za jak najwięcej…
– Najwięcej płacą zboki, ale ja bym na to nie poszła…
– A co chcą i ile płacą?
– Na przykład za kilka godzin tysiąc, ale nasikają na ciebie, podduszą, obiją tyłek i cipę, takie ci zrobią głębokie gardło, że będziesz tylko rzygać… potem wezmą cię w dupę… e… akurat w dupę, to ty lubisz…
– No widzisz… nie jest źle, kogoś mi dobierzesz, takiego powiedzmy najbardziej normalnego w zbokach…
– Ok, jak chcesz to załatwię, ale masz być dostępna…
– Oczywiście..
– Bo czasami chcą natychmiast i najważniejsze, oni nigdy nie używają gumek, musisz uważać, aby nie zajść w ciążę…
– Nie ma problemu.

Nie powiedziałam celowo, bo to nie jej sprawa.
– Powiedz, że daję w dupę i dostaję od tego orgazmy, Khalidowi też brałam do buzi, a wiesz, jakiego miał, więc może być głębokie gardło i zlewanie się też może…
– A reszta?
– Może nie na początek, potem zobaczymy…
– Aż tak ci zależy na nim?
– Tak…
– A chociaż jest przystojny… powiedz, że dałaś mu już?
– Anka, jak taka nie jestem, robię to bezinteresownie dla jego talentu…
– Akurat, jakbym cię nie znała, Matka Teresa się znalazła, kurwiszon jesteś i koniec.

– To nieprawda.
– A co z twoim kochankiem, wie?
– Nie.
– To mu nie mów, a szczególnie, że zbierasz kasę dla kogoś…
– Zerwałam z nim.
– Oj ty głupia, z nim się nie zrywa, jeszcze zobaczysz…
– Co?
– A nic, może nie…
– Jak co, to masz mój telefon, więc zadzwoń…
– Ok, pa.

Cholera… na co ja się daję?
Wiem, że tak trzeba, a że lubię… zresztą to tylko na 3 miesiące, bo potem brzuch urośnie i skończę.
Pojechałam do domu i zmieniłam opiekunkę…
– Pani Jolu, w tym tygodniu już nie będzie Pani potrzebna, mam trochę wolnego i będę z synem, ale nie wykluczam szybkiego telefonu.
– Dobrze.
– Zabrałam się za wydanie książki młodego i bardzo zdolnego pisarza, na pewno odniesie sukces, ale muszę czasami być dostępna na wyjazd, aby załatwić wszystkie sprawy, więc będę mogła wtedy zadzwonić?
– Oczywiście, jestem emerytką i mam wiele wolnego czasu…
– Super i dziękuję.

Jedno załatwione. Teraz tylko czekać.
Nie będę się zadowalać sama i niech podniecenie mi się kumuluje.
Chcę wybuchnąć przy kliencie, bo teraz już wiem, że faceci uwielbiają szczytującą kobietę.
Dowartościowuje to ich i myślą, że to przez nich.
A ja mam to gdzieś, robię to dla młodego… no i dla siebie.

Trzy dni spokoju, zaczynam się denerwować, a jak Anka nie zadzwoni?
Jeszcze dwa… i zaraz zwariuję…
Ile można siedzieć w domu i bawić się z dzieckiem?
Potrzebuję odmiany, potrzebuję chłopa… chcę być zerżnięta…
Ten głupi korek w tyłku jest teraz za duży, bo czuję go cały czas.
A może jestem taka uwrażliwiona?

Zadzwoniła. Jest.
– Tak Aniu?
– Posłuchaj, facet płaci tysiąc, weźmie cię w tyłek i się tam zleje, ale wiem, że lubi dawać potem do oblizania…
– Nie ma sprawy.
– To wysyłam ci adres, na 18, dziś…
– Dzięki.

Wiem, że jak się czyszczę, to nie brzydzę się siebie, więc dam radę…
Załatwiłam Jolę i przygotowałam się jeszcze bardziej.
Podniecenie tak waliło mi w cipie, że ledwo się ogoliłam, a ręce to mi się trzęsły, jak u m małolaty.

Obcy facet czeka na panienkę i to ja nią będę.
Do tej pory takie zdenerwowanie mnie nie brało.
A teraz jest inaczej.
Idę zarabiać tyłkiem… niestety, jak zwyczajna kurwa.
Już ja mu pokażę, że nie jestem zwyczajna… ja przecież jestem wyjątkowa.
Ubrałam zwykłą, ale elegancką plisowaną spódniczkę, białą bluzkę, perły, szpilki i cieplejszy długi szary sweter, więc nie podpadnie pani Joli.

Na 18 zajechałam pod adres, dom z dużym ogrodem tyle, że stary i ogród zaniedbany. Oby facet był czysty. Dzwonię…
– Ja od Ani…
Furtka się otworzyła, ale on nie odezwał się…
Pomyślałam, czy powinnam się bać, ale jeśli to znajomy Anki, to raczej nie…
Otworzyłam drzwi, w przedpokoju było szarawo, szła jesień, a ta słaba żarówka mało dawała…
– Halo?
Otworzyły się drzwi w głębi…
– Poproszę Panią.
Pokój, do którego weszłam był piękny.
Wysoki, kremowe ściany, na środku dwa wielkie stare fotele ze skóry, ogromny dębowy stół i same regały z książkami i obrazy… na wszystkich ścianach…
Półmrok… i on.

Facet w był szlafroku, ale takim… hrabiowskim, eleganckim.
Starszy, około pięćdziesięciu lat, palił cygaro, był z lekkim zarostem…
Fajnie, bo dodatkowo gość jest przystojny…
– Witam Panią… koniaczku?
– Dobry wieczór, nie dziękuję.

Nie tylko nie piję, ale i jestem w ciąży…
– Jak się do Pani zwracać?
– A jak Pan chce?
– Będę mówił do Pani – suko.

Chciało mi się śmiać, bo taka kultura na początku, a na koniec jak do kurwy.
No tak, jestem nią.
– Ja natomiast będę Panem.
– Dobrze.
– Proszę się rozgościć, a może wody?
– Dziękuję

Podsunął mi fotel, usiadłam, a on naprzeciwko…
– Ustalmy zasady, dobrze?
– Jak Pan woli, ja jestem dyspozycyjna…
– Ok…, więc… anal, obciąganie, szczypanie, klapsy, może być mocniej…?
– Może.
– Jeśli będzie za mocno ustalamy słowo klucz, po którym przestanę… proszę podać je…
– Dziecko.
– Ok… tu jest koperta, tysiąc ustalony…
Wzięłam i schowałam do torebki.
Nie chciałam liczyć, bo tak mi się ręce trzęsły i nie chciałam, aby to zauważył…

– Poproszę, abyś się suko rozebrała…
Wiecie, że lubię jak mnie tak traktują, więc cipka od razy się odezwała.
Dostałam gęsiej skórki i niech robi, co chce… bo ja chcę tego samego…
Moje ciało nie stanowiło dla mnie problemu.
Wiedziałam już, że jestem fajna, że mam ładne piersi, dobrą dupę do walenia i oczywiście byłam idealnie wygolona wszędzie.
Tak… jestem dumna z siebie.

Stanęłam nago przed nim, a moja chcica zaczynała krzyczeć… weź mnie już…
– Rozszerz nogi, tak na 30 cm…
Wstał, zaczął mnie obchodzić, jak swoją zwierzynę, wąchał… dotknął muszelki…
– Jesteś mokra…
– Jestem…
– Już?
– Już…
– Który raz to robisz?
– Robiłam to wielokrotnie, ale dziś, mimo wszystko, jest pierwszy…
– Właśnie widzę…
– Nie zawiodę Pana…
– Ładnie to zabrzmiało, masz, albo miałaś Pana?
– To znaczy…?
– Takiego, który opiekuje się swoją suczką, dba o nią i się troszczy…

Prawie myślałam, że mam, ale prostak okazał się chamem i bardziej wykorzystywał mnie, a nie opiekował…
– Nie, nie miałam…
– A mąż? – masz obrączkę…
– Mąż to tylko i aż mąż, więc nie mieszajmy go do tego.

– Klęknij suczko…
Jak klęknę to na pewno zobaczy korek…
Obszedł mnie.

– Lubisz anal?
– Lubię.
– To rzadkość spotkać taką kobietę… nosisz go codziennie?
– Tak, cały czas, jestem dostępna na okrągło…

Wyciągnął go… i nie wiem, co robił, ale chyba patrzył…?
– Uderzę cię…
Nie zdążyłam odpowiedzieć, a dostałam czymś… jakby paskiem, ale kilkukrotnym…
Potem znowu i znowu… i celował w sam środek
Zabolało… ale za którymś razem już przestawało…

Wspomnienia o uderzeniu Anki przez Niego i o moim podnieceniu wtedy, pozwoliły mi zwielokrotnić podniecenie…
Tak…. niestety… poczułam się coraz bardziej podniecona…
– Nie płaczesz..?
– A mam?
– Myślałem, że boli…
– Myślę, że lubię ból… ale nie do końca jestem o tym przekonana…
– Zobaczymy…

Zaczął bić jeszcze mocniej…
– A mogę prosić o nie robienie śladów…?
Pomyślałam, co będzie jak mąż zobaczy?
A potem się uspokoiłam, przecież… nie bierze mnie, więc nie zobaczy….
– Zamknij się suko, dostaniesz tyle, ile będę chciał…

Tak…!!!
Nareszcie ktoś mną będzie poniewierał… i cipa aż krzyknęła z podniecenia.
Lubię to… uwielbiam… poniżenie i ból, takie oddanie się komuś całkowicie…
Zawsze jest słowo klucz, ale nie po to tu przyszłam, aby płakać jak smarkula…

Przestał mnie bić…
Napluł mi na tyłek i wszedł od razu głęboko, prawie na sucho.
Trochę zabolało, ale jestem teraz jego suką… chcę się oddać i czuć przyjemność w dawaniu rozkoszy… więc wypięłam się bardziej…
– Orzesz ty suko… chcesz mocniej…?
– Tak, chcę, czekam na to Panie…

Wyszarpnął kutasa z tyłka i podszedł do mnie od przodu…
Nawet nie zdążył powiedzieć… otworzyłam buzię i go przyjęłam….
– Ty jebana suko, a teraz ci się podoba?

Jasne, że mi się podoba.
Mam tysiączek dla młodego i porządne jebanie dla mnie.
Ponadto upokorzenie i prawie utrata wolności mego ciała…
Będzie mnie brać jak mu się spodoba, a mi się… to bardzo podoba się…
Jestem jednak kurwą…

Wkładał… i wciskał kutasa jak mógł najgłębiej, ale moje całe szczęście, że daleko mu do Khalida.
Przyjmowałam bez sprzeciwu, czasami nawet polizałam mu jajka…
Wyjął i poszedł do tyłu… a naśliniony oczywiście łatwiej wchodził….
Walił mój tyłek jak zwierzę… a mnie zaczęło brać…
Mój orgazm szedł gdzieś głęboko i jak nie przestanie mnie tak walić, to sobie dojdzie…
Zaczęłam pojękiwać… a on szarpnął mnie za włosy i to zabolało, bo nie spodziewałam się.
Ale znowu poczułam się jego własnością i coraz bardziej podnieconą suczką, która zaczyna odpływać.

On myśli, że robi ze mną, co chce, bo ma władzę, ale tak naprawdę… to ja mu ją daję.
Daję, bo uwielbiam jak mną rządzą…
Pokręcone to.. ale taka właśnie jestem, bo w czasie walenia, to maja sucza cipka jest najważniejsza i jak jej się podoba… to mi tym bardziej…

Zaczęłam dochodzić… jeszcze trochę…
Wyszarpał i znowu dał do buzi, szkoda… a już miałam…
Zaczął być nerwowy, mocno wkładał i przez to stał mu bardziej sztywny…

Wyciągnął…  nachylił się, spojrzał mi w oczy… i nie wiem, czy nie zobaczył podniecenia… ale uderzył mnie z otwartej…
Spojrzałam się bez strachu… i dostałam z drugiej strony…
– Jesteś moją suką?
– Jestem.

Poczułam się wspaniale, nareszcie jest ktoś, kto wydostaje ze mnie moją uległość.
Niech bije, bo lubię poniżenie… jego moc i jego władzę…
Wiem, że te uderzenia, tak naprawdę nie były, aby mnie obrazić… czy okazać pogardę?..
One pokazywały, że jestem i należę do niego.
I tak naprawdę były to słabe uderzenia…, czyli… będzie mnie bić, to nic mi się złego nie stanie.

Wszedł znowu w tyłek, więc może teraz zdążę…?
Zaczęłam się zastanawiać, jak jeszcze może mnie poniżyć… co zrobi… i jakie myśli ma w głowie…?
I wtedy poczułam, że idzie… i dylemat… pokazać mu, że dostaję, czy ukryć to….?
Postanowiłam ukryć… dostać po cichu… i zobaczymy, czy się uda..?

Był już blisko…. już dochodził… tak…. już jest.
Nie napinałam się, niech będzie taki wewnętrzny… w cipcie, w dupce i w głowie…
W połowie orgazmu wyjął… i tak mnie uderzył ręką w tyłek, że naprawdę zabolało.
– Kto ci pozwolił dostać orgazm suko…?
– Sam doszedł…
– Nie kontrolujesz swojego ciała… jesteś niczym, nie można na tobie polegać…
Już chciałam przeprosić…, ale wiecie już, że nie przepraszamy za rozkosz.
– Mam taką słabość, że dostaję na zawołanie… i jeśli mi Panie wsadzisz znowu, to dostanę drugi za minutę…
– Naprawdę?
– Proszę.. wsadź i sam zobacz…

Wsadził, zaczął walić i… dostałam.
Już nie ukrywałam tego… bo ten był mocniejszy…. aż uda zaczęły mi drgać…
Walił mnie dalej… walił… a ja dostałam trzeci…
– Kurwa, ale suka z ciebie… jesteś jak maszyna?
– Tak, jestem maszyną do orgazmów, dla ciebie Panie i przez Ciebie, przez Twoją rozkosz, którą mi dajesz…

Przeszedł do przodu, wsadził i zaczął jeszcze mocniejsze gwałcenie buzi.
A więc podziałało na niego, dał suce podniecenia i dał je również sobie… a teraz chciał zakończyć to w mojej buzi.
Klęknęłam, objęłam jego tyłek i dodatkowo zaczęłam ruszać głową, jakbym miała stosunek…
Docisnął jeszcze mocniej i prawie nie miałam już tchu…
Zjechałam, więc palcami do jego tyłka… namacałam odbyt… i zaczęłam drażnić, a potem wepchnęłam palec do środka….
Jęknął, potem jeszcze raz… i poleciało….
Głęboko, aż do gardła.
On nie puszczał, ja nie puszczałam, połykałam i lizałam, co zostało.

– No, suczko… dałaś popis i jestem bardzo zadowolony, bo mało, która tyle wytrzymała.
Mało, która…?
A może miał zwykłe dziwki, które szły za kasę?
Ja jestem jak widać wyjątkowa, a nawet nie pokazałam, na co naprawdę mnie stać.
Jeśli to go zadowala, to też jest tylko zwykłym facetem.
Mam to gdzieś, jest kasa i mało wysiłku.
Był fajny klimat, ale się skończył i wracamy do codzienności.
– Bardzo dziękuję.
– Cieszę się, może do następnego?
– Nie wykluczam, odprowadzę cię.
– Dziękuję, znam drogę.

Jeden załatwiony, tysiąc do odłożenia i jest o tysiąc mniej.
Pojechałam do domu zmienić nianię, zrobić obiad, wrócić do bycia matką i żoną.
Czyli do normalnego życia.
Coraz częściej jednak myślę o tym, jak o zwykłej nudzie…

Za mocno szarpie mnie mój świat, szczególnie, gdy otacza moje ciało czułością i namiętnością.
Na razie to jest szczyt góry lodowej, ale zaczynam się bać… co będzie, jak się zanurzę pod powierzchnię?
I, czy tego na pewno tego chcę?
Tak na marginesie, to dość mocno piekł mnie tyłek i byłam ciekawa jak wygląda? 

W łazience przeraziłam się, bo miałam czerwone pręgi prawie do krwi.
Ale z drugiej strony spodobało mi się…
Byłam dumna, że je mam, że wytrzymałam i że są moje.
Tak, moje… zapamiętam je, będą mi dodawać pewności siebie i radości z podniecenia.

                                                            *******

Po tygodniu, gdy się wygoiło, zadzwoniłam…
– Anka, masz coś?
– A ty, co taka napalona?
– Muszę te kasę uzbierać, wiesz…
– Zobaczę, dam ci znać wieczorem.
Jak nie przyśpieszę, to nigdy nie uzbieram, a potem to jeszcze i tak będzie pełno roboty.
Więc niech Anka załatwia.

                                                                      *******

– OK, jutro o 17, zaraz wyślę ci adres, ale facet jest dziwny, mało dziewczyn tam było, ale płaci 1, 5 tyś, bierzesz?
– Biorę.
– Ma jakieś wymagania, co do ubrania?
– Nie.
– Wiesz, co będzie chciał?
– Podobno mało…
– Dobrze…
– Mówiłam ci, że dziwny.

Ok, nawet nie będę się specjalnie szykować.
I tak jestem zawsze gotowa oraz dostępna, a może to będzie moje motto?
Dostępna przez całą dobę..

Z nianią zrobiłam ten sam numer i dobrze, że mogę na niej polegać.
Pojechałam.
Adres Kopacza 18, osiedle domków..

Zadzwoniłam. 
Otworzyła mi drzwi jakaś starsza kobieta, ubrana do wyjścia…
– Proszę wejść, pan jest w drugich drzwiach po prawej, proszę się nie odzywać, tylko słuchać i nie dotykać go, to jego warunki… a koperta jest na stole.
Ok, naprawdę dziwne, ale co tam…
Wchodzę, na stoliku leży koperta i jak dziś przeliczę… jest tysiąc pięćset, super.

Mogłabym nawet teraz wyjść i co..?
Ale ciekawość i obowiązkowość mi nie pozwoliły.
Weszłam…. w drugie drzwi po prawej.
Cały pokój był wiśniowy, takie burdelowe światło i bez okien.
Pod ścianą stało krzesło, takie ładne, z obiciem i siedział na nim facet w masce.

To znaczy taka kominiarka z wyciętymi otworami na oczy i usta.
Trochę się przestraszyłam, bo dlaczego ma zasłoniętą twarz, ale wchodzę…
Olśniło mnie, to musi być ktoś znany i nie chce być rozpoznany.
Ok, nie ma sprawy.

– Proszę stanąć pod ścianą, zdjąć majtki i zacząć się dotykać…
Głos zwyczajny, nawet trochę jakby przestraszony… ale jaka kultura…
Dzisiaj ubrałam długą sukienkę, jakby na spotkanie towarzyskie.
Ściągnęłam majtki i zaczęłam dotykać muszelki.
Fałdy sukienki czasami zasłaniały ją… ale gość nie przyczepiał się…

Sytuacja była niesamowita. 
Facet jest spokojny, ja robię sobie dobrze, on płaci… wręcz idealnie…
Troszeczkę się podnieciłam, ale w głębi duszy czekałam na ostre rżnięcie, a on nic.
Więc jeszcze bardziej zaczęłam się nakręć…
Chciałam pokazać, że naprawdę mi dobrze i może skusi się na młode ciało?

Przełożył nogę… więc chyba coś działa…
Odchyliłam sukienkę, wypięłam brzuch i obrałam szybką drogę do orgazmu…
A, że mi nie trzeba wiele…. wiec szedł i doszedł… 
Mam wielką wyobraźnię…  delikatne palce i wrażliwą muszelkę…
Stałam tak z wypiętą w jego stronę…

– Naprawdę dostała pani orgazm?
– Proszę mnie dotknąć…
Podeszłam do niego… a on jakby się przestraszył…
– Śmiało, niektóre kłamią, ale ja jestem prawdziwa…

Podobno nie miałam się odzywać, ale sam zaczął…
Chwyciłam jego dłoń i wsadziłam palce do środka.
–  Jest mokra?
– Tak…
Jego głos drżał… aż niemożliwe..

Miałam wrażenie, że facet nie dotykał jeszcze nigdy kobiety, bo jego palce były niezdarne, nie ruchliwe, dotykał, ale nie wkładał i nie bawił się cipką…
– Tego nie można oszukać… a ja mam zdolności orgazmowe, dostaję często i chętnie… co dalej?
– Nie wiem…
– Chcesz dotknąć mojego tyłka?
Wzięłam jego dłonie i wsunęłam pod sukienkę na pośladki…
Przysunęłam się, a on zaczął drżeć… i wtedy zobaczyłam przy oczach zniszczoną skórę…

Kawałek, ale tak… to było oparzenie…
Facet musi mieć całą poparzoną twarz i dlatego nosi maskę…
Wszystko jasne… nie może mieć normalnej kobiety, bo żadna tego nie przetrzymałaby.
Więc musiał być naprawdę mocno oszpecony, ale mi to nie przeszkadzało w tej chwili.
Zapłacił i dostał… ale… dodatkowo mogę się pobawić jego nieśmiałością i dać mu trochę radości…

Dotknęłam jego głowy z tyłu…
– Nie dotykaj mnie…
– Spokojnie misiu, pobawimy się trochę…
Rozsunęłam dekolt i pokazałam mu piersi… brodawki oczywiście stały, bo wiecie, że w podnieceniu one pierwsze reagują.
– Pocałuj… possij… i możesz nawet mocniej….

Usiadłam na jego kolana.
Teraz twarz trzymał w piersiach, dłonie na pośladkach, a ja zaczęłam się wiercić… i co…?
Oczywiście dość szybko poczułam… dorodnego kutasa w spodniach…
Oj, nasza zabawa tak szybko się nie skończy…

Miał delikatne dłonie, nie dotknął korka i robił to jak uczniak…
A ja lubię na ostro… szkoda, ale jak tak ma być… to tak będzie.
– Mogę ci obciągnąć…
– Ale ja… ja…

Klęknęłam… rozpięłam pasek, spodnie i wyciągnęłam go.
Proszę… jaki piękny, dobre 18 cm… i leżał w dłoni jak ulał… czysty, pachnący i nawet wygolony…

Polizałam, a on jęknął… więc raczej nie będzie dużo pracy…
Zaczęłam delikatnie, potem mocniej…. a on niestety nie dotykał mojej głowy i nie wciskał jak wszyscy.
Ja to robiłam dzisiaj…. ja… swoimi ustami gwałciłam tego pięknego dziewiczego członka…

Oczywiście szybko strzelił… i to wprost do gardła.
Zaczynam to lubić, ale dziś wypuściłam spermę, bo jechał już 5 salwę… i jęczał…
I to jak mocno… tak…. prawdziwie…


Usiadłam na podłodze i wytarłam dłonią usta…
Patrzył się na mnie, a nogi oczywiście miałam jak najszerzej, aby widział…
Nie spuszczał wzroku z mojego krocza…. i to działało na niego cały czas… bo ani na chwilę nie opadł.

Wstałam, odsunęłam sukienkę, nakierowałam i wsunęłam go w cipę…
Nawet nie pomyślałam o prezerwatywie.
Nie odpuszczę mu tak szybko…, bo też chcę mieć dobrze i szkoda takiego fajnego dnia.
Wbiłam jak najgłębiej… i wbijałam, co raz….
Podskakiwałam, a on trzymał mnie za tyłek i naciskał razem ze mną.
Cyckami szorowałam po jego ustach i zaczynałam się rozkręcać… a cipka oczywiście rozpoczęła ten sam rytm…
Wiem, że moja przyjaciółka nigdy mnie nie zawiedzie….
Przyjemna wielkość jego kutasa drażniła to, co miała… więc nie czekałam długo i wygięłam się jak struna, dociskając udami do jego biodra…

– Ale mi dobrze…. szepnęłam mu do ucha…
– Naprawdę to się dzieje?
– Trzymaj mnie, bo zaraz dostanę następny.
I jazda… skoki… nabijanie się… rozkosz…. wiercenie pośladkami…

Czułam jego dłoń, która dociskała mnie coraz mocniej… nareszcie… może w końcu poczuł, że jestem prawdziwa?
Atmosfera seksu… i moje podniecenie… o tak… wyraźnie się rozkręcał… a ja z nim….
Doszedł mój trzeci…
Wbiłam się jak najmocniej na jego trzon, tarłam łechtaczką po jego brzuchu…. i było mi cudownie.
I jak było do przypuszczenia … facet lał we mnie… och, jakie to wspaniałe uczucie, prawie w tym samym czasie…

– Dobrze ci?
– Nigdy w życiu takiego czegoś nie przeżyłem, jesteś…
– Wyjątkowa, wiem…
Wyciągnęłam.

– Gdzie jest łazienka?
– Po prawej.
Zauważyłam, że lubię robić dobre uczynki, a w seksie szczególnie.
Jestem bardzo zadowolona, bo mój szczytny cel i on na pewno będzie mnie pamiętać…
I to będzie następny…
Gdy wróciłam siedział znowu na tym krześle…
– Dziękuję.
– Było miło?
– Bardzo, nie spodziewałem się tego nawet w snach…
– To pięknie..
– A mam pytanie?
– Słucham.
– Czegoś dotknąłem z tyłu…
– Nie wiesz, co to jest ?
– Nie…
– To ci pokażę…

Wstałam, odwróciłam się i odsunęłam sukienkę.
Tyłek pokazał się w całej piękności, wypięłam się jeszcze mocniej i dotknęłam koreczek.
Zaczęłam wyciągać i wkładać go z powrotem… oczywiście kilka razy jęknęłam przy okazji…
– To jest po to, aby potem nie bolało …
– Ale co nie bolało?
– Tyłek, jak będziesz tam wkładał następnym razem, pa piękny…
Uśmiechnęłam się… puściłam mu oczko i wracam do normalności..

5 1 głos
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Odpowiedz
Wszystko
Darmowe opowiadania erotyczne Strona zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych odbiorców. Jesteś osobą pełnoletnią?
0
Napisz komentarz.x
()
x