Karolina 3

Karolina 3

                                                              Rozdział  3

Mam już pięć tysięcy pięćset… i jest dobrze.
Może zdążę uzbierać zanim dostanę następną wypłatę i nie będę musiała oglądać tego głupiego typa, szefa…?
Chociaż, gdyby nie on, gdyby nie jego tępota i prymitywizm, brak wyczucia i wyobraźni… nie miałabym, co robić, bo to on spijałby laury za młodego.
Muszę odwiedzić Mariusza… ale jutro…. bo dziś do domku, mam jeszcze normalne obowiązki, jako matki i żony.

                                                                       *******

– Dzień dobry Pani, jest Mariusz?
– Będzie za chwilę, może herbatki, coś Pani blada…
– W ciąży jestem, może, dlatego…
– Która to?
– Druga, mały ma już prawie rok…
– Niech młode rodzą, lepiej sobie radzą z wychowaniem, mają więcej sił, ja jestem już za stara, aby mu matkować.
– Co pani opowiada?
– Niech skończy szkołę, potem znajdzie jakąś dziewczynę i się ożeni…
– A co, nie ma teraz żadnej?
– Tylko się uczy i pisze, szkoda chłopaka…
A mnie aż skręciło, bo może to prawiczek i ciekawe, jakiego ma..?

Boże… jestem zboczona, tylko o seksie myślę i najgorsze, że sprawia mi to wielką przyjemność.
Lubię dawać rozkosz i bardzo podoba mi się bliskość oraz dotyk mocnych dłoni…
Ponadto lubię moje orgazmy, dotleniają mnie i ładują baterie.
Jestem po nich jak po dopalaczach, tyle, że naturalnych… ach…

– Dzień dobry Pani…
– Mów mi Karolina…
– Dobrze Pani Karolino…
– I jak tam?
– Nauka, pisanie, w przyszłym roku kończę szkołę i raczej do pracy, a nie na studia…
– Poczekajmy, pieniądze się zbierają, mam już 5, 5 tysiąca i szybko idzie…
– Jezu, tyle kasy Pani uzbierała?
– Na początek potrzeba 12 tyś, ale dam radę…
– Jejku, aż tyle?
– Nie tragizuj…
– A od kogo są te pieniądze?
– Od sponsorów i z ciężkiej pracy…

Hm… z ciężkiej… ale i przyjemnej…
Nie wyszłabym, gdybym nie spojrzała się na jego krocze, niestety nic nie widać… ale może uda się go jakoś dotknąć…?
– Idę, kasa sama nie przyjdzie… odprowadzisz mnie?
– Tak.
I gdy przeciskaliśmy się przez drzwi, spuściłam rękę wzdłuż ciała i lekko go musnęłam w kroku.
Niestety, nie mogłam mocniej, bo jeszcze pomyśli, że jestem łatwa, ale coś czuję, że kiedyś zrobi mi małą przyjemność.
Jednak jestem szmatą… ale wyszłam uśmiechnięta i tak właśnie lubię żyć.
Być miła, czynić dobro i je dostawać w formie przyjemności

                                                                    *******

Dziecko, dom, mąż, recenzje, dziecko, mąż… nuda… nuda…
Mdłości mi przeszły, poczułam się lepiej i powinnam iść do lekarza, niech poprowadzi moją ciążę.
Zapisałam się na wizytę do tej samej lekarki, co z pierwszą ciążą, ale w momencie wizyty, pielęgniarka oznajmiła mi, że przyjmie mnie ktoś inny.
Facet… nie chciałam, bo tamta była bardzo miła i przyjemna…

– Dzień dobry Panie doktorze.
– Witam panią, kontrola, czy coś poważnego?
– Ciąża.
Miał około czterdziestu lat, był lekko szpakowaty i cholernie przystojny w tym kitlu.
– Proszę, zatem się rozebrać i zaczynamy…
– Bez gry wstępnej?
Uśmiechnęłam się jak najlepiej umiałam… spojrzał się… i zrozumiał aluzję…
– Oj, żarciki się pani trzymają…
– A nie lepiej tak żyć…?
– Ma Pani rację…
Zauważyłam brak obrączki, choć ślad pozostał… więc chyba zagram, diablica we mnie jednak siedzi…

– Gotowa?
– Tak.
– Proszę usiąść na fotelu.
Gdy rozkładałam nogi moja cipka zaczęła się niecierpliwić…
Za chwilę ktoś będzie ją dotykać, zrobi przyjemność, a nie skończy…
Włożył mi palce w rękawiczkach.
Dziwne to uczucie, nasmarował je czymś, ale zawsze…
Za to tej szmacie oczywiści się spodobało i zaczęłam się wiercić..
– Coś nie tak?
– Nie… wszystko w porządku, ale myślę, że mógłby Pan włożyć trochę głębiej, bo chyba mnie coś tam boli…
Spróbował i jest fajnie…

– Może jeszcze głębiej…?
O kurcze… jak dobrze… zamknęłam oczy i delikatnie zaczęłam poruszać biodrami…
Nie wiem, co sobie pomyślał, ani czy tego chciał… czy mógł… czy powinien, ale zaczął delikatnie robić mi dobrze…
– Czy z tej strony?
– Tak, ale z tamtej też…
– Głębiej jeszcze?
– Zdecydowanie…
Wyjął palce… spojrzałam się takim wzrokiem, że… ale on tylko nasmarował bardziej palce…i włożył z powrotem.

Zaczął to robić… raz szybciej, raz wolniej….
– Czy tak dobrze?
– Wyjął mi Pan to z ust..
Jejku, co ja powiedziałam…?
Chyba, że da mi obciągnąć… e… nie tu… nie w gabinecie, gdzie pielęgniarka może wejść w każdej chwili…
Ale dobra palcówka, nie podpadnie…

– A mógłby pan jeszcze głębiej…?
– Dołożę żelu…
Zaczął lać go wprost na cipkę… obłęd… a gdy zaraz potem wciskać coraz mocniej, ja napierałam biodrami w przeciwną stronę…
Jego palce już dawno się schowały i miałam teraz wrażenie, że nawet próbował wcisnąć mi swoją dłoń…
Jeśli tak, to był bardzo delikatny… i robił to z wyczuciem.
Kto, jak kto, ale on powinien się znać na cipkach…

Oddech mi przyśpieszył i myślę, że wiedział, co robię…
Że jestem podniecona coraz bardziej i, że robię to… bo chcę…
Drugą ręką dotknął łechtaczkę i zaczął ją drażnić…
– Panie doktorze…
– Tak?
– To może się źle skończyć…
– W jakim sensie?
– Mogę odlecieć…
– A co Panią powstrzymuje?

Przyszła mi wspaniała myśl do głowy.
– A może mi Pan przywiązać nogi do fotela?
– Jest Pani pewna?
– Nie wiem, ale wydaje mi się to w tej chwili bardzo podniecające…

Na fotelu ginekologicznym są paski do tego…
– Czy to wystarczy?
– Tak, choć bardziej mam to w głowie… czy może Pan dalej…?
– Oczywiście.
Od nowa… dwa palce, trzy, cztery… coraz mocniej…. coraz bardziej boli, ale nie skarżę się… tylko czekam…

I zrobił to… wepchnął mi całą dłoń w cipkę…
Zabolało jeszcze mocniej… ale on przestał nią ruszać i ból przeszedł…
– Jest cudownie…
Westchnęłam… i odchyliłam głowę do tyłu, a on zaczął mnie gwałcić…

Miałam cudowne obrazy przed oczyma, członki, tyłki, wytryski i… potwora Khalida.
Tak… to teraz czułam, a nawet bardziej, bo jego ręka była twarda…
Czułam każdy jej ruch, każde pchnięcie… i każde dotknięcie macicy…
A mój organizm reagował tak jak miał.
Orgazm szedł mocny i szybki…

– Dojdę zaraz…
– Czekam na to…
– JUŻ…
I wygięło mnie…. to było nieziemskie, byłam suczką…. z orgazmem… z ręką w cipie…
TAK, TAK, TAK…!!!

– Jak pan nie przestanie, to dostanę drugi… i trzeci…
Nie przestawał… a ja poczułam ciśnienie na pęcherz….
– Musi pan przestać…
– Dlaczego?
– Bo….
Nie zdążyłam nawet dokończyć.. i poleciało… o cholera, jak mi dobrze…

Spojrzałam się na niego, oblałam cały rękaw i trochę spodni…
Chciałam przeprosić… ale ja… już nie przepraszam za rozkosz…
– To było cudowne… powiedział… chce pani jeszcze…?
– Chcę…
Trzeci zrobił mi po minucie… uważałam ile mogłam, ale to uczucie jest nie do pohamowania… i lałam na całą podłogę…
Nie wiem, czy to ona gdzieś naciskał, czy ja nie byłam gotowa….?
Ale naprawdę… teraz było mi to obojętne…
– Jest Pani niezwykle podniecającą kobietą.
– Naprawdę?
– Cieszę się, że pomogłem uwolnić napięcie tkwiące w Pani..
– Panie doktorze, ja żyję z nim, dzień w dzień, a za chwilę i tak będzie nowe, to tylko jest na chwilę…
– To jak pani daję radę?
– Normalnie… daję…

Co miałam powiedzieć?
Daję i lubię to.
Wyciągnął rękę, a ja siedziałam jeszcze wracając do siebie.
Odwiązał mi nogi i powiem, że to było nowe doznanie.
Całkowita bezradność wobec jego poczynań dodała mi inwencji i będę musiała to powtórzyć.

Ręcznikami papierowymi pościerał ile szło, ja się w tym czasie ubrałam.
– Może jednak to była dla pana niezręczna sytuacja…?
– Zdziwiłaby się pani, ale mam dość często do czynienia z takimi sytuacjami, tyle, że nie na wszystkie sobie pozwalam, ale pani jest…
– Tak, wiem…
– Po prostu emanuje od pani energia seksu, jest pani nią naładowana i trzeba tylko umieć to odczytać…i wtedy można iść na całość, taka kobieta w życiu to skarb.
– Zatem dziękuję, że Pan jest taki oczytany…. uśmiechnęłam się, a co do ciąży?
– Wszystko jest w porządku, szósty tydzień, założę kartę i zapraszam na następną wizytę…
– Panie doktorze, jest Pan bardzo miły i przyjdę na pewno.

Ach, to rozumiem, taki niespodziewany seks jest najlepszy, dobry i szybki.
Szłam do domu jak na skrzydłach i dziś mu powiem.
Choć… ta moja myśl o pięknej rodzinie z dwójką dzieci zaczyna się rozmywać, bo czuję coraz bardziej, że raz obudzone żądze są już nie do okiełznania.
Więc jak ja dam radę i jak to połączę?
Przecież nie będę do końca życia rypać się po kryjomu, bo to wyjdzie nawet przypadkiem, a mam zrezygnować…?

Nie…
Tak…
Nie…
Tak…
NIE!!!

                                                          *******

Postanowiłam zobaczyć ile wytrzymam. Dziś mu powiem i zostanę porządną żoną, na ile mi los da.
– Zjadłeś już?
– Tak, a coś nie tak?
– Nie w porządku, ale mam ci coś do powiedzenia.
– Słucham.
– Jestem w ciąży, to szósty tydzień, więc poczęłam jak wtedy byliśmy razem…
– Cudownie, będziemy teraz całą rodziną, my i dwójka dzieci, jestem najszczęśliwszym facetem pod słońcem…|
– Cieszę się, że się cieszysz, ale nie przesadzaj, wielu facetów ma dzieci…
– Tak, ale to nasze, z moim nazwiskiem i to jest dla mnie wyjątkowe.

Oj chłopie, gdybyś wiedział ile zachodu było z tym dzieciakiem, to byś sam odpuścił.
Ale jest i tak, będzie nasze.
Dni mijały nudnie, oprócz tego, gdy przyniósł kwiaty za ciążę…
Wypił lampkę wina i opowiadał o swojej rodzinie, znowu o swoim dzieciństwie.
Aż dziw, że sam się nie domyśli, iż jest bezpłodny.
Miał szczęście, że trafił na mnie, to znaczy, na tak porządną dziewczynę, która dla niego zrobi wszystko, a nawet więcej.
Gdy zaproponowałam małą imprezkę na ten wieczór, długo mnie przekonywał, że kobieta w ciąży powinna się oszczędzać, a seks w tym czasie, to powinien być zakazany.
Powiedziałam, że nie jestem chora, tylko w ciąży, ale on wie lepiej.
Ok, nie będzie seksu, ani pieszczot. Będę porządna.
Ale widzę, że los mnie nie oszczędza, bo przecież, kto, jak kto.. ale mój mąż, mógłby mi pomóc.

                                                                    *******

Po tygodniu zadzwoniła Anka.
Nie odebrałam, bo to za szybko… jeszcze trochę wytrzymam.
Kąpałam i pielęgnowałam ciało, olejki, balsamy.
Potem przeczytałam, że chodzenie na siłownię na początku nie jest wskazane.
Ciekawe, że ćwiczenia nie, a moje obrabianie przez 3 facetów, to nie były ćwiczenia?

I przecież nic się nie stało, oprócz oczywiście super samopoczucia.
Po drugim tygodniu zaczynałam nie wyrabiać.
Każdy tekst w filmie, czy nawet w normalnych programach, kojarzył mi się z seksem.
Zaczynałam mieć nawet sny erotyczne, takie inne, jeszcze niezrealizowane, ale działały na mnie niesamowicie.

Jeden szczególnie utkwił mi w pamięci.
Śniłam, że ktoś bił jakąś kobietę kijkiem po cipie… i gdy obudziłam się, wydawało mi się to takie brutalne, że aż czułam lekki niesmak.
I długo zastanawiałam się, dlaczego miałam taki sen i czego on dotyczył…?
Aż pomyślałam o nim w kategoriach erotyzmu…
Myślę, że brak seksu miał na to największy wpływ.
I wtedy to się stało.

Pod koniec trzeciego tygodnia postu, po wygoleniu i nabalsamowaniu cipki, szukałam jakiegoś nowego ciucha w szafie.
A wpadł mi do ręki pasek męża.
Pomyślałam wtedy, że to znak od losu.
Ale nie zdałam sobie sprawy, że od teraz będzie to mój wyznacznik normalności.

Wzięłam go, przypasowałam do dłoni, usiadłam naga wygodnie w fotelu, rozłożyłam nogi i… uderzyłam się…
Zabolało jak cholera, a zrobiłam to dość słabo.
Potem poszedł drugi raz… i trzeci…

Wtedy doszło do mnie, co robię…?
Przestraszyłam się samej siebie i schowałam pasek.
Rozumiem… jestem kurwą, szmatą, dupodajka…  ale, co to teraz było…?
Po godzinie zrobiłam dokładnie drugi raz to samo.
Trzy uderzenia wprost w cipę, zabolało… ale jakby mniej i zrobiło mi się nawet przyjemnie…
Szok… co się ze mną dzieje…?

Położyłam pasek na widocznym miejscu.
Obchodziłam go jak suka swego Pana.
Bawiłam się z Patryczkiem, karmiłam go, robiłam obiad dla męża i… patrzyłam się na niego… a on mówił do mnie….
Przyciągał mój wzrok… moją uwagę… był nawet moment, że odezwałam się do niego..

– Chcesz tego?
– Mam cię wziąć?
– Czekasz na to?
– Nie drażnij mnie…

Tuż przed przyjściem męża do domu, gdy otwierał bramę i parkował, użyłam go trzeci raz.
On całował mnie na powitanie, a mnie tak piekła cipa, że musiałam trzymać nogi szerzej…  i ledwo skupiałam się na tym, co mówił…
Gdy siedziałam przy stole z nim… założyłam nogę na nogę… i całkowicie psychicznie odleciałam.
Nie wiem, o czym opowiadał…  zwyczajnie zapadałam się w otchłań pożądania.
Cipka pulsowała, a ja słyszałam w uszach jej rozkosz…
Coś odkryłam nowego i wcale się tego nie boję.

Następne dni przestały być nudne, bo robiłam to regularnie.
Rano przed śniadaniem, po obiedzie i przed przyjściem męża do domu.
Raz bolało mocniej, a raz słabiej.
Ale pomagało, bo mój seks skupił się teraz na tym bólu, na pieczeniu i na mojej sile, która pozwalała mi to robić.
Było to prawie tak dobre jak porządne rżnięcie, ale po tygodniu jednak przestałam.
Tak naprawdę, to przestraszyłam się samej siebie.
Dokąd zmierza moje życie i kim się staję…?

Zadzwoniłam do Anki. Mam przecież zobowiązania, a straciłam prawie miesiąc na głupie eksperymenty.
– Masz coś dla mnie?
– Dlaczego nie odbierasz?
– Byłam w podróży i przepraszam…
– Mam małżeństwo, które chce spróbować we trójkę, nadziany gość płaci i nie pyta, jedynie chodzi mu o zaufanie i poufność.
– Biorę.
– Ok, zdzwonimy się.

Mało miałam w tym miesiącu recenzji, wiec i mało kasy wleci.
Jak nie zabiorę się do roboty, to nigdy tego nie zaczniemy…
Ale jest inny jeszcze problem, choć nie dla mnie.
Mam niesamowity apetyt, jem za dwóch i troszkę przytyłam, niewiele, ale piersi to zrobiły się takie pełne… i ładne…

Dostałam adres na telefon i teraz zastanawiam się, co ubrać?
Wybrałam klasykę… kostium, pończochy i stanik, bo trochę mnie zaczęły boleć.
I oczywiście perły…
Dziś nie muszę korzystać z chaty sąsiada.

Podjechałam pod dom, siedemnasta będzie za dwie min, wyszłam i nim zadzwoniłam, usłyszałam otwieraną furtkę.
Czekali na mnie…
Drzwi otworzył facet w moim wieku, ok 30, przystojny, w garniturze i dobrze, że wybrałam
elegancję.
– Witam Panią…
– Karolina.
– Cześć, Irek…
Weszliśmy do pokoju, a w kącie siedziałam jego żona…
– Moja żona, Alicja, to Karolina…
– Cześć.
– Napijesz się czegoś?
– Nie piję.
– Ja wypiję drinka….
Jej nawet nie zaproponował, ale zdążyłam zauważyć, że była spięta jak cholera i nawet nie patrzyła się na mnie…

– Co będziemy robić?
– Będziemy uczyć…
– A co?
– Nie co, tylko kogo?
– To, kogo?
– Tę szmatę, co siedzi jak cipa w kącie… pokażesz jej, jak powinna zachowywać się kobieta, a w szczególności kochająca żona.
Nie ma problemu, jestem dobra w dawaniu rozkoszy, a jak ona ma się tego nauczyć, to ich sprawa, tylko, czemu szmata?

– Pokaż mi swoje piersi.
Rozpięłam żakiet, zdjęłam stanik, wylały się i zakołysały…
– Ależ piękne, idealna wielkość…

Podszedł i zaczął całować, a ja od razu poczułam dreszcz podniecenia, a na dodatek, lubię eleganckich facetów.
Dotknęłam jego krocza, a drugą ręką obejmowałam głowę w moich piersiach.
Spojrzałam się na nią. Patrzyła, ale jak zobaczyłam mój wzrok, to od razu się odwróciła.
– Dasz go dotknąć?

Wyprostował się i zaczął rozpinać spodnie.
Spojrzał się na nią…
Jego wzrok był mocny, dumny, ale i pogardliwy.
Spodnie opadły, a ja klęknęłam i wzięłam do buzi całego, bo był… normalny…
Aż jęknął…

– Patrz jak robi to prawdziwa kobieta.
To było do niej, może biedaczka nie ciągnie, a może nie lubi…?
Ok…. pokażę, na co mnie stać… objęłam rękoma jego tyłek i sama się nadziewałam….
– O kurwa, jak dobrze…
Wciskałam ile szło, a szło fajnie… 
Wyjęłam i zaczęła lizać jajeczka, aby nie skończył za szybko, bo widać było, że jest mocno podniecony tą sytuacja…

– Chodź tu do mnie…
Słyszałam jak wstaje i podchodzi.
– Klęknij obok niej i patrz… widzisz… całego wzięła, a teraz liże mi jaja, jakbym był jej facetem…
– Bo to jest dziwka, płacisz jej i dlatego to robi, a ja nie muszę…

Ale się wkurwiłam, przestałam mu lizać… wstałam i spojrzałam się na nią…
– Posłuchaj paniusiu, nie jestem żadną dziwką, jak już, to jestem KURWĄ i to przez duże K.
Aż zbladła…
– Robię to, bo lubię, a płacą mi, bo robię to najlepiej.
Spuściła głowę…
– Więc się nie odzywaj i lepiej ucz, choć tego, co tu zobaczysz, to nigdy się nie nauczysz, z tym się trzeba urodzić, bo to jest talent, a tobie najwyraźniej go brakuje.

Zdenerwowałam się… bo to kobieta… i żona, a jednak menda.
I jakie ma prawo mnie oceniać?
Pokażę taki spektakl, że i jej, i jemu wyjdą gały z orbit.
– Racja, zamknij się szmato, jeszcze raz się odezwiesz, to pożałujesz.

– Pocałuj mnie…
Trzymałam jego kutasa i waliłam mu, a on mnie całował, obejmował i czułam, że wkłada w to prawdziwe uczucie…
Był przyjemny… i miły, oj poszalejemy..

Podciągnęłam spódniczkę i ściągnęłam jego ręce na mój tyłeczek…
Majtki ubrałam te przeźroczyste, gładkie…
Potem pchnęłam go lekko na biurko, oparł się, a ja naparłam na niego.
Objęłam jego głowę i jeszcze raz zaczęliśmy się całować.
Cipką zaczęłam obcierać się o jego kutasa, by po chwili wsadzić go sobie między nogi..
Jeszcze troszkę wilgoci, a wejdzie sam…

Nie poczekał, odsunął majteczki, wepchnął go…i teraz ja jęknęłam…
Bo stał mocno i twardo wszedł.
Obejmowałam jego głowę, moje usta całowały jego, a on ściskał moją dupcię i było cholernie przyjemnie.
– Rozbierz się i połóż na podłodze – powiedziałam.
Sama szybko ściągnęłam ciuchy i zostałam tylko w pończochach…

Mieli fajny, miękki dywan z wielkim włosiem, prawie jak łóżko…
Usiadłam na niego, on złapał mnie za piersi i zaczęłam jazdę.
Jedną nogę miałam z przodu, tak, że dokładnie było widać jak wchodzi do środka…
Ponadto wyginałam się do tyłu, on napierał mi na ścianki pochwy, aż raz wyskoczył…

– Chodź tu i włóż mi go…- zawołałam…
Jej konsternacja była bezcenna.
Nie tylko siedziała zła, wściekła i bezbronna, a na dodatek musiała w tym uczestniczyć…
Miałam, mimo wszystko, przyjemność w jej poniżeniu, gdyby tylko pierwsza nie zaczęła…

– Nie obliżesz mężowi przed włożeniem?
– Ta, pożal się kobieta, nie obciąga mi… – zawołał.
– Nie rozumiem, dlaczego sama się ograniczasz, więc jak chcesz go utrzymać…?
– Mam kasę…
– Myślisz, że to wszystko, że kasa coś daje?
– Oczywiście.
– Mój mąż też ma i co z tego…? – nie daje mi rozkoszy, żyję z nim, ale teraz jestem z twoim mężem… i jak myślisz, kto jest szczęśliwszy…?
Spuściła głowę…
– Prawda kochany?
– Tak jest…!

Zeszłam z niego, wzięłam do buzi i włożyłam całego…  znowu jęknął…
– Odwróć się na brzuch… a ty klękaj obok mnie.
Bez słowa to zrobili… a ja zaczęłam pieścić mu pośladki, całowałam i masowałam..
Schyliłam się, przesunęłam mu nogę i zaczęłam lizać jajeczka, a robiłam to na tyle delikatnie, że jego jęki były coraz głośniejsze…

A potem… postanowiłam zaszaleć…
Zaczęłam rozchylać pośladki i palcem dotknęłam odbytu…
Spojrzałam się na nią, dostała duże oczy, takie, które mówiły z niedowierzaniem…
Pewnie nigdy nie przyszło jej to do głowy, że można takie miejsca u kogoś dotykać.
Biedaczka… pewnie nie ogląda żadnych filmików…
On jęknął jeszcze głośniej…
A ja nachyliłam się i delikatnie zaczęłam całować okolice… aż odwrócił głowę…
– Dziś jesteś mój… a ja twoja… zamknij oczy i czekaj na rozkosz…

Powoli językiem zbliżałam się i podniecałam się w równym stopniu, co on…
Cipką napierałam na jego udo i robiłam się mokra…
Lubię dostawać rozkosz, ale i w równym stopniu lubię dawać…
Dotknęłam językiem środek…

– O kurwa…!!!
– A ty… spójrz, jak się zadowala mężczyznę…
– Klęknij i wypnij się…. kochany…
Chwyciłam jego kutasa, zaczęłam mu walić, a językiem wbiłam się w jego tyłeczek…
– O kurwa…!!!

Naprawdę przyłożyłam się do tego, nie tylko z powodu mojego podniecenia, ale aby i jej pokazać…
– Ale mi dobrze… ja pierdolę… ja…. ja….
I poczułam jak się zbliża, bo jego tyłeczek dostawał skurcze…
Szybko wsunęłam głowę pod kutasa i wzięłam do buzi…
Natychmiast zaczął lać….
– O kurwa… o kurwa…  już prawie krzyczał…
|
A ja już czułam moje narastające szaleństwo i drugą ręką pociągnęłam jego biodra na dół…
Włożył głębiej…  i prawie zaczął mnie dusić… ale tego właśnie chciałam…
– Ja pierdolę… ja pierdolę…
Gdy lekko wyciągnął… lizałam jak oszalała…  i było mi cholernie dobrze.
– O jejku… nie mogę już…
– Nie musisz tak się produkować…- powiedziała.
– Stul ryj… –ryknął… schodząc ze mnie.
– Bo co?
Wstał i przywalił jej w twarz…
– Nie odzywaj się tak do mnie, jesteś niczym i nikim, i pierdolę twoje pieniądze.
– Przestań…
– Myślisz, ile można wytrzymać?…miałaś być dziś miła i to był zresztą twój pomysł…

Wstałam i stanęłam naga przed nią.
Twarz miałam w spermie, więc zaczęłam palcem ją ścierać i wkładać potem do buzi…
Patrzyła się mi w oczy jak zahipnotyzowana i w ogóle nie zareagowała na ten policzek.
Nie wiem, czy czasami nie podnieciła się mimo wszystko…?
Ale było mi to obojętne, nie lubiłam jej…

Odezwała się…
– Skończyliście?
– O nie kochana, wieczór dopiero się zaczyna, a ja jeszcze się nie rozkręciłam.
Widziałam jak zaczęła delikatnie się wiercić… znam to uczucie, to swędzi cipa…
– Przynieś mi picie, najlepiej sok pomarańczowy troszkę z wodą…
– Już idę… – odpowiedział
– Do niej to powiedziałam… ty odpoczywaj, bo zaraz będziesz mnie rżnąć…
Wstała i poszła.

– Dziwny macie układ…
– To nie układ, tylko niewolnictwo.
– Dlaczego wiec siedzisz w nim…?
– Forsa, dzieci, wspólna firma, zobowiązania i wygoda… e… nie mówmy o tym…
– Rozumem…
– Ale jesteś zajebista… nie spodziewałem się tego… i było mi bosko…
– Widzisz, bo jestem wyjątkowa… ale to dopiero początek…
– Nie wiem, czy dam radę…?
– Dasz… nie ty jeden miałeś obawy, wiem jak temu zaradzić… ale mam pytanie, czy można trochę ją zeszmacić…?
– O czym myślisz?
– Chcę ją nagą, jeśli my jesteśmy to i ona będzie…
– Myślę, że tak…
– Boisz się?
– Coraz mniej…

Przyniosła sok, podała mi i zauważyłam… że lekko dłoń jej drżała… wiec jeszcze ją trzyma…
Super… zaraz ją szarpnę…
– Rozbieraj się… – powiedziałam…
– Jeszcze, czego…
Podeszłam do niej, spojrzałam w oczy… i uderzyłam ją w policzek…
– Ale już…
Zerknęła na męża i chciała coś powiedzieć… a ja uderzyłam ją z drugiej strony…
– Głucha jesteś?
Zaczęła się trząść jeszcze bardziej…
Nienawidzę takich paniuś z kasą, co zadzierają łeb wyżej niż słońce..
Miałam ochotę dać jej dzisiaj nauczkę, ale i mam ukryty plan…

Zaczęła się rozbierać… bluzka, spódnica… zawahała się, ale wystarczyło jedno moje spojrzenie i zaczęła zdejmować stanik…
– No proszę, taki ładne cycki, a taka wstydliwa… majtki.
Ściągnęła, a ja zaczęłam się śmiać…
– Co to ma być.. średniowiecze…czemu się nie golisz…  jesteś zacofana…?

Podeszłam do niej i chwyciłam za gąszcz jej nieogolonej cipy…  aż jęknęła…
– Musimy zrobić z tym porządek, przynieś maszynkę do golenia…
– Mam tylko elektryczną…
– To dawaj ją… a ty na fotel, nogi do góry i zaraz zrobimy tu czysto…

Przyniósł i był cały rozweselony…
– Przycinaj ile idzie…
– Ale ja?
– A kogo to kobieta, moja czy twoja?

Klęknął przed nią i zauważyłam, że w jej oczach zaczęło szaleć podniecenie… włączył trymer i zaczął lekko ją golić…
Podeszłam do niej od tyłu, złapałam za piersi i szepnęłam…
– I jak kochana… czujesz mrowienie…?
Jej oddech zdradzał wszystko…
– Tak…
– Może obudzimy twoją zaschniętą cipę i trochę ją rozruszamy?
– Nie wiem…
– Albo zrobię to po dobroci, albo… będziemy cię bić…

Bardzo czekałam na jej reakcję… i zareagowała na słowo… bić…
O rzesz ty szmato, lubisz być panią od rządzenia, a w głębi duszy czekasz na upokorzenie…
Ok… już cię mam.

Golenie szło całkiem…
– Nie musi być idealna, jak nie masz maszynki z ostrzami to będzie ciężko…
– Już ja się postaram…
Po 10 minutach była gładka…
– Sprawdź językiem…

Ona zamknęła oczy, a on wpił się z… ostrożnością.
– Ja… chyba nie chcę…
Ścisnęłam jej cycki tak, że aż jęknęła, a potem chwyciłam brodawki i prawie zawyła…
– Nie masz teraz nic do gadania.
– Mocniej ją wyliż, niech puści soki…
– Nie, nie chcę… znowu się odezwała…
– Poczekaj, odsuń się… idź do tyłu i przytrzymaj ją całą…

Nawet nie zareagowała.
Klęknęłam przed nią, jedną dłoń położyłam na udzie, a drugą dotknęłam cipkę.
Delikatnie poprzesuwałam całą dłoń… myślała, że zrobię jej dobrze… ale się myliła…
Uderzyłam ją z całej siły w pizdę… i gdyby on jej nie przytrzymał, to zerwałaby się i uciekła… ale ją trzymał…
Otworzyła przerażone oczy i zawyła…
– To bolało…

Dostała drugi raz i trzeci…
Potem zaczęłam z powrotem ją masować… a ta się popłakała…
Delikatnie jeździłam dłonią po udach, po brzuchu… i znowu uderzyłam.
– Takie kurwy jak ty, co nie dają mężowi, zasługują tylko na ból… zgadzasz się…?
– NIE… – krzyknęła.
I dostała następne trzy razy… szybkie i mocne… aż on się lekko przestraszył… ale.. stanął mu…
– Zobacz… twojemu mężowi staje ponownie, więc podoba mu się jak dostajesz baty… i wiesz, co, jak staniesz się kiedyś prawdziwą żoną, to to wykorzystasz.

Wstałam, odwróciłam się, wypięłam i wyciągnęłam korek…
– Mężu, możesz mnie zerżnąć w dupę?
Efekt był natychmiastowy, w jednej chwili był przy mnie, a w drugiej walił jak oszalały…
Oparłam się o stół… i jazda.

– Takiego ruchania to nawet nie wyobrażałaś sobie, co?
– Nie boli cię?
– Mówiłam ci, że jestem KURWĄ przez duże, K… i faceci mnie za to uwielbiają, bo ja kocham walenia tyłka…

Trochę chyba przesadzałam, bo do tej pory nie byłam tak wulgarna w stosunku do nikogo.
Szczególnie w słownictwie…  może tylko do młodego sąsiada, ale przy tej zdzirze nie wytrzymałam.
Ona i ja na to zasługujemy.

– Wal mnie mocniej, bo chcę dostać orgazm…
– Dostaniesz orgazm…? – krzyknęli razem…
– I to nie jeden… mówiłam jestem wyjątkowa… a ty włóż sobie trzy palce w cipę.
O dziwo, zrobiła to, niezdarnie, ale próbowała…
A do mnie szedł już pierwszy.
Rozluźniłam się jak najbardziej mogłam, by potem spiąć w momencie nadejścia…
Doszedł… i oznajmiłam to krzykiem.

Ona zrobiła wielkie oczy, bo patrzyła się na mnie i widziała wyraz mojej twarzy…. a prawdziwego orgazmu nie idzie udawać…
– Wal mnie dalej….
On był po swoim wytrysku, więc mogłam liczyć na dłuższą chwilę… i robił to coraz lepiej…

Wyprostowałam się i zaczęłam ciągnąć go w stronę jego żony… aż oparłam się o jej kolana.
Nasze twarze spotkały się bardzo blisko… i przybliżały w rytm każdego jego uderzenia.
– Słyszysz jak mnie wali?
– Tak… – wyszeptała…
– Wkładasz sobie?
– Próbuję…
Uderzyłam ją znowu w twarz…
– Nie masz próbować, tylko masz to zrobić..!!!
– Dobrze…
Chwyciłam ją jedną ręką za brodawkę i ścisnęłam…
– Tylko nie jęcz i nie płacz..
Widziałam jak próbuje być silna… a ja ściskałam coraz mocniej…
– Wkładasz?
– Tak…
– Szybciej…

Nadal robiła to jak ciota… ale ja w tej chwili dostawałam drugi orgazm…
I odpuściłam jej… bo moja przyjemność należy tylko do mnie…
Wyprostowałam się… on przytulał mnie za piersi… wchodził delikatnie, wolno i z czułością…
Całował mnie po szyi, a jedną ręką dotknął brzucha… mojego… jeszcze płaskiego, ale z moim dzieckiem…
Ścisnęłam i dostałam trzeci.

Trzeci orgazm dostałam pod moje dziecko i pod mój brzuch, który zaraz zacznie rosnąć…
Właśnie zdałam sobie sprawę, że to wyobrażenie bardzo mnie podnieciło.
Jestem ciekawa, jakby to wyglądało, gdybym była w z wielkim brzuchem i oddawałam się jakiemuś kochankowi, albo dwóm…?
Czy kochaliby się za mną z pożądaniem…?

Nachyliłam się do niej..
– Twój mąż właśnie rypie moją dupę, a ty nie potrafisz zrobić sobie dobrze… jesteś beznadziejna…!!!
I znowu ją uderzyłam.
Jestem brutalna i w tej chwili podoba mi się to.

No… może nie do końca, bo jestem z natury uległa, ale moja uległość właśnie dostaje w dupę i pewnie zaraz będzie mu wylizywać… tylko coś wyprostuję…
Wyszedł…
– Nie zleję się…
– Nic nie szkodzi…
Klęknęłam znowu przed nią… jej oczy zrobiły się większe, bo wiedziała, co się zaraz zdarzy…
Wyciągnęłam jej palce, rozszerzyłam uda, pogłaskałam i uderzyłam w cipę znowu trzy razy pod rząd.
Nie jęknęła… jakby wiedziała, że dostanie i czekała na to….
Chciała tego, już ja to wiem…
Włożyłam swoje palce i zaczęłam jazdę… a ona zaczęła się wiercić…  może…?

Znowu wyciągnęłam i jeszcze raz uderzyłam… teraz jęknęła, ale bardziej z podniecenia, niż z bólu.
Wiem, bo sama się lałam i znam moment, w którym podniecenie zwycięża nad bólem..
Znam moment, w którym sam ból zamienia się w podniecenia i uległość w oddanie.

Włożyłam palce i prawie brutalnie zaczęłam ją gwałcić.
Jęczała, ale i poddawała się mojej dłoni.
– Spójrz się na mnie…
Otworzyła oczy i prawie była zła, że jej przerwałam…
– A ty kochany podejdź do mnie… z lewej strony…
– Tak słońce…
– Wsadź mi kutasa do buzi i zgwałć je…
– Ale ja byłem w twoim…
– Wiem, jaka jestem czysta… masz zgwałcić moje usta… mocno… i nie żałuj sobie…

Jej mętne oczy wędrowały od moich… do niego….
Patrzyła jak już lekko zwisający członek jej męża ląduje w mojej buzi…
Jak wkłada go całego i jak ja go przyjmuję.
Jak potem liżę i połykam… i jak on obejmuje moją głowę wciskając go po same jaja…

Moja ręka w tym czasie rozpychała jej cipę jak najbardziej szło.
Była ciasna, ale ja byłam brutalna… waliłam ją, jak on moją dupę…
I dostała… najprawdopodobniej swój pierwszy w życiu orgazm…
Zacisnęła nogi z moimi palcami w środku….
On, widząc to, tak mi wsadził głęboko, jak by miał lać i aż cały dygotał… a ja byłam w niebie…
Udało się, mój plan zadziałał… nie tylko rozkręciłam kawałek drewna, ale i jeszcze on się zapalił.
Ale jestem dumna..!!!

A ta sapała jak rybka na brzegu…
– Co to było…?
– Co to było…?
– Dostałaś swój pierwszy orgazm…. i jak się z tym czujesz?
Musiałam poczekać, bo on wyciągnął i zaczął się z nią całować.

– Zajebiście, nie wiedziałam, że to jest takie przyjemne… ale mi się nogi trzęsą…
Chwyciła go ręką za kutasa i oglądała…
– Jak weźmiesz go do buzi, to będzie to twój pierwszy raz, po raz drugi…
– Ale…

Znowu ją uderzyłam w cipę…. i zrozumiała, że w seksie, to raczej kobieta słucha, niż odmawia…
Oczywiście nie dostawała już tak mocno…, bo nie o to chodzi…
Nieśmiało otworzyła usta, a on się przybliżył.
Dotknęła lekko językiem i wszedł centymetr…
Wstałam… położyłam rękę na jego pośladkach i nacisnęłam.

Przełamałam jego strach i wepchnął jej do środka.
Tym ruchem przełamałam również jej opór…
Docisnęłam mocniej… a ta…. oczywiście zaczęła się krztusić…

– Jeszcze raz… mocniej otwórz… bo znowu dostaniesz…
Wzięła i poszło lepiej…
A ja zaczęłam mu walić, bo ona i tak miała w buzi tylko z pięć centymetrów.
Zaczął mu stawać w dość szybkim tempie i miałam wrażenie, że ich pierwszy oralny raz zaczyna działać na obydwoje…
– A ty dłonie na cipkę… i dotykasz sobie.

On zaczął jęczeć, a ja przyśpieszałam walenie.
Drugą dłoń położyłam na tyłeczku i namierzyłam jego anal, drażniłam, masowałam i… w dogodnym momencie zaczęłam mu wpychać…
On chwycił jej głowę i.. strzelił.
Pierwszy raz w życiu spermę… w usta swojej żony…

Oczywiście… musiała się zakrztusić i zaczęła kaszleć.
Ten szybko wyciągnął, ale na szczęście drugi jego wytrysk nie był obfity.
Doszedł bardziej w psychice i wyobraźni…

– Ale jazda… przepraszam cię… nie chciałem…
– Zamknij się… chciałeś i to dużo więcej. – krzyknęłam… zresztą w małżeństwie należy spełniać swoje marzenia, więc akurat teraz żona ma cię słuchać, a jak nie, to jej przywalisz…
– Ale …
– Żadne ale, prawda żono?
Nie odezwała się, tylko siedziała z głową na dół i z wzrokiem wbitym w podłogę…
– Wyliż mu…
– Nie trzeba… – zawołał.

I tu mnie żonka zdziwiła, bo sama otworzyła usta i spojrzała się na niego.
JEST JEST  JEST….!!!
Złamałam ją… dobra sunia… jeszcze kilka lekcji i będzie chodzić jak w zegarku.
On oczywiście skorzystał…
Czyli kobiety są jak mężczyźni, nie aż tak bardzo skomplikowane i wystarczy wiedzieć, czego pragną..?

Nasze dzisiejsze spotkanie odbyło się chyba nie do końca po myśli tych dwojga, ale miałam plan i udało się go zrealizować.
Jestem coraz lepsza, prawie zamieniam się w mojego pierwszego kochanka.
Ach… gdyby tego nie spieprzył… dziś byłby dumny ze mnie.
Uczennica idzie własną drogą i ma efekty.
Naszła mnie nostalgia, aby pochwalić się przed mim, aby zadzwonić… i usłyszeć jego głos… ale…

– Zadowoleni?
– Ja bardzo, on powiedział…
– Ja również… zupełnie cichutko ona…
-To rozliczmy się, bo czas to pieniądz…
On poleciał do pokoju obok, ale i ona wstała, i podeszła do swojej torebki.
– To ode mnie… podała mi 500 zł, nie mów mu… i…. dziękuję…

Puściłam jej oczko… wiem, o co chodzi…
Otworzyła się, zrozumiała, co ją podnieca i była z tego zadowolona.
On, gdy przyszedł, podał mi tysiąc.
Zajebiście, tyle kasy, zadowolenie z wszystkich stron, moja przyjemność i następny krok bliżej do wydania książki.

– Odprowadzę cię…
Przy drzwiach objął mnie w pasie i nachylił do całowania… a ja… objęłam jego głowę i wpiłam się jak najmocniej…
– Dziękuję, że tak cudownie wszystko wyszło…. gdybyś chciała… to… uciekłbym z tobą na koniec świata…
– Ale masz teraz już chętną żonę…
– Nie dorasta ci do pięt…
Uśmiechnęłam się… tak…wiem…
– Ja mam męża, rodzinę, dla mnie to tylko interesy, ale jesteś miły… pa…
Tak, to tylko interesy, no i jestem w ciąży… cholera… tylko, z kim…?

5 1 głos
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Odpowiedz
Wszystko
Darmowe opowiadania erotyczne Strona zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych odbiorców. Jesteś osobą pełnoletnią?
0
Napisz komentarz.x
()
x