Karolina 4

Karolina 4

                                                               Rozdział  4

Zaczęłam liczyć kasę.
Trzy tysiące od męża, siedemset od chłopaków, tysiąc za lekkiego zboka, półtora od nieśmiałka i drugie tyle od parki.
Od sąsiada dziewięćset, czyli razem daje osiem tysięcy sześćset.
|Mało już brakuje, niestety za zlecenia z pracy musiałam wydać na własne potrzeby, wiadomo, goła chodzić nie mogę.

Gdy raz siedzieliśmy z mężem przy kolacji zadzwonił mój telefon, ja akurat dawałam małemu kaszkę i mąż niestety był wolny.
– Karolcia odbiorę, bo zajęta jesteś…
Co miałam powiedzieć?
Że nie?… Jakby to wyszło…
Bałam się, że to Anka i że od razu palnie coś o.. wiecie…
– Zamawiałaś opony zimowe?
– Tak… szybko skojarzyłam…
– To przyjechały cztery i czekają na zmianę…

Ja nie mogę, to chłopaki od wulkanizacji i skojarzyli od razu, gdy on odebrał… ale jaja…
– Kochanie, ty sama zmieniasz opony?
– Wiesz, jaki jesteś zajęty, zima idzie i co mam robić, czekać na Mikołaja?
– Ale dzwonią o takiej godzinie?
– To jest wulkanizacja w galerii, oni chyba działają do 21…
– Tylko nic nie dźwigaj…
– Nie martw się, chłopaki dobrze się mną zajmą i we wszystkim pomogą, zresztą są bardzo uczynni i mili.

Poszło kłamstwo na żywo, ale, po co ma się denerwować?
On jest taki miły i kochany.
Ale zaskoczyli mnie, nie tylko robociarze, ale i inteligenci…
Na drugi dzień oddzwoniłam na ten numer…
– Tu Karolina, na wymianę czterech opon zimowych chciałam się umówić…

Nawet opiekunka siedziała obok mnie i wiem, że nic nie podpadnie, jestem coraz lepsza… ach…
– A o której Pani pasuje?
– Dziś o 18?
– Nie za późno?
– A ile będzie to trwało?
– No… cztery… opony… to… trochę… potrwa…
– Ach, cztery, prawda, to może na 17?
– Ok, po prostu, aby nie było tłoku i na spokojnie…
– Dobrze.
– Ech, Pani Jolu, wszędzie kolejki…
– No tak, teraz wszyscy zmieniają…

Oj, tak… będą mnie zmieniać jak te opony.
Ale czterech, czy dam radę?
Fajnie, że dobrze się czuję, zresztą jest rano, zdążę jeszcze wypocząć i się przygotować.
Zresztą jestem zawsze gotowa, 24 h, zresztą… to moje motto.

Cipka jest wygolona, koreczek sobie siedzi, piersi mi rosną, a bioderka się zaokrąglają…
Jestem coraz bardziej apetyczna… sama, jak się przeglądam w lustrze, to się sobie podobam.
Nie dziwię się facetom, zresztą, gdyby nie obsesyjne pragnienie mojego męża dotyczące dzieci, pewnie nigdy nie wyszłabym poza ramy naszej rodziny i do dzisiaj, byłabym zwykłą szara żoną.
Nigdy nie patrzyłabym się na siebie z pożądaniem, a na facetów to już w ogóle.
A tak…?
Świat wygląda zupełnie inaczej.
Jest przede wszystkim kolorowy, wesoły, ciekawy i nawet zabawny…
A pożądliwość mężczyzn dotycząca mojego ciała jest fascynująco ekscytująca.
Każdy dzień jest odkrywaniem nowego, każdy facet jest jak nowa gwiazda, a teraz będą cztery.
Już mi cipka się grzeje, oj dostanie dzisiaj po garach.

Czy będę musiała wykorzystać młodego dziś wieczorem?
Możliwe, chociażby, aby poprawić makijaż.
Zresztą jego język jest dobrym balsamem na obolałą cipkę i dupkę.
A za te dziewięćset, też coś mu się należy.
Lubię go, nie wydziwia, nie grymasi i robi, co mu karzę… taki mój malutki piesek…

– Młody, jak tam wieczór u ciebie… ok 19?
– Dla Pani jestem zawsze.
I to lubię.

Dzień był spokojny, kąpiel, wybieranie ciuchów, lewatywa i lekki obiadek…
– Pani Jolu będę się zbierać na te opony…
– Dobrze Pani Karolino, czy na dwudziestą zdąży Pani?
– Jasne, bez przesady, jadę prawie umówiona… tylko te kolejki..

                                                           *******

Już się grzeję, już cipa żyje własnym życiem i nawet czuję pulsowanie w dupce.
A te cholerne brodawki, to stoją mi cały czas, wiec, co pozostało…? …uśmiech i do roboty.
Zajechałam… i niestety naprawdę była kolejka…
Co prawda mam jeszcze 30 minut, ale mieli pozamykać na siedemnastą…
Jakaś kobieta się wydziera na nich, słychać ją aż tutaj, choć są jeszcze dwa samochody między nami…
Ok, pojechała, ten za nią też, teraz ja…
– Witaj piękna. już kończymy… kawałek odjedź…
Zobaczyłam jakieś światła w lusterkach… ale ruch…
Widziałam, że są już nerwowi…  bo jeszcze to auto…

– Nie mamy dziś już miejsca, przepraszamy, wszyscy byli umówieni… ta pani czeka już i tak za długo…
Słyszałam jak dyskutują z jakimś facetem…
Czekaj… czekaj… znam tę brykę.
Taki samochód zapamiętuje się nawet przez kobietę, taką jak ja.

Wysiadłam… nogę miałam w pół odkrytą, żółty, najmodniejszy sweterek… i włosy blond…
Spojrzał się… i to był on, właściciel wielkiego Audi.
Facet z myjni i ten, którego zastawiłam na parkingu…
Tym razem od razu uśmiechnął się, gdy mnie zobaczył…

– To już trzeci raz, gdy muszę Pani ustępować miejsca…
– Dla gentlemana to nie problem…
– Oczywiście, że nie, ale coś za dużo zbiegów okoliczności… jest między nami…
– Jest Pan przesądny…?
– Nie do końca. ale lubię obserwować i słuchać, co los do mnie mówi…
– A co mówi…?
– Jeszcze nie wiem…. ale… może następnym razem się dowiemy…?
– Może?
– Do widzenia.
Jeszcze raz się uśmiechnął i odjechał.
Na początku nazwałam go smutnym facetem, a teraz jest inny i coraz bardziej intrygujący…

– Już, możemy jechać…
– A gdzie?
– Pokierujemy ciebie, do kumpla, do warsztatu..
– Oczywiście… i mówicie cztery opony…?
– Jezu, twój facet odebrał, czy wyszło dobrze?
– Jak najlepiej i niczego się nie domyślił, zresztą on widzi tylko koniec swojej pracy…
– To go zostaw…
– Niemożliwe, bo go kocham.
– Dziwne to…
– Nie mieszajcie moich potrzeb z miłością małżeńską, bo to jest święte…
– Oczywiście proszę pani…
Sarkastycznie napaleni faceci… oj, w co ja się wdaję…?

Dojechaliśmy.
– To ten warsztat, można wjechać do środka…
Gdy wjechałam zamknęli bramę i zostaliśmy sami, ich czterech i ja sama… czy dam radę?
Ubrani byli bardzo kulturalnie i wcale nie wyglądali jak mechanicy, moi zresztą też nie.
– Witamy cię… na początek od razu się rozliczmy, tu jest tysiąc, pasuje…?
– Tak.
– Ok, to zaczynaj…

Zaczęłam się rozbierać.
Poleciał sweterek, spódniczka i stanik.
Zostałam w rajstopach i w butach. Patrzyli się łapczywie na piersi i miałam wrażenie, że są jeszcze większe niż zawsze…
Cóż mi zostało…?
Tylko zabawa na całego.

Podeszli i szaleństwo, które nastąpiło… zostało w ich głowach na bardzo długo…
Obracali mnie w klasyczny sposób… był oral i anal…
Byli delikatni… a ja nie wychylałam się za bardzo.. bo nie znałam jeszcze swoich ograniczeń…
Miałam wrażenie, że ja również zapamiętam ten wieczór… ale zniknął on potem w ciemnościach losu..

Tylko, że nie zdawałam sobie sprawy z konsekwencji tego, co się stało?
Z nicości… która wiele lat potem mnie dopadnie… i prawie zadusi.
Profesor Krawczuk zawsze pisał, że najważniejsze momenty historii są niezauważalne…
A te, które uważamy za ważne.. takim wcale nie są…

Ten wieczór był zwyczajny… aż nadto..
I dlatego nie wiedziałam, że zmieni postrzeganie światopoglądu swojego życia i jego następstw.
Że kultura… wywoła we mnie złość, nienawiść i pragnienie zemsty… że kiedyś wszystko się wymiesza.
Jedna mała kropla ruszyła..

                                                                  *******

Po wszystkim, prawie niezmęczona, wróciłam do młodego.
Zaczęło się niewinnie… i dosłownie nie wiem, co we mnie wstąpiło..?.
Postanowiłam mu podziękować za jego wkład.. ale z zupełnie inny sposób…
I wiem, że to była wina tych czterech i ich delikatności.,..
Poprawiałam makijaż, a on stał i patrzył się na mój tyłek…
Odwróciłam się…

– Uderz mnie w twarz…
– Nie!
– Uderz z otwartej dłoni… dawaj…
– Nie chcę…

Spojrzałam się mu w oczy… i… ja go uderzyłam…
– Szmaciarzu masz robić, co ci karzę… – oddaj…
Podniósł rękę do góry i… zrobił to…  ale za słabo…
Jego oczy wyraziły złość i napięcie, ale i strach…
– Jeszcze raz…
Uderzył… nawet jakby mocniej…

Spojrzałam się na jego krocze, on również… i stał mu, wiem, co robię… odwróciłam się…
– A teraz rżnij…
Włożył, objął biodra… a potem przytulił się do pleców…
– Jak kurwę mnie bierz, uderz w tyłek…!!!
Zrobił to…
– Mocniej… i rżnij…!!!

Uderzył dwa razy… i zaczął…
Tak… tak dawaj… chcę jeden porządny orgazm… namiętny i mój…
– Szarpnij mnie za włosy…. jak kurwę mówię…   
Zaczęłam prawie krzyczeć…
Zrobił to… ale znowu nie za mocno…
Ale on jest… cienki… sama szarpnęłam głowę do przodu… o tak…!
Zrozumiał i drugi raz zrobił to dobrze, porządnie, prawie jak facet…
– O tak, dajesz…

Jedną ręką trzymał włosy, a drugą bił, co jakiś czas w biodro i tyłek… potem chwycił za pierś i ścisnął za brodawkę…
Zabolało… kurwa jak dobrze…
Orgazm szedł… szedł… i doszedł…
Ale się wygięłam… ale mi dobrze… a on nadal pompował… chciał dojść…

– Chcesz się zlać?
– Tak lubisz kurwo?
– Tak, tak lubię…
– Lubisz tak ostro..?
– Tak, chcę twojej spermy… lej!

Szalał, cały się trząsł… ale lał… cholera, tego właśnie chciałam…
Świeżego kutasa ze spermą… bo oni wszyscy byli w gumach.
Gdy przestał… wyprostowałem się, ale on szarpnął mnie za włosy…
– A wylizanie szmato…
I to najbardziej mi się spodobało, jego stanowczość. 
Co prawda pozwolił sobie na za dużo… ale udałam, że gram w jego grę…
Chociaż, to tak naprawdę, to była cały czas moja gra.

Klęknęłam i zaczęłam lizać…
– Tak dobrze?
Pojechałam po długości, potem po jajkach… a rękoma objęłam jego tyłek…
Ciągnęłam, a on miał zamknięte oczy, i jęczał…
– Kurwa jak mi dobrze…
Wstałam i zaczęliśmy się całować…
Objął mnie… i mocno przytulił, a potem chwycił za tyłeczek… a ja jego za szyję…
Jest pięknie…

– Wytrzyj mnie…
Wziął swoją koszulę i wytarł nogi…
– Jak ja ci… pani dziękuję… to było niesamowite…i… nie, nie będę przepraszać… prawda…?
– Prawda… ale muszę uciekać, bo niania idzie do domu..

                                                                     *******

W domu cisza, jest fajnie, mój opiekuje się mną, bo… jestem chora na ciążę.
Nie zauważył, że lekko przytyłam, że piersi są pełniejsze, że robię się kobietą do schrupania…
A mnie nachodzi myśl o pokazaniu się komuś.
Przypomniałam sobie jak mój kochanek prawie rozebrał mnie w galerii i jak ta myśl, o upokorzeniu, wtedy podniecała mi cipę przez kilka dni..
A teraz, jak mam takie jędrne ciało, takie pełne i pociągające… to aż szkoda.
Chodzę całymi dniami nagrzana i myślę… co tu zrobić dzikiego… albo wręcz głupiego…?

Zadzwoniła Anka. Mam już dziewięć tysięcy sześćset…, więc, jeszcze potrzebuję jej.
– Uzbierałaś już?
– Jeszcze niecałe trzy tysiące mi brakuje.
– Mam koleżankę z mężem i ostatnio, przy winie, pochwaliłam się, że moja przyjaciółka, czyli ty, przyjmuje w dupę jak w cipę, wszystko i wszystkich.
– Anka.. robisz mi reklamę?
– Słuchaj… ona zaczęła się śmiać i powiedziała, że jej facet jest jej tak wierny, że nawet nie startuje do żadnej.
– Dlaczego?
– Ma podobno dużego i się boi, że zrobi komuś krzywdę… bo nawet ona ledwo daje mu w cipę i wiesz, co, założyłam się..
– A o co?
– Że ty dasz radę wziąć go w tyłek..
– Nie przesadzaj…
– Khalida wzięłaś i nikt nie może mieć większego… więc dasz radę…
– No nie wiem…
– Założyłam się o tysiąc i ona się zgodziła na test…
– Anka, jesteś niemożliwa, ale masz tam być ze mną, w razie, czego…

– Nie ma sprawy, bo chętnie to zobaczę… czekaj… a może ktoś też chciałby to zobaczyć i zapłacić…?
– Chcesz zrobić pokaz?
– Jak zapłacą, to, co ci leci…?
– Kusisz mnie… i jesteś szalona.
– Nie bardziej od ciebie zdziro.

Nie musiała, bo moja cipka, ok, dupka… już dawno się zgodziła…
Sama zaczęła robić skurcze tylko na myśl o takim kutasie…
I tak, zgodzę się, nawet na pokaz.
– Ok, organizuj, tylko za porządną kasę… brakuje mi dwa czterysta.
– Rozumie się, daj mi tydzień…

Jest to jakieś rozwiązanie mojego pragnienia szału…
Już czuję, że ten pokaz będzie fajny… bo choćby będzie wielki kutas, ale coś mi brakuje, coś ciągnie mnie w ciemniejszą stronę życia, bardziej brutalną, złą i chamską…
I sama zaczynam się tego bać.

                                                                *******

Po tygodniu Anka poinformowała mnie, że w piątek po 17 się zacznie… i że będą jeszcze dwie pary, płacą po trzysta i razem wyjdzie tysiąc sześćset za występ.
Ok już prawie, prawie…
Cały czwartek i piątek nosiłam tak wielkie dildo w tyłku, że nie mogłam siadać z nim.
Wyciągałam tylko przy zabawie z synem, aby Jola nic nie zauważyła.
Jedzenie bardzo delikatne i wielka czekolada w czwartek, i w piątek.
Dobrze robi na jelita, bo jest czysto przez dłuższy czas.
Znam swoje ciało i wiem jak reaguje na różne potrawy.

– Pani Jolu, w piątek popołudniu jak zwykle mam spotkanie w interesach, ale powiem, że jestem już na finiszu zbiórki funduszy na wydanie powieści młodego.
– Cieszę się, że daje pani radę z wszystkimi obowiązkami…
– Ciężko, ale daję…

Pończoszki, krótka sukienka i już jakiś czas temu przestałam się czaić przy niej, bo sama widzi, że jestem elegancką kobietą i tak wypada.  Obcas do nieba… i mniejszy koreczek, aby można było normalnie iść.
Podjechałam pod dom Anki i razem już ruszyłyśmy.
– Gotowa?

– Ja jestem zawsze gotowa. ale jak to ma być taki wielkolud, to wiesz, nigdy nie wiadomo, co się wydarzy.
– Jak nie wyjdzie, to będzie kupa śmiechu, nie ma, co się bać… kasę i tak dostaniesz.
– A on przystojny, chociaż…?
– Jak cholera, sama bym mu dała, nawet jakby bolało, ale nie w tyłek..
– Nie lubisz, prawda?
– Nie, nie lubię, za to mogę lizać i połykać, a nawet brać… no wiesz…
– Złoty deszcz…
– Tak, mam słabość, a twój wtedy był cudowny… jesteś taka czysta i bije od ciebie ta namiętność, że aż chce się zrobić ci dobrze… może umówimy się tylko we dwie?
– Ja lubię facetów, wiesz…
– Wiem… to tu…

Weszłyśmy na trzecie piętro w ekskluzywnym bloku.
Otworzyłam nam ona… oglądnęła mnie od stóp do głowy…  i jej mina była… bezcenna…
Zobaczyła, że idzie laska, która da jej mężowi w dupę i jeszcze jest ładna…
Pokażę ci, kto zrobi twojemu chłopu dobrze…

Potem pokazał się on, pewnie był ciekaw i… nie zawiódł się, bo jego uśmiech mówił wszystko.
– Zapraszamy, wszyscy czekają…
Weszłyśmy do środka.
Dwie pary już czekały, fajne laski i fajni faceci.
Będzie przyjemnie.
Przedstawili się, a że nie piszę pamiętników, więc ich imiona to tylko tło…

Główny właściciel, który mnie interesował to Paweł, a ona to Kaśka.
Rozlano wino, było kilka piw i leciała fajna muza.
Pierwsze rozmowy o niczym, następne o pierdołach, one nadawały tylko o zakupach, a oni o meczach…
A mi czas uciekał… więc nie wytrzymałam…

– Może zaczniemy, bo moja dupa już chce dostać?
Spojrzeli się jakby nie zrozumieli… a Anka uderzyła mnie łokciem…
– Oczywiście, nie damy ci czekać… zaczął Paweł…

Wstał, rozpiął koszulę i pokazała się świetnie umięśniona klata, aż przełknęłam ślinę.
Podszedł do mnie, wstałam i w tych szpilkach byłam prawie tak samo wysoka jak on.
Chwycił moją twarz w swoje dłonie i… zaczęliśmy się całować…
Objęłam jego głowę, nogę założyłam na jego udo… a on ręką zjechał mi na tyłek…

– Hola, hola, nie było mowy o czułościach… – zawołała jego Kaśka.
– Daj spokój… wtrąciła Anka…
I wtedy ja jej odpyskowałam…
– A może ty mu dasz na sucho?
– Dziewczyny…  spokojnie, trzeba zrobić nastrój…  zaczął uspokajać nas Paweł…
Wróciliśmy do całowania, jego dłoń na moim tyłku, a moja… zaczęła masować mu krocze… oj… dużo…

Zaczęłam rozpinać mu spodnie, a on w tym czasie zabawiał się moimi piersiami…
– Ładne, takie pełne…
Pewnie, że ładne, ta ciąża zaczyna mi się podobać coraz bardziej.
Delikatnie brzuszek zaczynał mi odstawać, jak co, to powiem, że od jedzenia…

Anka podeszła i zaczęła rozpinać mi sukienkę.
Ramiączka zaczęły odsłaniać nagie piersi… on wpił się w nie… a ja odchyliłam głowę do tyłu… i poczułam pocałunek Anki na moim ramieniu…
Brodawki były już napięte do granic, a on je szczypał zębami…
Włożyłam rękę w spodnie… mam go w dłoni… jest piękny i… duży…
Zjechałam niżej…i wyczułam pełne jajka… oj będzie dziś używanie…
Klęknęłam i rozpięłam spodnie do końca.
Gdy ściągałam slipy usłyszałam jęk… ale nie mój, tylko tych dwóch cipek, co przyszły z mężami.
Był mniejszy do Khalida, ciut, ale mniejszy.
Uśmiechnęłam się, bo wejdzie ma spokojnie, a kasa moja i przyjemność moja… idealnie.
Takie interesy to mogą być…

Zaczęłam go pieścić pocałunkami, jakbym się z nim witała.
Zaczął wstawać i był niesamowicie przyjemny w dotyku.
Jego grubość była większa pewnie niż tych mężusiów.
Gdy chciałam go włożyć do buzi… znowu odezwała się jego żona jędza…
– Może trochę szybciej…

I wtedy on stanął na wysokości zadania…
– Uspokój się… ona jest dla mnie, a nie dla ciebie…
– Kaśka… też chcemy się nakręcić tym widokiem… zawołały pozostałe dwie laski.
– To może chcecie też się dać zerżnąć…?
– Ja chętnie… powiedziała szybko jedna z nich…
Spojrzałam się na nie… miały wypieki na twarzach, świecące oczy i wielkie uśmiechy…

– Ja również… druga dodała…
– Chwila panie, a my nie mamy nic do powiedzenia?
Faceci… co wy wiecie o naszej seksualności?
Jak zaczynamy, to tylko po to, aby skończyć…
A one najwyraźniej już były nakręcone.

Wróciłam do obciągania, był duży, ale miękki i to dawało mi wielką przyjemność, bawiłam się jak cukierkiem…
A… zapytam się…
– Kiedy chcesz?
– Mogę już…

Zrobiłam się celowo, bo wiem, że bardzo duże kutasy nie stają do końca.
Ponadto, taki w pół miękki, jest dużo przyjemniejszy w tyłku… cholera, zaczynam być fachowcem…
Wstałam, sukienka spadła na podłogę, Anka zaraz ją wzięła, a ja wypięłam tyłeczek…

– A co ty tam masz? – zawołały laski…
– To korek analny do rozszerzania tyłka… – powiedziała Anka… aby potem nie bolało…
– Ale on ma potwora…
– Rano miałam dwa razy większy i zaraz się przekonamy, czy dam radę… – rzuciłam.
Ich zdziwienie było bezcenne…

Paweł zaczął smarować siebie żelem, a ja wyciągnęłam korek…
Podszedł, klęknął i pocałował mnie w tyłek, a potem językiem dojechał do dziurki…
– Nie przesadzaj… znowu rzuciła żonka…
– Stul pysk… – wrzasnął, wszystko musisz spierdolić…
Odłożył żel…
– Wynoś się…
Podszedł do niej, chwycił za rękę i wyprowadził z pokoju…
Przepraszam… za nią…

Zaczął smarować mi tyłek żelem, a po minucie usłyszeliśmy trzask drzwi…
– Teraz będzie spokój…
A na mnie jego stanowczość jak zwykle podziałała… i podniecenie skoczyło natychmiast…
Nienawidzę, jak ktoś komuś żałuje.
– Zaczynaj rycerzu… mój tyłek jest gotowy.

Klęknęłam i wypięłam się…
– Już nie mogę… – zawołała pierwsza laska…
– Ja też zaraz nie wytrzymam… druga…
– Kobietki uspokójcie się… powiedział jakiś mąż…
– Zamknij się… warknęły….
Oj, podniecenie bierze górę nad rozsądkiem…
– Może trochę ciszy i skupienia, powiedział Paweł…
– Ok, ok…

Przyłożył główkę do tyłka…. i poczułam chłód żelu…
Rozluźniłam się jak najmocniej mogłam, mam już małą wprawę, więc idzie mi to coraz lepiej…
Zaczął napierać…
– Powiedz, kiedy będzie bolało…
– Ok…
Wchodził bardzo powoli i był delikatny, a lubię facetów z klasą… chociaż… nie tylko… ale jego rozmiar wymuszał kulturę…
Weszła główka… i zabolało…

– I jak?
– Dajesz…
Wciągnęłam powietrze…
Zagłębił się jeszcze kawałek..  i znowu zabolało… ale wiem, że zaraz przestanie… niech tylko chwilę tyłek przywyknie…
A potem przypomniało mi się, że biorę kasę nie za moją przyjemność, tylko jego…
– Zaczniesz mnie w końcu pierdolić, czy nie…?

Wsadził dość dużo… aż jęknęłam…. a laski jęknęły ze mną…
– Kurwa wszedł jej w tyłek prawie cały…- zawołały razem… nie boli cię…?
– Boli. ale przestanie i zaraz zacznę odlot…
– Co to znaczy…?
Anka zaczęła się śmiać…
– Zobaczycie najlepszą laską w mieście w akcji… i zapamiętacie to sobie na bardzo długo…

Paweł zaczął mnie porządnie jechać..
Mocno i do końca.
Czułam go aż w brzuchu, a jego dłonie na biodrach zaciskały się z każdym wepchnięciem.
I potem zrobił coś pięknego… chwycił mnie za włosy, szarpnął… nachylił się i zapytał…
– I jak ci jest teraz?
– Zajebiście, nareszcie porządny kutas w tyłku… pokaż, na co cię stać…

Trzasnął mnie w tyłek…
– Co tak słabo… jesteś facetem, czy nie?
Dostałam osiem razów, równo na dwie strony.
Oczami wyobraźni widziałam mój czerwony tyłek… który zaczął piec i zrobił się ciepły…
Cholera… dobrze… jak ja lubię władzę faceta…

– Wypierdol mnie ile możesz…
– Takiej to jeszcze nie miałem…
Zaczął szaleć… tyłek nie reagował już na ból, szarpał moje włosy, ściskał piersi, raz nawet chyba chciał mnie ugryźć w szyję…
A moja kurewska cipa, razem z tyłkiem zaczęła dochodzić do głosu…
Pierwszy przyszedł, gdy tak ścisnął mi brodawki, że ich ból zlał się dokładnie z orgazmem.

– Karolcia, czy ty dostałaś właśnie orgazm -zawołała Anka…?
Kiwnęłam głową… bo akurat znowu szarpnął za włosy…
– Ona dostała orgazm z kutasem w tyłku?
– Tak dziewczyny, ona tak dostaje, ale zapewniam was, że to nie był ostatni…
– Ja nie mogę… ale dupa…
Jedna z nich nie wytrzymała i podeszła do mnie, klęknęła przy mojej głowie i ją objęła.
– Naprawdę jest ci tak dobrze?
– Jak cholera, zaraz dostanę drugi… i… dostałam… a ona wpiła się ustami w moje usta…

– Monika, co ty wyprawiasz, zawołał jakiś facet?
– Nie widzisz, jest mi dobrze…
– Ale…?
– Zamknij się…
– No właśnie, powinniście wyjść – rzuciła druga… idźcie sobie na papierosa…

I też przyszła do mnie, objęła mój tyłeczek, i pocałowała go w czerwone ślady…
– Pewnie cię boli Karolinko…?
– Lubię jak mnie boli…
– Ale z ciebie suczka… podobasz mi się…
Zaczęła rozchylać mi pośladki, a potem ręką zjechała na cipkę i zaczęła ją drażnić…
– Idzie…- jęknęłam…
Włożyła mi palce… i dostałam… cholera, ale ten był mocny…

– Wyjdźcie… naprawdę, to będzie babski wieczór… – powiedziała Anka i słyszałam jak otworzyła im drzwi…
Wyszli, a Paweł wyciągnął… – chcę inaczej…
Podał mi rękę i podniósł…
– Usiądziesz na mnie….?

Padł na sofę i pociągnął mnie za sobą.
Usiadłam na nim i przypomniałam sobie, jak ON brał nas z Anką.
Było tak samo i zaczęłam się bać, bo jeśli będzie taki sam odlot, to zmęczę się…

Któraś z dziewczyn rozszerzyła mi tyłek i znowu nasmarowała żelem…
A druga celowała kutasem…
Nadziałam się… wszedł jak w masło… i nawet nie zabolało…
– Ale Karolinko masz tyłeczek… ale mnie bierzesz… – zawołała jakaś…

Czułam jej pocałunki na pośladkach, czułam masowanie drugiej przy tyłeczku… potem jak chwyciły mnie za biodra i nabijały jeszcze mocniej…
– Dawaj, pierdol ją… ale wchodzi… kurwa, cały wszedł!!!
Anka usiadła się obok niego, spojrzałyśmy sobie w oczy i uśmiechnęłyśmy się…
– Dajesz radę…?
– Jestem w swoim żywiole…
Spojrzałam się na niego, objęłam jego twarz i pocałowałam…
– A tobie jak jest książę…?
– Nigdy nie było mi lepiej…. dosłownie jak w niebie… mogę cię pierdolić w dupę, a ty ciągle żyjesz…
– Ja mam ciągle za mało… dasz jeszcze radę…?
Objął mnie… jak prawdziwy kochanek swoją kobietę… a ja nadziałam się i zaczęliśmy jazdę…

Gdy dostałam czwarty to trochę zwolniłam, bo czułam całym ciałem, całą dupą i cipą jego kutasa, jak drażnił wszystko we mnie…
Byłam naładowana jak kałach… tylko strzelać…
– Będziesz lać?
– Dupka nie jest idealnym miejscem na mocną podnietę, mimo wszystko wolę cipę…
Natychmiast zeszłam z niego…
– Która nasmaruje mi cipę żelem…?

– To ja załatwię toaletę – zawołał…
Obie się rzuciły… i gdy mnie smarowały… jedna zadała pytanie…
– Chciałabyś czasem z kobietą?
– Wolę facetów..
– A mogę cię, chociaż pocałować…?

Przyciągnęłam ją do siebie i pocałunki poszły…  raz z jedną, raz z drugą…
Dotykały moje piersi, cipkę i tyłeczek…
– Muszę go oglądnąć.
Poszła do tyłu, ja się wypięłam, a ona zaczęła całować mi najpierw pośladki, a potem, bardzo delikatnie … sam tyłeczek…
Nie powiem, było to niesamowicie przyjemnie, bo, po bólu, jej język był rozkoszą… jak młodego..

Wyszedł.
Wyglądał bosko, fujara bujała się na lewo i prawo, był dobrze zbudowany, a dziewczyny patrzyły się jak zaczarowane…
– Jak chcesz mnie wziąć?
Usiadł i rozszerzył nogi…
– Lekkie obciąganie poproszę i siadasz…

Wszystkie rzuciły się do niego i patrzyły, ile wchodzi mi w usta…
– Duży nie?
– Oj tak…
Zaczęły dotykać jego brzuch, niby tak sobie, ale normalnie dało widać, że już nie wytrzymują…

Lizałam po długości, potem jajeczka, miętoliłam je, a on tylko się uśmiechał…
Taki widok musiał być dla niego pięknym obrazem… trzy laski i jeden jego potwór.
Pociągnął mnie ze rękę…
– Dziewczyny, a teraz patrzeć… zawołała Anka…

Wchodził powoli…, bo to facet z klasą… i wie, że tak trzeba.. ale ze mnie zaczęła oczywiście wychodzić szmata…
Sama zaczęłam mocniej się opuszczać…
– Jak pierdolimy… to na porządnie..

Żel pomagał, ale odczucie było nieziemskie.
Przede wszystkim brak tchu… bo jego moc rozpychania cipki, była jeszcze większa niż dupki…
Ach, ty głupia… przecież dostałam cztery orgazmy i to jest cztery razy opuchnięte wnętrze środka… dlatego te odczucia…
Ale co tam, dajemy ile można…

– Wszedł już do połowy…
– Mało… powiedziałam…. i z całej siły opuściłam biodra….
O… kurwa…!!!
– Karolinko, jesteś na pal nadziana…
– Czuję…

Spojrzałam się w jego zadowolone oczy, poczochrałam włosy i poszedł piękny pocałunek…
Delikatnie zaczął się ruszać… i niestety, ale cipka była stanowczo bardziej wąska niż dupa i czułam wszystko, po wielokroć mocniej…
Jakbym naprawdę jeździła po jakimś palu… ale moje ciało mnie nie zawodziło…
Totalne podniecenie, obtarcie i już poleciały soki… zaczyna być przyjemnie i to bardzo..

– Jaki to piękny widok..
– O tak… – wtórowała druga…
Jego ruchy były coraz szybsze, dobrze, bo mnie już nic nie boli…
Tylko rozkosz… i gdzieś… w głębi… następny orgazm… ale jeszcze poczeka…
Podniosłam się za wysoko i wyskoczył…

Nie widziałam tego, ale czułam jak rzuciły się do oblizywania…
Miały tylko patrzeć, ale jak faceci poszli, to nie mają żadnych hamulców.
– Możemy?
– Dziś możecie wszystko… – powiedział…
Wiedziałam, że liżą i pieszczą go, jak zgłodniałe suczki…

Nadziały mnie… ale nadal na tyłku czułam ich włosy, więc musiały lizać mu jajeczka, a potem poczułam pocałunki na moim tyłeczku… a raz nawet na analu…
– Karolinko możemy ciebie również…?
– Oczywiście….
One miały swoją przyjemność, a my całowaliśmy się i byliśmy w swoim świecie.
Obejmował moją głowę, ja go szarpałam za włosy i co jakiś czas wyciągałam, by po chwili zostać nadziana…
Nasz świat wirował mi w głowie i to jest naprawdę boskie uczucie…
Usłyszałam jak drzwi się otwierają… to faceci wrócili…
– Dziewczyny!
– Jak się nie podoba, to nikt was tu nie trzyma…
– Panowie… Anka zaczęła… usiądźcie i podziwiajcie wasze kobiety, ale nie przeszkadzajcie, jeśli nie chcecie ich stracić… to tylko seks… i podniecenie… a potem będą wam wdzięczne…
– No właśnie… powiedziały…

Ja praktycznie byłam z nim w naszym świecie… i mało nas obchodziły ich kłótnie… ale wiem jedno, podnieconej kobiety nie zatrzymasz, tak jak pociągu…
Każde wejście jego potwora w cipkę przybliżało mnie do orgazmu… będzie piąty jak nic…
– Zaraz dostanę orgazm kochany… szepnęłam mu do ucha…
Przyśpieszył…. by w momencie, gdy go dostawałam… zwolnić.

Nadal delikatnie ruszałam biodrami… a on trwał… i trwał… i trwał…
W tym momencie poczułam jak strzela…
I dostał jeszcze piękniejszy pocałunek… bo sobie zasłużył…
– Dziękuję..
– To ja dziękuję..

Anka odprowadziła mnie do toalety, a babki za nami…
– Trzeba wziąć prysznic… Anka idziesz…?
– Jasne.
Siedziałam aż wszystko wypłynie, odpoczywałam, a te zabawiały się we trzy w kabinie…
Skończyłam szybciej, obmyłam się trochę i wyszłam…

I tu nastąpiła największa niespodzianka… bo faceci, słysząc swoje kobiety, jak się wygłupiają w łazience, podeszli do mnie i objęli mnie dotykając piersi, tyłeczka i brzuszka…
Nie spodziewałam się, ale i nie odmówiłam… lubię męskie ciała…
– Możemy?
– Uwielbiam to…
Zaczęliśmy się całować… a główny bohater siedział na sofie i patrzył się na nas masując swoją maszynę…
Dobrze mi się zrobiło z tej niespodzianki…  bo ich dłonie były delikatne…i czułe..
– Obciągniesz nam?

I tu znowu mnie podkusiło…
– Musicie mnie zmusić…
Spojrzeli się na mnie… niedowierzająco…
– Jak kurwę…
Załapali… jeden chwycił mnie za włosy i ściągnął na dół…
– Liż szmato…
– I to właśnie lubię… – powiedziałam…

Zaczęli wkładać na siłę, do końca i wpychali coraz brutalniej, a ja poczułam się znowu jak lalka.
Jak ich własność, jak kurwa, która daje przyjemność, bez pytania jej o zdanie…
– Takiej laski to jeszcze nie miałem…
– Ja też…
Strzelali po niecałej minucie…
Ale jestem dobra…
– Muszę jeszcze raz do łazienki… uśmiechnęłam się jak dziewczynka…

                                                              *******

Anka wzięła kasę, mój kochanek podszedł na koniec do mnie… objął i pocałował…
– Bardzo dziękuję…
– Nie będziesz miał kłopotów ze swoją…?
– Nie… uspokoi się i dobrze, że nie widziała całości, a reszta i tak nie powie, co się działo.
– Jedziemy, pa ogierze…

Gdy jechałyśmy… Anka sama zaczęła…
– Przytyłaś troszkę… ale wyglądasz zajebiście, może kiedyś byłaś za chuda, a teraz w sam raz, tylko te twoje cycki… są takie pełne… i jesteś jeszcze piękniejsza…
– Anka…
– Co?
– Jestem w ciąży, kończy mi się czwarty miesiąc…
– Ja pierdolę, pogięło cię?
– Dlaczego?
– Jesteś w ciąży i umawiasz się na takie rypanie…?
– Ty już jak mój mąż… ciąża to nie choroba… a ja nie tylko muszę zabrać tę farsę, to jeszcze uwielbiam się pierdolić…
– Ale!!!
– Kochana… tysiąc sześćset do rachunku, jeszcze osiemset i mam całość.
– Jesteś nienormalna… ale wyglądasz obłędnie… i ten brzuszek… cholera… ty jesteś…
– Wyjątkowa, wiem…
– Nie, jesteś niemożliwa. ale kocham cię, wiesz o tym…
– Wiem.

– Czekaj… z kim jesteś w ciąży, z NIM?
– Nie, ale chciałam.
– To, co nie wyszło…?
– Zdradził mnie, wyruchał i oszukał skurwysyn jeden…
– To brzydki facet, bo wykorzystuje kobiety na wiele sposobów…
– Wiem.
– Nie wiesz wszystkiego…  a co twój stary?

– Cieszy się jak dziecko i nie wie, że jest bezpłodny, a dwójka dzieci to marzenie jego życia.
– Co ty?
– I ja to marzenie mu spełniłam, więc jestem idealną żoną i będę idealną matką.
– O ja pierdzielę…. ale jesteś… Karolinko… jesteś… niemożliwa i cieszę się, że jesteś moją koleżanką…
– Ja myślę, że już przyjaciółką…
– Ja też, daj buzi…

Dojechałam do niej i jeszcze raz mnie pocałowała…
– Karolinko działasz na mnie niesamowicie, lubię cię pieścić… a ta ciąża zadziałała na mnie jeszcze bardziej…
– Anka, jeszcze osiemset mi brakuje…
– Tu jest twoja koperta, schowaj.
– Dzięki.
– Wiem, dałaby ci sama, ale nie mam wolnej kasy…

– Ja chcę zarobić uczciwie, znajdź kogoś, bo za chwilę będę miała brzuch jak balon i nikt mnie nie weźmie…
– A ja ci powiem, że słyszałam o facetach, którzy lubią babki w ciąży…
– Kasa Anka, kasa…
– OK, znajdę kogoś, ale zostali sami brzydcy faceci…
– Nie interesuje mnie jak wyglądają…
– Nie o to chodzi, są brzydcy w stosunku do kobiet..
– Mówiłaś, ale to znaczy?
– Biją i zachowują się jak zwierzęta…
– Znajdź kogoś.
– Jesteś pewna?
– Tak
– Dobrze, pa…

Podnieciłam się na samą myśl.
Może to jest to… coś dzikiego, nienormalnego… i głupiego?
Moja ciemna strona seksu…
Zostało mi mało czasu na naukę, bo potem będą tylko pieluchy, karmienie i kaszki.
Zresztą, nie wiadomo, jak moje ciało będzie wyglądać po ciąży… i czy znajdę czas na zabawę…?
A tak, może za jednym razem, spełnię ostatnie marzenie o dzikości…?
Póki jestem młoda.
A ból… zawsze w mojej głębi mnie pociągał, najwyżej się wycofam jak będzie za ostro.

                                                           *******

Gdy otwierałam drzwi zdałam sobie sprawę, że nie poprawiłam makijażu, a teraz było już za późno… weszłam.
– Już jestem pani Jolu.
I wyszli z za drzwi… spojrzała się na mnie… z bliska i na wyraźnie…
– Zmęczona pani…
– O tak, bardzo…
Uśmiechnęła się, ale ani słowa więcej…
– Muszę do łazienki…

Spojrzałam w lustro, o mój Boże… naprawdę jestem zmęczona…
Musiała to zauważyć… i co, tak wracam ze spotkania?
– Przygotuję obiad dla męża, niech Pani się nie śpieszy… – zawołała.
– Bardzo dziękuję…
Wspaniała kobieta, kupię jej coś ładnego jak sprawy ucichną…

– Może powiemy, że jest pani przemęczona całym dniem, ciążą i pójdzie odpocząć?
– Naprawdę?
– Powinna się pani oszczędzać, mimo wszystko…
– Jeszcze nie widać brzucha…
– Oj widać w całej pani postaci…
Przypomniały mi się cycki… ma rację…

                                                                    *******

Wieczorem przyszedł do mnie Marek.
– Karolinko, śpisz?
– Nie, a co?\
– Jak się czujesz?
– Dziś trochę bardziej zmęczona, ale jest w porządku…
– Powinnaś odpuścić wszystkie zajęcia…
– Wiesz, że zbieram fundusze na wydanie tej powieści, prawie mam całą kwotę…

Miałam ciche marzenie, że dołoży…
– Nie powinnaś się tym zajmować, jesteś przecież w ciąży…
– Już niewiele nam brakuje…
– A jak zbieracie te fundusze?
– Nawet chodzę po domach ludzi z kasą i się poświęcam, aby dołożyli swoją cegiełkę…
– I co, dokładają?
– Jak dobrze wykonasz swoją pracę, to dokładają…
– To nie jest robota dla ciebie…
O tak, to jest właśnie coś dla mnie.
– Sama kasa nie przyjdzie.

Znowu mnie wkurzył, nie rób tego, nie rób tamtego.
Rzuciłby trochę i byłoby po sprawie.
A co tam… robię, co lubię, a po prawdzie… jego świat zaczyna być dla mnie za zwyczajny.
Daję, bo to uwielbiam.
Zresztą robiłabym to nawet za darmo.
Jeśli on nie chce korzystać z takiego ciacha jak ja, za darmo i codziennie w domu, to jego strata.
Kocham go, jako męża, ale facet z niego jest do dupy.


***** ***

Dalsze części będą dostępne w wakacje w w formie e-booków.

5 2 głosy
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
guest
4 komentarzy
Najstarszy
Najnowszy Najlepiej oceniany
Odpowiedz
Wszystko
Konrad
Konrad
5 miesięcy temu

Czyli już w formie pisanej nic z wcześniejszych części się nie ukaże? ;(

Mariusz
Mariusz
3 miesięcy temu
Odpowiedz  Konrad

Nie wiem, co powie wydawca, bo szykujemy druk

Davidoff
Davidoff
3 miesięcy temu
Odpowiedz  Mariusz

Proszę o konkrety to złożę zamówienie. Na żadne opowiadania tak nie czekam jak na Twoje😁😜

Raf
Raf
3 miesięcy temu
Odpowiedz  Davidoff

Ja tez czekkam

Darmowe opowiadania erotyczne Strona zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych odbiorców. Jesteś osobą pełnoletnią?
4
0
Napisz komentarz.x
()
x