Karolina 1

Karolina 1

                                                          Rozdział   1

Całą noc nie spałam, płakałam i próbowałam nie obudzić męża.
To dla niego się poświęcałam i dla niego zostałam dupodajką…
A cham, który miał być moim szczęściem, wciągnął mnie w świat, z którego nie mogę się wyrwać.
Ten świat dopadł mnie w chwili największego szczęścia i obrócił przeciwko mnie.
Zakpił i poniżył najbardziej z wszystkich.
Jestem zła, wściekła i zrozpaczona.

Pytanie, czy usunąć….?  …jest już nieaktualne.
Jest idiotyczne.
Mój największy kochanek już nigdy mnie nie posiądzie, nie spotkamy się i nie dostanę jego spermy.
Więc drugie dziecko muszę mieć z kimkolwiek. I mam.

Albo, to będzie architekt wnętrz, facet miły i przystojny…  albo zarządca całego osiedla, taki sam.
I nie będą świadomi, że urodzę któremuś z nich dziecko.
Ono będzie mojego męża i moje, zresztą nie wszystkie dzieci są do siebie podobne.
A nikt z nich nie był rudy, ani czarny.
Normalni faceci, zadbani, z forsą, więc zdrowi i mający silne geny.

Więc postanowione…, jeśli zajdę… to urodzę.
Koniec.
Nie ma, co płakać nad rozlanym mlekiem.
Kurwa się kurwiła i zaszła.
Zdarza się. Idziemy naprzód.

Tyle, że mężczyźni to mi teraz mocno zbrzydli.
Nic nie będzie, żadnego pier… tylko dziecko, praca i mąż.
Muszę spoważnieć, bo będę mamą i powinnam się prowadzić lepiej.
Zresztą mam tylko dwa tygodnie czekania.
Poczekam.

                                                               *******

Dzień leci za dniem.
Dom, dziecko, recenzje i czekanie… nuda… nuda…
Chociaż… trafiłam na powieść, która zwala z nóg.
Normalne objawienie, dosłownie… talent na miarę naszych czasów.
Jego język prowadzi czytelnika po świecie pełnym przemocy w sposób tak łagodny, że
czułam się zupełnie bezpieczna, a książka była mocna.
Było wiele brutalnych scen, ale opowiedzianych bardzo spokojnie i choć bohater był socjopatą, to miał coś w sobie do polubienia.
Zabijał tylko złych, zresztą każdy sobie na to zasłużył, ale nie nazywał tego sprawiedliwością.. tylko głodem.
Czułam bardzo silne emocje, ale jego spokój przekładał się na wiele aspektów mojego życia.
I myślę, że nie tylko mojego.
Każdy, bowiem ma swoje problemy, mniejsze, lub większe i czasami życzy innemu źle… prawda?
On pokonywał je z lekkością, opanowaniem i uczuciem bezpieczeństwa.
Spodobał mi się ten styl, więc po recenzji pojechałam do biura.

– Szefie, ten tutaj pisarz będzie wielkim odkryciem, czy mamy jego wyłączność?
– Nie, to jeden z wielu.
– Jest Pan w błędzie, to za jakiś czas będzie żyła złota.
– Pani Karolino, jestem w tej branży już 25 lat i wiem, co mówię…
– Ale?
– Pani nawet tu nie pracuje na stałe, prawda?

Jaki buc, nie widzi tak prostej sprawy.
I ja miałam tu pracować?
– Jest do niego chociaż jakiś kontakt?
– Tak, tu mam adres, o… nawet telefonu nie ma… biedak… artysta…
I zaczął się śmiać.
Ale dno.

Chwyciłam  kartkę z adresem i postanowiłam z nim sama porozmawiać.
Wzięło mnie, bo przypływ adrenaliny był taki sam, jak w seksie.
Poczułam, że nowe życie zaczyna we mnie pulsować.
Nie z podnieceniem, ale to dziwne uczucie, było niesamowicie do niego podobne.
Prawie jechałam jak na odkrycie największej tajemnicy.

Uliczka z jego adresem była na przedmieściach, a tam bieda i brud.
Trochę się bałam, co prawda był dzień, ale i tak…
Znalazłam… drzwi otwarte…
– Halo, jest tam ktoś?
– A kto pyta?
– Szukam Mariusza Orlikowskiego…
– Zaraz będzie, poleciał po chleb… wejdzie pani…

W środku kuchni siedziała jakaś babcia.
Z tyłu pokój, okna nie wspomnę, ale brudno nie było, tyle, że skromnie.
– A o co chodzi?
– Mariusz napisał powieść i dostałam ją do recenzji…
– A coś tam bazgrał…
– Dobrze mu wyszło…
– Nie znam się, jestem jego babcią i wychowuję go, tylko szkołę musi skończyć…
– A ile na lat?
– 18, ostatnia klasa ogólniaka.

Chyba wracał, bo zobaczyłam cień przez okno.
– Jestem babciu, proszę…
– Dzień dobry.
– O witam, pani z opieki?  …papiery mam w pokoju, zapraszam…
– Nie do końca… jestem recenzentką w wydawnictwie pana Janusza Kuchty i czytałam twoją powieść…
– A to… jak się nie podoba, to trzeba było wyrzucić… niepotrzebnie się Pani fatygowała…
– I tu jest szkopuł, bo mi bardzo się spodobała, tyle, że szefowi wcale.
– No to już nic nie rozumiem…

– Uważam, że masz niesamowity talent, wręcz niespotykany w naszych czasach i należałoby cię wydać…
– Ale jak szef nie chce, to raczej nie powalczymy…
– Przyszłam ci powiedzieć, że jeśli się zgodzisz, abym została twoją agentką, to ja powalczę o jej wydanie…
– A jak się nie sprzeda?
– To nic nie stracisz, co prawda nie mogę ci na razie zapłacić, bo sama nie mam dużych pieniędzy, ale jak się uda i ludzie się poznają na twoim talencie, to może będzie jakaś kasa dla ciebie…

Spojrzał się na mnie i zamyślił się…
– Dlaczego to pani robi?
– Bo uważam, że ludzi z takim talentem należy docenić, to jest dobro ludzkości i nie może zginąć w…
– W biedzie…?
– Nie to chciałam powiedzieć…
– Ja się nie wstydzę gdzie mieszkam, mamy pieniądze z opieki, z renty babci i po mamie, i radzimy sobie…
– Nie masz rodziców?
– Taty nigdy nie miałem, a mama umarła na wiosnę, więc mam tylko babcię i muszę się nią opiekować…
– Uważam, że masz wielki talent i chcę ci pomóc…
– Niech Pani robi co chce, zgadzam się, bo i tak nie mam wyjścia…
– Ok, przygotuję papiery, poszukam sponsora na druk i jutro przyjdę…  może być o tej samej godzinie?
– Super, będę czekać…

Jak ja się poczułam!
Pierwszy raz w życiu prowadziłam, powiedzmy, negocjację w sprawie interesu.
Jak wypali, to poleci taka kasa, że młody od razu stanie na nogi.
Czwarta klasa średniej i taki talent, a jeszcze się rozwinie.
Jeśli wydawnictwo chciało mi dać 6 tysięcy pensji za recenzje, to ile musi kasować za prawa autorskie?
Ja nawet zrobiłabym to za darmo.
Mam kasę męża i żyję jak pani, ale on się raczej nie zgodzi na sponsora… zresztą nawet nie wiem, o jakie kwoty chodzi?

Spokojnie, porozmawiamy i zobaczymy.
Podnieca mnie myśl, że mogę zrobić coś pożytecznego i kulturalnego dla talentu, który bez
pomocy zginie w gąszczu czyich decyzji.
Pomogę mu, bo chcę, aby to moja decyzja uratowała jego życie.

Wieczorem kupiłam w aptece test, bo minęły już dwa tygodnie i wczoraj powinnam dostać okres, a nie mam.
Poszłam do łazienki, nasikałam i czekam…
DWIE.

Wiedziałam!!!
Jestem w ciąży, jak to kobiety wiedzą.
Teraz tylko muszę się z nim pokochać, bo nie można tego spieprzyć, ale mam już plan.

Zrobiłam wspaniały obiad, deser… i kompocik…
– A cóż tam u mojej pięknej żonki..?
– A miałam ostatnio wspaniałe dni i chyba rzucę pracę w tym wydawnictwie, bo mam na oku interes życia…
– Jak możesz rzucić pracę?
– Bo szef jest ograniczonym dupkiem…
– Karolinko, jak ty się wyrażasz, przecież w domu jest dziecko…
– Ale śpi…
– To nic nie szkodzi, my tak nie mówimy…

O Jezu… jaki on przepisowy.
We mnie aż kipi, moje emocje są na uwięzi, a on chce pociągać za sznurki…
Ostatnio mam z tym problem, bo to ja rządzę… życiem, ciałem i językiem… 
Za to on jest taki…. prosty i dobry… ale….

– Ok, już dobrze, nie mówmy o tym, czy mogłabym zrobić ci dzisiaj masaż?
– A umiesz?
– Nauczyłam się w internecie, mały śpi, więc chodź…
Ociągał się, ale zaciągnęłam go do sypialni…
– Rozbierz się…
– Jakieś inne ono…
– Specjalne do masażu i nie brudzi się…

Pomyślałam o wszystkim, świeczki już się paliły, kadzidełko też… a malutka lampka dawała nastrój…
– Połóż się na brzuchu.
Zaczęłam od szyi, potem plecy, gdy doszłam do pośladków zaczął się kręcić…
– Co jest?
– Dziwne to uczucie…
– Ale jest ci dobrze?
– Raczej tak…

Zaczyna mnie wkurzać… jego kobieta się produkuje, a on jest… raczej zadowolony….
Myśl, aby mu wymasować anal, odpadła….
Jeszcze mi ucieknie, a już zaczęłam nabierać takiej ochoty, jak w ostatnich tygodniach…
A jak sobie przypomnę Khalida… i jego tyłeczek…

Dotknęłam jego jajeczek od tyłu… jęknął i jeszcze bardziej zaczął się wiercić…|
– Odwróć się…
Gdy to zrobił, to wzięłam jego ptaszka do buzi… łapczywie i nachalnie…
– Karolina, co ty robisz?
– Chcę go dobrze postawić.
– Ale po co?
– Bo dzisiaj mnie weźmiesz, albo ja to zrobię…

Spojrzałam na niego, jak na wrednego kochanka, który zabawił się moim kosztem…
A właśnie, że dziś, to ja dostanę to, co chcę i koniec.
Wsadziłam sobie, jeszcze jest miękki, ale co tam…
– Dajesz, jedziesz mnie… jestem twoja….
– Karolinko….
– Nie gadaj, tylko się zlewaj….

Galopowałam jak wariatka, wzięłam jego dłonie i położyłam sobie na piersiach.
Sierota, nawet nie wie, jak dobrze wziąć kobietę…
Ile mam w tej chwili w głowie obrazów seksu, ile kutasów i ile spermy…?
O Boże… jestem stworzona do pierdolenia… nie tylko ja się budzę się, ale cipa, dupa i głowa….

– Dawaj, spuść się….
Jęknął… i się wygiął…
Tak… mam wszystko co chciałam i przynajmniej on mnie nie zawiódł.
Położyłam się na niego i przytuliłam, a potem ześlizgnęłam i w ostatniej chwili opanowałam się przed oblizaniem… on by tego nie zrozumiał.

                                                              *******

Rano była sobota, spaliśmy troszkę dłużej… mały też jeszcze spał…
Przeciągałam się zadowolona, bo jest idealnie i nareszcie wszystko gra…
– Karolinko, to co wczoraj było nie powinno się tak odbyć…
Znowu zaczyna…

– Wiem, byłam nachalna, ale to chyba wina mojej kobiecej natury, wiesz.. wczoraj mogłam mieć środek i przez to większą ochotę, więc może zajdę w ciążę?
– Naprawdę?
– Samo się nie zrobi… poczekajmy i zobaczymy.
Boże… jaka sierota.
Taki fajny, a taka fajtłapa, kocham go…. ale… troszkę zaczynam odstawać od niego..

                                                                   *******

Napisałam umowę i poleciałam do mojego artysty.
– Wychodzę załatwić umowę i zaraz wracam kochanie…
– Dobrze.
Młody czekał, podpisał nie czytając…
– Przespałem się z tematem, ufam Pani i będę kibicować…
– Ty lepiej pisz dalej..
– Mam już 2 powieści i jedno opowiadanie, nawet esej napisałem…
– Super, wydrukuj i daj przeczytać, to ocenię.

Gdy wróciłam, to odważyłam się na rozmowę.
– Mężu, znalazłam wybitnie uzdolnionego młodego człowieka i chcę wydać jego książkę, ale trochę brakuje kasy…
– To znaczy?
-Mogę to zrobić u nas w wydawnictwie, najtaniej to koszt 3 tysiące złotych za opracowanie i druk….
– Ty się na tym wszystkim znasz?
– Tak… tyle, że przy 100 egzemplarzach koszt jest wysoki, ok 50 zł, ale już przy 1000, to gdzieś 12 zł i wtedy idzie zarobić na sprzedaży.
– Ale dlaczego o tym rozmawiamy…?
– Bo, gdy książka ma kosztować w księgarni na przykład 30 zł, to trzeba wyłożyć ok 12 tysięcy…
– Widzę, że raczej dużych pieniędzy z tego i tak nie będzie…
– Ja chcę zrobić to dla niego, bo to biedny chłopak, ale jak potem będzie znany, to się odbije i nam odda… ale szczególnie chodzi mi o jego talent, ludzie powinni się na nim poznać.
– I co… mam ci coś wyłożyć?
– A chciałbyś?
– Mogę ci pożyczyć trzy tysiące, ale nie więcej.
– Jesteś kochany.

Jaka sknera!!!
Opiekunka bierze siedemset, a wziął ją ot tak.
Ja praktycznie teraz już nie mam swoich, bo dużo poszło na ciuchy… i co teraz zrobić…?
Muszę przespać się z tematem.

I przyśniło mi się…
Wstyd, ale jedyne co wymyśliłam, to zarobić tyłkiem.
Pięćset już mi kiedyś obiecali, a brakuje dziewięć tysięcy, więc to nie jest dużo..
Szkoda, że całą kasę z recenzji wydawałam na ciuchy.
Mogłabym popracować w wydawnictwie, ale perspektywa patrzenia na tego gbura, albo pieprzenia i robienia sobie przyjemności… niestety zwyciężyła.
Kilka spotkań i będę miała, a teraz jak jestem w ciąży, to już drugi raz nie zajdę.
Jezu, czy ja naprawdę robię to dla niego, czy dla siebie?
Będę kurwą, czy już dawno jestem?

Tylko, ile mam czasu…?
Pewnie z cztery miesiące, może nawet tylko trzy, bo zależy, kiedy mi brzuch wywali…
A potem już będzie głupio, zresztą nikt nie będzie chciał baby z brzuchem ruchać.
Postanowione, od poniedziałku zaczynam.

                                                               *******

Dopiero w środę znalazłam wizytówkę.. i zadzwoniłam.
– Cześć piękny, babka za 500 dzwoni…
– Pamiętam.
– Potrzebuję kasy na szczytny cel, więc dam wam dupy, jeśli jesteście chętni.
– Oczywiście, kiedy?
– A, słuchaj, może dołożycie coś…?   …za dobrą obsługę…
– Zobaczymy, coś wykombinujemy…
– Ok, pomyślcie, jak co to ja jestem do dyspozycji.
– Zadzwonię.
Nie jest źle, maszyna ruszyła.

Po godzinie już oddzwonił.. ale miło…
– Jutro na 16, przyjedziemy, powiedz tylko gdzie?
– Pod galerią będę czekać, wejście do Pomorskiej.

Odwaliłam się jak zwykle, bez stanika, ale majtki już ubrałam, bo zimno wieczorami zaczyna się robić.
No i sweterek na jeden guzik. Sukienka leciutka i pończochy, oraz obowiązkowy koreczek.
I czerwone usta… mocno czerwone.
Gdy wychodziłam od młodego… jego psi wzrok wzruszył mnie…

Gdy parkowałam, minęłam chłopaków od opon, ale nie chciałam się zatrzymywać.
Tyle, że akurat jeden z nich się spojrzał i kiwnął uśmiechając się tak rozbrajająco, że musiałam…
– Witaj piękna.
– Cześć.
– Jak tam, wszystko dobrze?
– Tak…
I westchnęłam…
– Oj, coś kryjesz…
– Jadę na zarobek, mam problem i zbieram kasę na szczytny cel…
– To znaczy?
– Wiesz, co to znaczy…
– A ile potrzebujesz?
– Około dziewięciu tysięcy, a może też pomożecie?
– Ile bierzesz?
– Nie jestem kurwą… i  powiem tylko, co łaska, ale wiesz co potrafię, nie mam oporów i mam klasę, pamiętasz?
– Oczywiście, czy ilość facetów robi ci różnicę?
– Ja nie mam ograniczeń, daję, bo lubię i moje ciało też to lubi, szczególnie cipka i dupka…
– Oj…. załatwię ci kasę… jak się umówimy…?
– Tu masz telefon i napisz sms.
– Ok, to pa…

Ha, ha, nie jest źle, uda mi się i to szybciej niż myślałam.
O… chłopaki czekają już.
Muszą być mocno napaleni i dobrze.
– Cześć.
– Witamy cię…. ale pięknie wyglądasz i pięknie pachniesz.
– Cała tak pachnę…

I podciągnęłam sukienkę, tak, aby zobaczyli majteczki z pończochami.
– Tam w szczególności…
– Kurwa, nie wytrzymam… wsiadaj.
Jeden od razu zaczął mnie całować po udach i majtkach… a szalał, jakby nie miał kobiety od… nie wiem kiedy…

– Zostaw, nie napalaj się tak…. wtrącił kierowca…
– Nie żałuj mu….
I ściągnęłam majtki… podnosząc nogę na jego plecy…
Wpił się od razu w cipkę, zsunęłam się niżej i wypięłam ją…
I oczywiście, zaczęłam masować drugiego z lewej…
– Pokaż go….
– Chłopaki, mamy chatę na rypanie… znowu rzucił kierowca…
– Ty się słuchaj Pani i tylko prowadź…
 Wyciągnął, a ja chwyciłam go i zaczęłam mu walić…
 Za to on dotknął mi twarz i zbliżył się do pocałunku…
– Całujesz?
– Oczywiście, uwielbiam to….

Zaczęliśmy mocno i namiętnie… a podniecenie cipki rosło z każdym muśnięciem ust.
Chciałam zarobić, ale i chciałam mieć z tego przyjemność.
Po tych pięciu tygodniach musiałam odreagować tego chama…
Gdy sobie wspomnę, jak kiedyś się przed nim płaszczyłam, to aż mi wstyd.
Miał mnie tylko zapłodnić.. a potem ewentualnie się zabawić, bo przecież wiedział, że zrobiłabym dla niego wszystko.
Dałaby im w dupę i byłoby po temacie, albo zlaliby się mi do buzi… cholera, jestem nadal zła.
Ale czas wrócić do klientów…

Oprócz lizania zaczął wkładać mi palce i od razu dobrze mi się robi… oj dobrze…
Poprosiłam aby mi dał do buzi… bo dobry lodzik nie tylko dla faceta jest przyjemnością.
Szczególnie, gdy są zadbani, wygoleni i pachnący…
– Mogę ci wsadzić…?
– Jestem cała wasza…
Wyciągnął, ubrał prezerwatywę i ostro wjechał…
– Chłopaki nie tak szybko… znowu kierowca…
– Pies ogrodnika się odezwał…

Ciągnięcie szło mi wspaniale.
Facet jęczał, lizałam mu palę, jajeczka, a on obejmował mi głowę, nie wkładał na siłę i był nawet delikatny…
A ja szalałam… i on to czuł… zaczęłam wkładać sobie coraz głębiej, szczególnie, że nie był duży…
Ten z przodu walił mnie na tyle… ile było miejsca…
– Ty jedź tylko spokojniej…
– Wy ją obrabiacie, a ja mam być spokojny… dobre…

Ten, któremu obciągałam zaczął pojękiwać, szczególnie, gdy wkładałam do końca, aż… strzelił mi w gardło…
Normalnie bym wyciągnęła, ale chciałam pokazać mu klasę panienki, którą kupili sobie na seks…

Chcesz strzelać w gardło, to strzelaj, ja wszystko połknę i jeszcze ci obliżę…
Należę do nich, płacą i niech są zadowoleni.
Jestem dziś panienką do wyruchania, do zlania i do dawania przyjemności.

Gdy mu wylizywałam, kwiczał jak prosię, że aż go wyrwał.
– O ja pierdolę… nie wytrzymam….
Ten na dole patrzył się na mnie, i gdy zobaczył, jak wypuszczam resztki spermy z ust, zaczął lać… a wzrok jego był dziki… i namiętny…
– Sorry…
– Nie przejmuj się, dziś robicie ze mną co chcecie… i jak chcecie…

Usiedli się po bokach, chwyciłam ich sflaczałe kutasy i lekko miętoliłam…
Nogi cały czas miałam rozszerzone i cipkę na wierzchu…
– I co chłopaki,… jesteście zadowoleni…?
– Jasne.
– Ale to nie koniec, prawda?
– No nie wiem, czy damy radę drugi raz…?
– Już ja się o to postaram, spokojnie, dacie radę…
– Ale wiesz co, coś mnie drażniło tak dziwnie w twojej cipie…
– Daj rękę…
I nakierowałam ją na koreczek…
– O… teraz rozumiem…
Ten drugi też mnie dotknął…
– Dasz nam w dupę?
– Panowie, liczę na to, bo uwielbiam być walona w tyłek… i oczywiście przyjmować tam spermę…
– Mój się już budzi….
– Mówiłam, dacie radę…

Zajechaliśmy po dom z zaniedbanym ogrodem.
– Tu nikt nam nie będzie przeszkadzać, to dom po babci, do remontu… i sprzedaży…
Weszliśmy do środka… stary, ale babcia miała dobry gust, bo meble były w idealnym stanie.
I mnóstwo obrazów…
– Fajnie tutaj, jest klimat… a te obrazy są coś warte?
– Co ty, babcia z dziadkiem mieli je od zawsze, a do bogatych nie należeli, więc myślę, że byle co…
No nie wiem, w szkole liznęłam sztukę i na moje oko, są stare, ale zadbane.

– To co biedaku, ty zostałeś z pełnymi jajkami, daj opróżnię je…
Klęknęłam na środku pokoju i otworzyłam buzię.
Patrzył się, uśmiechał i obchodził mnie… dotknął mojej twarzy, przejechał po włosach…
– Jesteś taka piękna…
– Dziękuję.
– Jesteś nawet piękniejsza niż wtedy, aż promieniejesz i masz nawet inny wyraz twarzy…

Pewnie, jestem w ciąży i hormony, od których zwracam rano, działają na całe ciało…
Jestem piękniejsza i czuję się zajebiście…
– Weźmiesz mnie w końcu, czy tylko patrzysz..?
– Zastanawiam się…
Chłopaki zaczęli się śmiać…
– Dawaj jej do obciągania, bo mu już się ładujemy…

Podszedł, rozpięłam zamek, wyciągnęłam… duży, ładny, wygolony, czysty i pachnący… dosłownie… spełnienie marzeń kobiety.
Wzięłam i zaczęłam się nim delektować…
Powoli, delikatnie… czule i namiętnie…
– Kurwa, dlaczego moja stara tak nie potrafi…?  – powiedział jeden z nich…

Chciałam się uśmiechnąć, ale… ale myśl poleciała… jestem po prostu wyjątkowa…
Objął mi głowę, ale go wyprzedziłam… i sama się nadziałam jak najgłębiej…. aż łzy mi stanęły w oczach…
Wyciągnęłam… jeszcze raz i jeszcze…
Ile dam radę… płacą przecież za wyjątkowy towar…
– Kurwa mać… ale dobrze…
Gdy wyciągnęłam, spojrzałam się na pozostałych i zrobiłam taki uśmiech… że zmiękli…

Puściłam oczko i od nowa… do buzi… głęboko… jak najgłębiej… aż do kaszlu…
Jego dłonie wcale nie naciskały…
Wyciągnęłam…
– Co jesteś taki delikatny, zgwałć moje usta… nie jestem z porcelany…

Podniosłam ręce do góry, objęłam jego na mojej głowie, docisnęłam… i…. podziałało…
Chwycił mocniej, aż prawie szarpnął za włosy… i wbił się jak najgłębiej mógł wejść…  aż językiem dotknęłam jajeczek…
Jęknął..
Jęknął jeszcze trzy razy i się zgiął…
Lał wprost do gardła…. próbowałam się nie szarpać…. i jak najbardziej rozluźnić…  bo to będzie tylko chwila….
Połykam na bieżąco…. ale i tak wypłynęło.
Wyciągnęłam… i zaczęłam lizać do czystości… a ten zaczął się wyrywać…
– Nie wytrzymam, nie mogę….

Wiem, że to jest bardzo drażliwy moment, ale mi chodzi, aby zapamiętał, on i oni…
– Któremu już stoi, czekam..?
– Mi prawie…
– Dawaj, postawię go sama…
Wzięłam następnego, a drugi też podszedł… zaczęłam zmieniać, aby nikt nie był pokrzywdzony…
Kątem oka widziałam jak poprzednik siedział na kanapie i trzymał się za głowę…
Przerwałam na chwilę…
– Coś nie tak?
– Kurwa, wszystko nie tak, miałem cię zerżnąć, a tu taki obciach… aż mi łeb pęka od podniecenia…
Uśmiechnęłam się i wróciłam do obciągania.
Gdy już porządnie stały… przestałam.

– Kto chce rżnąć cipę, a kto dupę?
– Ja już w cipie byłem…
– Ok, to ty idziesz w tyłek.
Wstałam, rozpięłam sukienkę, wygięłam się zalotnie i zaczęłam delikatnie wyciągać koreczek…

Kilka ruchów na lewo, potem na prawo… a im aż oczy wychodziły z orbit…
Masowali sobie pały… normalnie jak w filmie porno, a ja naprawdę czułam się jak kurwa, co bierze za to kasę…
Mam to gdzieś, w innych okolicznościach dałabym i tak z darmo…
Wyciągnęłam korek i zaczęłam go lekko lizać, wiem jaka jestem czysta… bo lewatywę robiłam od rana.

Potem z torebki wzięłam żel i nasmarowałam sobie tyłeczek, a na koniec lekko jego kutasa.
– Na ciebie się nabiję, a tobie wypnę tyłeczek, ok…?
– Jasne.
– Może na tym krześle.. ale czy wytrzyma?
– Dawaj…
Usiadł, nakierowałam, kutas normalny, więc wszedł gładko… a tamten przybliżył się i dotknął tyłeczka…
– Jak chcesz wiedzieć, to lubię mocny seks i lubię ostre pierdolenie…

O kurwa. ale wjechał….
On mnie ładował, tamten całował, ja go obejmowałam… a cipka i dupka zaczęły koncert…
Orgazm szedł szybciej, niż mi się wydawało.
Wzięła mnie ta sytuacja, niby udaję kurwę, a tak naprawdę jestem nią.
Już od dawna czuję, że moje ciało jest do tego zwyczajnie stworzone.
Dlaczego mam się ograniczać… mój mózg uwielbia te podniety, tą jazdę, adrenalinę i dopaminę…
Cholera…. ale dostałam ORGAZM….

Dobrze, że jestem obejmowana przez dwóch facetów…
– Co to było…?
– Jak to co… odleciałam… mówiłam, że uwielbiam seks i dobre rznięcie… dawajcie, bo to dopiero początek…
I się zaczęło.
Oni szaleli i ja szalałam.
Dostałam już trzeci, gdy zaczęli prawie jednocześnie lać….
Boże… jakie to jest uczucie… gdy dwie maszyny drażnią całą przyjemność mojego ciała…
To jest niesamowite, jak się obcierają wewnątrz mnie…

– To było nieziemskie…
Co ty nie powiesz…?
– Jesteś…
– Wiem… jestem wspaniała…
Nadal siedziałam okrakiem na jednym, a tamten usiadł się na sofę…
Za to.. był jeszcze trzeci…

– A ty na co czekasz?
– Ja?
– Wolna dupa więc pakuj…
Pocałowałam gościa, na którym siedziałam, wstałam, oparłam się o stół i tak wypięłam tyłek, że nie wytrzymał.
Wstał i ostro wpakował, a był dużo większy… ale to nic… nie takie mnie brały…
Wypięłam się jeszcze bardziej i sama zaczęłam się nabijać w jego rytm walenia.
Obejmował moja biodra, czasami dotykał piersi i jęczał…

– Ale ty jesteś zgrabna…!
– Ale masz fajną dupę…!
– Ale dobrze się ciebie wali…!
– Ale z ciebie laska…!

Zaczął dochodzić… chwycił mnie za włosy i zaczął ciągnąć… a na koniec nawet szarpać…
To z uniesienia… wiem, ten lekki ból też na mnie zadziałał, no i jego rozmiar…
Doszliśmy razem… sperma leciała mi po nogach, byłam spełniona, zrypana i zadowolona.
Kasa idzie i mam z tego jeszcze przyjemność…

Teraz to jest mój nowy cel… zebrać kasę i wydać książkę.
Tak, jak kiedyś dziecko… 
Jestem w ciąży… chcianej i niechcianej… ale…
Czasami muszę sobie westchnąć, aby było lżej…

– I co panowie?
– Super…
– Ktoś ma jeszcze ochotę?
– Dziękujemy.
– Nie ma sprawy, płacicie i możecie realizować swoje marzenia…
– Moja żona… to nawet nie jest… e… szkoda gadać…
– Moja też… to była wielka przyjemność… chłopaki płacimy…
– A jest tu jakaś łazienka?
– Tam, po prawej…

Poszłam, załatwiłam swoje sprawy, oni już się ubrali, a ja paradowałam pół naga…
Ich spojrzenia były bezcenne.. pełne podziwu i uczuć…
Tak… uczuć… i prawie miłości… ale to cudne…
– To dla ciebie, jak się umawialiśmy…

Wzięłam zwitek, policzę potem… im mogę zaufać…
– Ktoś mnie odwiezie pod galerię…?
– Ja.

W czasie drogi prawie milczał…
– Coś nie tak?
– Nie, myślę o mojej żonie… jaka ona jest… zacofana…
– Nie każda lubi…
– Ona nie lubi w ogóle, w nocy, po ciemku, nawet nie wiem jakie ma cycki… bo leży w koszuli…
– Biedaku, powiem ci to samo…  mój to nawet mnie nie bierze, a dzieci to musiałam sobie zrobić z kochankiem…
– Co?
– A tak…

I zaczęliśmy się śmiać z tej sytuacji… bo jest komiczna… a nawet bardzo…
Rozmawiam z obcym facetem o moich kłopotach…
– No to masz przerąbane mocniej niż ja, dobra, niech i tak będzie…
– Jesteś taka inna, może w drugim życiu też się spotkamy…?
– Liczę na jeszcze w tym… wiesz… zbieram…
– Coś wymyślę…
– To pa…
Dałam mu buziaka z języczkiem…
A… moja cipa chce jeszcze…. to jednak jest mała kurewka…

Nie musiałam, ale przeszłam się koło chłopaków i mnie zauważyli.
– I jak tam?
– Zajebiście, jak zawsze i mam jeszcze ochotę…
– Kurwa mać… a my tyle roboty mamy… ale nie odpuścimy ciebie… tyle, że nie dzisiaj… wybaczysz…?
– Oczywiście.

5 1 głos
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Odpowiedz
Wszystko
Darmowe opowiadania erotyczne Strona zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych odbiorców. Jesteś osobą pełnoletnią?
0
Napisz komentarz.x
()
x