Robert 10

Robert 10

Oczywiście moja w domu się nie pokazała.
Za to z chłopakami rozprawialiśmy o tym, co się stało…
Cały wieczór przy wódeczce…
– Dla nas to norma, jesteśmy zaprawieni w utrzymaniu pozycji, jaką sobie wypracowaliśmy.
– Ale to nie było normalne… straszną macie siłę…
– Robert, to nie byli zawodnicy dla nas…

I tak zaczęli się śmiać, że aż głupio mi się zrobiło.
– Ale ci policjanci, to pierwsza klasa, jak ich kupiłeś…?
– Wyszło tak jakoś samo, na początku mnie zaskoczyli, a potem ja ich…
– Jak?
– Postawiłem ich przed faktem dokonanym, ale się nie obrazili.

Byli weseli i nie rozrabiali, za to moje chłopaki oglądali ich tatuaże, a ci wariowali z nimi jakbyśmy byli rodziną.
I powiem, że patrzyłem na to i tak właśnie się czułem.
Nasza nowa rodzina… obcy.. a jak rodzina…
A łza, która mi poleciała wytarłem, aby nikt nie widział.

Na drugi dzień się spakowali.
Kazali organizować interes i pojechali.
Dałem znać moim wspólnikom i ustaliliśmy, co każdy zrobi.
Wszyscy zadowoleni byli jak cholera i znowu zyskałem bardzo dużo w ich oczach.
Praktycznie zostałem najważniejszy z naszej trójki, choć nadal czułem się, mimo wszystko, skromnym człowiekiem.
Nigdy nie kpiłem z nikogo i każdego próbowałem szanować.

Teraz sytuacja trochę się zmieniła.
Byłem jeszcze mały, ale zaczynałem być chujkiem.
Są ludzie, których już nie szanowałem, których nie lubiłem i na których się zemszczę.
Rosła we mnie nienawiść do Sławka, jego ojca, tego Zbyszka… tych szmaciarzy i niestety do mojej żony.

Jedynie młody jest jakby poza moimi uczuciami, nawet go lubiłem.
Dawał jej radość i szczęście, a do tego nie był nachalny, ani brutalny.
O takim właśnie kochanku myślałem na początku, takim miał być Sławek, miłym i przyjemnym.
Miał dawać nam obojgu radość z seksu, ale wyszło jak wyszło.
Przez tyle lat dałbym sobie rękę uciąć za niego.
Prawie całą naszą znajomość uważałem go za przyjaciela, ale jak mówią, zjesz beczkę soli, a człowieka nie poznasz.

Przyszła do domu po trzech dniach…
– A ty, co, hotel sobie tutaj robisz?
– A co?
– Dzieci się pytają o matkę, nie wiesz, gdzie jest twoje miejsce, mam ci to ręcznie wytłumaczyć…?

Skuliła się.
Nie podniosła wzroku i przemknęła do swojego pokoju.
Po chwili wyszła i zaczęła bawić się z dziećmi, jak za starych czasów.
Zobaczyła, co się święci.
Może w jej pustej główce coś drgnęło?
Kurwa… że musiała zajść w tę ciążę..
Sprawa byłaby o wiele bardziej prosta, a tak, zjebane na całej linii.

W poniedziałek zapłaciłem sto kawałków z obietnicą, że to wszystkie długi u nich.
Dostałem do tego weksel podpisany przez Sławka na tę kwotę.
Na koniec z pliku wyciągnąłem sto złotych…
– To za wypitego Kubusia.Ale dostał oczy.
– A ty, co sobie myślisz, cały mój dom jest w kamerach.

Wziął głęboki oddech…
– Mam wszystko, jeśli trzeba będzie, to i sąd dostanie, zresztą moi policjanci mają kopie.
Patrzył się jak ciele…
– Nie doceniliście przeciwnika… a to błąd… ale co można wymagać od was…?

Jakby chciał coś powiedzieć…
– Od dziś macie zakaz robienia interesów ze Sławkiem. On należy do mnie, chyba, że wam życie niemiłe…
– Co mu zrobisz?
– Nie chcesz wiedzieć, myślisz, że obijanie mordy, to jedyny sposób na załatwienie kogoś?
– A nie?
– Mam misterny plan i nie możecie się wpierdalać… a jak puścisz parę.. to…
– Wiem, wiem, przepraszamy, nie wiedzieliśmy, że to pańska żona… ona po prostu była z nim…
– To skomplikowana sytuacja…
– No i ta ciąża…
– Wypierdalaj i żebym cię nie widział…

Myślę, że zrozumiał, że Sławek teraz będzie niewygodnym kontrahentem.
Że ktoś inny się nim zajmie… ale na poważnie….
Nie wiem, czy się uda…?
Ale  teraz już  nie mam wyjścia…

                                                          *******

Mijały dni i nic się nie działo.
Nawet w domu był spokój… aż prowadziliśmy normalne życie.
Wracała po pracy do domu.
Sławek nie przyjeżdżał i były dni, że zacząłem się cieszyć.
Ale życie już mnie nauczyło, że cisza jest tylko przed burzą.

Zapowiedziałem wyjazd na cały weekend do Anglii, na Triathlon.
– Zajmiesz się dziećmi, czy mam zaprosić mamę?
– Mam wyjazd w sobotę, może mama weźmie dzieci do siebie?
– Musisz…?

I zaraz pożałowałem pytania…
Po co się pytałem, przecież życie i tak leci dalej…
– Jak wrócę, to odbiorę.
– Ok.

Wiemy dokładnie, co się święci.
Zawiozłem dzieci już w piątek.
Pojechałem… i już nie było tak ciężko, jak w Hamburgu….
Zająłem miejsce 1124, na prawie trzy tysiące uczestników.
Było fajnie, bo poprawiłem wynik o dwadzieścia osiem minut.
Moja forma wzrastała.. i o to chodziło..
Wracałem w noc na poniedziałek.

Wszyscy byli w domu, dzieci rozbawione, a moja w kuchni… jakby nic się nie stało.
Zobaczymy…
Musiałem się dobrze wyspać, ale za to rano, w pustym domu, byłem tylko ja i kamery… cudowne uczucie…

Po moim wyjeździe zaraz zadzwoniła.
– Wyjechał, mamy cały weekend, przyjedziesz wieczorem?
– Możesz zostać do poniedziałku.
Ona się cieszyła, ale jak znam Sławka, to będzie nuda, chyba, że coś odwali?

Ukąpała się, nie zakładała niczego i chodziła nago po domu.
Widok jak zwykle był piękny.
Brzuszek już lekko zaczynał odstawać, piersi to bomba, a jej uda i… biodra… ach…
Tak piękna kobieta, moja żona, taka mi bliska, a tak bardzo daleka.
Patrzyłem na nią i miałem na wyciągnięcie ręki, ale zostało mi jedynie oblizać ekran.
Żałosne, siedziałem sam w piwnicy, miętoliłem wacka i patrzyłem na ciastko przez szybę cukierni.

Tak… to ja jestem żałosny…
Ubrała cieliste pończochy, wcisnęła się w tak małe majteczki, że aż boczki odstawały…
I piękną biało- niebieską sukienkę z żorżety.
Bez stanika, a materiał nie ukrywał stojących brodawek.
Zresztą sama sobie je, co chwilę szczypała.

Około 19 odebrała telefon..
– Tak Sławku?
– Nie…. dziś nie…. strasznie boli mnie głowa i tak coś się źle czuję.
Chwilę słuchała…
– To przez ciążę, wiesz… kobiety tak mają, odpocznę przez weekend, zresztą muszę zająć się trochę dziećmi, bo mój się skarży, że zapomną matki…
O… więc kto będzie wieczorem?
Ładne kłamstewka idą… jak z nut poleciała.

O 20 był dzwonek, ta poleciała do drzwi i… wszedł młody.
Proszę… proszę.. zdradza męża, z którym ma dwójkę dzieci….
Zdradza kochanka, z którym jest w ciąży, z następnym kochankiem…
Nie wiem, czy kobiety tak mają, czy tylko ona…?

Ci w ślinę od wejścia, jakby rok się nie widzieli…
– Na pewno wyjechał?
– Tak, ma ważne zawody w Anglii i nie wróci do poniedziałku.
– Na pewno…?
– A czemu pytasz?
– Bo nie chcę skończyć w jakimś dole…
– Co?
– Ty pewnie nic nie wiesz?..
– A co mam wiedzieć…?
– Gadają na mieście, że twój mąż z tymi Niemcami, prawie pozabijali gości od bandy Szprychy.
– Co?
– Tych znanych od wymuszeń, na pewno ich nie znasz.

Moja spuściła głowę…
– Podobno brali jakąś panienkę w jego lokalu i była zadyma. Twój mąż z nimi wszystkim połamali ręce i nogi, a gdy przyjechały psy, to nic nie zrobili, bo pewnie ich opłaca.
Ta teraz się wyprostowała…
– Ma mieście aż huczy, mówię ci, twój mąż to szycha jak cholera i teraz nikt mu nie wejdzie w drogę.
– Co ty gadasz?
– A ci Niemcy to mafia, nie widziałaś ich?
– W przelocie, ale wydawali się normalni…
– Boże kobieto, oni pewnie zabijają zanim się obejrzysz, widziałaś ich samochody, każdy po pół bańki, a to, że twój mąż ma  lokal  ” Bastion ” to wiesz?
– Nie żyję z nim, mówiłam ci, dla mnie to sierota…
– Jesteś aż taka ślepa, że nic nie wiesz…?
– Ale co?
– Kupił najlepszą knajpę w mieście, a gości, co tam robili interesy i wymuszenia, to prawie pozabijał.
– Nie, to na pewno nie on…
– Podobno gwałcili żonę poprzedniego właściciela za długi, a on ich wygnał jak psy.
– Co?
 – To prawda, teraz to jest super lokal, a twój stary trzyma wszystko za pysk, jak możesz tego nie wiedzieć?

 – Muszę się napić…
Gdy wstawała, to zakręciło się jej w głowie i prawie się przewróciła…
Oj, chyba jakieś szare komórki w jej główce się obudziły?

Brali jakąś panienkę…?
Przecież to była ona i ją też gwałcili, za długi… Sławka.
Młody jest nieświadomy i szczęśliwy.
Jestem ciekaw jakby zareagował, gdyby wszystko wiedział…?
Na przykład o jej pracowitym wieczorze w domku, a… zresztą..

Ale ona  wiedziała…
Poleciał po sok…
– Może odpoczniesz?
– Troszeczkę… chodź pooglądamy telewizję…
Usiedli, ona położyła głowę na jego nogach, twarzą do brzucha i jakby zasnęła.

A może myślała…?
Kombinowała…?
Że Sławek jest zależny od bandytów, których jej prawdziwy mąż prawie pozabijał?
Kurwa, ale było dobrze…!!!

On ją przytulał, gładził włosy i coś oglądał…
Minęło pół godziny, gdy ona przekręciła się i rozpięła mu spodnie.
I przyssała się do flaczka.
Miękki to wchodził do buzi całkiem fajnie, ta oczywiście tak się starała, jakby chciała połknąć całego….
Ale niestety natura zaczęła robić swoje.
Rósł, a ona męczyła się coraz bardziej…

– Szkoda, prawie go miałam całego…
– Ha, ha, maleńka, to jest pyton, to on cię połknie całą…
I zaczęli się całować, chyba napięcie jej zeszło….
Szkoda, że nie wiem, co przemyślała, ale przecież, młody został zaproszony w innym celu… i na cały weekend… ach…
Ręką złapał jej pierś i ścisnął…

– Ale one są piękne…
– To od ciąży, już czwarty miesiąc i możesz się pobawić…
– Ale to nie męża..?
– Nie…
– A ten twój drugi, to, co..?
– A nic, całuj…
– Nie miałem jeszcze kobiety w ciąży… w tak dziwnej sytuacji…
– Jest wiele plusów i możesz je wszystkie wykorzystać…

– Wszystkie?
– Mamy cały weekend i dostaniesz… co będziesz chciał…
– Wiesz, że cię uwielbiam…?
-Wiem.
I się całowali.

On bawił się piersiami, potem jego ręką zawędrowała do majtek, a ta rozszerzyła nogi na boki.
Wkładał palce… dwa, trzy… i już po chwili było mokro…
Ta obejmowała jego głowę, szyję…
Piękne to było… aż westchnąłem.
Znowu zwykli młodzi kochankowie na pierwszej randce…
Jej nogi w tych pończochach były obłędne, obcierała je o siebie i  zaciskała…
Ten widok zawsze działał na mnie jak cholera…

– Jestem podniecona…
– Czuję…
– Szybko się nawilżam…
– Dla mojego pytona to zaproszenie…?
– A może  najpierw wyliżesz…?

Ona została na plecach, a on ściągnął majteczki i wpił się w cipkę…
Jęknęła z rozkoszy…
Znowu włożył palce i ją drażnił.
Jej reakcja była natychmiastowa, jeden wielki jęk… i olbrzymi orgazm…
Zacisnęła nogi, a ten wkładał i lizał…

– Tak, tak, chcę jeszcze, tęskniłam za tobą…
– Ja również.
– Poproszę jeszcze jeden, a potem mnie zerżniesz.
Młody jechał dalej.
Jego lizanie to pierwsza klasa, a  podniecona kobieta, drażniona łechtaczka i imitacja stosunku… to jest zawsze idealny przepis na następny orgazm…
Zaczęło się… gdy dostawała, to tak wypięła brzuch, że wyglądała na 6-7 miesiąc.
Cudowny widok i ku mojemu zdziwieniu, był dla mnie niesamowicie podniecający, że prawie odleciałem… ale nie… dziś poczekam na finał…

– Mogę ci włożyć…?
– Tak, pragnę cię, jesteś tak inny od tych wszystkich facetów…
– Jakich wszystkich?
– Rżnij, nie gadaj…
Tu się …uśmiechnąłem.

I powoli młody zaczął wkładać pytona, a ta biodrami nabijała się, jak niecierpliwa kochanka.
On poczynał sobie coraz śmielej, ona jeszcze mocniej pracowała, objęła go nogami, a on wchodził głębiej… i głębiej.
I wypełniał ją, obcierał, drażnił i rozszerzał każdy centymetr pochwy…
Dostała następny orgazm…

– Mocniej…
Posłuchał jej.
Nie zważał na ewentualny ból i nie zważał na rosnące podniecenie….
Oddawał się prostej czynności… rżnąć do upadłego i zalać jej wnętrze swoją spermą…
Dostała następny…

Krzyczała, jęczała, objęła jego głowę i patrzyli sobie prosto w oczy.
Było w tym stosunku piękne uczucie, jak i zwierzęce podniecenie.
Pełne oddanie i pełne uczucie posiadanie czyjegoś ciała…
Zaraz potem usłyszałem  jego krzyk….
A potem i zwolnienie ruchów, dobijanie do końca macicy… i to zakończyło ten spektakl…

Ich i mój.
I teraz nie było mi wstyd… bo to było zwyczajnie piękne…
Padł na jej piersi, nie wyciągał, przytulali się, aż skończył się pierwszy akt ich spotkania.
– Jeśli powiem, że kocham cię w tym momencie, to nie będę grzeszyć… -powiedziała.
– Gdyby nie twoja sytuacja, kochałbym cię do końca życia…
– Dziękuję, to było cudowne, szkoda, że jesteś taki młody…
– Już nie tak bardzo…
– Dla mnie niestety tak, mam już dwójkę dzieci, trzecie jest w drodze, a twoje życie jeszcze się nie zaczęło… ale kochankiem jesteś super… chodź pod prysznic…

Kocha tego, kocha tamtego, pieprzy się z jednym, drugim, piątym…
Moja żona i moja miłość…
I zrozumiałem to dosłownie…
W jej świecie ja… ja… już w ogóle dla niej nie istnieję.
Czas przeszły i zamknięte karty historii.
Było pięknie, ale smutek był zbyt wielki.

                                                      *******

Zadzwoniłem do Kasi z prośbą o spotkanie. Na mieście, nawet nie u mnie…
– Cześć.
– Co tam…?
– Słuchaj Kasiu, doszły do mnie słuchy, że Sławek od dłuższego czasu ma wielkie długi u różnych ludzi i że niektórzy, odbierają sobie odsetki w dość niekulturalny sposób. czy coś wiesz na ten temat?

Cisza… mocne… zamyślenie i kalkulacja…
– A co tam… ty jedyny mi pomogłeś, tylko ty byłeś normalny… więc powiem ci…
– Słucham.
– Przede mną była Jolka i gdy odchodziła, to syknęła mi do ucha, że będę mocno żałować tego gnoja… oczywiście nie uwierzyłam…
– Mów…

– Byłam w siódmym niebie, że ktoś taki mnie wybrał.
– Rozumiem.
– Syn bogatego przedsiębiorcy, w nowym samochodzie, każda dałaby się pokroić.
Zaśmiałem się.

– Fajnie pieprzył i znał się na kobietach. Miał te swoje wyobrażenia o Panu i suce, ale ja na to patrzyłam jak na zabawę, a co tam, czemu nie, było fajnie i ciekawie.
– No tak.
– Po czasie zaczęło mu brakować pieniędzy, pożyczał ode mnie, ale nie oddawał.
– Dużo pożyczał?
– On po prostu wydawał za dużo, stary nie chciał mu sponsorować wszystkiego, więc zaczął pożyczać od różnych…

– Poznałem tych ludzi.
– Więc wiesz, u kogo… i tak, to prawda, gdy nie miał, to ja płaciłam, ale najczęściej, to mnie gwałcili.
– Przepraszam…
– Przy nim, na jego oczach, pozwalał im na wszystko, a ja nie tylko nie chciałam…

Zaczęła płakać…
– Nie mogę… czuję obrzydzenia do siebie…
– Wybacz.
– Gdy poznał twoją żonę, to się ucieszyłam, bo pomyślałam, że mi odpuszczą.
– Tego nie wiedziałem…
–  A gdy zaszłam w ciążę, to naprawdę głupia pomyślałam, że ożeni się ze mną i jakoś to się ułoży.

– Żal mi ciebie.
– Powiem ci, że i tak do końca nie wierzyłam, że to on jest ojcem tego dziecka i może dobrze się stało?
– Co ty mówisz?
– Gwałcili mnie bez prezerwatyw i nie wytrzymałabym dłużej… a co, twoja żona też musi…?
– Tak musi, chociaż czasami mam wrażenie, że sama tego chce…
– A to suka, dobrze, że ją puściłeś kantem…
– Nie do końca…
– Twoja sprawa, ale słyszałam, że zrobiłeś mały porządek, gadają na mieście…
– Tak, mały, ale muszę jeszcze wiele pozałatwiać…
– A załatwisz tego gnoja…?
– Załatwię.

– To coś ci dam, tu jest notes, zapisywałam wszystkie kwoty pożyczone ode mnie, te z gwałtów i nawet te, które ukradłam mojej matce, razem czterdzieści siedem tysięcy.
– Naprawdę?
– Tak i  nic nie chcę, ale niech cierpi…
– Obiecuję, że nie popuszczę…

– A tak z innej beczki, jesteś sam, bo jak chcesz, to mogłabym…?
– Kasiu, wiesz, ja jestem wierny swojej żonie…
– Miałam cię za normalnego, ale chyba nie jesteś… zastanów się, bo chętnie ci dam..
– Dziękuję.

Odeszła i chyba nawet była zła.
Oj Kasiu… nawet… gdybym chciał…?
Ale nie chcę… nie, po prostu nie.
Pomyślałem, czy szukać Jolki, ale co się mogło zmienić?

Wszystko zrozumiałem.
On używa kobiet do życia, do seksu, do płacenia jego rachunków, do ratowania dupy.
Ale przecież, jako Pan, ma prawo żądać od swojej suki wszystko.
Przecież w pierwszej ich rozmowie, gdy wsadziłem telefon do jej torebki, powiedział, że będzie dysponował jej ciałem i życiem, jak on będzie chciał.
A ta się zgodziła…
I to była jego technika.
A lekko znudzona mężatka, to idealna ofiara, on gra w teatrze i zaprasza do siebie wszystkie niespełnione aktorki.

I w tym momencie zrozumiałem, jak to się skończy.
Kiedyś nie umiałem analizować sytuacji, a teraz widziałem całe schematy postępowań.
Wiem, co będzie robić Sławek i mogę temu zaradzić.
Zmieniło się moje postrzeganie życia, a w konsekwencji i postępowanie.
Nawet jak Kaśka była w ciąży, to on nie chciał się żenić, bo i po co…?
Była głupia, albo tak ślepa, że nawet zgodziła się na drugą sukę…

Z moją żoną też się nie ożeni, więc mam pewien spokój.
Musi być z niego dobry psycholog i manipulator, który bez litości wykorzystuje wszystkie słabości swych ofiar.

OK, Sławku, jesteś cwany, ale pamiętaj, że nad jednym cwaniakiem, jest zawsze większy cwaniak.
Mogłem poczekać, aż to się samo skończy.
Przypuszczałem, że nie za bardzo przejmuje się jej ciążą…
Choć… jej przyjemność w pieprzeniu.. może być mu na rękę…
Ale i zrozumiałem, że po czasie weźmie sobie nową dupę i ona też się zgodzi, jak Kasia…
Na wszelki wypadek wdrożę plan awaryjny, bo o swoje trzeba dbać samemu.
I nigdy… ale nigdy… nie ufać nikomu.

                                                               *******

Wróciłem, nalałem bez cukrowy sok i poszedłem na seans.
Czas oglądnąć resztę weekendu.
Długo siedzieli w łazience.
Wyszli nago, on ubrał spodnie, a moja narzuciła szlafrok.
Zrobili sobie jedzenie, młody otworzył mojego Kubusia, oj… chyba mu potrącę…
I poszli coś oglądać.
Rozmawiali, śmiali się i całowali… ona dotykała jego, on ją, jak my na początku małżeństwa…

Nostalgia mnie wzięła… bo to było tak prawdziwe…  i tak cudowne….
Nasze pierwsze lata….
Zwyczajne życie, ona w ciąży i tylko my.
Spokojnie.
I w samotności porozmawiałem sam ze sobą…

Zrozumiałem, że byłem w innym miejscu, w innym czasie i nie powinienem się rozmazywać jak baba.
Nigdy nie należy patrzeć do tyłu i rozpaczać, bo tego już nie zmieni.
I wtedy wymyśliłem swoje motto życiowe… dont cry…
Wiele razy potem w życiu, gdy się wahałem, albo nie wiedziałem, co zrobić, to motto dodawało mi sił.
Zawsze, gdy stawałem na rozdrożu, słowa… dont cry, uspokajały mnie, dodawały wiary, że o życiu można, w pewnym sensie, decydować samemu….
A na pewno nie załamywać się.
Zawsze jest wyjście, albo na lewo, albo na prawo i to Ja będę decydować, czy zostanę cipą, czy kimś z jajami. ( dotyczy to również kobiet)
Przeszłości można użyć tylko do tego, aby się czegoś nauczyć.
Nieważne, co się stało, ważne jest, czy się wyciągnie odpowiednie wnioski.
I czy to cię zabije, czy wzmocni?

Poszli spać, chociaż po odgłosach z ciemnego pokoju słyszałem, że jeszcze zabawiali się sobą.
Przesunąłem nagranie na poranek.
Ona wstała pierwsza do łazienki, on na pustym łóżku tak się przekręcił na brzuch, że gdy moja przyszła i odsunęła kołdrę, jego maszyna leżała między nogami wzdłuż rozszerzonych nóg.
Klęknęła między jego udami i zaczęła go lizać.
Jedną dłoń miała opartą na pośladku, a drugą pomagała sobie przy obciąganiu.
On spał, a ta ciągnęła leżąc już na brzuchu.
Rósł mu powoli, a ona miała swoją przyjemność.
Lizała jajka, uda, pośladki, znowu kutasa i znowu jajka.
Aż powoli zaczęła jechać trochę w górę… do sklepienia…

Młody jęknął, a ona nie przestawała…
Delikatnie, ale doszła do analu… a młody aż się zerwał…
– Co robisz?
– Dobrze ci robię… odwróć się, bo nie skończyłam…
– Ale…
– Odwróć się.
Zrobił to, a ta już bez ceregieli wbiła się językiem w dziurkę.|

Jego jęki były muzyką, jej mlaskanie to poezja, a widok podnieconej kobiety, dogadzającej mężczyźnie, to opera.
Szczególnie mojej kobiety….
Znowu mojej…
Wierciła swoim pięknym tyłeczkiem, tak, że gdybym mógł tam być, to zasadziłbym w sam środek.
Albo patrzyłbym z boku, jak liże mu dupę i czułbym to samo w swojej….
A potem zlałbym się… a ona nie przestawałaby mu lizać..

Poleciałem….
Ho, ho… jednak wyobraźnia, to jest coś…

Przestała wielokrotnymi pocałunkami pośladków, pleców i jego szyi, a potem  ust…
– Piękne to było Oleńko… ale muszę iść do pracy…
– To zapowiedź dzisiejszego wieczoru…
– To znaczy…
– Dziś ci dam…
– Dasz w dupkę?
– Tak, dziś ci dam… i co, zadowolony…?
– Jak mam pracować cały dzień?
– Dlatego dam ci wieczorem, bo muszę się przygotować.
– Szaleję za Tobą.
– Ja też… chodź na śniadanie…

I jak miałem żyć… jak…?
Dlaczego komuś los rzuca kłody po nogi, a innemu śle róże..?
Wyłączyłem.
Dobre, mocne, ale i bolesne.
Kiedyś za taką opowieść z jej strony, nosiłbym ją na rękach cały rok.
Teraz widziałem film na własne oczy.
Zlałem się i było mi dobrze, ale cierpiałem, jakby żelazem mnie przypalali…
Czas spać, jutro też jest dzień i dużo do roboty.

*******

Dalsze części będą dostępne w wakacje w w formie e-booków.

5 8 głosy
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
guest
5 komentarzy
Najstarszy
Najnowszy Najlepiej oceniany
Odpowiedz
Wszystko
tx xx
tx xx
3 miesięcy temu

I co dalej ?

Janek
Janek
3 miesięcy temu

Dobre opowiadania, dobra seria czekam na więcej, najlepiej już dodaj 😉

Mariusz
Mariusz
3 miesięcy temu
Odpowiedz  Janek

Robimy korekty od początku, aby wygładzić język, a potem do druku, więc roboty nie do przerobienia jest…

Janek
Janek
2 dni temu
Odpowiedz  Mariusz

Siemaneczko, co uwas dalej słychać? Co z dalszymi seriami?

Janek
Janek
2 miesięcy temu

Kiedy możemy się doczekać jakiejś części?

Darmowe opowiadania erotyczne Strona zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych odbiorców. Jesteś osobą pełnoletnią?
5
0
Napisz komentarz.x
()
x