Robert 5

Robert 5

Boże narodzenie spędziliśmy tylko z mamą.
Co prawda była na wigilię, ale zaraz po nią przyjechał i już nie wróciła.

W styczniu byliśmy w stanie oddać całą już wyłożoną forsę przez Turka, więc pojechałem się pochwalić.
Zrobili wielką imprezę, która przeciągnęła się o cały dzień.
Nie piję, ale wtedy musiałem.
Sam zresztą przywiozłem skrzynkę polskiej wódki, co się wszystkim spodobało.
Było dobrze i po alkoholu zostaliśmy przyjaciółmi z całą jego grupą

Przez te kilka miesięcy szkoliłem się w niemieckim, tak, że mówiłem dość płynnie.
I po tej wódeczce, z szefem, przeszliśmy na ty… tak poznałem Mahmeda.
Gdy miałem odjeżdżać, spojrzał na moje już leciwe wtedy Audi i powiedział…
– Taki facet jak ty, mój przyjacielu, nie będzie jeździć gratem, jedziemy…

Pojechaliśmy do jakiegoś warsztatu, a miał ich podobno kilka.
Zobaczyłem bryczki, że aż chciało się patrzeć…
– Który ci się podoba…?
 Stały tam mercedesy, tylko w s klasie, bmw, porsche i wypasione czarne Audi.
– Jaki to Audi ma silnik?
– Sześć litrów, benzyna, dla konesera…  Wszystko w jasnych skórach… S Line, 21 i calowe felgi.
– Ładne, który rok?
– Roczne i jest twoje…

– Co?
– Jest twoje, dasz 20 koła i odjeżdżasz dziś,  a robię to, bo cię lubię…
– Mahmed…!
– Podajcie papiery i kluczyki, a swojego staruszka zostaw tu.
– Nie mogę…
– Tylko się nie chwal, jak co, to kupiłeś, za 80, choć jest wart 110, ale dobrze wyszło.
– Nie mam przy sobie kasy…
– Jurgen odbierze, gdy doglądnie interesu u was.

Nie mogłem uwierzyć, roczne Audi, wielki grill, kierunki w światłach… beżowe skóry… drewniana kierownica…
Eh… 20 tysięcy euro…
To pewnie kradzione…I jak ja je zarejestruję?
Chyba zobaczył moje opory…, bo dodał.
– Niczego się nie bój, auto jest czyste…

Uściskaliśmy się, przepakowałem torby i w długą, do domu…
Jak to auto szło, jak po szynach…!!!
Cisnąłem  na autostradzie 200, a silnik tylko śpiewał.
Tak się rozkoszowałem, że nawet nie włączałem muzyki.

Gdzieś jeszcze przed granicą zdzwonił telefon…
Moja, co jest…?
– Słucham…
– To ja, masz może w domu jakąś forsę…?
– Co?
– Potrzebuję szybko pięć tysięcy.
– Kobieto jest północ, na co ci forsa..?
– Masz, czy nie…?
– Nie.
– Nigdy ni mogłam na ciebie liczyć.

Rzuciła słuchawkę.
Cholera, co jest grane?
Bo głos miała wyraźnie zdenerwowany…

Na początku się zmartwiłem, przecież to moja żona…, ale zaraz minęło… a co mnie to kurwa obchodzi…?
Ma Sławka… On jest jej facetem i niech do niego dzwoni po nocy…
Tylko te słowa…, że nie mogła na mnie liczyć.. a… dosłownie… niech się wali.

Zwolniłem…
Znowu odebrała mi radość, nie jest ze mną, a cały czas mnie denerwuje.
Moja miłość ma swoje granice, a ona je przekracza za często.

Dojechałem ok 5 rano, samochód wstawiłem do garażu i poszedłem spać.
Mama pewnie spała u dzieci, więc ich nie budziłem, a rano już przyjdzie opiekunka.
Idąc spać tylko o jednym myślałem…
Mam tak zajebiste Audi, że wszystkim wyjdą oczy z orbit.

Wstałem o 9, trochę zjechany, ale jestem obowiązkowy…
Dzieci już nie było.
Kawa… Kawa…!!!
Siedziałem w kuchni, gdy zdzwoniła mama…

– Słuchaj, wszystko w porządku, już wróciłeś?
– Tak mamo, dziękuję, trochę się przeciągnęło, ale mogłaś zostać… Chciałem coś ci pokazać, bo kupiłem samochód…
– Twoja żona odesłała mnie wczoraj już przed obiadem, wróciła szybciej i powiedziała, że zajmie się dziećmi jak wrócą w przedszkola, dlatego się pytam, czy wszystko gra…?
– Chyba tak… Zaraz to ogarnę, jestem zmęczony…
– No to pa…

Co ona wyprawia…?
Zadzwoniłem do niej… I usłyszałem telefon w jej pokoju…
– Ty jesteś w domu?
– Tak…
– Nie w pracy…?
– Chyba mówię…
Coś jej głos był taki inny…
– Chodź na kawę…
– Nie dziękuję.

Coś się stało…
Poszedłem do piwnicy zobaczyć nagranie…
– Idę poćwiczyć…- zawołałem.
Serce waliło mi jak młot i od razu się obudziłem…

Szybko… Czas nagrania od 12…
Leci…No tak, moja wraca, mówi matce, że już jest i, że sama się zajmie dziećmi…
Matka dodaje tylko, że dzieci będą o 15… I wyszła…

Poszła pod prysznic… Potem wyszła naga, z wygoloną cipką, bez stanika, a w dupce miała brylancik.
Założyła szlafrok i krzątała się po kuchni, czyli wszystko normalnie.
O 13 usłyszałem dzwonek.
Założyła na nogi kozaki,   ściągnęła szlafrok i naga, z piersiami na wierzchu… Poszła otworzyć drzwi.
Otworzyła.

Wchodzi starszy gościu… kurwa, co jest grane?
Nie rozmawiają, moja idzie do swojego pokoju, ona za nią…
Co tu się odpierdala…?
Moja podchodzi do niego, rozpina koszulę, spodnie i ściąga  mu slipy.
Facet się rozebrał, jest gruby, brzuch mu zwisał, że ledwo widać było kutasa.
Moja położyła się na łóżko, ale tyłem,   a głowę spuściła poza krawędź.
Facet podszedł i włożył jej do gardła, a moja mu zaczęła obciągać.

Kto to jest do kurwy nędzy i co ona robi…?
A Sławek?
Powoli mu stawał, kutas był normalny, więc moja ciągnęła całego.
Jego brzuch prawie zasłaniał  jej twarz.
Facet złapał za cycki i miętolił, raz chwycił za brodawki i tak ścisnął, że ta zajęczała.
Nachylił się, sięgnął do cipki i zaczął jeździć po łechtaczce.
Tak się przesunął nad nią, że musiała mu lizać jaja, on lekko podniósł nogę i jeszcze bardziej się nachylił.

Jasne, teraz to jest u niego w dupie ze swoim językiem.
Jęknął i wsadził jakoś paluchy w jej cipę.
Ta zaczęła jęczeć i po minucie dostała orgazm…
Ale napalona suka…!
Cipa musiała być cała mokra, bo rozcierał jej soki po całym brzuchu.
Cofnął się, wsadził kutasa do buzi, docisnął do oporu i zaczął ją pierdolić jej usta.

Ręką uderzył w pierś…
Mocno… potem w drugą.
I jeszcze…
Zaczęła się krztusić.

Przestał i wyciągnął z buzi…
Moja wstała, wzięła jakąś butelkę i roztarła mu na kutasie…
Po jej odstawieniu odwróciła się, cofnęła na skraj łóżka i tak klęcząc wypięła tyłek.
Facet bez słowa wyjął jej korek i zasadził w tyłek.
A wiec, to była oliwka…

Walił ją dobre 10 minut.
Moja jęczała.
Zauważyłem już, że anal jej zaczyna odpowiadać.
Nic nie mówię.. bo już wspominałem,   że teraz jest dla wszystkich…
Tylko nie dla mnie… jak kiedyś…

Facet sapał i pomyślałem, że w jego wieku to dziwne, że dawał radę.
Po chwili moja jeszcze bardziej zaczęła jęczeć… czyli, zbliżała się do następnego orgazmu.
I gdy facet zaczynał lać…ta zaczynała wyć…
Obraz bez słowa, mechaniczny…
Skończył.

Moja się odwróciła, położyła na brzuchu i zaczęła mu obciągać…
Ale kurwa… Niech ją szlag!!!
On znowu dociskał jej głowę pod brzuch.
Za to ona… z wypiętą dupą i podkurczoną jedną nogą, wygląda obłędnie.
Ruszała swym tyłkiem, do góry i na dół, jakby ktoś ją od tyłu brał.
On jeszcze mocniej wciskał, w końcu moja się wyrwała, bo zabrakło jej powietrza.
Facet się nachylił i pocałował ją w usta.

A potem doznałem szoku….
Bo wyciągnął pasek ze spodni, moja bez słowa odwróciła się i położyła tak na brzuchu, że nogi były na podłodze, i facet zaczął ją tłuc po tyłku.
Ta ani słowa, nic…
Za to na dupie powstawały ślady od paska i dużo ich było…

Skończył…
Ubrał się, wyciągnął dość duży pakiet pieniędzy i powiedział…
– To druga część, jesteśmy kwita za ten miesiąc… Boli…?
– Nie, już się przyzwyczaiłam… Zaczynam to nawet lubić..
– I za to kochana cię szanuję, inne nie wytrzymywały…
– Ja jestem wyjątkowa…
– Zgadza się…

Obłęd.
W naszym domu… ze starym dziadem?
Już nie jest suką Sławka?
Zaczyna dawać dupy obcym…?

Siedziałem i nie wierzyłem.
Dziesiątki pytań kłębiło mi w głowie.
Co prawda stanął mi, jak ją dusił kutasem, ale potem sobie zwalę.
Tylko, co tu się dzieje…?

Ta wstała, forsę schowała do szuflady i ubrała się w normalne ciuchy.
Przeleciałem kilka godzin, widziałem jak dzieci wróciły, zrobiła im obiad.
Nawet się pobawiła, to znaczy… puściła im bajki, a potem wzięła telefon.

– Sławku kochanie, mój Panie, mam wieczór wolny, on wyjechał do Niemiec i już jestem przygotowana na ostre rżnięcie… Przyjedziesz?
– Super, o ósmej, położę tylko te bachory…

Ja ci kurwo dam bachory!
Ale dobrze…, bo te nagrania będą kiedyś dowodem w sądzie.
Po takiej sesji, to nie dostanie żadnych praw.
Nie jest źle, kamerki to super sprawa.
Chciałem jeszcze zobaczyć wieczór, ale poszedłem na małą drzemkę.

O 14 zszedłem jeszcze raz do piwnicy.
Śpieszyłem się, bo zaraz miały być dzieci.
A mojej nie słyszałem w ogóle… a przecież była u siebie.

Sławek przyjechał, moja była w takiej mini, że nawet ja widziałem jej dupę.
A Sławek nie…
Poszedł do razu przed telewizor…
– Zrób mi kawę…
– Panie, nie weźmiesz mnie najpierw…?
I stojąc tyłem podniosła ten skrawek materiału  pokazując korek analny.
– Moja dupka czeka…
– Nie.
– To daj pociągnąć…
– Nie mam nastroju.

Zaczynało mi się podobać.
Ta poszła po kawę, siedzieli potem na filmie i nawet się nie przytulali.
Nie wiem.. ale serce tak jakoś mi się radowało.
Ok 23 Sławek dostał telefon…

– Tak mam, nie całość, ale mam… ok… czekam…
Ciekawe, rozsiadłem się w fotelu i czekałem jak ten film się rozwinie.
Po 20 minutach zadzwonił dzwonek.
Sławek wstał…
– To do mnie…

I poszedł otworzyć drzwi.
Weszło dwóch osiłków, jeden dres napakowany, a drugi normalny.
Mój dom, a ten, co… sprowadza obcych…?
W pierwszym momencie moja się przestraszyła…, ale, co ona może?

– Polać wam…?
– Polej…
– Kochanie znajdziesz kieliszki…?
Z prawie gołą dupą na wierzchu, przy obcych facetach, szukała kieliszków.
Widziałem, jak tamci patrzyli… i kiwali głowami.

– Fajną dupę masz…
– Jak zawsze…
Wypili po dwa razy i Sławek wyciągnął z kieszeni kopertę.

– Tu jest część, jutro, albo za dwa dni będzie reszta…
Dres wziął i przeliczył…
– 2, 5 klocka… popierdoliło cię…? 
– Spokojnie…
– Dychę wisisz…
– Oddam jak stary mi da…

Dres wstał, podszedł do Sławka, podniósł go za koszulę i uderzył go z bani…
Moja w krzyk…
– Stul ryj kurwo…
– A ty szmaciarzu, albo kasa, albo facjata…

Moja podleciała do niego z chusteczką, bo z nosa puściła się krew…
– Poczekajcie panowie, ja mam trochę…
Pobiegła do szuflady i wyciągnęła dzisiejszą kasę od starucha…
– Proszę…

– Tu kurwa też tylko 2, 5 koła, jeszcze 5…
– Nie mam więcej… –Krzyknęła.
– Poszukaj dobrze…

I wtedy moja wzięła telefon i zdzwoniła do… mnie.
Dziwne to było uczucie, gdy się zna przeszłość.
– To ja, masz może w domu jakąś forsę…?
– Potrzebuję szybko 5 koła…
– Masz, czy nie…?

Wiem, co odpowiedziałem… że nie mam.
– Nie mamy więcej… Nie w domu… ale Sławek jutro odda, obiecuję…
– Jutro… jutro… on nas tak zwodzi za każdym razem, a my ponosimy koszty i nerwy… ale ty mała, to masz jaja, spłacasz frajera… ale to  jest za mało, rozbieraj się… odrobisz…

O kurwa, ale numer, ci bandyci zaraz ją zerżną za długi jej faceta…
Ha, ha… ale bagno…
– Dajcie spokój, przecież oddam, idźcie sobie…-Zawołał Sławek…
– Ty frajerze siedź cicho, nigdy nie oddajesz i zawsze jest to samo… mała jak lubisz…?
– Nie chcę.
– Ty kurwo nie chcesz, on nie chce… a ja jestem matka Teresa…?
– Przestańcie.. -Krzyknęła…
– Jesteś ładniejsza i zaraz się zabawimy.

Podszedł do niej, jedną ręką szarpnął sweterek, rozerwał go  i zobaczyli… gołe cycki…
– Zobacz sukę, już jest gotowa… na kolana… i obciągaj nam.
Rozsiedli się na kanapie.

Sławek siedział skulony w rogu pokoju, a moja podeszła do nich i klęknęła.
Zaczęła rozpinać im rozporki.
Wyłuskała pały i głowa zaczęła jej pracować.
Raz jeden, ręką drugi i zmiana.

Dobre.
Wyciągnąłem sobie też, a co tam…
Przecież ten filmik to marzenie…
Oczywiście nigdy nie doprowadziłbym do tego.. ale teraz sytuacja jest inna.
Miałem kiedyś myśl, że jej romans może się skończyć… tak normalnie… przez życie.
Ale to, co się teraz działo, było wspaniałe.                                   
Obcy zmuszali ją do regulowania jego długów jej seksem.

Przecież zaraz go zostawi..
I co zrobi?
Wróci do mnie… będzie przepraszać…?
Poczekamy i zobaczymy, bo właśnie akcja się zaczęła na dobre.

– Dosyć tego, siadaj na mnie… powiedział ten zwykły…
Ta wstała i zaczyna się nadziewać…
– Patrz bez gaci chodzi, suka jest dobrze wychowana…i jaka mokra… -Prawie krzyknął…
A ta zaczęła normalny stosunek.
Sama się nadziewała, podskakiwała, że aż piersi się bujały…
– Ale masz cyce mała, pierwsza klasa,
Ten drugi ściskał jeden, a tamten przygryzał…
Objęła go za głowę…i się przytuliła.

Facet chwycił za biodra i jeszcze bardziej ją wciskał. Potem rękoma objął jej całą dupkę…i zahaczył o korek…
– O kurwa, co tam masz w dupie…?
Dres wstał, nachylił się i zawołał…
– Szefie, ona na korek w tyłku…
– To, na co czekasz…?
Dres, bez ceregieli wyrwał jej korek… A ta krzyknęła…

– Nie… Proszę…!
– Oj tak, sama się prosisz…
Naślinił kutasa, nachylił się, napluł jej w dupę i jazda.
Ta w krzyk…

Sławek odwrócił głowę, a ci jechali równo.
Zgrali się, jakby zawsze to robili.
A ta szmata zaczynała już jęczeć i miałem wrażenie, że pracuje z nimi.
– Szefie, jej się podoba…
– Pracuj mała, miej też z tego przyjemność…
I rzeczywiście jeszcze bardziej zaczęła jęczeć…
– Będę lał…
– Ja też…

I wtedy moja zaczęła się całować z facetem pod nią. Objęła całą jego głowę, z dłońmi we włosach i tak się całowali, że nie wytrzymałem…
Facet z tyłu oznajmiał właśnie, że się zlał… a moja się wygięła i znieruchomiała.
Ten pod nią nic nie mówił, ale też lał… i wszyscy razem się przytulili…

Obłęd, tak pięknej sceny dawno nie widziałem.
Dres wyciągnął, moja wstała, jedną ręką zatkała cipę, a drugą dupę i poleciała do łazienki.
– Ale to szefie było dobre… niesamowita laska… dużo lepsza od tamtej.
– To prawda.

Ubrali się i dres podszedł do Sławka.
– Jutro widzę kasę, a swojej kurwie powiedz, że dwie stówki ci odliczymy.
A ten niby szef dodał…
– Ta dupa jest sto razy lepsza od ciebie… powiedz jej, że cztery odliczę.

Wyszli… a Sławek wstał, ogarnął się i jakby chciał uciec.
Jak pieprzony tchórz, ale moja wyszła  akurat z łazienki.
– Przepraszam cię… to nie tak miało być, nie spodziewałem się…- Powiedział.
– To nie twoja wina, gdyby ten mój frajer miał kasę w domu, jak człowiek, to by nie było sprawy…
– Ale to moje interesy…
– Daj spokój… nie tłumacz go, nigdy nie miał kasy.

Ja nie mogę, zabiję tego gnoja.
A jej tak wpierdolę, że popamięta…
To ja jestem winny, ja…?
Bo kasy nie mam…?
Mam, ale nie dla niej…

Nawet gdyby mi powiedziała prawdę, to nie dałbym jej, a jemu w ogóle.
Jak ona jest zaślepiona, jak musi mnie nienawidzić?.. Jak gardzić…?
Tylko Sławek… a reszta świata się nie liczy i na pewno nie ja.
Miłość umierała powoli, po kawałku, ale bezlitośnie.

Wróciłem na górę, bo pani Jola właśnie przyprowadziła dzieci.
Obiad zrobiłem tak na szybko i zaczęliśmy zabawę.
Moja przez cały dzień nie wyszła z pokoju, nawet nie do dzieci, zresztą chłopcy już się przyzwyczaili tylko do mojej obecności.
Bo, gdy ona wracała wieczorami, to oni już spali.

                                                                 ******

Siedziałem i kombinowałem…
Co tu się dzieje?
Niestety dostałem telefon.. dzwonili wspólnicy….
– I jak tam poszło w Niemczech…?
– Panowie, jest dobrze, ta wódka, to najlepszy pomysł, na jaki wpadłem.
– Nasza to nasza…
– Jego człowiek raz na jakiś czas będzie przyjeżdżać, ale jest ok.
– Fajnie…
– Może wpadniecie w sobotę, to pogadamy.
– Ok, sobota.

Na drugi dzień poszedłem zarejestrować auto… i naprawdę się bałem wstydu.
Ale było zdziwienie… bo tłumaczenia i papiery były w porządku,.
Audi czyste.
Ha, jestem  szczęściarzem.
Sumarycznie, to prawie stać mnie było na to auto, nawet nowe, ale jestem człowiekiem skromnym i nigdy nie kupiłbym je samemu.
Moje stare audi mi nie przeszkadzało.
Mi nie, ale… innym tak.

Jaki ten los jest pokręcony, daje i odbiera, odbiera i daje, ale przeważnie wtedy, kiedy on chce, a nie my.
Dał mi forsę o kilka miesięcy za późno, a odebrał żonę za szybko…
Moje marzenia teoretycznie się spełniały, ale nie tak jak ja chciałem.
I często zadawałem sobie pytanie, czy byłem szczęściarzem, czy frajerem?

Moja do końca tygodnia przychodziła z pracy zaraz po 15.
Bardzo dziwne, a może Sławek nie oddał jednak długu i zwyczajnie boi się z nim się pojawiać na mieście?

                                                                 *******

W piątek zapowiedziałem, że robię małe spotkanie w sobotę dla wspólników firmy.
Zero reakcji oprócz zdania, że ona kucharką nie będzie.
Ona i kuchnia… dobre.
Wieczorem tylko, gdy przechodziła do łazienki, rzuciła zdanie… a forsę, to masz na to…?
– Mam…
– A dla mnie nie miałeś…
– Nie trzymam  w domu, a to było coś poważnego..?
– Nie… wcale…
– To, po co dzwonisz po nocy, gdy załatwiam interesy…?
– Była taka sytuacja…
– Mogłaś zadzwonić do Sławka, on teraz pilnuje twojej dupy i nagle sobie o mnie przypomniałaś, przez całe dni masz wyjebane, a po nocy dzwonisz..?

Nie wytrzymałem.
Taki wkurw mnie wziął… patrzyłem teraz na nią,   jak na szmatę…
Kochaną, ale szmatę…
Mógłbym jej rzucić tyle forsy w twarz, że przewróciłaby się.
Jezu jak mnie wzięło…!!!
Nie odezwała się ani słowem, tylko spuściła głowę..
A idź… najlepiej do niego…!!!

Musiałem wciągnąć powietrze…, aby się uspokoić.
Dlaczego ona taka jest?
Co jej zrobiłem?
Aż taki straszny jestem?
Całe szczęście, że audi nie widziała.
I dobrze, ale na sobotę je wystawię i umyję.
Zresztą ona pewnie i tak wyjedzie z nim.

Przyszła sobota.
Moja siedziała w domu i bawiła się z dziećmi.
Normalnie to cieszyłbym się, ale dokładnie wiem, że ją wystawił i nie ma, co robić.
O rodzinie sobie przypomniała. zawsze nerwy… ile jeszcze tego wytrzymam…?

O 16 zaczęli zajeżdżać, jeden ma mercedesa GL,  a drugi eskę 550 w AMG.
Oczywiście czarne, roczne, może dwuletnie i jak sobie przypomniałem tego Merca C klasę Sławka, niebieskiego, to się uśmiałem.
Bieda…oj… ta kurwa jeszcze zobaczy.

– A kogo to Audi u ciebie?
– Kogo… Powiedzcie… , kogo może stać przed moim domem…?
– Co ty, przywiozłeś?
– Mahmed ma kilka warsztatów i kazał mi wybrać za złomka…
– Poważnie?
– To Audi mi się spodobało, oddał za 80, a warte jest 110 z wyposażeniem.
– O cholera, dobry interes zrobiłeś… no tak, zresztą teraz stać nas na wszystko, polewaj.

Powiedzieli to dość głośno i myślę, że moja na pewno usłyszała.
Ten jeden raz postanowiłem dać sobie wolne i się napić.
– Za auto…!
– Za interesy…!
– Za Mahmeda…!
– Za VAT…!

Imprezka była super, obydwaj byli w garniturach, na elegancko.
Laliśmy naszą wódeczkę… bo wrócą taryfą…
Wieczorem, około 20 podkusiło mnie…
Jednak jestem trochę próżny…
Może, moja wartość, doceniana przez innych, dojdzie do niej?

– Chodź do nas, fajnie jest i dzieciaki już śpią…
– Nie chcę przeszkadzać…
– Daj spokój…

Cholera, jak jest taka spokojna i fajnie ubrana, to się łamałem…
Mimo wszystko, gdzieś w głębi serca, wciąż ją kochałem…
Jakie to jest dziwne?.. a może kiedyś się los odwróci…?
Czasami, gdy było mi źle, to przypominałem sobie jej uśmiech, zadowolenia, radość i naprawdę, jedno jej słowo, a wybaczyłbym wszystko.

– Na chwilę… ok…
– Panowie, to moja żona, a to moi wspólnicy.
Przywitania i serdeczności… a wódeczka się lała…
A potem zaczęli…
– Za naszego najlepszego wspólnika.
– Za Roberta.
– Powiem ci, że myśleliśmy, iż pomagamy ci nie splajtować…
– Właśnie…
– A teraz się okazało, że dzięki tobie i twoim kontaktom w Niemczech, to ty nas uratowałeś i postawiłeś na nogi.
– Racja!
Jeszcze chwila, a kurwa będziemy rządzić.
– Za interesy… do dna…
Dobrze się czułem, dowartościowany… a moja szukała wzrokiem coś po kątach… i chyba nie mogła tego znaleźć.

Zmyła się po 30 minutach.
– Co jest…?
– Nie zwracajcie na nią uwagi, od dawna ma na mnie wyjebane i niech sobie idzie.
Wiem, że mam brutalny język, a po wódce dodatkowo puszczają mi nerwy…
Ale jak mam się czuć.. jak właśnie tracę sens życia…? 
– Jest źle?
– Źle…? Jest koniec… i to smutny…
– To teraz ci coś powiem…widziałem twoją żonę, jak się kręci z synem tego, co ma stolarnię.
– Wiem, jest jego kochanką i praktycznie odeszła ode mnie, mieszkamy razem tylko dla dzieci.
– O kurwa… ale jak może iść z takim szmaciarzem…?  – Przecież, gdyby nie tatusiek, to on byłby nikim, to gówniarz…
– Widzisz, na początku myślałem, że chodzi o miłość, albo sex, ale po prawdzie, stary dał jej pracę za pięć tysięcy, a mi szło wtedy słabo i poleciała na kasę…
– Ale kurwa… czekaj… przecież teraz ty…
– Ona o tym nie wie… i niech tak zostanie, ok?
– Ok, ale coś tu nie gra, jego stary jest na skaju bankructwa, wiem do dokładnie, że banki już mu nie dają i leci po bandzie.
– Poważnie?
– To tylko kwestia czasu, kiedy będzie zamykać, znam się na tym… i dał jej pięć tysięcy?
– Tak.
– Ha, ha, to ona go wykończy… zobaczysz…nie przejmuj się, jeszcze wróci.

Wróci, akurat… los daje, a z drugiej strony wali po nerkach.
Daje i wszystko zabiera.
Pojechali.

                                                             *******

W niedzielę moja, przy obiedzie, sama zaczęła.
– Nie masz pieniędzy, a na auto, to skąd wziąłeś…?
Wiedziałem, że nie o to chodzi, zaczynała zwyczajnie badać teren.
– Trochę nam idzie, a auto zmieniłem, bo tamto się zepsuło w Niemczech i nie miałbym jak wrócić.
Nie łyknęła.
Znam to spojrzenie… ale nie dowie się nic więcej i ona to wie.
Niech się gryzie. Przecież to audi wyglądało jak kosmos.
Nawet sąsiedzi mi gratulowali.
A ona do głupich nie należała.

W lutym znowu przyjechał staruch, i była ta sama sytuacja.
Rozbierała go, położyła się tak, że głowa zwisała jej za łóżkiem.
On ją dusił kutasem, potem było bicie piersi, anal, ale bez zlania do buzi…
Za to bicie pasem było inne.
Lał ją dłużej i mocniej… cały tyłek miała taki czerwony, że szkoda gadać.
A moja ani nie jęknęła, no może cichutko… na sam koniec.
Gdy jeszcze raz kazał się odwrócić i zaczął uderzać ją pasem w piersi.
Wiem, że są wrażliwe, a po podnieceniu tym bardziej, więc wiedziałem, że to ją bolało.
Jego kutas stał coraz wyżej i wyraźnie, to właśnie mu się podobało.
Żal mi jej było, ale oglądając filmik, podnieciłem się dość mocno.
Facet dokładnie wiedział, czego chciał, a moja mu to dawała.
Jej duże piersi po uderzeniu falowały jak ocean, a on bił…
Brodawki zrobiły się jeszcze większe.

Czyżby jej ból… ją podniecał…?
Teraz i one były całe czerwone, nawet jakby pręgi miała.
Ciekawiło mnie, czy ta przebita brodawka, nie boli jeszcze mocniej…?
Gdy myślałem, że już przerwał, on wpakował kutasa jeszcze raz jej do buzi.
Dosłownie pierdolił jej głowę i miałem obawy, że ją udusi…, ale dość szybko zaczął lać.
Po wszystkim wypluła spermę i mocno kaszlała…

Patrzyłem jak siedziała naga na dywanie, zmaltretowana, pobita, posiniaczona, z potarganymi włosami i z rozmazanymi oczami.
A on… zwyczajnie zostawił kopertę i bez słowa wyszedł.
Jak cham i zbok.

Czy ja kiedykolwiek bym ją tak potraktował i czy na pewno, to się jej podobało?
Kim on jest do cholery… że jej to robi?
Za 2, 5 tysiąca?
Tyle dała bandziorom od Sławka, więc pewnie dał tyle samo.
Jeśli tylko za kasę, to jednak jest zwykłą szmatą, drogą, ale szmatą.

Patrzyłem, jak poszła powoli do łazienki ze spuszczoną głową.
Nie zwaliłem sobie…, bo źle się poczułem.
Nie rozumiałem jej postępowania…
Moją miłość zamienić na coś takiego?
Przecież mogła się nie zgodzić.. a ja przecież nadal bym ją kochał.

                                                         

5 1 głos
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Odpowiedz
Wszystko
Darmowe opowiadania erotyczne Strona zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych odbiorców. Jesteś osobą pełnoletnią?
0
Napisz komentarz.x
()
x