Robert 6

Robert 6

W marcu, tak na początku, nagrała się jeszcze jedna scena.
Tym razem ok 11 rano…
A mogłem przecież być…
Moja wpadła do domu.
– Jesteś…? Ja tylko po dokumenty…

Za nią wszedł jakiś facet, wysoki i dobrze zbudowany…
– Panie Zbyszku, nie ma męża, w kuchni jest coś do picia, zaraz znajdę dokumenty.
A pan Zbyszek poszedł do kuchni, nalał sobie soku jabłkowego, nawet dwie szklanki i zaczął rozpinać koszulę.Potem ściągnął spodnie, buty, skarpetki i slipy.
Stanął nagi w mojej kuchni.
Oj, ciekawie się zaczynało.

Nowy facet, ale ona do niego per Panie, czyli raczej obcy.
Miałem już założoną kamerę w jej pokoju i rzeczywiście coś szukała, aż znalazła jakąś teczkę.
I, gdy wyszła ze swojego pokoju, to go zobaczyła…
– A… co to ma znaczyć…?
– A co widzisz malutka?
– Proszę się ubrać…

Mimo wszystko patrzyła się na niego… bo facet był dobrze zbudowany… wszędzie.
– Śpieszymy się przecież do pracy, czekają na dokumenty…
– Nie ucieknie, a ty wiesz, co to oznacza…
– Jak się szef dowie, to wyleci Pan z roboty.
– A kto mu powie… ty? -Mogę powiedzieć wszystko Sławkowi.

Cisza.
Zdziwienie i jej zastanawianie…
– Co chcesz…?
– Rozbierz się.
Nie wiem, kiedy mąż wróci…?
– A obchodzi cię to, że zobaczy jak dajesz dupy, on przecież i tak wie…

I tu mnie zabolało.
On wie, inni wiedzą, kurwa wszyscy wiedzą…!!!
Jestem jebanym rogaczem…
Naprawdę zabolało.
Mogę teraz wszystko… a jednak nic nie mogę.
Mogę ją wyrzucić z domu, mogę walczyć w sądzie o dzieci, szarpać się i jeszcze bardziej
poniżać.
Miłość kontra nienawiść.
Wiemy, że nikt nie wygrywa…

Poszli do jej pokoju, położył się i opartł o poduszkę, lekko siedząc…
Pałka niczego sobie… stała jak maszt…
Facet był wygolony i czysty…
– Połóż się na brzuchu, nago i obciągnij mi.
Moja ściągała ciuchy, ale cały czas patrzyła się na niego.
Normalnie czułem, że podobał się jej.
Gdyby było inaczej, to nie patrzyłaby mu się w oczy.
W oczy, albo na kutasa.

Położyła się, nogi miała lekko w rozkroku.
Cholera, jej dupka jest tak idealna, że od razu mi stanął.
A wspomnienia załatwiły swoje.
To moja ulubiona pozycja, gdy brałem ją od tyłu.
W tym momencie sam wzrokiem  dotykałem jej pełnych ud i miałem natychmiastowy odlot…

Zaczęła.
On miał jedną rękę położoną na głowie i dociskał, a drugą trzymał u nasady.
Co kilka razy jej głowa prawie znikała w jego ramionach, więc wkładała wtedy całego..
I nawet się nie krztusiła.
Wyciągnął się, podniósł ręce do góry i mocniej oparł do tylu, a moja jechała dalej.

Po kilku minutach podniósł się, klęknął i zaczął ugniatać jej tyłeczek.
Ten widok to jednak było ciągle marzenie…
– Ale masz zajebistą dupę… szczęśliwi, co cię pieprzą…
Ha, ja jestem szczęśliwy mogąc na to, chociaż patrzeć…

Czułem jego ręce na jej tyłeczku,   bo pamiętam to uczucie. 
Był miękki, gładki i pełny… zresztą nigdy nie miała cellulitu.
A ten, z jej ustami, coraz mocniej sobie poczynał.
Prawie jakby odbywał stosunek.. a dodatkowo zaczął rękę wciskać w cipkę.
Moja lekko podniosła tyłeczek… co ułatwiało mu znacznie dostęp do niej. 

Cholera, ona zwyczajnie się podniecała.
Byłem w szoku, bo ewidentnie było widać, co ona lubi…
Teraz lubiła nawet gwałty, bo jak to inaczej nazwać?
I nie ważne, czy w usta, w cipę, albo dupę.

On jeszcze bardziej się przesunął do tyłu, czyli kutas głębiej wchodził do buzi.
Naślinił palec i zaczął ruchy naokoło słoneczka…
Moja nawet nie mogła się odezwać, bo nie miła jak wyrwać głowy…
A on zaczynał wkładać, najpierw jeden, potem drugi palec….
Wyciągał, ponownie wkładał, lekko rozszerzał i dość mocno ślinił…
Gość wiedział, co robił i dodatkowo był delikatny…
Cofnął się, a moja zrobiła szybki wdech…

– Co chcesz… -spytała…?
– Wiesz.
Podniosła się i sama skierowała kutasa na anal, naśliniła sobie dłoń, przejechała po nim i…włożyła…
Zaczęła swoją jazdę.
Chwyciła go za głowę i się nabijała…
Jednostajnie… przez 5 minut, cały czas patrząc mu w oczy.

Była podniecona jak diabli.
A ja uwielbiam podniecone kobiety.
Ponadto, czasami sama dłońmi rozszerzała sobie pośladki i dodatkowo kręciła się w kółko.
Widok jej tyłeczka z kutasem w środku był zbyt piękny.
Gdy on położył ręce na nim i kilka razy trzasnął…
Gdy ugniatał każdy z osobna…
Gdy on falował, a ona przyśpieszyła… poleciałem, że hej…
Po chwili i on.

Moja kilka razy dobiła, wyciągnęła ramiona do góry, a on pocałował jej piersi…
– Cycki też masz wspaniałe… i jesteś zajebista…
Zeszła, zatkała tyłek i do łazienki.

Gość wrócił do kuchni i się ubrał.
Po 10 minutach wyszła, ubrała się, wzięła dokumenty i gdy wychodzili padło pytanie…
– Nie powiesz nikomu?
– Nie powiem, ale rozumiem, że mi nie będziesz odmawiać…
… Nie.
Ciche to było… zgaszone, z nutką zrezygnowania…

W co ta moja się wdała?
Sławek, jego kumple, jakiś stary, teraz szantażysta…
Coraz większe bagno…
Jest gdzieś tam miłość?
Miała ją codziennie, wielbiłem ją, a ci wszyscy faceci traktowali ją przedmiotowo, jak dziwkę…
Za jaką kasę można tak się szmacić… i w imię, czego… wolności?
Gdzie tu ona ma wolność, no gdzie?

A ja…?
Na talerzu dostaję swe marzenia, ale oprócz fizycznego zadowolenia, czuję odrazę do całej tej sytuacji.
I żal mi jej, i nie żal…
Kocham i nienawidzę, pożądam wciąż, ale, czy bym ją teraz tknął…?
Wątpię…

                                                              *******

Już w marcu zacząłem treningi na asfalcie.
Kupiłem nowy rower marki Trek za… 24 tysiące, a co tam, stać mnie.
Szedł jak huragan i ważył niecałe 9 kilogramów.
Szykowałem się na Ironmana do Hamburga na przełomie czerwca i lipca.
Dodatkowo cały czas robiłem bieganie i pływanie.
Nie lubię zimna w wodzie, więc kupiłem strój neoprenowy.
Był idealny, nawet szybciej się pływało, chociaż bardziej zależało mi na skończeniu w ogóle, niż na czasie.

Zrobiłem kilka zawodów w między czasie, z dość dobrym wynikiem.
Poznałem wielu ludzi, ale gdy zajeżdżałem mym Audi, to od razu ci bogatsi się kręcili.
Czasami robiliśmy spotykania w nich, ale raz zrobiłem u mnie.
Po jednych zawodach zaprosiłem ich  na dobre ciasto.

Zajechaliśmy brykami, że aż miło było popatrzeć.
Przed domem miałem w miarę duży parking, ale i tak widok był nieziemski.
Była sobota, więc mojej oczywiście nie było. a nas było razem sześć aut.
I wszyscy to znajomi, sportowcy, którzy wpadli na zwyczajne ciasto z drinkami regeneracyjnymi…
Do kolegi.. do mnie…
Pani Jola wszystko nam przygotowała.
Było wesoło, radośnie i nareszcie można było porozmawiać o rowerach, odżywkach i planach treningowych na spokojnie z ludźmi, którzy też tym żyli.
Swoją pasją…

Stary rybak był mądrym człowiekiem.
I dobrze, że go posłuchałem.
Nie gniłem w piwnicy ze swoimi problemami, tylko wyszedłem do ludzi i przyjaciół.
Niania bawiła się z dziećmi, my rozmawialiśmy, gdy zauważyłem, że zajechał Sławek z moją.

Jemu oczy latały na wszystkie strony, bo tyle bryk i tak drogich nie widać codziennie razem. Ponadto każdy miał na bagażniku swój rower.
Ale ludzi, których stać na sprzęt za 20-40 tysięcy, stać również na auta z najwyższej półki.
Naprawdę, ten jego niebieski mercedes, to jednak bieda.
Gdy weszli, nie zwracałem na nich uwagi, zresztą mam wyjebane…
Moja przeszła do swojego pokoju, ale się rozejrzała po towarzystwie.
Podejrzewałem, że tylko przyjechała się przebrać.
Za to  Sławek stanął w drzwiach jak sierotka.

Dobrze się czułem, zajebiście dobrze…
Aż ktoś się zapytał…
– A Pan to nasz kolega z zawodów…?
– Raczej nie…-Odpowiedział.
I nie wiem, co mnie wtedy podkusiło…?
– To kochanek mojej żony, a ta pani, która przechodziła, to właśnie ona, zaraz przestaną nam przeszkadzać.

Nastąpiła konsternacja, cisza… a Sławek jakby się skurczył i zgarbił…
– Panowie, nie zajmujmy się pierdołami, Ironman czeka, to jest wyzwanie…!
– Tak jest… wykrzyczeli wszyscy..
– A ty Sławek, to wypierdalaj…

Powiedziałem.. to z prawie dumą..
I biedak czmychnął jak największy tchórz.
Jak dobrze się poczułem!!!
Jakbym stanął z boku i oglądał to, jako film.
Wzniosłem się ponad tą całą sytuację, fakt jest faktem, ale nie muszę się dołować.
Jestem większy, silniejszy i mam zajebisty cel – Ironman!
Moja na pewno to usłyszała, bo było dość głośno… ale nie byłem pewien.
Przechodząc nawet się nie spojrzała i również była przygarbiona…
Tak szybciutko…  jakby zwyczajnie uciekła.

Wieczorem wróciła gdy już leżałem.
Usłyszałem ją, ale co mnie to?
Za to przy obiedzie, na drugi dzień, nie wytrzymała…
– Dlaczego zachowałeś się jak cham i to przy ludziach… przecież to nasza sprawa.
– To nie byli ludzie, tylko moi przyjaciele, ponadto to już dawno nie jest nasza sprawa, całe miasto wie, że dajesz dupy na lewo i prawo.
– Ale…
– A tak naprawdę, to mam wyjebane na ciebie, a tym bardziej na niego, zobaczysz jak to się skończy.
– Nie mów tak…
– Nie podoba ci się, to możesz wypierdalać. Niecały rok temu sama tego chciałaś… a teraz…?

Jej mina, jej oczy i głupi wyraz twarzy… były bezcenne.
Wiem, że odzywałem się jak prostak, ale ile można wytrzymać?
Kiedyś prosiłem ją o zostanie, ale to było kiedyś.
Nie powiedziała ani słowa.

Co z tego, że ją kocham…?
Mogę również znienawidzić, a filmiki z jej udziałem w sądzie będą niepodważalne.
Zresztą już dawno się zastanawiałem, dlaczego nie zamieszkali razem?
Ale tak…. we dwójkę, czy we trójkę, a może nawet czwórkę?
A może ten układ nie jest idealny?
Nie wiem co kombinują, ale i tak, coraz mnie mnie to interesowało.
Chociaż, gdyby zobaczyła jak moje życie się zmieniło, kim zaczynam się stawać… co się dzieje…?
Teraz zobaczyła samochód, bogatych znajomych… to, czego podobno jej brakowało.
Ale najwidoczniej Sławek jej wystarczał.
Zresztą… nie wiem.
Coraz mniej ją rozumiałem, jej postępowanie, ale jedno wiedziałem, że rodzina jest najważniejsza… a ona robiła dokładnie inaczej.
Ale weź zrozum kobietę?

                                                                 *******

Na koniec kwietnia, gdy wyjechali jak zwykle na weekend, dostałem telefon od Kasi.
Płakała i prosiła, abym przyjechał, bo się źle czuje.
Jej głos był przerażony…
Była sobota, popołudniu i siedziałem sam z dziećmi…
Powinien to zostawić…
Ale w głębi siebie jestem dobrym człowiekiem i wiem,   że dużo kosztował ją ten telefon do mnie…

Zadzwoniłem po panią Jolę, zapłaciłem podwójnie, bo nagła sytuacja powiedziałem… i pojechałem.
Nie otwierała mi drzwi, ale były otwarte… więc wszedłem.
Poszedłem za jej głosem i znalazłem ją… w łazience, na podłodze w kałuży krwi.

– Jezu, co się stało?
– Chyba mam krwotok…
– Dzwonię po karetkę… albo czekaj, sam cię zawiozę.
Owinąłem ją w koc, kilka ręczników położyłem na siedzenie, no wiecie…
– Jak to się stało?
– Od dawna mnie bolało, ale dzisiaj najbardziej, a Sławek nie odbiera.
– Odpoczywaj.

O dziwo, od razu się nią zajęli,   a po kilku godzinach przyszedł lekarz…
– Pan z rodziny…?
– Nie, ale ja ją przywiozłem, jestem przyjacielem i na tę chwilę, nie ma nikogo oprócz mnie…
– Nastąpiło poronienie, jeden jajnik w ogóle nie działał, a drugi jest mocno niedrożny, to cud, że zaszła w ciążę, ale nie było żadnych szans na jej utrzymanie.
– O cholera.
– Możliwe, że to była ciąża pozamaciczna. Ponadto musieliśmy dużą część narządu usunąć, przykro mi, ale nie będzie już nigdy miała dzieci.
O Boże, ale mi jej żal, taka młoda dziewczyna, to straszne.
– Mogę z nią zostać?
– Tak, teraz śpi, ale jak się obudzi, dobrze byłoby, gdyby miała kogoś przy sobie.

Postanowiłem zadzwonić do Sławka… ale oczywiście nie odebrał…. do mojej… również nie…
Około trzeciej w nocy Kasia się obudziła…
– Co się dzieje..?  -chcę prawdę.
– Straciłaś dziecko… te twoje bóle to jakaś nieprawidłowość w jajnikach i nie było szans na to, abyś urodziła…
Odwróciła się i zaczęła płakać…
– A zajdę jeszcze?
– Lekarz powiedział, że musieli dużo usunąć, raczej nie ma szans…
– Sławek wie?
– Nie odbierają…
– Jak się dowie to mnie zostawi… nie mów mu, proszę…
– I tak się dowie.

Załatwiłem z opiekunką, że zostanie również na niedzielę.
Zrozumiała.
Około południa zadzwoniła moja…
– Gdzie jesteś do cholery i dlaczego opiekunka jest w niedzielę z naszymi dziećmi…?
– Jestem w szpitalu z Kasią i lepiej żeby Sławek przyjechał.
Rzuciła słuchawkę.
No proszę… kultura, że hej…

Przyjechali… on poszedł do lekarza i dowiedział się wszystkiego.
Żal mi było Kasi, jako człowieka i kobiety…
Pożegnałem ją, a moja nawet nie zapytała się tak po ludzku, co się stało?

Gdybym wtedy wiedział?
Ale nie wiedziałem… nawet nie wziąłem tego pod uwagę..
Rzeczy bardzo ważnej….
Cóż… czasami sprawy, nawet najważniejsze… są nie do zauważenia…
A może los pisał właśnie swój scenariusz?
Po kilku latach zrozumiałem, że tak po prostu miało być.

                                                  *******

Majówka była piękna…
Przypadł właśnie długi weekend, a oni oczywiście wyjechali.
Nawet już mi to nie przeszkadzało, zresztą w sobotę miałem połówkę maratonu, tak dla sprawdzenia, jaką mam kondycję?
Od szpitala nie widziałem Kasi, bo już nie przychodzili razem i nie za bardzo wiedziałem, co u nich się dzieje?
Ale pod wieczór zadzwonił telefon.

Dzwoniła moja…
Ciekawe, co tam u nich słychać…?
– Możesz przyjechać do domku…?
Głos miała przestraszony, była wyraźnie zdenerwowana, nawet jakby płakała…
– Jestem zmęczony i bawię się z dziećmi.
– Proszę, błagam, boję się…
– A co się stało?
– Przyjedź..

I odłożyła słuchawkę.
Ciekawe…
Nie powinno mnie to zainteresować… ale od jakiegoś czasu chodził mi po głowie mały plan.
I akurat pomoc dla niej była w nim priorytetem, więc pojechałem.
Zapakowałem dzieci i w drogę piękne Audi.
Jechało się tam z godzinkę,  więc maluchy zdążyły zasnąć.
Profilaktycznie zaparkowałem ciut dalej.

Przed domkiem stał Sławka mercedes, jakiś golf i Passat.
Czyli kilka osób.
Ale była wszędzie cisza i nikogo nie widziałem…
Podszedłem do domku od strony lasu, w środku paliło się światło, a na dworze już było szarawo… więc byłem niewidoczny.
I moim oczom ukazał się piękny widok.

Na niskim stole leżał facet, nagi, na nim nadziana siedziała moja żona, a od tyłu zapinał ją inny facet.
Mi to wyglądało na dobry seks, a ona mówiła, że się boi.
Jak sobie pościelisz, to tak się wyśpisz.
Nie odmówiłem sobie przyjemności popatrzenia.
Widok był trochę z tyłu, ale i tak był piękny.
Widziałem jej wypięte pośladki, falujące piersi i faceta walącego ją w dupę…
Tylko, że moja nie wydawała dźwięków przyjemności.

Co chwilę walili ją w pośladki z otwartej dłoni, które były już mocno czerwone.
Podobno lubi, ale… coś tu nie grało.
– Nie mogę już, proszę… –zawołała.
Hm, to nie wygląda na radosny seks, a ona nie jest zadowolona…
– Ja ci kurwo dam narzekać…Waldek bierz ją…
I wtedy zobaczyłem trzeciego.
Wstał, podszedł do stołu i zajął miejsce tego od dupy.
Jechał mocno… głęboko, dość porządnym sprzętem…
– Ten chuj ci bardziej dogodzi mała.
– Proszę…

I zaczęła płakać…
Cholera… przecież ci faceci ją gwałcą…
Gdzie jest Sławek?
Przeszedłem do drugiego okna i zobaczyłem jeszcze jednego gościa, co siedział na krześle i trzepał sobie pałkę.
A w rogu leżał Sławek, cały we krwi… o kurwa, ostro tu się dzieje.

– Teraz ja chcę, -zawołał czwarty głos.
– A bierz tę kurwę…
Prawie zrzucili ją ze stołu, zresztą, gdy schodziła to i tak się przewróciła…
Czwarty chwycił ją za włosy i szarpnął…
– Obciągaj szmato.
I od razu uderzył ją w twarz, dość porządnie…

Kurwa… jestem sam, z dziećmi, a ich jest czterech.
Nie dam rady… ale bagno.
Ponadto jestem po 21 kilometrach biegania i to się czuje w nogach.
To nie są ci faceci z domu, to obcy i nie wiem, o co chodzi?
Na razie wyglądało to, na napad…
A gliny i tak przyjadą najszybciej za godzinę.

Moja klęcząc, ciągnęła.
Ten powiedzmy pierwszy, co leżał pod nią, przyłączył się i we dwójkę gwałcili jej usta.
– Wypnij dupę… zawołał czwarty.
I gdy ona im ciągnęła, ten zaczął ją walić w tyłek.
Też porządnym.
Wiem, że gdy się chce dać w dupę, to jest przyjemne, ale gdy to jest gwałt, to boli…
Teraz już cały czas płakała…
Zresztą wyglądała strasznie, cała była pomazana, włosy miała potargane, a tyłek był cały czerwony…

Ten z tyłka zawołał…
– Poczekajcie… zleję się…
– A lej…
– Ale do ryja będę lał…
Wstał i szarpnął ostro za włosy.

Zdałem sobie sprawę, że oni już musieli dłuższy czas ja obracać.
Sama droga zajęła mi, z zapakowaniem dzieci, ok 1, 5 godziny.
Wróciłem do samochodu i przestawiłem go jeszcze bardziej w las.
Dobrze, że dzieciaki spały nadal.
I szybko wróciłem…

Nie powiem, stał mi już od dłuższego czasu, ale czułem się i tak głupio, patrząc, gdy oni ją gwałcili.
Teoretycznie to nie moja sprawa i nie moja już kobieta…, ale nadal żona…

Pozostali dwaj zaczęli od nowa gwałcić jej buzię,
Każdy szarpał głowę w swoją stronę, a moja, jak kukiełka, przechodziła od jednego do drugiego.
A panowie nie żałowali sobie i każdy próbował włożyć jak najgłębiej.
Aż w pewnym momencie moja zaczęła rzygać…
A ci w śmiech…
– Jesteś beznadziejna… jak twój facet.
Siedziała na podłodze cała pomazana, uświniona, z obtartymi kolanami. a ci tylko szarpali jej włosy i wpychali kutasy.
Jej piersi były oblepione wszystkim… śliną, łzami, spermą i rzygami.

Żal mi jej było… ale, co na to los…?
Miał dać jej szczęście… a na to nie wyglądało…
Zaczęli się zlewać…
– Tylko połykaj, bo przypierdolę…-zawołał któryś…
I połykała…
Drugi przycisnął ją jeszcze do jaj, a ta też je lizała… jak posłuszna suka.

Suka, co odeszła od mnie, do nowego Pana.
Jaka była dumna i szczęśliwa…!
A teraz lizała jaja obcym facetom, a jej wielki Pan, leżał stłuczony.

Skończyli, ubrali się i gdy wychodzili, jakiś zawołał…
– Powiedz swemu facetowi, że może odliczyć dwójkę , ale nie więcej, bo byłaś beznadziejna, miał lepsze kurwy, niż ty.
Ok, wiem, o co poszło.
Znowu o forsę, której Sławek nie oddal, bo nie dostał od ojca, który ledwo ciągnie.

I przyszło do mnie olśnienie.
Mój plan właśnie został rozszerzony, poczekam tylko na okazję i się zemszczę.
Będę Napoleonem strategii.
Wycofałem się, poczekałem, aż odjadą i po 10 minutach zajechałem pod drzwi.
Zatrąbiłem.

Nic.
Siedziałem dalej i czekałem.
Zobaczymy jak to rozegra…?
Ale nadal była cisza…
No nic, wyszedłem i skierowałem się do domku.
Drzwi były otwarte, więc wszedłem bez pytania…
Moja siedziała naga na kolanach, trzymała głowę Sławka i wycierała ją z krwi.

– Już dobrze, zaraz cię wytrę.
– Co tu się dzieje, zawołałem..?
– Gdzie ty kurwa byłeś, nie mogłeś być szybciej…?

Tak… mogłem,…
Mogłem dostać wpierdol od 4 facetów, którzy odbierali, co ich… akurat… głupi nie jestem.

– Nie mogłem… co tu się stało?
– Napadli nas, Sławek mnie bronił i go tak pobili, że stracił przytomność…
– Tak właśnie było… powiedział.

Głos miał zupełnie trzeźwy i wstał, jakby nic się nie stało.
I wtedy pomyślałem sobie.
Ja raz już widziałem, jak ją bronił u nas w domu…
Ale gnojek, uderzyli go, a potem udawał nieprzytomnego, aby nie dostać więcej, a moja żona cię w ogóle go nie interesowała.
Pierdolili ją na wszystkie sposoby, poniżyli i upadlali, a on udawał, że odleciał.

Mój plan coraz bardziej się rozszerzał.
Wkraczała złość i pogarda.
– Może się ubierzesz, jemu przecież nic nie jest…?
– Głowa mnie boli… i mam chyba nos złamany.
– Uważaj, bo się popłaczę…
– Nie mów tak do niego…
– No właśnie… -wtrącił on.
– Bo co, uderzysz mnie jeszcze raz, tylko spróbuj…

Napiąłem mięśnie i zacisnąłem pięści…
Moja spojrzała się na mnie, a potem na niego.
Kalkulowała, o co mi chodzi… i musiała nie wiedzieć….

– Jedziesz z nami, czy z nim… -zapytałem?
– Kochanie, dasz radę jechać?
– Na razie nie, może zabiorę się z wami?
– Możemy?

Cholera, za taryfę jeszcze będę robić.
– Ok.
Jestem frajerem, wiem…

Wstała, a widok był żałosny.
Włosy miała beznadziejne, była brudna, mokra i śmierdząca…
– Jak chcesz jechać ze mną to się umyj, bo tak nie wsiądziesz do auta, czekam.

Droga powrotna była smutna, bo ta tylko Sławku, czy cię boli, a gdzie i jak mocno..?
Zapadła decyzja, że podwiozę go do szpitala.
Został na obserwacji, a my pojechaliśmy do domu.
Myślałem, że coś powie, albo się zapyta…?
Ale nie…
Wiem, że czuła wstyd i może, dlatego nic nie mówiła…
Ale na Boga…, co to za związek?
Miałem już na końcu języka moje przemyślenia… ale przecież jest dorosła i na pewno wie, co robi?

Ale czy na pewno?
Widziałem tylko jakąś chorą miłość z jej strony.
Sławek ją wykorzystywał jako zwykłą kurwę, jak alfons… a ona tego nie widziała.

Co prawda przez kilka dni się nie spotykali.
Ale coraz bardziej mam to w dupie.
Dla mnie najważniejszy teraz był trening do zawodów.

                                                         *******

Pod koniec maja zaczęła się dziwnie pytać, a kiedy to mam trening, jak długo i kiedy wrócę…?
Nawet nie zdawała sobie sprawy, że teraz wszystko widziałem i od razu wyłapywałem dziwne sytuacje. Przecież znałem ją na wylot.
To moja żona..
Wiedziałem, że chodzi o starego lub Pana Zbyszka.

I tu się mocno pomyliłem, bo kamery nagrały kogoś innego.
Miałem popołudniu zaplanowany rower na cztery godziny, a ona głośno zaznaczyła, że wybiera się do galerii, więc dzieci pojechały do mamy.
Po godzinie zobaczyłem jak weszła do domu z młodym gówniarzem.
Miałem wrażenie, że to kurier, czy ktoś, ale nie…
Był wysoki, nie chudy, taki w sam raz…

– Napijesz się czegoś?
– Wody, proszę Pani.
– Mów mi Olu.
– Dobrze Olu.
Młody zajął miejsce na kanapie w dużym pokoju, moja postawiła szklankę na stole i usiadła obok niego.

– A więc mówisz, że ci się podobam?
-Od wielu miesięcy patrzę na Panią… na ciebie Olu, gdy przychodzisz do naszego sklepu.
– Naprawdę?
– Jesteś niesamowicie atrakcyjną kobietą, zgrabną i piękną, i masz coś w sobie, że normalnie wariuję. Wiele razy nie mogłem w nocy spać przez ciebie…
– Tak i co wtedy robiłeś…?
– No wiesz…
– To pokaż jak się zabawiałeś myśląc o mnie, teraz jestem obok i możesz patrzeć na mnie na żywo.

I ten gówniarz rozpiął spodnie i wyciągał swój sprzęt.
Specjalnie napisałem sprzęt, bo był ładny, duży i gruby… moja aż przełożyła nogi.
– Ale masz pałę!
– To nie pała, tylko mój przyjaciel i może się z nim zapoznasz?
Położyła na nim swoją dłoń… swoją małą dłoń.
– O cholera, duży…
– Ano…

Delikatnie dotknął jej policzek i zaczął całować.
Jej jedna ręka została na nim, a drugą objęła go za głowę i oddawała pocałunki.
Po chwili nieśmiało dotknął jej brzucha, pojeździł po nim, a potem zaczął dotykać piersi.
Moja miała ubrany sweterek i spódnicę, i gdy on dotykał jej biustu, to aż zaczęła się prostować, a potem wyginać…
Wiem, co to oznacza. Tak robi, gdy zaczyna być podniecona.

Swoją ręką dotknęła jego na piersiach i zaczęła dociskać mocniej…
– Podoba ci się mój biust?
– Jest piękny, taki duży…
– Jak twój przyjaciel…
Chwyciła sweterek i zdjęła.
Miała ubrany piękny biustonosz, który jeszcze bardziej eksponował zalety jej piersi.
On szybko zdjął bluzę i koszulkę, siedział teraz tylko w spodniach.

Zaczęli się znowu całować, on z ręką na piersi, ona na kutasie.
Te pocałunki były piękne, pełne pasji, oddania, zauroczenia i odkrywania nowego..
Podnieciłem się niemiłosiernie.
Całowali się jak kochankowie, tak delikatnie się dotykali, z taką czułością, jakby to miał być ich pierwszy seks w życiu.
Nawet ja już nie pamiętałem takiego uczucia. 

Nachylił się i zaczął rozpinać stanik, puścił i dwie piękne kule pofalowały na boki.
Brodawki stały, a gdy zobaczył tę przekłutą, to pierwszą pocałował.
– Bolało?
– Nie.
– Masz piękne piersi… i całował raz jedną, potem drugą, potem obie… aż moja się zaśmiała…
– Wstań.

I zaczęła ściągać mu spodnie ze slipami…
Kutas dyndał jej przed twarzą, ale nie dotknęła go ustami.
Wstała i ściągnęła spódniczkę, została w samych białych rajstopach, chyba była bez majtek?
Usiedli i znowu zaczęli się całować, moja targała jego włosy, a on ją obejmował.
Nawet nie dotykał piersi, tylko się całowali.

Co za piękna scena!!!
I jakże inna od tamtych, od pierdolenia, bicia, gwałcenia, od analu…
Jakbym patrzył na dwoje w pierwszym miłosnym uniesieniu.
Podniecał mnie widok jej poniżenia,   jej podniecenia, ale te niewinne pocałunki były najmocniejsze.

Młody wstał, klęknął przed nią i zaczął ściągać jej rajstopy.
Ona podniosła biodra i po chwili siedziała przed nim zupełnie nago, bez majtek z pięknie wygoloną cipką.
– Nie nosisz majtek?
– Nie…
– Rozszerz nogi…

I rozpoczęła się równie piękna scena lizania cipki.
Moja się wiła, dotykała piersi, ściskała brodawki, zaciskała nogi na jego głowie, a potem rozszerzała.
Chwytała jego głowę i wciskała w cipkę…
On wkładał jej dwa palce i liżąc łechtaczkę poruszał nimi dość szybko.
Nie trwało to długo, gdy moja mocnym jękiem oznajmiła, że ma orgazm… a on jechał dalej…
Oj źle…
Bo ona, gdy raz dostanie, a nie zmieni się formy pieszczot, to jedzie jeden za drugim.

– Nie rób tego…
– Dlaczego…
– Bo będę żałować i ty też…
Jednak on nie przerwał…. nadal lizał i odbywał z nią stosunek palcami…
Ona się wyginała i dostała drugi….
On dalej….
Ona trzeci… czwarty… piąty… 

Wtedy chyba lekko popuściła mocz… bo wyrwała się…
– Przepraszam…
– Nic nie szkodzi…
– Przestań, bo odjadę za bardzo…

Pamiętam nasz jeden sylwester….
Może trzeci, gdy cały dzień chodziła jakaś naładowana.
Potem się dowiedziałem, że nie miała majtek i drażniła się kilka godzin.
Gdy po kolacji zaczęliśmy tańczyć, gdy dotknąłem jej nagiego tyłeczka, to nie wytrzymała i krzyknęła…
– Rżnij mnie do upadłego…
Jechałem ją dwie godziny, specjalnie opóźniając wytrysk, a ona dostała wtedy 27 orgazmów.
Nie mam pojęcia, jakie one były, ale za każdym razem krzyczała.
Podobno niektóre kobiety są w stanie wejść w trans i dostać je wielokrotne.
Nawet ponad siły, bo przez następne trzy dni nie była w stanie utrzymać moczu i sikała nie wiedząc o tym.
To było od nadwyrężenia mięśni pochwy i od tego czasu nie próbowaliśmy tego powtórzyć, choćby z tego względu.

To jeszcze były szczęśliwe dni…
Ale ona taka właśnie była.
Teraz się zastanawiałem, co ją wtedy tak podnieciło..?
Bo, że ja..  to teraz już wiem, że nie…

– Siadaj… -powiedziała.
Klęknęła przed nim i zaczęła próbować mu obciągać.
Był naprawdę duży, nie stał mu jak drąg i raczej był taki w pół miękki, ale do buzi to wchodziła tylko główka.
Ona pracowała, lizała od nasady po czubek, potem jajka, a kutasa całowała, jak przedtem jego usta.
On głaskał ją po głowie, raz nawet pocałował w czoło.

Ten widok był naprawdę piękny.
Młodzi kochankowie w pierwszym akcie seksualnym.
Gdy sobie przypomniałem, jak rzygała po gwałcie w gardło, to teraz byłem w niebie, widząc moją żonę z młodziutkim kochankiem.
– Usiądziesz  na mnie…?
– Nie dam rady… nie wejdzie… takiego jeszcze nie miałam…
– Spróbuj…

Wstała, otworzyła szafkę, wyciągnęła oliwkę i zaczęła smarować sobie cipę.
Potem jego kutasa, resztę wtarła w uda, weszła na sofę i zaczęła opuszczać się na jego olbrzyma, ale plecami do niego.
– Tylko nie pomagaj…
Wcisnęła główkę, poniosła się…  jeszcze raz i jeszcze…
Potem trochę głębiej….
Wszedł do połowy… bez problemu… i zaczęła próbować coraz głębiej…

– Boli…
– Nie śpiesz się..
Oparła się o tył sofy i nadziewała coraz głębiej, on trzymał delikatnie ręce na jej biodrach, a jej piersi falowały tak pięknie…
– Połóżmy się bokiem…

Wtedy widok był jeszcze cudowniejszy, bo młody jedną ręką trzymał jej pierś, a wielka maszyna zagłębiała się w jej delikatnej cipce.
Zauważyłem, że wargi miała nabrzmiałe jak nigdy przedtem, gdy drąg wciskał się coraz głębiej.
Ona jęczała, a on poczynał sobie coraz śmielej.
Po chwili wchodzi prawie cały.
To był niemożliwy widok.
Jak coś tak wielkiego może się zmieścić w małej cipce?

Prawą ręką zjechał na łechtaczkę i zaczął ją drażnić… moja znowu zaczęła odpływać.
Głowa zwisała jej do tyłu, piersi były wypchnięte do przodu, a ten tłoczył…
Nagle wygięła się jak struna…
Dostała orgazm…
Aż mu wyskoczył, ale zaraz go poprawił i jechał dalej.
Jak lalkę… a ta zaczęła wrzeszczeć…

– Nie, nie…
I dostała następny.
Wtedy młody wyciągał i zaczął  strzelać.
Pierwszy poleciał aż na piersi,  drugi na brzuch,  następne na cipkę…
No właśnie… brał ją bez gumy…
Padli razem bez sił…

Po chwili przytulił się do jej piersi, a potem zaczął dotykać jej brzuch…
Ja również skończyłem w momencie, gdy młody zaczął rozcierać swoją spermę po brzuchu, a potem po jej cipce…
A potem włożył jej dwa palce do środka, ze spermą….
Moja nie reagowała… a jego kutas był bardzo blisko szparki.

I on go wsunął jeszcze raz…
Odlot…
Niesamowity… patrzyłem jak ją posuwał, a mój umysł wariował.
A ona nic… wchodził jak chciał, cały…
Po chwili przestał i leżeli tak przytuleni do siebie, z nim w środku.

Czy ona nie boi się ciąży, chyba, że dziś można?
Powoli dochodziła do siebie.
Rozcierała głowę, podnosiła włosy  i szukała jego twarzy…
Odwróciła  się do niego przodem i zaczęła go znowu całować…

– Takiej przyjemności to dawno nikt mi nie zrobił…
Patrzyłem zauroczony jak ona całowała go… bardzo namiętnie.
On ją przytulał, z ręką na piersiach.
Tak pięknego seksu, to nie widziałem…
I zazdrościłem mu jak cholera.

Po czasie moja wstała, a młody…
– Mogę cię pocałować… tam?
– Ale?
– Pragnę cię taką, jaka jesteś…

Ona stała, a on całował jej łono z resztkami swojej spermy… obejmując dłońmi tyłeczek. Całował brzuch, uda.. i robił to z wielką czułością.
Ona dotykała jego włosów, uśmiechała się i miała tak rozmarzony wzrok, że zakochałbym się w tym widoku na sto lat.
A potem on odwrócił ją za biodra i zaczął całować pośladki… a potem anal…

– Dasz mi tam kiedyś wejść..?
– Oj chyba przesadzasz…
– O cipce mówiłaś to samo… a się rozszerzyła… jesteś prawdziwą kobietą, bo rodziłaś.
– Tak, ale tyłeczek to nie to samo…
– Ale obiecaj, że spróbujemy…
– Obiecuję…

Wstał, pocałowali się jeszcze raz i poszli razem do łazienki…
Na dość długo… szkoda, że tam nie ma kamery…
Gdy wyszli i się ubierali, młody zapytał…
– Kiedy się zobaczymy znowu..?
– Przyjdę do sklepu i ci powiem, na razie mam dużo swoich spraw, zresztą mam dość skomplikowane życie…
– Mogę ci pomóc…
– Nie, nie możesz, zmykaj już…

Ma kobieta rację.
Sama sobie komplikuje…
Seks za kasę ze starym, seks za kasę od Sławka i to podwójnie, dupa dla pana Zbyszka…
Za mało ma na głowie, ale widać, że to lubi.
A mnie kopnęła przy pierwszej okazji…|
Może naprawdę byłem beznadziejny?

Mój smutek tylko się rozwijał.
Każdy dzień to jego piękność.
Jak moje kwiaty w ogrodzie… rozkwitał i stawał się okazały.
A żal zaczął mieszać się z jakimś rodzajem nienawiści.
Zacząłem pragnąć zemsty. Może nie na niej samej, ale na świecie, który nas zaczął otaczać.
Nie tylko odbierał mi powietrze…, ale i dusił swoimi mackami..
Mieliśmy tak piękne i przyjemnie życie, a teraz obcy decydują, o każdym wręcz dniu…
Miałem wrażenie, że jak nic nie zrobię.. to mnie to wszystko zadusi. 

5 4 głosy
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Odpowiedz
Wszystko
Darmowe opowiadania erotyczne Strona zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych odbiorców. Jesteś osobą pełnoletnią?
0
Napisz komentarz.x
()
x