Robert 8

Robert 8

Pewnego razu, gdy segregowałem pranie, poszedłem do jej pokoju pozbierać rzeczy.
Często tak robiłem, bo po dzieciach i po niej, leżały wszędzie.
Nie komentujcie, lubiłem to robić…
W rogu pokoju znalazłem zwiniętą bluzkę i spodnie czarne z lycry.
Miały zamek na tyłku, pierwszy raz takie widziałem.
I szok.
Bluzka cała była posklejana od spermy, ale cała… znam ten zapach.
Spodnie w kroku to samo, nawet nogawki.
Musiało lecieć porządnie, tak policzyłem na szybko z 5-8 facetów…

Jak teraz wyglądało jej życie.. co wyprawia i co robi…?
Ostatecznie odeszła ode mnie, bo pchnąłem ją w objęcia innego….
Moja wina…, ale czy tak chce skończyć… wybrudzona spermą, nie wiadomo ilu?
Odłożyłem, nie będę jej zawstydzać… ale powiem…
Gdy wróciła, akurat wieszałem pranie…

Chciała przejść jak zwykle, bez słowa…
– Posłuchaj, nie wyprałem wszystkich twoich rzeczy, bo się brzydzę…
– O co ci chodzi?
– Już ty wiesz… żal mi ciebie, na pewno tak chcesz żyć, jesteś szczęśliwa… jesteś…?
Nie odpowiedziała…
– Zawsze możesz wrócić.

Wiem, nie powinienem tego mówić, ale naprawdę kochałem ją i wybaczyłbym wszystko.
Wielokrotnie zmieniałem zdanie wobec niej… ale to przecież moja żona…
Niestety nawet nie zareagowała.. i do wieczora nie wyszła już z pokoju…
Moja miłość i moje marzenie… żal.

                                                       *******

Młody odwiedził moją.
Już się nagrzałem.
Otworzyłem świeżego Kubusia i rozsiadłem się w fotelu.
Był stremowany i rozglądał się po domu…

– Szukasz czegoś?
– Raczej kogoś…
– Kogo…?
– Pani… męża, twojego męża Olu…
– Nie ma go, a co, boisz się?
– Był u nas w salonie.
– I co z tego?
– To, że to  kawał faceta, widać, że dość pakuje i jeszcze tych dwóch Niemców…
– Boisz się?
– Przecież to zabijaki, dobrze ubrani, ale dałbym sobie rękę uciąć, że to bandyci i to mocni…

Ok.
Opowiem.
Przechodziliśmy kiedyś i go zobaczyłem.
Niespodziewanie.. ale nie mogłem się opanować, aby go zobaczyć na żywo.
Nie dałem niczego po sobie poznać.. ale jego trzęsące się ręce widziałem.
On mi nie przeszkadzał.. bo jako jedyny był w porządku i w mojej sytuacji, to nawet zaakceptowałbym go bez problemu.
Oglądaliśmy, ale nic nie kupiliśmy.

– Co ty mówisz, mój mąż…?
– Tak, teraz już wiem, kim jest…
– To ciota, zajmuje się tylko dziećmi i jakimiś tam biegami… to wieczny chłopiec…
– No nie wiem, garnitur miał za siedem tysięcy, a sam zegarek to 15…

O cholera, po Hamburgu Mahmed zdjął z ręki zegarek i dał mi go… ot tak…
– Abyś był zawsze na czas… i się zaśmiał…
Zwykły skromny zegarek na skórzanym pasku… no ładnie…
Nawet nie pamiętałem tego… ale ja jestem ciota?
Jakieś biegi… kurwa…!!!
Niech młody, albo lepiej.. Sławek przebiegnie dyszkę, to zdechnie, ja mam Ironmana za sobą i nie muszę nikomu nic udowadniać.
Oj zbiera się jej, ale jeszcze trochę.
Prawie odechciało mi się oglądać, ale co tam… niech ją zerżnie…

– A wiesz, jaki ma samochód?
– Czarny…
– To bryka za pół miliona…
– Co?
– Nie wiesz, czym jeździ twój mąż?
– Najwidoczniej nie..
– Powiem ci, że byle, kogo nie stać na takie auto…

I tu nastąpiła piękna chwila zastanowienia z jej strony…
– A ten rower, co stoi w przedpokoju, jest wart ponad 20 tysięcy… jak nie więcej…
– Co ty mówisz…?
– Tak…
– Ale on ma tylko jakąś małą hurtownię…
– Najwidoczniej ma jeszcze coś innego.

Znowu zastanowienie…
– Powiem ci, że boję się przychodzić tutaj do ciebie…
– Co ty nie powiesz, walę go po rogach, on o tym wie i nic… coś ci się młody pomieszało…
– To twoje zdanie.. on może mieć inne…
– Przestań… dawaj tego twojego olbrzyma, bo mam już dawno mokro między nogami.

Klęknęła przed nim i zaczęła lizać wielkiego loda.
Naprawdę był wielki i ładny… ale do połykania, to tylko główka.
Ja wiem, czy to takie fajne mieć, aż taki dużego…?
Jest niepraktyczny…

– Jesteś piękny, lubię cię mieć, masz taki sprzęt, a jesteś delikatny… uwielbiam twoją młodość…
– A ja lubię patrzeć na ciebie, szczególnie na twoje piersi, bo są takie idealne.
– To patrz i podziwiaj…
– Ta przebita brodawka podnieca mnie do szaleństwa,  jesteś piękną kobietą i nie mogę uwierzyć, że klęczysz przede mną i mi obciągasz…
– Pamiętaj, jestem wyjątkowa, a ty mi dogodzisz dziś w wyjątkowy sposób… i mam ochotę odlecieć..
– A gdzie?
– Mam swój świat…

To prawda, gdy jest wybitnie podniecona, mówi, że jej świadomość odpływa do innego świata.
I wtedy oddaje się zupełnie podnieceniu.
Jest  w stanie dostawać orgazmy na zamówienie, mówi, że stoją w kolejce…
Czyli dziś będzie popis… oj… powspominamy sobie…

Młody schylił się i pocałował ją.
Moja wstała i jednym ruchem ściągnęła przez głowę sukienkę.
Boże, jaka ona jest piękna i znowu wróciły jej kilogramy, brzuszek zaczął lekko odstawać, a uda zrobiły się pełniejsze, biodra też, no i piersi.
Po prostu wielkie, cudowne i wiecznie stojące brodawki.
Stała nago przed gówniarzem.
Kobieta, która rodziła dwa razy i nadal wyglądała jak bogini.

– Jaka ty jesteś piękna… taka kobieca…
– Wyliż mi… i za dużo gadasz…
Położyła się na kanapie, rozchyliła uda, a on wpił się w środeczek…
Potem całował uda, kolana, znowu cipkę, a potem łechtaczkę, co sygnalizowała głośnymi jęknięciami…
– Nawilż mnie mocno, aby nie bolało…
I lizał… pieścił… a ona zaczynała ciężej oddychać…

Przypomniałem sobie, jak kiedyś ja to robiłem i jaki byłem szczęśliwy.
Teraz on jest.
I co…? …dostała pierwszego orgazmu…
Ściskała mu głowę udami, a on nie przestawał.
Trwało to chwilkę, gdy zaczynała znowu odpływać…

– Poczekaj… muszę ci zwalić… proszę zalej mi gardło…
– Dlaczego…?
– Dlatego…
Usiadła i zaczęła mu lizać.
Jedną ręką waliła, a drugą dotykała jego tyłeczka.
A gdy on zaczął sapać,  to dotknęła dokładnie jego odbyt…
I młody od razu się spuścił wprost do gardła…

Dużo tego był, ale moja się nie poddawała i próbowała zlizywać wszystko.
– Coś ty mi zrobiła?
– Jeszcze dużo cię nauczę… – a teraz będziesz mnie rżnął.
– Szkoda, że pozwoliłaś mi się zleć..
– Ma być miękki, celowo to zrobiłam, bo chcę szaleć.
– Zobaczysz popis prawdziwej kobiety… a teraz nasmaruj oliwką i włóż mi…
– Już.
– Chodź mój młody kochanku… ale posłuchaj, masz mnie rypać jednostajnie, równo, bez przerw, jak tłok w maszynie.
– Dobrze…
– I nie przerywaj, bez względu na to, co będę wyprawiać, ani krzyczeć… niczemu się nie dziw, tylko mnie pierdol…
– Dobrze…

– Jeszcze tylko ręcznik…
Położyli się na dywanie.
Rozłożyła jeden duży, wzięła poduszkę pod głowę i rozłożyła nogi.
Młody klęknął i powoli zaczął wkładać…
– Teraz delikatnie, a potem rób, co chcesz…
I rozpoczął jazdę.

Całował jej piersi, policzki i usta, a ona go obejmowała za głowę, i znowu się KOCHALI…
Jaki piękny widok…!
Miód na moje bolące serce.
Młodemu już prawie cały zaczął wchodzić.
Moja miała zamknięte oczy, obejmowała go rękoma i czasami gładziła tyłeczek…
Wygięła się po raz pierwszy, prawie bezgłośnie…

Znam ją i wiedziałem, że jest daleko.
Tutaj było tylko jej ciało, które jej kochanek bezwstydnie używał…
Pracował jak prosiła… jak maszyna, a ona po chwili dostała drugi… trzeci.. i czwarty…
– Możesz trochę wolniej, one i tak dojdą, już stoją…
Potem były następne… jedenasty… trzynasty…
Trochę się zmęczył, bo położył się na niej, a rękoma podpierał na podłodze i gładził czoło…

– Jeszcze… jeszcze… do dwudziestu pięciu….
– Poważnie?
– Nie musisz szybko, bo i tak dostanę, twój członek tak mnie wypełnia, że nigdy, no prawie, nie miałam tak dobrze…
Mówiła to… nie otwierając oczu…

Czyżby pamiętała o mnie i naszym sylwestrze?
Wiedziałem, że młody jest dużo lepszy i choć nie mam dużego, to przy mnie dostała 27.
Nie wszystkie były mocne, ale były, więc to nie do końca o sprzęt chodzi…

– Włóż mi głębiej…
– I tak już cały wszedł…
– O Boże… i zaczęła dostawać następne orgazmy…
Przy siedemnastym zaczęła krzyczeć…
– Coś ci jest?
– Nie mogę już utrzymać moczu, ale nie przerywaj proszę…

Wiedziała, że będzie szaleć… dlatego rozłożyła ręczniki…
Ja to rozumiem, zwykła reakcja organizmu na wysiłek, ale, czy młody zrozumie…?
Zrozumiał.
Zaczął szaleć, podłożył dłonie pod jej półdupki i zrobił taką jazdę, jakby miał kobietę po raz pierwszy…
Ta krzyczała, popuszczała i dostawała następne orgazmy…
A on gwałcił jej ciało jak wariat…
Całował ją…
Ona szarpała mu włosy…
Prawie zaczęła drapać mu plecy i dostawała… następne, i następne…

– Koniec, już nie mogę…
– Zaraz się zleję…
– Proszę bardzo… zalej mi cipkę, zaznacz swoją własność nasieniem… jak najgłębiej…

Cholera… zlałem się, to jest takie piękne, że znowu ją kocham za to…
I nienawidzę…
Patrzyli sobie w oczy i to naprawdę był piękny widok, idealni wręcz kochankowie…
Zlał się dość szybko… ale nie wyciągał, leżeli tak i się całowali…

– Nie zajdziesz w ciążę?
– Nie..
– A dasz mi kiedyś w dupkę?
– Ty znowu?
– Proszę…
– Zastanowię się… będzie mnie boleć… ale może zrobię to dla ciebie?
– Tylko ty możesz to zrobić…
– Jesteś taki delikatny, taki… inny… mogłabym nawet cię pokochać….

I odwróciła głowę na bok, jakby patrząc w kamerę…
– Naprawdę?
– Tak, ale jest już za późno…

Zmroził mnie jej wzrok… aż się przestraszyłem.
Ale kamery są  prawie niewidoczne…  i  nie z tej odległości…

Ale…?
Mogłaby go pokochać?
Jego?
Przecież,   ja się tak kochałem z nią… delikatnie…. z czułością…. i oddawałem całego siebie…
Robiłem dokładnie tak samo…


Ale dlaczego jest za późno i dlaczego powiedziała to już drugi raz?
Przecież wybaczyłbym jej wszystko i przyjął do serca jak zawsze…
Zresztą nigdy tak naprawdę jej nie wyrzuciłem z niego..
I zawsze będzie matką moich synów…
Cóż… boli.. i pewnie długo jeszcze będzie boleć.

Następny filmik do kolekcji, która jest już dosyć spora…
Przeklinam ją każdego dnia i dziękuję za wszystko.
Kocham, ale i nienawidzę… jej i siebie.

                                                       *******

Poszedłem któregoś dnia do restauracji.
Lubiłem tam być, zmieniliśmy wystrój i naprawdę teraz był szyk.
Rozmawialiśmy z szefem kuchni o wprowadzeniu dań grillowanych na ogniu, gdy przyszli.
Ona i Sławek.
Na obiad.

Nie widzieli mnie, gdyż stałem tyłem do nich, a potem się wycofałem.
Zresztą, mnie to się tutaj na pewno nie spodziewali.
Ale podkusiło mnie, aby posłuchać, o czym rozmawiają…
Pomieszczenie gospodarcze z małym okienkiem akurat było w okolicy ich stolika…
Rozmawiali o pierdołach, potem Sławek dostał telefon i aż skoczył…

– Mamy kredyt, znalazłem frajerski bank, który nas uratuje i właśnie dostaliśmy zgodę!
– Naprawdę?
– Tak, dostaniemy 500 tysięcy i na trochę wystarczy… a może potem los się odwróci?
– A co chcą za to?
– Jak zwykle, nieruchomość pod zastaw…
– Dacie?
– Ojciec się wścieknie, ale nie będzie miał wyjścia… ale przynajmniej spłacę w części tych drani…
– Naprawdę?
–  Nie będziesz musiała już nic im robić…

Westchnęła…
– Przepraszam cię za to, co musiałaś robić, a szczególnie za tę orgię w lesie, naprawdę nie wiedziałem, że ich tylu będzie…
Moja spuściła głowę i nic nie odpowiedziała.
Musiało ją boleć… kurwa… jaka cudowna miłość!!!
W piękny układ się wdała… cholera.
Naprawdę… aż tak źle miała w domu…
I za co?
No, za co to wszystko, się pytam?

– Muszę ci coś powiedzieć… moja…
– A ta, to, co tu robi…?
Spojrzałem szybko i zobaczyłem Kasię.
– Ty gnojku, już mnie nie chcesz… tylko z tą lafiryndą się włóczysz… dlaczego mnie zostawiłeś?
– Ciszej…
– Ja cię kocham…!!!
– Nie rób scen, nasze sprawy się zakończyły…
– Jeśli spróbujemy, może będę miała jeszcze jedno dziecko…?
– Nie, nie spróbujemy… wiesz, że już nie zajdziesz…

I wtedy Moja Żona zakończyła moje życie.
Przecięła je brzytwą, rozbiła w pył… i zawaliła cały świat…
Zrozumiałem, dlaczego jest już za późno…
Takie zwyczajne słowa… które potrafią zabić.

– Kasiu, to już nie jest problem, ja urodzę Sławkowi syna, jestem właśnie w ciąży…
Totalna konsternacja…
– To chciałam ci powiedzieć kochany.
I pocałowała go namiętnie…

Szok Kasi, szok mój i… szok Sławka.
Ten dzień będzie przeklęty, na zawsze…
Życie moje i Kasi właśnie się skończyło.

Ona jest w ciąży, urodzi mu syna…!!!
I powiedziała to… z taką dumą…
Usiadłem na krzesło.

A potem wstałem… ktoś się o coś pytał, ale nie pamiętam…
Otworzyłem drzwi od zaplecza i pieszo poszedłem przed siebie.
To koniec… zwykły i niezwykły  koniec wszystkiego..
Znam złośliwość losu… że życie składa się z naszych wyborów…
Ale niektóre zabijają…

Szedłem drogą… i płakałem….
Nie wstydziłem się…
Miałem mały plan, miał się powieść, prawie go zamykałem, a teraz… co?
No właśnie, co?

                                                      *******

Kilku następnych dni nie pamiętam.
Moja oczywiście wróciła do domu, ale bez słowa, jakby zupełnie nic się nie stało…
A może to nie była wiadomość, którą warto się podzielić z rodziną?
Jej praca, powrót wieczorami, zero rozmowy i następny dzień.
Gdyby nie moje dzieci, to zwariowałbym.
Tylko rozkład dnie mnie uratował.

Nie trenowałem, siedziałem z nimi w domu i się bawiliśmy.
A gdy pomyślałem, że kiedyś będę musiał im powiedzieć, że będą mieli brata, to płakałem…
A potem narastała we mnie złość.
I po czasie zacząłem przeklinać los…
Dał i odebrał, pocieszył mnie forsą i kopnął w dupę.

A teraz napluł w twarz…
Jego śmiech bardzo mnie bolał i choć próbowałem zrozumieć pokręcone jego myślenie, nie udało mi się tego pojąć.
Co mam robić…?
Być dobrym chrześcijaninem i nastawić drugi policzek.
To kurwa jest już drugi.
Nie, nie mogę…

Przez następne tygodnie cierpiałem, ale robiłem swoje.
Była praca, pilnowanie transportów, rozliczenia, potem restauracja i telefony do Mahmeda.
Podziękowałem mu za zegarek, przeprosiłem, że byłem ignorantem i się nie poznałem.
Zaśmiał się… ale wyczuł mój wisielczy humor…

– Powiedz prawdę Robert… przyjacielu…
– Jestem frajerem i jestem dupkiem…
– Ale?
– Moja żona mnie zdradza, a teraz urodzi mu dziecko…
– O cholera…
– No właśnie…
– Przyjedziemy i zrobimy porządek z jej gachem…
– O czym ty mówisz?
– Ty nie wiesz, ale ja wiem, jak się załatwia takie sprawy…
– Nie, nie, nie, ja jej wybaczę, u nas… ja… nie… my żyjemy ogólnie w zgodzie…
– Właśnie słyszę… przyjedziemy na urlop i pogadamy…

Kurwa, jeszcze tego mi trzeba, kłopotów ze strony przyjaciół.
Otrzeźwiałem dość szybko.
Wszystko na spokojnie… wytłumaczę i będzie dobrze.
Wiele razy potem słowo spokojnie siedziało we mnie, choć będę robić bardzo złe rzeczy.

                                                                *******

Odwiedzili mnie policjanci Marek i Janusz.
– I co tam panowie?
– Sprawy wyglądają tak, tych czterech, co zgwałcili Pańską żonę, to dość mocni bandyci.
– Zauważyłem.
– Udzielają kredytów, potem szantażują i naliczają niesamowite odsetki.
– To też wiem..
– Nikt z tego nie wychodzi, odbierają domy, mieszkania, samochody, gwałcą żony i córki…
– O…
– Pan Sławomir ma u nich dwieście tysięcy długu, spłaca bardzo słabo, ale jego ojciec dostanie kredyt i coś mu na pewno skapnie, więc na jakiś czas uratuje swoją dupę.
– Pewnie nie tylko swoją..
– A co do jego ojca, to zakład najprawdopodobniej i tak padnie.
– Naprawdę?
-Tak, tylko cud ich uratuje, ma jeszcze długi w innych bankach, w ZUS i skarbówce.
– Wspaniale.
– Z tymi bandziorami, to prosimy nie zadzierać, bo są mocni, praktycznie najmocniejsi w naszym mieście.
– Panowie, dziękuję, tu jest to, co trzeba.

Podałem im koperty…
– Nie ma problemu, pozdrawiamy i cześć.
– Jeszcze jedna sprawa, chciałbym wiedzieć wszystko o szefie tej bandy, czy ma żonę, dzieci, gdzie on, albo ona pracuje?
– Da się załatwić.
– Ponadto gdzie bywają, do jakiego fryzjera chodzi, co robią popołudniami, gdzie wypoczywają, do jakiej szkoły chodzą jego dzieci, dosłownie wszystko, co uda się zdobyć…
– Grubo, ale mądrze. Załatwione, bo mamy swoich informatorów… a co do kasy…
– Nie będę żałować… Aha, kupiłem lokal… ” Bastion…”, jakby, co…
– Dobrze wiedzieć…

Usiadłem w fotelu i zacząłem myśleć…
Może plan nie jest jeszcze do kitu, mała modyfikacja i zrobię to inaczej…
Właśnie los się do mnie uśmiechnął.
I myślę, że już nie będę pokazywać mu fuck off.
Porozmawiam z nim, powoli i zobaczę, co mi odpowie…?
Tylko muszę to dobrze rozegrać.

                                                              *******

Poleciałem w weekend do Paryża na maraton.
Oczywiście nikogo to nie interesowało, ale moja obiecała, że będzie cały czas w domu i zajmie się dziećmi.
Ok.
Mój czas to 3h42min16s… wręcz wspaniale…
Paryż był piękny i była cudowna pogoda, choć szło na jesień.

Gdy wróciłem, wiadomo, co pierwsze…
Do piwnicy…
I dobrze, bo tego się nie spodziewałem.

Zaraz po moim wyjeździe zadzwoniła do Sławka..
– Panie.. wyjechał na cały weekend i jestem już gotowa…
Był w ciągu dosłownie 15 min.
– Posłuchaj, a mogę zostać na ten cały czas?
– Tak, on wróci w poniedziałek.
– To dobrze, bo muszę…
– Oczywiście Panie… a coś się stało?
– Nie nic…

Robili jedzenie i czasami bawili się z dziećmi, chociaż bardziej one siedziały przed telewizorem.
Moja była w swoim żywiole… przebierała się i paradowała przed Sławkiem.
Pokazywała mu pończochy, goły tyłek i prześwitujące bluzki bez stanika.
Oczywiście, cały czas miała założoną obrożę.
Cholera… patrzyłem i widziałem… szczęśliwych ludzi.
Byli prawie jak normalna rodzina.

Popołudniu wziął ją w kuchni, gdy dzieciaki były w pokoju obok…
Od tyłu, emocjonalnie…, bo bluzkę prawie rozerwał, a jej piersi się bujały…
Łapał za nie, gniótł, ciągnął i klepał w tyłek…
Mój najpiękniejszy widok… i mój.. do niedawna tyłek..
– Ale masz tyłeczek!
– Fajny jest, prawda?
– Zajebiście wyglądasz w ciąży, zresztą widać, że ci służy.
– Uwielbiam być w ciąży, myślę, że jestem do tego stworzona.
-Właśnie widzę…
– Zobacz… jestem szeroka w biodrach, a przy porodzie prawie nie krzyczałam.
– Poważnie?
– Kochany… szło jak po maśle… jak chcesz to urodzę ci więcej dzieci…

Aż mnie cofnęło…
I w pysk.
Jak to zajebiście jest dostać od losu w gębę.
Siedziałem u siebie w fotelu, a jakbym był na ringu.
Tyle, że po walce ból przechodzi, a ten drążył w nieskończoność.
Będzie wiercić w głowie każdą komórkę nerwową, rozrywać marzenia i wszystkie uczucia…

Urodzę ci więcej dzieci…!!!
To jest tak piękne, że prawie się porzygałem z nerwów…
Wyłączyłem… tej sielanki nie będę oglądać.

Na drugi dzień zawołałem wszystkich na śniadanie… dzieciaki przyleciały od razu…
– Mamusiu, mamusiu, tatuś zrobił naleśniki… chodź do nas…
O dziwo przyszła, ale od razu coś zauważyłem…
– Masz podbite oko?
– Nie..
– Przecież widzę, a co masz na szyi, skąd te otarcia?
– Daj spokój, nie twoja sprawa…
– Bije cię?
– Sławek nigdy mnie nie uderzył…

Akurat, sam widziałem jak tłukł ją po gębie.
Pamiętam jej pierwsze opory i jego reakcje.
– To, co się stało?
– Nie twoja pieprzona sprawa, zajmij się treningiem, idź pobiegać, czy coś tam…?
– Ok, nie ma tematu, jeśli chcesz mnie traktować jak powietrze, to dobrze, ale ja nie jestem powietrzem, jestem jeszcze człowiekiem, który widzi i martwi się o ciebie… w odróżnieniu od niektórych…

Trzasnęła drzwiami i tyle było ze śniadania z dziećmi.
Nie mogłem się doczekać wieczora….
Tyle, że popołudniu ktoś zapukał do drzwi…
Sławek przyjechał, aż dziwne…
– Ja do Oli…
– Wiesz gdzie…

I się odsunąłem.
Wiedziałem, że i tak czuł się jak u siebie..
Przykre to…
Do wieczora nie wychodzili z pokoju i miałem wrażenie, że coś się stało…, bo byli wybitnie cicho…
Wyszedł prawie w nocy.
On poszedł, a ja w nerwach do laptopa.

Po seksie oglądali z dziećmi bajki.
Gdy zbliżył się wieczór, a dzieciaki już w łóżkach, słychać było walenie do drzwi, ale takie mocne…
Sławek aż się skulił i był wybitnie przestraszony…
– Ktoś miał przyjść?
– Do mnie na pewno nie…

Znowu walenie, zaraz dzieci się obudzą..
Sławek wstał, podszedł do okna i zawołał…
– To oni, jak mnie znaleźli…?
– Otwieraj, bo i tak wejdziemy… usłyszałem głos z daleka…
Sławek spojrzał na moją i na jej przestraszoną twarz.
– Muszę…
Podszedł do drzwi i otworzył.
Ona w tym czasie ściągnęła obrożę.

Od razu ktoś go popchnął…
– Co jest, na melinie się kryjesz… u swojej dupci, myślałeś, że cię nie namierzymy…?
Weszło czterech z domku na plaży, poznałem tych bandytów od razu.
– Posłuchajcie, mam  już przyznany kredyt, za dwa tygodnie dostaniecie kasę…
– Ok, ile?
– Może nawet stówę…
– No to jeszcze drugie tyle zostaje, a odsetki lecą i trzeba spłacać… masz nas za frajerów?
– Nie, wszystko oddam… obiecuję.
– Sławek, ty tak od roku nas zwodzisz, wiesz, co należy zrobić… zapłacić, chociaż odsetki…
– Ale teraz nie mam.
– Jak nie ty,  to sami sobie wypłacimy…
– Tylko nie to, ona jest w ciąży i nie może…
– Jest w ciąży, to właśnie może…

Podeszli do mojej, obeszli, poszturchali…
– I jak tam, płacisz sama…?
– Mam 4 tysiące…
Poleciała do szuflady i wyciągnęła kopertę.
– Maleńka licz,   2, 5 %  od dwóch stówek, to ile?

Jej przestraszone oczy mówiły wszystko.
Musiało wiele się stać między nimi.
Być może w domku to nie był jedyny raz, więc wiedziała, do czego są zdolni… i to  właśnie było widać w jej oczach…

– No Sławek, ile to?
– Pięć.
– Czyli brakuje klocka, mała robisz dziś tylko za tysiączek, nie będzie źle, wtedy było za dwa, a dałaś radę…
– Zostawcie ją…
– Zostawimy, ale po zapłacie, to gdzie idziemy, do małżeńskiego?
– Pewnie, zawołał inny.
– A ty Sławku, pierdoło, poczekasz aż skończymy.

Powoli zaczęli się rozbierać…
Jeden klepnął ją w tyłek, drugi wsadził rękę w krocze…
– O… jesteś  przygotowana… panowie, ona jest już mokra…
Szarpnęli ją za włosy na kolana i zaczęła obciągać każdemu po kolei..
Ci się śmiali, żartowali między sobą i przybijali piątki…

– To mówisz, że jesteś w ciąży, a z kim?
– Ze Sławkiem…
– To źle wybrałaś sobie ojca na dzieciaka, nawet Wojtek, nasz kierowca, byłby lepszy od tej cioty.
Obciągała i charczała…
– Zresztą, jaki facet pozwoliłby na coś takiego…?
– Wy go zmuszacie…
– Jesteś głupia… tylko alfons daje swojej kobiecie płacić dupą odsetki. 
– Nieprawda, to wasza wina.

I jeden z nich uderzył ją w twarz…
– Ty głupia kurwo, to on nie ma kasy, zresztą nigdy nie spłacał i wykorzystywał swoje kobiety do regulowania rachunków, myślisz, że jesteś pierwsza?
– Ale ty spłacasz najwięcej. Pomyśl, kto tu, kogo wykorzystuje, może ty jego… a może on ciebie…?
– My nikogo nie zmuszamy do niczego… a teraz obciągaj…

Dawali po kolei, jedni wkładali ręce w majtki i jej grzebali, że aż się zginała,.
Natury nie oszukasz…
– Koniec gadania, pierdolimy…
Jeden z nich rzucił ją na łóżko z lewej strony, wszedł brutalnie i pojechał…
Drugi podszedł z boku i wsadził do buzi.
To był ten z większym, więc krztusiła się… ale próbowała…

– Tylko jej nie zalej…
– Chłopaki, zobaczcie, jakie ma cyce, służy ci ciąża…
Zmieniali się w cipie i w buzi, każdy był wszędzie… kolejka dosłownie jak w markecie…
– Panowie, ale ma dupę, zobaczcie…
– Naprawdę, z taką to w burdelu byś zarobiła jeszcze więcej… możemy ci załatwić robotę

Zaczęli klepać i miętolić…
Cholera naprawdę… tak wypięty  tyłeczek to dzieło stworzyciela.
Zawsze miała gładką i napiętą skórę… ach, sam się napiąłem…
Oni też nie próżnowali…
Następny zasadził w dupę tylko na nią plując… moja krzyknęła…
– Nie tak ostro… proszę….
Ale to nic nie dało…
Wszyscy wykorzystywali ją równo…

Następny wszedł na łóżko, ściągnął jej głowę do kutasa i gwałcił jej usta…
Potem znowu się zmienili, każdy był w cipie, dupie i ustach…
Moja nawet już nie protestowała….
Dawała się walić bez słowa, jakby wyłączyła myślenie.
Jej oczy były puste… i bardzo smutne…
Ale niestety jej natura ją oszukała.

Jej cipka, nie rozróżniała, kto w niej jest… dobry, czy zły i zaczęła dostawać orgazm…
Ten, który był akurat w niej, nie wytrzymał ścisku pochwy i zlał się do środka…
– Przepraszam, nie mogłem wytrzymać i się zlałem…
– Kurwa, mówiłem… daj jakiś ręcznik…
– W kuchni są papierowe… cichutko powiedziała moja…
– Napiłbym się, znajdź coś… warknął inny… jakąś wódę…

Dwóch wyszło z wiszącymi kutasami, jeden poszedł po papier, drugi szukał…
– Ty Sławek, jest tu jakaś wódka?
– Nie wiem…
– To poszukaj, ale szybko…
Niestety, nie znaleźli… a ja się uśmiechałem… no.. nie znajdą..

– Cholera, ten jej frajer ma całą zgrzewkę Kubusiów… ale ciota… -zawołał na cały głos jeden z nich…
Roześmiali się…
– Chce ktoś?
– A daj…

Rzucili jej papier i ta zaczęła się wycierać..
– Tylko dokładnie, bo jeszcze zabawimy…
Po chwili następny wszedł na nią, wykorzystał, że był sam i próbował się z nią całować, ale wykręcała głowę…
– Mam ci przypierdolić?

Przestała… objęła go za głowę i poszli w ślinę…
Za dużo tego… zlałem się w momencie, kiedy ta założyła nogi na niego i zaczęła jęczeć….
Poleciał następny orgazm…
– Możesz nie przestawać…? – zawołała…
I gość jechał dalej… a ona razem z nim…

Wiemy, jak to się zaczyna i jak się kończy…
Dostała trzeci i czwarty…
– Ale z ciebie suka… chłopaki tu jest rozgrzewająca się kobieta… czeka na następnego…
Przychodzili i walili bez opamiętania.

Wiem coś z życia, że podniecona kobieta, jest jeszcze bardziej pociągająca niż, powiedzmy zwykła kłoda w burdelu…
A moja jest przecież wybitna…

Przewracali ją na brzuch, walili w dupę i tam też dostała ze trzy orgazmy…
Dosłownie odlatywała co chwilę.
Wszyscy skończyli w jej ustach i nie byli tak brutalni, jak w domku na plaży.

Był to zwykły, mocno podniecający, ale mechaniczny seks.
– Świetna z ciebie laska, a dupy dajesz pierwsza klasa, szkoda cię dla tego szmaciarza…
Myślałem, że to już koniec, ale jeden z nich podszedł do niej….
– A to specjalnie dla ciebie… jeszcze raz odlecisz…
Klęknął przy niej, włożył dwa palce w cipkę i zaczął ją drażnić…
– Nie… proszę, już nie mogę, jestem zmęczona…
Ten nie zwracał na nią uwagi… i jechał równo…

Oczywiście dostała…. wyginając się jak kotka dodatkowo napinając cały brzuch….
Nie wiem, dlaczego… ale patrząc się na ten powiedzmy ciążowy, strasznie mnie to wzięło.
On nie przestawał… a ona ryczała i niestety lała…
Po wszystkim  padła bez tchu…
Dziwne to było, ale piękne… chamy i kochasie…

Gdy się ubierali, to jeden powiedział…
– Ale Wojtek jeszcze jej nie brał…
– Racja, wołaj go…

­­­A wiecie, co robił Sławek?
Siedział i oglądał telewizję.

Moja leżała na boku, z podkurczonymi nogami, zmęczona, naga, zbrukana, z twarzą w spermie…  a ten się bawił.
 Za to, gdy wyszli z pokoju, to się zerwał…
– Już załatwione?
Cholera, on to traktuje jak zwykły interes.
– Spokojnie, jeszcze Wojtek jej nie rypał. a chłopakowi też się należy…
Sławek, jakby nic, usiadł  i zaczął bawić się telefonem…

A potem wszedł Wojtek…. chłop jak dąb, wielki byk…
Potężne łapy, tatuaże, ogolony na łyso…
– Tam do końca… laska czeka…
Wszedł, rozebrał się cały i podszedł do głowy.
Bez słowa wsadził dość sporego kutasa.
Oczywiście moja zaczęła się krztusić, bo Wojtek nie należał do delikatnych.
Wkładał z siłą, bez zainteresowania jej odczuciami…
Tej aż łzy poleciały….

Nawet nie miała możliwości wyrwania się, czy powiedzenia słowa.
Brał ją dosłownie jak lalkę.
Potem wszedł w nią.. i chwycił za szyję.
Tyle, że on zaczął ją dusić…
Ta początkowo nic nie robiła, ale po chwili zaczęło brakować jej powietrza.
Dostała duże oczy i zaczęła się wiercić, ale to nic nie dało…

Aż wstałem, co to za seks?
On nadal walił ją ostro… a ta się wygięła… i… dostała orgazm…
Ale zaraz zaczęła go bić po twarzy…  i wtedy ją puścił…
– Zwariowałeś, chcesz mnie udusić…?
A on od razu uderzył ją mocno w twarz.

Już wiem,. skąd to podbite oko i obtarta szyja…
– Zamknij się szmato i liż mi jaja…
Klęknął obok niej, jedną nogę przełożył i przyciągnął jej głowę… a sobie zaczął zwalać…
Po chwili widziałem, jak przesuwał biodra do przodu…

– Głębiej liż…
I moja, nie mając wyboru, zaczęła lizać mu tyłek.
Po minucie gość jęknął, wygiął się, nakierował na usta i zaczął lać…
– Tylko wszystko… bo przywalę…
I brała wszystko, głęboko, z wylizaniem główki i  jaj.
Normalnie jak kurwa.

Wojtek wstał, ubrał się i wyszedł.
– I jak tam Wojtuś…?
– Może być…
– To,  co Sławek, z odsetkami jesteśmy rozliczeni i widzimy się za dwa tygodnie, gdy oddajesz stówkę.
– Tak, tak…

Siedziałem w szoku i zadawałem sobie pytanie, jak to jest możliwe…?
Takie upodlenie..?
On jej to robił… a ona się zgadza…?
Jedyne wytłumaczenie to, że go po prostu kocha.
A kobieta z miłości zrobi wszystko.

Mojej prośby nie spełniła.. bo mnie zwyczajnie nie kochała.
I odeszła od razu.
A jego kocha… tylko, czy naprawdę, tyle jest warta miłość…?
A może jej słowa, że jest za późno…, czyli dziecko i  jakaś obietnica… ale czego?
Rodziny…?
To my jesteśmy jej rodziną…

Przecież Sławek nigdy nie wyjdzie z długów. Zresztą widać, że dla niego, to tylko interes i spłata rachunków.
A ona… do końca życia pozwoli się walić jak kurwa?
Straszne.

Zrobię idealny plan i zobaczymy, co na to powie los?
Pewnie skrzywdzę ją.. ale choć nasze drogi się rozeszły… nadal ją kocham.
Tylko, że moja miłość nie ma znaczenia…
Kocham ją.. i pewnie będę kochać do końca życia.. ale nie pozwolę, aby ten gnojek tak ja wykorzystywał. Jest ludzką mendą, a takich trzeba rozgnieść.

5 2 głosy
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Najstarszy
Najnowszy Najlepiej oceniany
Odpowiedz
Wszystko
Patrze
Patrze
4 miesięcy temu

Super seria

Darmowe opowiadania erotyczne Strona zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych odbiorców. Jesteś osobą pełnoletnią?
1
0
Napisz komentarz.x
()
x