Robert 3

Robert 3

Następnego dnia była cisza. Rano robiłem porządki z dziećmi, a ona prawie nie wychodziła z pokoju. 
Miałem lżejszy dzień w pracy, więc zostałem w domu.
Dzieciaki… to jest cudowna sprawa.
Są ufne, szczęśliwe, radosne i dają takiego kopa energii, że można żyć.

Rozmowa z rybakiem dużo mi dała.
Uspokoiła mnie i zrozumiałem, że jeśli straciłem, przez swoją głupotę, moją żonę, jej miłość i wierność, to nie znaczy, że straciłem całe życie i swoje dzieci.

Dodatkowo gdzieś w głowie zakiełkowała myśl, że czasami, gdyby doszło do rozwodu, to będę miał duży argument dla adwokata.
Tak zaopiekuję się dziećmi, że będą kochać tylko mnie…

                                                               *******

Tylko, jakie tu hobby sobie wymyślić?
I nagle przyszło olśnienie, uwielbiałem w szkle biegać.
Miałem dość dobre wyniki i sprawiało to mi wielką radość, a na jakiś tam zawodach byłem 8.
W nagrodę dostałem książkę..
A może tak pobiegać i przypomnieć sobie?

Koło 14 moja wyszła z pokoju i poszła do kuchni.
Ciekawe.
– Co chcecie na obiad?
Czyżby przypomniała sobie o rodzinie?
– Ok, dzisiaj będą schabowe… Robert… zrobisz ziemniaki?

Normalne… zawsze tak było.
Potrafiła zaprosić znajomych na obiad i zawsze kończyło się tak, że to ja robiłem schabowe.
Nie tylko ziemniaki, ale wszystko, łącznie z sosem…
Ale to nic… chciała być z nami… i to się liczyło…

Tylko, że w tym momencie zadzwonił jej telefon.
Stała w kuchni przy oknie, my w drodze, wszędzie były zabawki, ale oczywiście odebrała.
– Tak Sławku… Tak… Nie… nie wiem, tak chcę… Teraz?… Dobrze, już wychodzę.
Cholera, nie tak miało być… nie tak.

Bez słowa poszła do pokoju i nagle dostałem olśnienie…
Chwyciłem swój telefon, włączyłem dyktafon i schowałem go do jej torebki.
Uff, ale ciśnienie mi skoczyło, bo tej samej chwili się pojawiła.
Poprawiła włosy i bez słowa wyszła…
Do niego.

To była sekunda, ale zauważyłem, że oczy miała jakby przestraszone.
Ponadto lekko była zgarbiona i chyba ręce jej się trzęsły…?
Kto ją zna lepiej niż ja?
Czyżby pierwsza rysa?

Te dwie godziny były ciężkie…
Po staremu chodziłem od okna do okna…
Obgryzałem paznokcie i myślałem, co robią?

Gdy weszła do domu, położyła torebkę w przedpokoju i poszła do łazienki.
Natychmiast go wyciągnąłem.
I uśmiechnąłem się, głupi to jednak ma szczęście…
Ale musiałem poczekać…

Jak czas wolno leciał… aż niemożliwie…
Nareszcie…
Położyłem dzieci, poszedłem do piwnicy w najdalszy kąt i włączyłem…

– Witaj kochanie….
– Niech dojadę…
I cisza przez 5 min.
Mieszkamy na peryferiach miasta, więc 5 min, to już las.

– Mogę cię przeprosić?
– Posłuchaj, jak bardzo chcesz się uniezależnić o niego?
– Bardzo.
– Załatwiłem ci robotę u ojca, dostaniesz pięć tysięcy, wiesz o tym i pasuje ci…?
– Tak.
– Więc kurwa, co ty odpierdalasz, co to za fochy były wczoraj?
– Ale…
– Posłuchaj, przyszłaś do mnie sama….
– On mnie wysłał…
– Przestań, nie chciałaś?
– Chciałam.. I to od dawna…

– Kochaliśmy się, bo mi się podobasz, ale jeśli mamy być razem, to na moich warunkach!
– Oczywiście.
– Co prawda podniecasz mnie, bo masz to coś, co mi pasuje, ale za wczoraj jestem zły.
– Ale Sławku…
– Zamknij się…
– Przepraszam.
– Jeśli chcesz być ze mną… to ja muszę być dla ciebie wszystkim…
– Dobrze…

– Będziesz na każde moje zawołanie…
– Oczywiście…
– Będziemy się spotykać tylko wtedy, kiedy ja tego będę chciał…
– Przepraszam.
– Nigdy mi nie odmówisz, choćby nie wiadomo, co?
– Przepraszam.

– Masz to szczęście, że jesteś idealna, masz piękne ciało i niesamowicie mnie podniecasz, a twoja cipka bez problemu mnie przyjmuje.
– Dziękuję.
– I to też mnie podnieca…, że jesteś matką, jesteś zmysłowa, inteligentna, mądra, pragnąłem cię od chwili, gdy cię zobaczyłem, nawet przed twym ślubem z nim.
– Dziękuję.

– Posłuchaj, od teraz będziesz moją suczką..
– Wspaniale.
– A ja twoim Panem, zgadzasz się?
– Oczywiście.
– Po coś za niego w ogóle wychodziłaś?  
– Sama nie wiem, gdybyś wtedy mnie poderwał… byłabym od razu twoja..
– Nieważne, teraz jest nasz czas, możemy dać sobie szczęście, ale ja mam zasady i ich nie zmienię.
– Ale ja się zgadzam…!
– Będziesz moja i nigdy się nie sprzeciwisz, zrobisz wszystko, pamiętaj… wszystko, o co cię poproszę.
– Tak…
– Będziemy szaleć za sobą, kochać się, zrobię z ciebie boginię, będę cię wielbić, a jak się dorobisz, to odejdziesz od niego.

– Naprawdę?
– Załatwię prawnika i puścimy go z torbami.
– TAK?
– Jaka jest twoja decyzja ?
– TAK!!!
– Nie martw się, będzie dobrze, jesteś moją suczką i niech ta myśl cię nigdy nie opuszcza.

– Sławku?
– Tak?
– A co z Kasią?
– Kasia też jest moją suczką, ale idzie na odstrzał, bo przestaje mnie słuchać… i to jest twoja szansa…
– Rozumiem…
– Zaczyna mieć humory, a tego nie toleruję… albo całkowite oddanie, albo nic. Zresztą często narzeka, że jest za dużo seksu…
– Ja ci nie odmówię…..
– Zauważyłem, że jesteś od razu mokra, a to oznacza, że masz chętną cipkę.

– Bardzo lubię seks, nawet w dużej ilości..
– Na to liczę…
– Nie zawiedziesz się..
– Dobrze… wyjdź i rozbierz się do naga, bo lubię na ciebie patrzeć…
– Ale tu?
– Kurwa, co powiedziałem?
– Przepraszam…
– Obciągniesz mi i wiesz, gdzie skończę?
– Tak, już zawsze wszystko połknę…
– Nauczymy cię, że to ma być odruch.

                                                                  *******

Czy ja dobrze słyszałem?
On będzie jej Panem?
A ona jego suką?
Mój Boże.. Moja żona.. Moja ukochana Oleńka…
Matka moich synów…

I to jest jej wolność?
Ze mną miała prawdziwą miłość, szacunek i oddanie… a teraz ma być.. Czymś?
To niemożliwe…!!!
Siedziałem w fotelu i dosłownie… łzy mi ciekły.
Jak to mogło się stać…?

A CO Z MIŁOŚCIĄ?

Przecież ona na to nie zasługuje..
I jak mogła się zgodzić…?
Jak może być tak zadowolona…?
I aż wręcz szczęśliwa…?

Ponadto… ona lubi seks w dużych ilościach..?
Nie zauważyłem.

Ale najbardziej mnie zabolało to, że ona naprawdę chce mnie zostawić i pewnie będzie chciała wziąć dzieci…

Ja jej kurwa dam!!!
Zabiję, jak trzeba będzie.

– Mlask, mlask…
Nie miałem nastroju tego słuchać, więc przejechałem trochę…
– I jeszcze techniczne sprawy…
– Tak mój Panie…

Usłyszałem wyraźny dźwięk uderzenia z liścia…
– To za wczoraj, jeśli będziesz nieposłuszna, to będzie kara, albo rozstanie.
– Przepraszam.

– Musisz zrobić jeszcze kilka rzeczy, po pierwsze czasami będzie seks w dupę, więc masz być zawsze czysta, na wszelki wypadek.
– Dobrze.
– Po drugie przekłujesz sobie lewy sutek, oraz zafarbujesz się na rudo, bo mam słabość do tego koloru i zmienisz garderobę, koniec z tymi szmatami.
– Oczywiście…
– Na spotkania będziesz ubierać się tak, jak się ubierają suczki, zrozumiesz…?
– Tak, przepraszam.
– I najważniejsze… już nigdy, ale nigdy… nie dasz dupy twojemu mężowi.

I tu moje ciało zareagowało dziwnie.
Stanął mi…
Nie wiem, czy to ten sutek do przekłucia, czy seks analny, którego nigdy mi nie dała…
A może ostatni rozkaz?
Powinienem być wkurwiony na nią i na niego, ale w tej chwili moje ciało przypomniało sobie marzenie…
Stanął mi i wykorzystałem to.
Ale nie dało mi to przyjemności jak zawsze…
Bo ciągle kłębiło mi się w głowie pytanie…

Jak facet może traktować tak kobietę… i jak kobieta może się na to zgadzać?
Kurwa mać… ona odejdzie, odbierze mi dzieci i tyle będzie po rodzinie.
Siedziałem w piwnicy, wycierałem łzy i myślałem.
Straciłem żonę, straciłem kumpla, zresztą to świnia, ale teraz stracę wszystko.
Jak z nimi walczyć, no jak?

                                                              ******

Całą noc nie spałem.
Ale wymyśliłem plan.
Może prowizoryczny, ale plan… odzyskania jej straca oddaniem i miłością.
Wiem, że moje życie jest już prawie stracone…, ale przeciągnę wszystko i może los da mi coś w zamian?
A może jej się znudzi… albo jemu… tak jak z Kasią..?

Ponadto teoretycznie mam to, co chciałem… a nawet więcej.
Mam żonę, która mnie zdradza… ma stałego kochanka… i na razie będzie mieszkać z nami..
Dali mi trochę czasu i postanowiłem go wykorzystać.

Rano, gdy wstała, zapytałem się, czy możemy porozmawiać?
– O co chodzi?
– Posłuchaj, przemyślałem naszą sytuację, tak bardzo cię kocham, że już nigdy nie podniosę na ciebie głosu, ani ręki.
– Przestań…
– Nie będę w ogóle wtrącać się do twojego życia, możesz robić, co chcesz, wychodzić ze Sławkiem w każdej chwili, możecie to robić nawet u nas w domu.
Spojrzała się z zaciekawieniem.
– Tylko prosiłbym… nie przy sąsiadach i dzieciach, bo już Dawidek pytał się, dlaczego całujesz wujka?
– Co oni tam wiedzą..?
– Będę pomagać ci, zawozić nawet do niego, czy gdziekolwiek będziesz chciała, na zakupy… dosłownie wszędzie.

Słuchała…

– Będę zajmować się dziećmi jak pójdziesz do pracy, moja mama nam pomoże, nikomu słowa nie powiem i nigdy nie będę miał o nic pretensji.
Aż ręce jej zaczęły drżeć…
– Proszę tylko o spokój w domu, przy dzieciach, aby ich nie skrzywdzić, będę bardzo się starać i nie zawiodę ciebie.
Zapowietrzyła się trochę, zdziwiła i po chwili odpowiedziała…
– Ok, na razie niech tak będzie.

Zgodziła się!!!
Super, plan działa, upiekę dwie pieczenie, a może i trzy na jednym ogniu. bo mam jeszcze cichą nadzieję, że zwyczajnie znudzą się sobą za jakiś czas.
Ona jest przecież obciążoną rodziną, a nie wiem jakie on ma na to spojrzenie?

                                                      *******

W następnym tygodniu poszła do pracy.
Zostałem z dziećmi, mama pomagała mi na kilka godzin i zaczęło się układać.
Musiałem nauczyć się prać i powiem, że to była jedna z najprzyjemniejszych rzeczy.
A właściwie to pranie jej rzeczy, rajstop i majtek oblepionych spermą.
Było to poniżenie, ale i moja przyjemność.

Po cichu założyłem w domu 3 kamerki, laptopa umieściłem w piwnicy i czekałem na okazję.
W sobotę padła komenda.
– Jedziemy do galerii, ale do dużego miasta, z dziećmi.
Ok… prawie jak rodzina…

Sławek przyjechał i na początku było wesoło, a nawet przyjemnie.
Tylko, że gdzieś w połowie drogi skręcił do lasu…
– Wyjdź suczko…
Wyszła.
Pochylił ją z prawej strony samochodu, podciągnął sukienkę, zsunął majki i zasadził.
Cholera, nie przy dzieciach miało być!!!

Po chwili już jęczała.
I w ogóle nie zwracali na nas uwagi.. A przecież prosiłem…
Całe szczęście, że nikt nie jechał.
Pod koniec raz spojrzała się w moją stronę.. 
W jej oczach było zadowolenia i pogarda dla mnie…
Zobaczyłem uśmiech poniżenia, a mi stanął.

Szczególnie, gdy zaczął jeszcze ściskać jej piersi.
Właśnie marzenie się spełniało… poprawiłem sobie.. I od razu oberwałem.
– Co mamusia robi?
Moi synowie, mali i już tacy mądrzy…
– Wujek  rozciera jej plecy, bo bolą od długiej jazdy.
Dosłownie, powiem im…

Gdy nagle zniknęła wiedziałem, że przyjmuje jego spermę do gardła.
Skończyli i wsiedli.
– Dziękuję Panie, to było piękne i takie niespodziewane, że można częściej..
– Aleksandro, prosiłem…
– Nie przesadzaj…
Sławek nie odezwał się ani słowem.

W galerii poszli, jakby byli sami, bez nas…
Zadawałem sobie pytanie, po co nas wzięli ze sobą?
Bo zachowywali się jak małżeństwo.
Całowali się i przytulali.
On bardzo często trzymał ją za pośladek, a ona się obcierała i wyraźnie była podniecona.
Kupowali bieliznę …i oczywiście króciutkie sukienki..

Oglądanie jej radosnej i uśmiechniętej, przypominało mi moje pragnienia…  
Nasz świat nie istniał…
My nie istnieliśmy…
A jednak widziałem jej szczęście i było ono również moim szczęściem.

Na koniec poszli do sex shop.
Musiałem z dziećmi lawirować, aby nie było niepotrzebnych pytań.
Wyszli po 20 min i szok.
Miała założoną obrożę na szyi.
Ładną, czarną z kryształkami i szła bez wstydu.  

Była wpatrzona w niego jak w obraz.
Dosłownie wisiała na nim jak jego kobieta.
Moja żona…
Moje słońce… mój anioł…
Patrzyłem się zauroczony, ale i czułem ogromny ból.
Bo, łamali mnie po kawałku.
Świadomie i celowo.
Teraz już wiem, po co nas wzięli.

Poszliśmy na lody, ciastka i jedzenie.
Ludzie, szczególnie mężczyźni, patrzyli się na nią jak na, wiadomo.
Po wszystkim została nam jazda do domu.
Cały czas nadawała, jakie to ładne ciuchy, jak było cudownie, że nie może się już doczekać i cały czas dotykała obrożę…

Zmęczone dzieciaki zasnęły… A ona do niego…
– Bardzo chętnie się odwdzięczę, nawet teraz Panie…
– Taki jest plan.
I moja wyłuskała jego kutasa i zaczęła obciągać w czasie jazdy.

Nie wytrzymałem.
– Może, chociaż staniesz, nie chcę wylądować w rowie z dzieciakami.
Zjechał, ale stanął normalnie przy drodze…
– Wychodzimy.

Ona wyskoczyła od razu, a Sławek odwrócił się do mnie i powiedział…
– To dla ciebie, abyś wiedział, co teraz jest moje….
Zrozumiałem.
I ciało i dusza…

Wyszedł, wziął ja za rękę i stanęli przy ulicy…
Co prawda w polu, ale przed samochodem, w pełnych światłach. 
Wyciągnął kutasa i stanął w rozkroku.
Spojrzała się w moja stronę, naśliniła dłoń, klęknęła i zaczęła to robić.
On docisnął jej głowę, potem wyciągnął, pocałował i powiedział…

– Wszystko do gardła…
– Oczywiście…

Boże, co za piękny widok i te motyle w brzuchu…
Już drugi raz robili to świadomie przy mnie, bez wstydu, jakbym nie istniał.
A ja, poczułem się jakbym oglądał film.
Najpiękniejszy, bo z udziałem mojej ukochanej żony.
Wiele uczuć mieszało się w mojej głowie, ale zwyciężało to między nogami.
Życie, które chciałem mieć…

Kilka przejeżdżających samochodów zatrąbiło, ale na nich, to nie zrobiło wrażenia.
Gdy się spuszczał patrzył się w moją stronę, a ona celowo tak się oblizała, abym tylko zobaczył.
Marzenie sięgało bruku, ale ten obraz był wart wszystkiego.

Gdy weszli powiedziała…
– Nigdy tego nie zapomnę Panie, jeszcze mi dobrze…
– Nie musisz pamiętać suczko, to dopiero preludium…
– Mogę sobie dogodzić?
– Nie. Nie dziś… Masz czekać na mnie…
– Tak Panie.

Cholera.
Panie i Panie…
Zakochana jak gówniara.

Zaczynała mnie wkurwiać.
Matka dwójki dzieci, żona, a daje dupy na lewo i prawo, prawie przy obcych.
Na cudownym obrazie pojawiała się rysa, tylko jeszcze wtedy nie wiedziałem, że doprowadzi do pęknięcia wszystkiego.
Podniecenie to jedno, marzenie drugie, ale zawsze na końcu jest tylko życie.

I pytanie..
A nasza rodzina?

Jak mam żyć, gdy w jednym dniu szargają mną tak różnorodne uczucia..?
Kocham, a potem gardzę nią i zaraz sobą.
Dziękuję za emocje i przeklinam za nerwy.

                                                       *******

Nie mogłem uwierzyć…
Ona w domu nosiła obrożę.
Jego nie ma, a ona udaje jego sukę.
To jest chyba stan umysłu.

Do pracy zaczęła nosić tak krótkie sukienki i spódnice, że nawet mi wstyd przed ludźmi, którzy tam pracują.
Ja miałem marzenie, ale jestem kulturalny w seksie.
Dom, domek na jeziorem, nawet samochód zaparkowany przy drodze…
Mogę to zrozumieć.
Ale obnosić się wśród obcych, przecież ludzie nas znają, wiedzą, że ma dzieci i rodzinę.
Niech się pieprzy z kochankiem gdzie chce, ale w pracy…?
Ha, a może właśnie to ich nakręca?

Tak się przejęła swoją rolą suki, że nie zwracała uwagi na nic.
Co tam zadanie innych ludzi?.
Pewnie jest dumna.. A może nawet już zakochana?
Teraz się uśmiałem… ale przez łzy…
Bo ja… będę teraz ostatni…

Kamery nagrały do tej pory jeden szybki seks, ale wartościowy…
Mama akurat była z dziećmi na placu zabaw, gdy wpadli do domu.
Zainstalowałem tylko dwa mikrofony, ale łapały dość dobrze.

– Rozbierz mnie – powiedział.
– Tak Panie.
Wieczorem siedziałem w piwnicy przed laptopem i waliłem sobie konia.
Praktycznie działo się to, o co mi chodziło.
Tyle, że to miała być moja ukochana żona, miała w pewnym sensie grać seks, bawić się nim, a potem mieliśmy razem to przeżywać wiele razy.
Teraz patrzyłem na kobietę, którą wciąż kochałem, ale było to, coś innego.
Smutek, a nawet bardziej poniżenie…

– Obciągaj głębiej…
Ta się krztusiła… On nic…
– Głębiej suko mówię…
– Jest dość gruby…
– Poczekaj…
I uderzył ją w policzek…

Cholera, stanął mi jeszcze mocniej…

– Jak mówię tak robisz szmato…
Zaczęła od nowa.
Krztusiła się, próbowała lizać po długości, znowu wkładała, ponownie się krztusiła, kaszlała, a ślina jej ciekła po całej brodzie…
– Dobrze, nauczysz się, liż jajka…

Jezu… patrzyłem na moją żonę, która klęczała przed obcym facetem i lizała mu jaja.   
Ten widok dosłownie rozrywał mój środek…
Ona wpychała głowę coraz głębiej… a mi brakowało oddechu.
Jak to jest możliwe, że robiła to z takim uwielbieniem, jak przed chwilą trzasnął ją w twarz?

Dobrze mi się robiło…

Sławek usiadł w fotelu, podniósł lewą nogę na bok, a ta jeszcze bardziej zanurzyła się w jego jajach
Dociskał jej głowę i wtedy zsunął się niżej i powiedział…
– Wyliż mi dupę, chyba, że znowu odmówisz…?
W momencie, gdy ona bez słowa wcisnęła swoją głowę jeszcze głębiej, poczułem to wyobraźnią…
Ale szmata, ja nie mogłem jej słoneczka dotknąć, a ona JEMU liże dupę…?
Kurwa mać!!!
Jeszcze tak bezczelnie wypięła swoją, taką kształtną, z tak pięknymi udami i wprost do kamery, że się spuściłem.

Oj… To był mocny orgazm.
I dobry.

– Ok, dość tego dobrego, nie ruszaj się..
Wstał, napluł sobie na dłoń i obsmarował kutasa.
 Był ładny, nie długi, ale dość gruby, potem napluł jej na odbyt i zaczął wciskać.
– Sławku nie… proszę…
– Wstań…

Wstała i tak ją uderzył, że aż się przewróciła.
Podszedł, chwycił za włosy…
– Kurwo, czego nie zrozumiałaś…?
– Przepraszam.
– Wypinaj się, bo pożałujesz.

Cholera, stanął mi znowu, ale zaczynało się dziać coś dziwnego.
Dotarło do mnie, że bardziej podniecające niż pieprzenie, jest poniżanie jej przez niego.
Tego się nie spodziewałem, że patrząc na jej cierpienie, będzie mnie to podniecać.
Im bardziej on ją szmacił, a ona się na to zgadzała, tym było mi przyjemniej.
A może to jakaś wewnętrzna potrzeba kary dla niej, mnie podniecała?
Nie znałem się na psychice, bo byłem tylko zwykłym handlowcem, ale mnie to zdziwiło.

Tymczasem Sławek bez słowa zasadził jej kutasa w dupę, wszedł, a ta zaczęła krzyczeć…
– Zamknij się kurwo…
I zaczęła się jazda.
Nie wiem, dlaczego jest taki brutalny w czynach i słowach, ale najwyraźniej jej to nie przeszkadzało.

Walił ją w dupę, chwycił za włosy, prawie szarpnął i nachylił do ucha…
– Zaraz będziesz mi dziękować.
Płakała, ale już się nie wyrywała.
On jechał równo, bo za jej biodra dobrze się trzymało, coś o tym wiem.

Znowu było mi cholernie dobrze.
Dlaczego jej krzywda tak mnie podniecała…?
Dziwne…

Przestała płakać, a zaczęła jęczeć, on robił swoje, a ta jęczała coraz głośniej…
– Możesz mocniej mnie pierdolić…?
Usłyszałem jej głos, co jest…?
– Tak… tak… wal swoją sukę w dupę, dobrze mi jest…
I usłyszałem znajome wycie…
Cholera ona ma orgazm…!
Ten nie przestawał… A moja żona natychmiast dostała następny…

Strzeliłem, że aż mnie zabolał…
Sławek też lał…
Kurwa mać, co on jej zrobił…?

Padli razem na dywan, a ona rzuciła się do całowania…
– Dziękuję Panie, dziękuję…
– Mówiłem.

– Nigdy nie miałam kutasa w dupce, nigdy nikt się tam nie zlał i jeszcze dostałam 2 orgazmy, dlaczego tak mi było dobrze…?
– Oj suczko, biedna jesteś, mało wiesz o dobrym pierdoleniu, ale pamiętaj… porządny kutas zawsze zrobi ci dobrze w cipce i dupce.
– Te orgazmy były inne, ale też cudowne…
– Pożyjemy i zadowolimy cię, a teraz mi obciągnij…

O cholera..
Konsternacja…
Ale moja żona schyliła głowę i po chwili lizała…
Szmata.
– Teraz wiesz, kto jest dla ciebie najlepszy, prawda?
– Tak.

Cholera.
Wiem, co powiedział…
Że to on, a nie ja, stary mąż..
Zabolało… I to porządnie…
Nigdy mi nie dała, wiec skąd wie, czy przy mnie nie byłoby tak samo..?
Ale teraz już nigdy się nie dowiemy…
Uderzyło to we mnie… mocno i nawet… e..

Niemniej to jest cudowne nagranie.
Piękne, bo pierwsze i odkryłem nowe uczucia.
Powiem tak… było bosko, prawie tego chciałem…
Co z tego, że bolało, że kroiło serce i cisnęło łzy…?
Czy mam żałować, wybrzydzać, albo się użalać?
Nie… idziemy dalej i czekamy, co życie przyniesie?

                                                             *******

Dni były dość podobne.
Ona szła do pracy, mama przychodziła do dzieci, ja do pracy i jak najszybciej wracałem do domu.
Robiłem obiady, zabawiałem się z dziećmi i miałem wielką przyjemność z prania jej bielizny.
Tyle, że chodziliśmy obok siebie bez słów, jak dwoje obcych ludzi.

Ta cisza i ten smutek były dziwnie…
Nadal byliśmy małżeństwem, ale nie mogłem już jej przytulić, dać buziaka przed i po pracy…
I oczywiście straciłem jakikolwiek seks…
Nasze życie zmieniło się diametralnie..
Zaczęła wkradać się obojętność, a szczególnie poirytowanie, że tak lekko porzuciła mnie.

Kupiłem do pracy bieżnię, hantle, rower treningowy i wyznaczyłem sobie cel – triathlon.
Treningi zrobiłem naprzemiennie. Jeden dzień bieg, potem hantle, rower i godzinka na basenie.
Kupiłem rower szosowy, używany, ale dobry, na osprzęcie Ultegra.
Celowo trzymałem sprzęt w pracy, aby nie  mówiła, że wydaję na siebie…

A może i miała rację..?
Ogólnie żyliśmy normalnie… bez szaleństw, bo prawie wszystkie pieniądze były w towarze i na dobrą sprawę, nigdy nie wiedziałem, ile mamy…
Może i nie wydawałem na nią pieniędzy…, ale i nie ograniczałem.
Miała fryzjerkę, kosmetyczkę i ciuchy…

Ostatnio było gorzej… to prawda..
Ok… mogła mieć prawo poczuć się gorzej…
Tylko, że w rodzinie powinniśmy ze sobą rozmawiać… prawda?
Kilka razy mówiła, że mam słaby interes, który nie przynosi kokosów…
Nie wiem, ile potrzebowała, ale według mnie… wystarczało…
A teraz, nagle, to stało się największym problemem?

Ale nie ma złego, co na dobre nie wyjdzie…
Teraz, gdy miała swoje pieniądze, to nagle przestała je żądać ode mnie…
Więc mogłem sobie pozwolić na drobiazgi.
Ani razu nie powiedziała, daj na kosmetyczkę, na zakupy, na cokolwiek.
Niech sama zarobi i sama wydaje… zobaczymy, czy naprawdę aż tak mało mieliśmy..?

Po trzech miesiącach moja sylwetka zaczęła się zmieniać.
Odżywki, dieta, witaminy i nabrałem ciała. Z 73 kg doszedłem do prawie 80.
Masa mięśniowa i widok muskułów napawał mnie radością.
Wiem, że to mało…, ale liczyła się zmiana…

Zacząłem brać udział w zawodach, biegach, duathlonach i przygotowywałem się do spełnienia mojego marzenia. Chciałem zrobić 1/2 Iron mana.
Ponadto był uboczny skutek treningów..
Nie miałem siły na cokolwiek…
Całymi dniami wszystko mnie bolało.
Praktycznie żyłem w bólu, choć po czasie zacząłem go lubić..
Czułem jak każdy trening zaczynał mnie mniej męczyć…
Rosłem w masie i w sile, oraz wytrzymałości.

Tylko, że seks… samoczynnie spadł w moich potrzebach…
Uśmiechałem  się czasami w nocy…
Jak to los pomaga?
Zmieniłem sposób myślenia.. I bolało mniej…

Matka pomagała nam cały czas, a moja niczego nie zauważała.
Bardzo często wyjeżdżali na weekendy, a my, w tym czasie, z dziećmi na zawody.
Ile mieliśmy radości, dumy i medali…
Dzieciaki w domu cały czas się nimi bawiły i zawsze wiedziały, który jest, za jaki bieg.

Raz niestety wpadłem, bo ona zachciała się z nimi pobawić.
Chyba sumienie ją ruszyło?
No i chłopcy wyciągnęli medale…
To tatusia wołali….

– A skąd masz tyle medali…?
– Uzbierało się tu i tam…
– A co z dziećmi?
– Matka się nimi zajmuje w tym czasie.
– Ty masz się nimi opiekować, a nie stara baba… Jak coś się stanie?..!!!
– Teraz to cię zainteresowało,?
– A co?
– Przecież na całe weekendy znikasz, wtedy dzieci cię nie interesują…?

Ale wkurw mnie wziął.. Tylko, że jej obiecałem…
– Przepraszam, że się uniosłem, to się nie powtórzy, moja mama nie jest stara i super sobie radzi, zresztą, to tylko jest na chwilę…
– No myślę…

Cholera, zero zainteresowania, tylko resztki sumienia.
Seks… Seksem, ale rodzina zawsze jest najważniejsza, a tej, to chyba mózg się już przepalał od pieprzenia.
Jestem ciekawy jak długo…?

Walczyły we mnie różne uczucia, nadal jakaś forma miłości, bo to przecież matka moich synów, ale i nienawiść przeplatana z obojętnością.
I nadzieja…, że kiedyś się opamięta…
Kiedyś

                                                        *******

Zapowiedziała na sobotę Sławka z Kasią i dostałem polecenie, żeby ich ugościć, najlepiej bagietkami.
Nie prośbę… tylko wręcz rozkaz, ale co tam…
Zresztą, to moje ulubione danie.. Bułka z grzybami, cebulą i serem.
W kuchni to teraz jestem mistrzem, więc spoko.

Przyjechali.
Kasia była w króciutkiej spódniczce, a moja w jeszcze krótszej sukience.
A jej nowa fryzura – ruda – mimo wszystko robiła na mnie oszałamiające wrażenie.

Sławek wszedł z butelką whisky…
– Masz colę i lód…?
– Robi się, drinki dla wszystkich?
– Tak…

Można powiedzieć, że wyglądały jak normalne odwiedziny znajomych, tylko, z normalnością, to nie miało nic wspólnego.
Bardzo często biegałem z kuchni do pokoju dzieci.. Bo oczywiście ona miała Sławka.
Nie naszą rodzinę… tylko kochanka…Ale spokojnie… kamerki działały.
Dzisiejszy dzień był intensywny w zabawach, więc maluchy szybko zasnęły..

Przy następnym nawrocie z bagietkami, wchodząc do pokoju, prawie je upuściłem.
Od widoku..
Na środku pokoju moja żona klęczała nago, z majtkami w buzi.
– Nie przeszkadzaj sobie, siadaj – jakby rozkazał Sławek.
Mi nie trzeba dwa razy mówić, chwyciłem najbliższy fotel, wziąłem bagietkę i oglądałem show.
– Kasiu, majtki…

Ta szybko ściągnęła…
– A ty zrobisz jej palcówkę… – Powiedział do mojej.
Potem, chyba oliwkę, nalał Kasi na cipkę, a moja ją rozsmarowała.
Włożyła dwa palce… Trzy…
Kasia zamknęła oczy i zaczęła odpływać…
Koliste ruchy robiły jej dobrze, bo zaczęła jęczeć…

– Włóż więcej…
Cztery… Ta zaczynała jeszcze głośniej…
– Więcej…
Moja próbowała piąty, układała dłoń i napierała… A ta zaczęła mieć odlot…
Dobrze, że nie mieszkamy w bloku, bo robiło się głośno.

Sławek wstał, chwycił dłoń mojej żony i pomagał jej wciskać…
Weszła…
Kurwa…, ale widok, cała dłoń w cipce…
Szarpnęły mną tak niesamowite odczucia…, że ledwo mogłem się opanować.
Kasia odpłynęła, a ta zaczęła jeździć w niej, do przodu i cofała, potem robiła obroty dłonią w środku.

Wrzeszczała dość głośno i po chwili wyciem ogłosiła swój orgazm.
Moja zwolniła, ale Sławek pokazał, że ma jechać dalej…
Ta wrzasnęła znowu i spojrzała się na nią…
– Cała, dlaczego?
-Tak słoneczko, dziś będziesz szczytować z ręką mojej drugiej suczki, jedziesz…

A sam rozpiął spodnie i podał Kasi do buzi…
Dziwne to było ciągnięcie, bo okrzyki podniecenia nie za bardzo na to pozwalały.
Moja imitowała ręką normalny stosunek, próbowała nawet wciskać jeszcze głębiej, tak, że Kasia w pewnym momencie zawyła z bólu…
Ale Sławek skutecznie zatkał jej buzię.

Moja cały czas miała swoje majtki w buzi, co trochę przeszkadzało jej w oddychaniu i okazywaniu podniecenia.
A wypiętą dupką tak wierciła, że mocno musiałem się hamować, aby po staremu nie wstać i zasadzić ją od tyłu.

Kasia dostała 3 orgazmy i padła prawie nieprzytomna.
– Zobacz, nadal jest wspaniała… teraz czas na ciebie – powiedział Sławek.
Wyciągnął jej majtki z buzi i od razu wsadził całego.
Ta oczywiście się zakrztusiła, ale już nic nie protestowała… szybko się nauczyła.
Nie chciałem nic mówić, ale prawie mi urywało.

Taki niespodziewany widok i od razu na ostro…
Kasia doszła do siebie i na spokojnie wypiła drinka…
– To było dobre, nawet bardzo, ale ty suko byłaś niedelikatna.
Wstała…
– Panie możesz usiąść…?

Sławek cofnął się na sofę, moja podreptała na kolanach nie wypuszczając go z ust i dosłownie wypięła się w moją stronę..
Miałem cudowny widok jej tyłeczka, ale patrzyłem, co robi Kasia?
A ona ze spodni Sławka wyciągnęła pasek, zwinęła go na pół i bez słowa uderzyła moją w tyłek.
Jak ta wrzasnęła?..!!!

Musiałem iść do dzieci zobaczyć, czy się nie obudziły…?
Ale usłyszałem…
– Ciągnij szmato…
I następny trzask, moja cichy jęk, a gdy wracałem, to właśnie Sławek uderzał ja w twarz.
– Niczego się nie uczysz… Kasiu jeszcze 3 razy, a ty do roboty.

Takim błagalnym wzrokiem spojrzała na niego, że aż autentycznie zrobiło mi się jej żal.
Potem szybkim ukradkiem na mnie, czy jestem i wzięła mu głęboko, a Kasia uderzyła… raz… dwa… trzy.
– Teraz jesteśmy kwita.
Nie powiem…To był piękny widok.

Piękne poniżenie, jedna suka biła drugą sukę i mamy już po solidarności.
A mi jeszcze bardziej zaczął uwierać, bo sumarycznie, to nie waliłem od dłuższego czasu.
Tak jakoś nie było okazji i teraz to się mściło.
Zmęczenie.. Zmęczeniem.. Ale organizm swojego się domagał…
I stało się…

Gdy Sławek w pięknym rozkroku całował się z Kasią…
Gdy Kasia zaczęła dociskać mojej głowę do jego krocza… 
Gdy on zaczął się naprężać…
A moja miała gardło zatkane….
Gdy on lał…
To normalnie popuściłem spermę.

Kasia zaczęła dwiema rękoma dociskać mojej głowę, a ta się krztusiła…
– Tylko suko niczego nie zmarnuj…
Niestety moja musiała się wyrwać, bo chyba by się udusiła…
I tu Kasia zaczęła się śmiać…
– Panie, ona jest do niczego…

Natychmiast klęknęła i sama zaczęła wylizywać mu kutasa z jajkami.
Moja patrzyła smutno na nich, a potem odwróciła głowę w moją stronę…
Ścisnęło mnie za serce… moja Oleńka… moja ukochana…

Spojrzałem na jej zalaną twarz…
Kochałem ten widok…
Była smutna i zeszmacona, ale i tak niesamowicie piękna…
Po jej piersiach spływały resztki spermy i śliny…
A ja… po prostu wyszedłem…
Zgrałem to idealnie…
Prawie filmowo…

Tak naprawdę, to poleciałem do łazienki się wytrzeć.
Ale nie wróciłem już do nich…
Moje dzieci są ważniejsze…

Po czasie Kasia zapukała z pytaniem, czy nie mógłbym ich odwieźć, bo Sławek dość pociągnął whisky i jest pijany…
Odwiozłem… Ale po powrocie już mojej nie widziałem.
Na pewno nie była zadowolona.
Kasia ją zeszmaciła dla samego faktu, przy Sławku i przy mnie…
Ale mnie to już teraz nie obchodziło.
Choć drugi już film do kolekcji i następny wspaniały.

5 3 głosy
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Odpowiedz
Wszystko
Darmowe opowiadania erotyczne Strona zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych odbiorców. Jesteś osobą pełnoletnią?
0
Napisz komentarz.x
()
x