Robert 4

Robert 4

Przez kilka dni był spokój, a ja dostałem ciekawy telefon.
Szef konkurencyjnej hurtowni poprosił o spotkanie.
Poszedłem.
– Witam, drinka ?
– Nie dziękuję, wdałem się w sport i nie piję w ogóle.
– Ok, przejdę do rzeczy, podobno masz niesamowite kontakty z chemią w Niemczech.
– Mam.
|
Ok… powiem  prawdę…
Czasami sprzedawałem lewiznę.. i to ona mnie ratowała…
Ogólnie było słabo, ale moja nigdy nie orientowała się w finansach…
A jej wydatki… były czasami koszmarnie, ale którą kobietę to interesuje?
Zobaczymy jak sobie poradzi sama…|

Kilka lat temu dwóch moich kumpli, takich lekkich bandziorów, wyjechało do Niemiec.
Po czasie zaczęli sprowadzać do mnie chemię niemiecką.
Szło fajnie, ale był jeden problem… faktury.
Nie było ich.
Na początku jakoś sobie radziłem , ale potem weszły kasy fiskalne i dupa…

– Mamy propozycję…
– My ?
– Tak, mam cichego wspólnika, ale mocnego, jest tylko pytanie, czy możesz  sprowadzić chemię dla nas…?
– Ale to będzie bez faktury…
– Nic się nie martw, ty sprowadzasz, a  my sprzedajemy.
– Myślę, że tak…
– A ile możesz sprowadzić ?
– Tira ?
– Ok, sprowadź tira, rozliczymy się jako trzech wspólników, pasuje ?
– Pasuje.

Cholera… cudownie.
Interes, który upadał nagle może wystrzelić.
Zadzwoniłem, a koledzy zgodzili się od razu i jeszcze  obiecali wódkę..
I najważniejsze, kasę mogłem przywieść po sprzedaży.

Sprowadziłem tira,  sam proszek i jakaś tona płynów do prania…
Nowi obiecali spotkanie po tygodniu…
I byli słowni.
– Wspólniku, tu leży 23 % zysku z VAT, minus 5% na koszty i dzielimy na 3.
Tir kosztował 100 tysięcy euro,  więc na stole leżało 18,  dzielone na 3…. po 6 tysięcy euro…

Kurwa…
Za nic.

– Potrzebujemy następnego tira, a tak w ogóle, to 3 na miesiąc.
W oczach zobaczyłem bankomat, z którego leciała forsa.
Oczywiście, że załatwiłem, a koledzy z Niemiec aż podskoczyli.
Po miesiącu dostałem 18 tysięcy euro na rękę, bez podatku.

Moją małą hurtownię zostawiłem, magazyniera zrobiłem kierownikiem, dałem mu podwójną pensję i byłem cicho przed wszystkimi.
Te pięć tysięcy pensji mojej, notabene, ani razu nie dołożyła się do życia, to mogła sobie wydawać na waciki.

Urosłem,.
Kurwa jak dobrze się poczułem… !!!
I tylko wieczorami,  przed laptopem w piwnicy,  waląc sobie konia,  czułem żal do losu.
Gdybyśmy spotkali się rok wcześniej,  byłbym  teraz bogatym człowiekiem i moja nie odważyłaby się odejść.
Przecież Sławek skusił ją…  właśnie…

Jak  kurwa poleciała na większą forsę, niż miała w domu.
Jednak to zwykła szmata… kochana, ale szmata.
Coraz mniej było we mnie miłości, a coraz więcej obojętności.
Jedynie jej widok i moja wyobraźnia, że oddaje się innemu, zawsze działała.

                                                     *********

W rudych włosach wyglądała obłędnie.
Zauważyłem, że lekko schudła, chociaż jak zwykle piersi pozostały takie same.
Wysmuklała, pewnie od ilości seksu…, no i musiała się przecież  pokazać.
Zastanawiałem się, czy już przekłuła sutek, eh… smuteczek…

Zbliżały się urodziny Kasi.
Pewnie nawet mnie na zaproszą, bo kim teraz jestem?
Zawsze w jakimś lokalu robili na elegancko.
My niestety  robiliśmy w domu, bo i kasa, i dzieci.

O dziwo moja sama przekazała mi, że jestem zaproszony na weekend do domu Kasi,  na urodziny.
Załatwiłem mamę do dzieci i niestety, ale pojechałem sam, bo jej już nie było od rana.
Kupiłem jej piękny bukiet róż i książkę jakiegoś Hiszpana, modnego podobno.

O 20 zapukałem. Nikt nie otwierał, muzyka grała głośno więc wszedłem…
– O jesteś, -zawołała Kasia.
– Kasiu, obyś była szczęśliwa i twe marzenia się spełniły…
Uśmiech… a potem lekki smutek w oczach…
Znam ten wyraz… bo doświadczam go codzienne.

– Dziękuję, piękne róże, o mój ulubiony pisarz, skąd wiedziałeś.. ?
– Moje prezenty są po to, aby dawać radość, pewnie wiele dostałaś…
– Byś się zdziwił.
I przytuliła się mocno do mnie… o kilka sekund za długo…
Oj następny smuteczek…

W środku były dwie pary, w podobnym wieku, moja, Sławek i głośna muzyka.
Alkohol lał się.
Sławek jechał porządnie, ja w ogóle, wiadomo.
Moja jak pani domu, a to tu, a to tam… tamci normalnie, na wesoło.
Kasia raz się śmiała, potem miała krótkie, ale zauważyłem, zastanawiania.

Jak się jest w takiej sytuacji jak ja, to wyostrza się i wzrok, i słuch.
A przede wszystkim logiczne myślenie i spostrzegawczość.
Kasia udawała szczęśliwą, moja również, ale dokładnie widziałem ich spięte ciała, wyreżyserowane ruchy i odzywki, a nawet śmiech.
Dziwne to, ale dla mnie zabawne.

Koło 22 wjechał tort, polał się szampan, odśpiewaliśmy 100 lat i jak to powiedział Sławek, czas na część artystyczną.
Kasia otwierała prezenty, dostała bluzeczkę, jakiś inny ciuszek, pokazała moją książkę z lekką dumą…
Fajnie…

– A od ciebie Sławku… ?
– I tu zaczyna się impreza, proszę o światła… zawołał, już dość podpity, Sławek.
– Kochana Kasiu, moim prezentem dla ciebie będzie występ tej oto artystki i… pokazał palcem na moją żonę.

Cisza… cisza…

Moja się rozglądnęła i ciekawym wzrokiem spojrzała na Sławka… i nic…
– Oleńko, dla Katarzyny zrobisz dzisiaj striptiz, proszę o muzykę…
O kurczę, dobrze impreza się zaczynała.
Maja lekko się zgarbiła, spojrzała na Kasię, Sławka i na mnie…
Tylko te dwie pary okazały zainteresowanie.
Zaczęli klaskać…

– Czekamy, dajesz malutka…
Poleciała muzyka.
Wiedziałem, że nie wchodziła w rachubę żadna odmowa, bo uderzy ją przy wszystkich i to pewnie nie jeden raz.
Ona też to wiedziała, ale jej zaskoczenie było… interesujące.

Moje ego zaczęło się wiercić z zadowolenia, marzenie zaczynało się spełniać w najmniej oczekiwanym momencie.
Czekałem na to wiele lat.
Już dawno wiedziałem , że wszystko stracone, a tu niespodzianka.
Ale los jest wredny, dziwny i zaskakujący.
Nie mam, a jednak mam, co chciałem.

Moja zaczęła nieśmiało kręcić biodrami, podniosła ręce do góry, wplotła we włosy
Jezu jak bosko wyglądała.
Zaczęły się gwizdy… wołania…
– Dawaj …

Podciągnęła lekko sukienkę, pokazała się koronka pończoch…
Ręką zaczęła rozpinać zamek z tyłu, powoli…
– Jesteś wspaniała… ktoś zawołał.
Sukienka zaczęła się lekko obsuwać, pokazały się ramiona, zsunęła ją z nich i przytrzymała na piersiach.

Podniosła jedną ręką ją z dołu i zobaczyliśmy piękne udo, jej cieliste pończochy na mocnych udach… i na wysokich szpilkach… po prostu odjazd.
Kutas stał mi już od dawna, pewnie tym dwóm też.
Zsunęła sukienkę niżej i ukazały się jej piersi.
Faceci aż jęknęli.

Lewy sutek jednak był przekłuty i tak jej stały brodawki, że zrozumiałe było, iż również jest podniecona.
Byłem dumny widząc własną żonę, prawie nago przed obcymi, tak piękną.
Kasia była dużo drobniejsza od mojej, miała malutkie piersi i gdy spojrzałem na nią, to niestety, nie za bardzo była zadowolona z jej występu, czy raczej prezentu.

Sukienka poleciała na dywan, moja stanęła nago, bez majtek, z ręką zasłaniając cipkę.
Rozbrzmiały oklaski, najmocniej oczywiście faceci, ale i panie również klaskały.
Sławek wstał, podszedł do mojej, objął ją w pasie, odsunął rękę z cipki wygolonej na łyso… i dumny powiedział…

– Przyjaciele, to moja najnowsza suczka, piękna i szybko się uczy.
– Obróć się… wszyscy chcą podziwiać całe twoje ciało…
– Ale…
Sławek na siłę zaczął ją ruszać i gdy była tyłem wszyscy zobaczyli pięknie świecące… coś… w jej tyłku.

Co to jest… ?
I olśniło mnie, korek analny…
Ja pierdolę, całą imprezę miała go w sobie i cały czas ją drażnił…
Ale suka…!!!
Kurwa mać… zakląłem prawie na głos.
Myślałem, że oglądając ją będę ” do przodu „, a jednak byłem do tyłu.
Dobrze, że miałem zdrowe serce…

– A teraz Kasiu lizanie cipki w wykonaniu gwiazdy.
Kasia uśmiechnęła się, natychmiast podciągnęła spódniczkę, zdjęła majtki, rozłożyła nogi i też pokazała wygoloną.
Jej koleżanka z lewej przytrzymała jej udo tak, że  płatki same pokazały nabrzmiałą cipkę i łechtaczkę gotową na pieszczoty.
W tym momencie zrozumiała, że to jednak będzie dobry prezent dla niej, bo znowu moja została poniżona… i się uśmiechnęła.
Sławek wziął porządną szklaneczkę whisky, usiadł z prawej strony i również podniósł jej udo.

Moja klęknęła i zaczęła ją lizać.
Cholera… dlaczego widok dwóch pieszczących się kobiet jest tak podniecający?
Robiła to dobrze.
Kasia jęczała coraz głośniej, moja raz całowała łechtaczkę, potem ją oblizywała koliście, następnie językiem wbijała się do środka.
Bałem się, że znowu nie wyrobię, chociaż profilaktycznie zwaliłem sobie rano.
Ale ten widok mimo wszystko zapierał dech w piersi.
Na dodatek, moja cały czas miała mocno wypięty tyłeczek, a korek się tak świecił, że aż bolało.

Kasia wyłuskała Sławkowi kutasa i ręką mu waliła.
Koleżanka z boku wsadziła sobie rękę w majtki i drażniła się.
Jej facet siedział obok i nic nie robił, podobnie jak druga para.
Tylko się przytulali.

I wtedy Sławek powiedział coś, co będę pamiętać do końca życia.
– Panowie, jest okazja i piękna dupa…
W pierwszym momencie nie zrozumiałem go.
Ale wtedy Kasia, objęła rękoma głowę mojej żony i mocno docisnęła do swojej cipki.
A facet babki, zabawiającej się teraz cyckami Kasi, wstał, podszedł z tyłu do mojej, rozpiął spodnie, naślinił kutasa i wpakował moje żonie do końca.

Jak ta się wyrwała !
Zrozumiałem, że tak była pochłonięta lizaniem Kasi, że prawdopodobnie nie usłyszała Sławka.
Ale wiedziała, że jest po jej lewej stronie i to nie jest jego kutas właśnie się wbił w jej cipkę..
Ponadto Kasia nie rozluźniła rąk z jej głowy.
Więc tak naprawdę, nie wiedziała co się dzieje…

– Ty suko masz mnie lizać, aż dostanę orgazm, nie przejmuj się dupą, przynajmniej nie będzie się marnować -wrzasnęła Kasia.
Ja pierdolę… największe moje marzenia właśnie się spełniają.
Zupełnie obcy facet jechał moją od tyłu i jej facet na to pozwalał.
Jej facet, ale nie ja…
Kurwa…i ta szmata musiała mu pozwolić, musiała się zgodzić.
Jemu… nie mi…..
Znowu zabolało..

Dawała się kryć ogierowi, jakby jej cipa była do rozdania publicznego.
Na Kasię to mocno podziałało i to było słychać w jej jękach…
Ponadto, ta koleżanka ręką zaczęła jej pieścić łechtaczkę.
Patrzyła, jak obcy facet wali jej konkurencję.
Ale może, to wcale nie był dla nich obcy.. ?

Moja, nie mając wyjścia dalej wsuwała w nią język … też jęcząc…
Facet miał raczej normalnego, ale porządnego i stał mu jak drąg.
Był podniecony i walił ją, aż do przesady.
Jaja tłukły się o cipę… plask… plask…
Mocno trzymał ją za biodra.
Jechał już z 3 minuty, potem jedną ręką chwycił ją za szyję i jeszcze modniej docisnął do łona Kasi…

Widok był hipnotyzujący…
I wtedy nadszedł orgazm…. bardzo mocny, który wygiął Kasię aż nienaturalnie.
Zaczęła wyć…
Po 15 sekundach moja też się wygięła.
Jęknęła i dostała orgazm.

Ja pierdolę, tego nie można sobie wyobrazić…
Porno to nic, na żywo dopiero robi wrażenie !!!

Facet wyciągnął i zlał się mojej na tyłek.
Szok, nigdy w życiu nie przypuszczałbym, że zobaczę to na własne oczy.
Wystarczyło by mi, gdyby tylko to opowiedziała.
A tu seans stulecia.

Dziewczyny jęczały i łapały powietrze.
Moja położyła głowę na brzuchu Kasi, a jej sąsiadka, partnerka faceta, wstała, podeszła do mojej z boku, klęknęła i zaczęła zlizywać jego spermę… obłęd.
Film trwa nadal… a dziewczyny dostały oklaski.

– To było piękne… powiedziała druga dziewczyna, -też chciałabym dostać taki prezent, szczęściara z ciebie Kasiu.
Ta ledwo oddychała… ale wstała chwiejnym krokiem…
– Idę się umyć…

I tu nastąpił dalszy ciąg cudów.
Moja żona przesunęła się w stronę Sławka i zaczęła mu obciągać…
– Ta suka  nie ma jeszcze dosyć… – krzyknęła druga dziewczyna.
Pierwsza zdążyła już wylizać całą spermę partnera, wstała, przytuliła się do swojego faceta i zaczęli się całować…
Ale jazda…!!!

Za to Sławek… moja nie widziała, podniósł kciuk do góry i palcem wskazał na drugiego faceta.
Co, dalej będzie zabawa ?
Podniósł moją i nasadził na sobie… a moja zaczęła jazdę.
Bez jakiegokolwiek wstydu, bez słowa…

Byłem ciekaw jej emocji.. ale przecież nie rozmawiamy..
Za to jej tyłek był bezbłędny, wręcz idealny.
Wygięta była jak łania i ten korek, aż niemożliwe… zaraz się zleję…
Druga para wstała, jego partnerka rozpięła mu spodnie,  zsunęła slipy i zaczęła obciągać…
Stał mu porządnie i miał porządnego, ciut większego od tamtego.
Potem, podeszła do stołu, palcem nabrała masła z kanapki i rozsmarowała na nim.

W tym czasie Sławek objął moją w pasie, tak, że zaplótł dłonie, mocno ją trzymając.
Tamci podeszli do nich, ona chwyciła korek i zaczęła go wyciągać.
Moja chciała się odwrócić, ale Sławek trzymał ją mocno.
Biedna dziewczyna, znowu nie wie, co się dzieje…

Koreczek wyskoczył, moja jęknęła, a ta suka nakierowała kutasa swego faceta na jej, nie do końca jeszcze zamknięty, otworek.
I  sama zaczęła napierać ręką dociskając jego pośladek.
Moja próbowała się wyrwać, ale Sławek  mocno trzymał…
– Co jest…krzyknęła… ?
– Cicho suczko, zostaniesz zerżnięta w tyłek… na dwa baty…

Nie wytrzymałem, wstałem i chciałem wyjść.
Nawet w marzeniach nie wyobrażałem sobie takiej sytuacji.
Nie tak szybko… i  nie tak ostro…
Cały czas, w jakimś sensie,  ją kochałem.
A teraz było mi jej żal.

Jej facet zrobił z nią, co chciał.
Naraził na stres bez uprzedzenia, na seks, na który nie była przygotowana.
To było ukartowane od początku, bo pewnie oni tak po prostu się bawią.
Ja nigdy bym jej tego nie zrobił, nigdy bez jej zgody, bo wtedy jeszcze za bardzo ją szanowałem…
Szanowałem… tak,  ja szanowałem…
A jej facet miał ją gdzieś.
Myślałem, że to jednak była miłość.

Nie tylko jej wybaczyłem, ale i byłem szczęśliwy, patrząc na jej radość.
Cieszyłem się widząc jej roześmianą i rozpromienioną twarz.
A teraz patrzyłem jak obcy facet wkładał  jej w tyłek, a na jej twarzy malował się grymas bólu.

Zrozumiałem, że moje pragnienia były nierealne.
Ona je wyśmiała… za to teraz los ją deptał.
Postanowiłem zostać i zobaczyć jej upodlenie… bo takiego widoku pewnie nigdy już nie zobaczę w życiu.
I nie doświadczę rwania uczuć resztek miłości…

A oni jechali równo, zgrali się, raz jeden wkładał, raz drugi.
Moja podskakiwała i …cholera… zaczęła jęczeć.
I nagle przypomniała mi się sytuacja z pierwszego filmiku…
Przecież po czasie jej zrobiło się dobrze… więc jak tak dalej pójdzie, to ją załatwią.
Myślałem, że ona będzie przeklinać ten dzień.. a zaraz się okaże coś zupełnie innego.

Drugi trzymał ją za szyję i jeszcze bardziej nabijał na Sławka.
Ten całował jej piersi, gryzł, potem się całowali i  zaczęła naprawdę mocno jęczeć…
Nawet jakby przejęła inicjatywę.
Tak się wbijała na Sławka, że pomyślałem, iż mu złamie…
Tamten uderzył ją w pośladek.
Potem jeszcze raz i jeszcze, aż zrobił się czerwony.
Moja spojrzała się do tyłu na niego, podniosła rękę, a on nachylił głowę i zaczęli się całować.

Niemożliwy widok!!!
I to ją załatwiło..
Po chwili położyła głowę na klatkę Sławka i odpłynęła… dostawała orgazm.
Znam ją, odpływa do swojej krainy, a gdy w niej zagości, to nie wraca szybko.
Zaczęła wrzeszczeć, wyć i charczeć…

Pierwszy… ci jadą dalej..
Drugi… facet  lał w jej tyłek.. a jego babka ściskała mu od tyłu jaja i on też wył…
Moja dostała trzeci orgazm… wygięła się i tyłkiem jeszcze bardziej wciskała na Sławka.
Facet przytulił się do jej pleców, pocałował szyję, ścisnął piersi i zwolnił…
Moja przestała się ruszać… objęła głowę Sławka i zaczęła go całować…

– Dziękuję Panie… dziękuję…
Kurwa, kurwa… nie wyrobię…
Jego wyrachowanie jest sto razy gorsze od mojego.
Ja to chciałem zrobić z miłości, a on to robi dla zabawy.
Moja miłość się nie skończy,  jego zabawa na pewno.

– Doszedłeś Panie ?
– Nie, za dużo wypiłem, zejdź…
Facet z tyłu usiadł w fotelu.
Moja ręką zatkała tyłek i poleciała do łazienki.

Sławek leżał pijany i ledwo oddychał.
Pierwsza para stała w drzwiach i się całowała…
Za to Kasia stała obok nich i miała mocno zaszklone oczy.
Odwróciła się i poszła do kuchni, a babka tego, co rżnął moją w tyłek, podeszła do mnie i się zapytała…
– Jak chcesz, to ci obciągnę…

Będę frajerem… może nawet największym…
– Nie dziękuję, ale jestem żonaty…
– Ale…?
– Nie, wbrew pozorom jestem jej wierny…
Zdziwienie w jej oczach było bezcenne.
Powiedziałem to dość głośno.
Sławek na pewno usłyszał.

A potem wstałem, wziąłem kurtkę i wyszedłem, bo moja  na pewno dziś nie wróci do domu.
Zostanie i będzie mu dziękować.
Wszystko jest stracone… i muszę się z tym pogodzić.
Ona będzie go kochać, ślepo, ale kochać…
Chociaż, czy to jest dobre określenie, nawet na odlotowy seks ?

                                                     *******

Wróciła dopiero w niedzielę wieczorem, aby się wyspać przed pracą.
Żadnego zainteresowania dziećmi, po prostu poszła do siebie spać.
Ciężki weekend… rozumiem.

Ale ja miałem swoje na głowie, bo wziąłem się za ogród.
Wszystko wykarczowałem, aż do gołej ziemi.
Potem wziąłem gości od ogrodów, nakreśliłem co i jak, i za wcale nieduże pieniądze,  odwalali ogród marzeń.
Dziesiątki tui, w środku skalnik,  klomb z kwiatów, magnolia, pnącze milinu, od płotu na metr  wszystko zostało wyczyszczone i posypana kora.
W środku płożące, zielone z żółtymi… pięknie.
Oprócz tego cały płot z siatki wyrzucili  i zrobili z desek.

Moja tylko raz się zapytała, ile to kosztowało..?
Szmata liczy każdy grosz.
A mi pieniądz lał się tak ostro, że przestałem liczyć.

Mieliśmy kancelarię prawną, która tak zrobiła, że nasza kasa była legalna i płaciliśmy nawet podatki.
Wspólnik pewnego razu powiedział, że powinienem pojechać do Niemiec i załatwić więcej towaru, bo jest zbyt.

Pojechałem.
Gdy wyjaśniłem kolegom, co zaczyna się dziać, zrozumieli, że są za słabi i załatwili mi spotkanie z jakimś Turkiem.
Niemiecki znam ze szkoły dość dobrze, więc powinienem dogadać się sam.
Okazało się, że ten Turek, to prawie szef wszystkich szefów.
Miał czterech ochraniarzy ze spluwani.
Urzędował w dobrym hotelu i gdy wyłuszczyłem mu sprawę, zgodził się z nami współpracować.
Zmienił tylko jedno.
Jeden rodzaj towaru to jeden tir, albo proszek, albo płyny.

Był to mały problem, bo nie mieliśmy wielkich magazynów, towar szedł od razu po zaprzyjaźnionych hurtowniach. Ale  coś wymyślimy.
Był moment, w którym się lekko przestraszyłem, bo dla niego, to ja byłem twarzą naszego interesu i teoretycznie  odpowiadałem za wszystko.
Zgodził się finansować nas w początkowym okresie współpracy, aż opanujemy problem. Pewnie już coś o mnie wiedział od nich..

Wróciłem.
Nasze  spotkanie z wspólnikami to była olbrzymia  radość, bo ten drugi miał niesamowite kontakty w całym kraju i zapewnił całkowity zbyt wszystkiego.
– Załatwimy jakieś magazyny i damy radę.
– Nie możemy tylko się spóźniać z płatnościami, bo mimo wszystko to bandyci.
Zaznaczyłem to wyraźnie, nie chciałem skończyć w jakimś dole.
– Ok, opanujemy temat.

Do grudnia, co miesiąc szło 5-6 tirów.
Co dwa tygodnie przyjeżdżał ochroniarz turka i brał kasę.
Wszystko chodziło jak w zegarku, a kasy to już nie liczyłem… około stówa co miesiąc.
Kurwa, jak dobrze !!!
Dlaczego tylko tak późno…?

I to był pierwszy moment, gdy przestałem lubić los…
Co z tego,  że teraz mi dawał, jak przedtem wszystko odebrał.
Ale były i  pozytywne zmiany.
Po tej płynącej forsie wzniosłem się na wyższy poziom umysłowy.
Sprawy codzienne zbladły, a jej postępowanie przestawało mnie obchodzić
Kochałem moją żonę, ale osoba, która mieszkała z nami, przestawała nią być.

Nie przychodzili już do nas, nie wiedziałem gdzie się podziewa i co robi ?
Najgorsze jednak było to, że dzieci ją przestały interesować.
Nająłem opiekunkę, panią Jolę, aby odciążyć mamę.
Posprzątałem całą piwnicę, położyłem wszędzie płytki, wygładziłem gipsem ściany. 
Przeniosłem do domu bieżnię, rower, atlas i trenowałem całe ranki.
Zawiesiłem  w siłowni 60 calowy telewizor, kupiłem  listwę i tylko była muza, i pot.

Dzieci zaczęły chodzić do przedszkola, a opiekunka zaprowadzała i je odbierała.
Nagle miałem dużo wolnego czasu.
Moja, wychodząc rano do pracy i wracając,  przeważnie wieczorem, niczego nie zauważyła.

W grudniu miałem urodziny, ale nikomu  nic nie powiedziałem, bo i po co?
Ale zostałem zaskoczony.
Zadzwonił Sławek…
– I co tam, robisz imprezę ?
– Nie za bardzo, bo nie mam dla kogo…
– Jest, jest, przyjdziemy…

Kurwa… mój niegdyś przyjaciel, serdeczny kolega, a teraz wróg,  przyjdzie na moje urodziny.
W gości, z moją żoną.
Nienormalne.
Powinienem odmówić, ale tak naprawdę, to zaczynałem mieć ich w dupie.
Obojętność…to słowo, które zaczęło wypełniać moje serce… 

Kasa dawała mi wewnętrzny spokój, a treningi  wzmocniły ciało.
Każdego dnia siłownia pompowała mi mięśnie i po czasie ważyłem już 85 kg.
Potrafiłem wyciskać trzy razy więcej,  niż na początku i gdyby teraz mnie uderzył, jak na początku, to mógłbym mu odjebać, że aż strach.
Ale im więcej siły miałem, tym większy spokój czułem wewnętrznie.

                                                           *******

Nadszedł ten dzień i wieczorkiem przyjechali.
Taryfą, bo Sławek był już mocno podpity.
Moja obłędnie wyglądała, cały dzień jej nie było, a sukienka ledwo zakrywała tyłek.
Bez stanika i widać to było na kilometr, szpilki miała do nieba i te pończochy…
Za każdym razem, gdy ją widziałem taką seksowną, to żałowałem dnia, w którym to się spierdoliło.
Masz frajerze co chciałeś !

I wtedy wewnętrznie się roześmiałem.
Gdyby ta kurwa, co poleciała na kasę,  zobaczyła moje konto, to co… ?
Niestety, sytuacja była już bez powrotu.
Wszystko zostało stracone i ten właśnie smutek dawno zamieszkał w moim sercu.

– A gdzie Kasia ?
– Nie ma jej, bo Kasia jest w ciąży… i bardzo źle ją znosi.
– To co, będziesz się żenić …?
– Popierdoliło cię… najpierw niech urodzi… nalej mi…

Nie dostałem życzeń, przyszli bez prezentu, a moja żona nawet się nie odezwała.
Ale moment, w którym Sławek mówił o ciąży Kasi, to przemknęła do kuchni szybciutko.
Oj boli, co… ?

Sławek pił, moja siedziała jak struta… dzieciaki latały, bo dmuchanie świeczek na torcie to atrakcja niesamowita… gasili je z dziesięć razy.
Umyłem je potem i położyłem spać.
– I co tam u was słychać…? 

Zapytałem się z grzeczności, choć i tak miałem to w dupie, ale było widać gołym okiem, że coś nie grało między nimi…
– Mamy prezent dla ciebie…
– Nie trzeba…
– Twoja zaproponowała, co prawda w żartach, ale mi się spodobało…
– Tak, a co to takiego ?
– Oglądniesz sobie, jak twoja żona obciągnie mi z połykiem głębokiego gardła,  podobno zawsze tego chciałeś… a ja jestem twoim przyjacielem.

Kurwa!!!
Chyba mu pierdolnę i wywalę z domu…
Ale.. spokój, jestem ponad to… i usłyszałem swój głos…
– Bardzo chętnie to zobaczę…

Moja nie była zadowolona, zbyt długo ją znam, ale, co ona ma do gadania…?
Poszła na środek pokoju, zdjęła sukienkę, klęknęła i czekała.
Dla takiego widoku warto było żyć.
Jej ciało dosłownie fascynowało mnie.. kiedyś i nadal teraz.
Sławek wstał,  moja rozpięła mu rozporek i wyciągnęła kutasa.
Dobrze została wychowana, aż miło było popatrzeć.

Załadował… a ja się rozsiadłem, wyciągnąłem swojego i w ogóle się nimi nie przejmowałem.
Widok był piękny, bo moja starała się, brała często całego, choć był gruby.
Długą drogę już przeszła…
I jej, i jemu zaczęło robić się dobrze.
Moja prawie cały czas trzymała ręce za sobą i pracowała tylko głową, to znaczy Sławek nadawał rytm jej głowie swoimi rękoma.
Jej piersi falowały jak ocean, brodawki …o jejku… rozmazywałem się…
Mi też zrobiło się dobrze…

Patrzyłem jak Sławek zaczął jej głowę prawie gwałcić,  ślina leciała po brodzie na piersi,  a moja dodatkowo zaczęła siebie  dotykać.
Dużo tego było… mocne to i  nie był to film w komputerze.
To spełniające się marzenie metr ode mnie.
Czułem jej perfumy, słyszałem jej oddech, jej jęknięcia z podniecenia i kulminację…
Sławek włożył całego, docisnął jej głowę do brzucha i lał… a moja połykała…
Długo połykała…
Gdy wyciągnął… był cały mokry od śliny i jeszcze raz załadował.|

I jeszcze raz…
Skąd ona brała powietrze… ?
Skończył.

Szybko  usiadł w fotelu, a moja nadal klęczała i się lekko dotykała.
Potem spojrzała się na mnie… i w tym momencie się zlałem.
Jej wzrok był…intrygujący… nie poniżający, nie wzgardzający, taki jakby… gdzieś tam była tęsknota.
A może ja tylko to widziałem ?

Wstała i poszła do łazienki.
Nigdy nie poniżyłbym jej w obecności kogokolwiek i myślę, że ona o tym wiedziała.
Ale trudno, zgodziła się zostać suką, to ją tak  będą traktować.
Tylko, że Kasi na urodzinach i tu, dało się zauważyć jej niezadowolenie.
Podniecenie to jedno, ale na pewno nie wszystko.
Przecież ona nie była głupią kobietą.. zawsze miałem ją za inteligentną.
Ponadto ani razu nie widziałem jakiejkolwiek oznaki miłości ze strony Sławka, a w moich oczach ciągle ją widziała, nawet teraz, jeśli oczywiście chciała zobaczyć?

– Zamów taryfę, bo jestem zwalony… może być prezent… ?
– Pierdol się.
I poszedłem do dzieci…
Po jakimś czasie odjechał, a moja jak zwykle, poszła do siebie, bez słowa.

Przyszedł dylemat…
Patrzyłem na to, co chciałem i oprócz fizycznej przyjemności,  odczuwałem tylko
wkurwienie.
Miłość… jakie to dziwne słowo ?
Były dni, kiedy tęskniłem za nią jak pies, kochałem każde wspomnienie i każdy przeżyty razem dzień.
Gdyby chciała wrócić, to wybaczyłbym jej od razu.

Ale dziś, mając widok, od paradoksalnie którego się zaczęło, mógłbym wyrzucić ją z domu i nigdy nie widzieć.
W nocy przyszła mi myśl do głowy, że zainstaluję jeszcze jedną kamerę, w jej pokoju.
Zbok ze mnie,  ale walę to.

5 4 głosy
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Odpowiedz
Wszystko
Darmowe opowiadania erotyczne Strona zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych odbiorców. Jesteś osobą pełnoletnią?
0
Napisz komentarz.x
()
x